VLADIMIR YAROSHENKO
[quote41="Kasia G"]...za chwile wyjdzie nam z tego akcja "zawieszona wejsciówka"...[/quote41]
Jestem za i chętnie ją wesprę - przynajmniej w przypadkach, co do których mam przekonanie. I wcale nie musi to być akcja "pod Vladimirem", choć tu właśnie piękna myśl Twoja zakiełkowała. Zawiadom mnie Kasiu gdy kiedykolwiek coś z tego wyjdzie. Tymczasem
deklaruję fantazję samotnego jeźdźca, przynajmniej czasami.
Jestem za i chętnie ją wesprę - przynajmniej w przypadkach, co do których mam przekonanie. I wcale nie musi to być akcja "pod Vladimirem", choć tu właśnie piękna myśl Twoja zakiełkowała. Zawiadom mnie Kasiu gdy kiedykolwiek coś z tego wyjdzie. Tymczasem
[quotec4="Kasia G"]...znakomity był Yaroshenko w Święcie wiosny Bejarta dziś!!!![/quotec4]
Wróciłem dziś późno (świętowałem po swojemu wczorajszy Dzień Tańca
). Wróciłem więc - podobnie jak Kasia i Ewa - oniemiały z zachwytu dzisiejszą kreacją Vladimira. Cóż za zrozumienie symboliki tej figury scenicznej. Jakież niezwykłe wyczucie Bejartowskiej estetyki w tańcu, pozie, geście, wyrazistości oblicza, a nawet fryzurze i charakteryzacji. Jakże wspaniale budowana, prowadzona i dawkowana ekspresja - od przebudzenia w animalnej grupie po zespolenie z piękną Anną Lorenc (Maria Żuk - Ewo? Kto wie, może także). Jakaż sylwetka i podziwu godna świadomość Bejartowskiego wizerunku tancerza w każdym calu. A na koniec wreszcie - już całkiem prywatna skromność, umiar i kultura bycia na scenie podczas finałowych ukłonów. Czemuż nie można bisować całego Bejarta w tym wieczorze i takim wykonaniu?
Jestem przekonany, że Maurice Bejart był wczorajszego wieczoru wśród nas, zachwycony swoim warszawskim Wybrańcem. Pewnie patrzył z podziwem i żałował, że nie może już naszego Vladimira Yaroshenki zaprosić gościnnie do swojego Baletu XX Wieku sprzed lat. Byłby tam ozdobą jego "Święta wiosny" i nie tylko...
[color=bluec4]4 kolejne posty przeniesione do tematu Święto wosny na tablicy Życie baletomana, poiewaz dotyczą interpretacji innych partii w Święcie wiosny a nie bohatera tego wątku
Administrator Kasia G[/colorc4]
Wróciłem dziś późno (świętowałem po swojemu wczorajszy Dzień Tańca
Jestem przekonany, że Maurice Bejart był wczorajszego wieczoru wśród nas, zachwycony swoim warszawskim Wybrańcem. Pewnie patrzył z podziwem i żałował, że nie może już naszego Vladimira Yaroshenki zaprosić gościnnie do swojego Baletu XX Wieku sprzed lat. Byłby tam ozdobą jego "Święta wiosny" i nie tylko...
[color=bluec4]4 kolejne posty przeniesione do tematu Święto wosny na tablicy Życie baletomana, poiewaz dotyczą interpretacji innych partii w Święcie wiosny a nie bohatera tego wątku
Administrator Kasia G[/colorc4]
[quotedb="Ewa J."]To prawda.. jego Wybrany nie przypominał mi żadnego z tych, których widziałam - a był niesamowity. To chyba pokazuje, że w bejartowskiej estetyce, o której tu mówimy, można odnaleźć się na różne sposoby, nie ma jednego modelu, sztancy, z której mechanicznie trzeba odcisnąć jakiś idealny (czy raczej: jeden poprawny) wzór. U Bejarta liczy się na pewno ekspresja i siła, ale też rozumienie. (...) Vladimir Yaroshenko swoim wykonaniem sprawił, że znaczący był każdy gest i ruch. Ciążenie z otwartymi ramionami ku ziemi, kreślenie półkoli stopą (na pewno zwróciliście uwagę jak szybko, prawie niedbale ten ruch wykonuje Casado, a jak wspaniale i wyraziście "kreślony" jest przez Yaroshenkę), czy samo "drżenie" stopy przed jej podniesieniem - jak różne jakościowo i estetycznie jest to od interpretacji z 1970 (gdzie ten ruch pojawia się tylko raz). Poza tym oczywiście pełne wyrazu, zatrzymane na chwilę - niczym w stopklatce - wyginanie korpusu do tyłu i "niemy" krzyk (nieobecny w znanym wszystkim nagraniu, ten element musiał pojawić się trochę później - to detale, a przecież tak ważne dla całościowego obrazu!). Wszystkiemu pozwalał wybrzmieć i to z tak niesłychaną siłą, że świat poza jego ruchem przestawał istnieć. Bardzo rzadko zdarza mi się doświadczać takich stanów. [/quotedb]
