O wszystkim i niczym
[quote:a8509ebbd5="jurecq"]ie wiem czy taka dyskusja kogos poza nami tu interesuje, no ale skoro miesci sie w temacie (bo z zalozenia nie moze sie nie miescic) to chyba mozna chwile popisac...[/quote:a8509ebbd5]
Interesuje, intersuje! Wprawdzie nie całkiem sie zgadzam ze wszystkimi Waszymi tezami ale za to coraz wiecej wiem na temat Waszych charakterów. :)
[quote:a8509ebbd5="jurecq"]co do przyjazni miedzy mezczyznami a miedzy kobietami - sa bardzo rozne o ile ta druga moze w ogole miec miejsce. wielu twierdzi ze nie, a jeszcze wiecej osob twierdzi, ze trzecia wersja czyli przyjazn miedzy kobita, a mezczyzna w ogole nie moze istniec.[/quote:a8509ebbd5]
Ja na podstawie moich zyciowych doswiadczeń twierdzę, że taka przyjazń jak najbardziej istnieje. Sam mam takie przyjaznie i to od wielu lat.
Interesuje, intersuje! Wprawdzie nie całkiem sie zgadzam ze wszystkimi Waszymi tezami ale za to coraz wiecej wiem na temat Waszych charakterów. :)
[quote:a8509ebbd5="jurecq"]co do przyjazni miedzy mezczyznami a miedzy kobietami - sa bardzo rozne o ile ta druga moze w ogole miec miejsce. wielu twierdzi ze nie, a jeszcze wiecej osob twierdzi, ze trzecia wersja czyli przyjazn miedzy kobita, a mezczyzna w ogole nie moze istniec.[/quote:a8509ebbd5]
Ja na podstawie moich zyciowych doswiadczeń twierdzę, że taka przyjazń jak najbardziej istnieje. Sam mam takie przyjaznie i to od wielu lat.
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
[quote="Father"][Wprawdzie nie całkiem sie zgadzam ze wszystkimi Waszymi tezami /quote]
a to wiem i bez słów :) nawet pisząc wczoraj niektóre powyższe rzeczy tak sobie pomyślałam, że zaraz odpiszesz, że się nie zgadzasz :wink:
Co do przyjaźni "międzyrodzajowej", to widzę po sobie, że jak najbardziej jest mozliwa, zwłaszcza jak w pracy zejdzie się dwóch tej samej miary pasjonatów swojej pracy, którzy mogli by o pracy mowic i śnić 24 H/dobę . a jak się z takim kims spotykasz regularnie na gruncie zawodowym, to jakos tak sama taka przyjaxń powstaje.
Ogólnie to sądzę, że przyjaźń i inne relacje miedzy dziewczyna i chlopakiem są takie, jaka jest dziewczyna. Faceci z zasady maja mniejsza zdolnosc kreowania rzeczywistości miedzy ludzkiej a raczej tylko przystosowywuja sie do stwarzanych im warunkow (nie w sensie poczatkow ale tego jak znajomosc sie dalej rozwija).
Jesli z woli dziewczyny jest silna wola zeby byla przyjazn i tylko przyjazn to raczej bedzie- nawet jakby chlopak mial tendencje do tego zeby sie zauroczyc.
a to wiem i bez słów :) nawet pisząc wczoraj niektóre powyższe rzeczy tak sobie pomyślałam, że zaraz odpiszesz, że się nie zgadzasz :wink:
Co do przyjaźni "międzyrodzajowej", to widzę po sobie, że jak najbardziej jest mozliwa, zwłaszcza jak w pracy zejdzie się dwóch tej samej miary pasjonatów swojej pracy, którzy mogli by o pracy mowic i śnić 24 H/dobę . a jak się z takim kims spotykasz regularnie na gruncie zawodowym, to jakos tak sama taka przyjaxń powstaje.
Ogólnie to sądzę, że przyjaźń i inne relacje miedzy dziewczyna i chlopakiem są takie, jaka jest dziewczyna. Faceci z zasady maja mniejsza zdolnosc kreowania rzeczywistości miedzy ludzkiej a raczej tylko przystosowywuja sie do stwarzanych im warunkow (nie w sensie poczatkow ale tego jak znajomosc sie dalej rozwija).
Jesli z woli dziewczyny jest silna wola zeby byla przyjazn i tylko przyjazn to raczej bedzie- nawet jakby chlopak mial tendencje do tego zeby sie zauroczyc.
Może to nie jest odpowiedni temat, ale nie wiedziałam, gdzie indziej to napisać. Czy ktoś może oglądał "Rajmondę" z Opery Paryskiej w niedzielę na mezzo? Ja oglądałam i szczerze mówiąc liczyłam, że w roli głównej pojawi się Agnes Letestu, dlatego kiedy już w czołówce zobaczyłam, że zamiast niej występuje Marie-Agnes Gillot (która jak wiadomo, bardziej sprawdza się we współczesnych choreografiach, niż w klasycznym repertuarze) byłam trochę rozczarowana.. ale po obejrzeniu zmieniłam zdanie o 180 stopni, jako Rajmonda była nadzwyczajna! A słynną wariację z ostatniego aktu wykonała według mnie fenomenalnie - jest taka silna i pewna siebie. Oprócz świetnej Gillot warto wspomnieć o oprawie plastycznej spektaklu: wszystkie dekoracje i kostiumy były idealnie dobrane, naprawdę przepiękne. Tutaj akurat przepych nie był przesadzony i nie raził ;) I jeszcze bardzo podobała mi się Dorothée Gilbert, którą do tej pory kojarzyłam przede wszystkim z komicznej roli w balecie Robbinsa: "Koncert, czyli co grozi każdemu".
Czy ktoś jeszcze oglądał? Jeśli tak, to jestem ciekawa opinii; z tego co mi wiadomo Opera Paryska nigdy nie wydała "Rajmondy" na dvd, tylko dokument, a według mnie ta ich produkcja jest sto razy lepsza, niż np. wydana przez nich "Bajadera" (i nie tylko), która szczerze mówiąc mnie nie zachwyciła.
Czy ktoś jeszcze oglądał? Jeśli tak, to jestem ciekawa opinii; z tego co mi wiadomo Opera Paryska nigdy nie wydała "Rajmondy" na dvd, tylko dokument, a według mnie ta ich produkcja jest sto razy lepsza, niż np. wydana przez nich "Bajadera" (i nie tylko), która szczerze mówiąc mnie nie zachwyciła.