Masz rację Ewo, te wszystkie DETALE są chyba bardzo ważne, w każdym razie dla mnie także. To nie tylko cechy stylistyczne - "charakter pisma" konkretnej choreografii. Nie tylko nośniki treści, znaczeń, symboli. To także dowody zrozumienia wyrażanej idei, elementy indywidualnej kreacji tanecznej, twórczego i intuicyjnego wypełnienia roli sobą, a w efekcie oddania się nam bez reszty, słowem - oryginalnego, kreacyjnego ożywienia każdej partii i choreografii. W przeciwieństwie do zwykłego, mechanicznego, pustego emocjonalnie wykonania tańca, z jakim przecież mamy do czynienia nawet w czołowych rolach i u lubianych skądinąd tancerzy - często bez ich winy, ot z braku silniejszej osobowości, dostatecznej wyrazistości scenicznej, albo tej iskry bożej, prawdziwego talentu. To one, zespolone z muzyką, wywołują w nas ów dreszcz zachwytu, głębokiego przeżycia. Przynoszą momenty identyfikacji duchowej i fizycznej niemal z artystą. Hipnotyzują nas niejednokrotnie, wprowadzają w ów rzadki stan, o którym piszesz, i dla którego warto poświęcić każdy czas, wysiłek, pieniądze. A skomasowane w kreacji tancerza wybuchają na koniec autentyczną owacją i owocują naszym irracjonalnym zespoleniem w chwilowej ekstazie jaką przeżywamy wspólnie z tancerzem podczas finałowych oklasków.
Dla takich chwil warto żyć - im na scenie zapewne, a nam na widowni z całą pewnością. Doświadczyliśmy tego wczoraj bez wątpienia - przede wszystkim dzięki niemu w tej niezwykłej choreografii Bejarta.
Masz rację Ewo, te wszystkie DETALE są chyba bardzo ważne, w każdym razie dla mnie także. To nie tylko cechy stylistyczne - "charakter pisma" konkretnej choreografii. Nie tylko nośniki treści, znaczeń, symboli. To także dowody zrozumienia wyrażanej idei, elementy indywidualnej kreacji tanecznej, twórczego i intuicyjnego wypełnienia roli sobą, a w efekcie oddania się nam bez reszty, słowem - oryginalnego, kreacyjnego ożywienia każdej partii i choreografii. W przeciwieństwie do zwykłego, mechanicznego, pustego emocjonalnie wykonania tańca, z jakim przecież mamy do czynienia nawet w czołowych rolach i u lubianych skądinąd tancerzy - często bez ich winy, ot z braku silniejszej osobowości, dostatecznej wyrazistości scenicznej, albo tej iskry bożej, prawdziwego talentu. To one, zespolone z muzyką, wywołują w nas ów dreszcz zachwytu, głębokiego przeżycia. Przynoszą momenty identyfikacji duchowej i fizycznej niemal z artystą. Hipnotyzują nas niejednokrotnie, wprowadzają w ów rzadki stan, o którym piszesz, i dla którego warto poświęcić każdy czas, wysiłek, pieniądze. A skomasowane w kreacji tancerza wybuchają na koniec autentyczną owacją i owocują naszym irracjonalnym zespoleniem w chwilowej ekstazie jaką przeżywamy wspólnie z tancerzem podczas finałowych oklasków.
Dla takich chwil warto żyć - im na scenie zapewne, a nam na widowni z całą pewnością. Doświadczyliśmy tego wczoraj bez wątpienia - przede wszystkim dzięki niemu w tej niezwykłej choreografii Bejarta.
[quotea4="Kasia G"]dziś tylko napiszę - znakomity był Yaroshenko w Święcie wiosny Bejarta dziś!!!![/quotea4]
Tak było jak wspomniała (zaledwie) Kasia. Też do dziś pamiętam to przedstawienie, ale zafundowałem sobie jednak powtórkę 20 czerwca. To już ostatnia okazja, bo na następne "Święto" i jego Wybrańca przyjdzie nam czekać rok bez mała, do maja 2014. Tak wynika z repertuaru PBN na sezon 2013/14.
Jaka szkoda!
Tak było jak wspomniała (zaledwie) Kasia. Też do dziś pamiętam to przedstawienie, ale zafundowałem sobie jednak powtórkę 20 czerwca. To już ostatnia okazja, bo na następne "Święto" i jego Wybrańca przyjdzie nam czekać rok bez mała, do maja 2014. Tak wynika z repertuaru PBN na sezon 2013/14.
[quotee3="Ali"][quotee3="Idris"]... podziwiam Go już od dawna i należy do moich ulubieńców.[/quotee3]
Witaj w klubie dobrego gustu Idris. (...)
Smacznego zatem - dwudziestego - na deser tego sezonu[/quotee3]
No obym dostała wejściówkę. Mogę siedzieć na podłodze, to nie problem.
Dziękuję za miłe słowa:D.
Witaj w klubie dobrego gustu Idris. (...)
No obym dostała wejściówkę. Mogę siedzieć na podłodze, to nie problem.