Artystyczna fotografia - szukam baletnicy
Włąśnie nie wiem dlaczego takie ciężkie...wydaje się, że to jakies zamknięte środowisko, gdzie się wszyscy wszystiego boją.....wszystko jest oparte na jakichś układach, znajomościach....każdy się boi...ludzie nie są otwarci.
Dla mnie to jest dziwne...jestem przyzwyczajony do tego, że raczej wszystko jest otwarte - jeśli potrafisz coś dobrze zrobić....czemu nie - wszystkim to wyjdzie na dobre.
Trzeba myśleć tak, że im więcej pomagamy ludziom, tym bardziej dubujemy świat dookoła...
Zobaczę co mogę zrobić bez kontaktó....jak nie - zajmę się czymś innym:-)
Dla mnie to jest dziwne...jestem przyzwyczajony do tego, że raczej wszystko jest otwarte - jeśli potrafisz coś dobrze zrobić....czemu nie - wszystkim to wyjdzie na dobre.
Trzeba myśleć tak, że im więcej pomagamy ludziom, tym bardziej dubujemy świat dookoła...
Zobaczę co mogę zrobić bez kontaktó....jak nie - zajmę się czymś innym:-)
Sagi, to jest otwarte publiczne forum i pisac o pani Dyrektor OSB per "baba" nie jest najlepszym omysłem, zwłaszcza że chyba jeszcze nawet nie wie o istnieniu Alexa i jego pomysłach, a i Tobie chyba osobiście nic złego nie zrobiła?
Szkoła baletowa to JEST miejsce zamkniete i nie wiem czemu Was to dziwi. Ucza się tam takie same jak w innych szkołach nieletnie dzieci, głównie dziewczynki, które w dodatku przez połowe czasu lata po szkole w trykotach, kostiumach etc. Więc czemu to dziwne że trzeba miec zgodę na ew. fotografowanie? czemu wogóle to dziwne ze trzeba miec pozwolenie na wejscie do szkoły? Normalne podstawówki, gimnazja i licea maja teraz ochroniarzy, alarmy i sa zamykane od wewnątrz na klucz, ze względu na bezpieczeństwo dzieci (pzed wariatami, pedofilami, porywaczami, handlarzami narkotyków) więc niby na jakich zasadach Alex miałby wejśc tam i fotograowac kogo popadnie? Zwłaszcza ze sporo dzieci w OSB nie ma nawet wsparcia rodziców bo mieszkają w Internacie i szkoła naprawde jest za nie odpowiezialna od świtu do świtu. Gdyby Alekx stanął sobie pod dowolną szkołą i zaczał fotografowac uczennice to zapewne za chwile miałby kłopoty ze strony ochrony
więc co w tym dziwnego?
Rozumiem ze stwierdzenie ze "to zamkniete środowisko" i "że wszyscy się czegoś boją" odnosiło się do baletu. A jak to sobie wyobrażasz Alex w innym dowolnym środowisku zawodowym? że przychodzisz np. do teatru Dramatyczneo i dziwisz się ze nie mozesz fotografowac róbu cztanej na scenie? Albo próby kostiumowe - ot tak, przychodząc z ulicy? albo wchodzisz na plan filmwy i dziwisz się ze nie mozesz fotografować? Przeciez ci ludzie w tym czasie pracują, pracują na efekt koncowy przeznaczony do oglądania, a moze niekoniecznie chca aby ktos ostronny uwieczniał ich próby, trud i niekoniecznie rzeczy przezaczone dla obcych oczu. Wyobraź sobie ze wchodzisz do fabryki i chcesz fotografowac ludzi przy pracy, albo w sądzie... albo chocby w biurze - to tez nie byłoby możliwe - prawda?
Na wszystko jest sosób ale czy ja - jako dziennikarz, czy inne osoby które teraz pracuja "przy balecie" krok po kroku zdobywały sobie mozliwośc uczestniczenia w życiu tancerzy, oglądaniu prób, obserwowaniu ich pracy. Wszystko, jak juz napisałam w PW jest mozliwe i do zalatwienia tylko w odowiednich sytuacjach. Wtedy, kiedy odbywaja sie róby otwarte dla fotoreporterów. A na sesje zdjęcowe to juz trzeba po prostu znaleśc chetnych i czas - czyli przede wszystkim zdobyc sobie zaufanie. Zatem powolutku, nikt z dnia na dzien tego nie robi i zawsze odbywa sie to przez przypadek, kontakty i znajomosci. zarówno na poziomie amatorskim, jak i w wielkim świecie mody jak wskazują historie karier róznych fotografików.
Szkoła baletowa to JEST miejsce zamkniete i nie wiem czemu Was to dziwi. Ucza się tam takie same jak w innych szkołach nieletnie dzieci, głównie dziewczynki, które w dodatku przez połowe czasu lata po szkole w trykotach, kostiumach etc. Więc czemu to dziwne że trzeba miec zgodę na ew. fotografowanie? czemu wogóle to dziwne ze trzeba miec pozwolenie na wejscie do szkoły? Normalne podstawówki, gimnazja i licea maja teraz ochroniarzy, alarmy i sa zamykane od wewnątrz na klucz, ze względu na bezpieczeństwo dzieci (pzed wariatami, pedofilami, porywaczami, handlarzami narkotyków) więc niby na jakich zasadach Alex miałby wejśc tam i fotograowac kogo popadnie? Zwłaszcza ze sporo dzieci w OSB nie ma nawet wsparcia rodziców bo mieszkają w Internacie i szkoła naprawde jest za nie odpowiezialna od świtu do świtu. Gdyby Alekx stanął sobie pod dowolną szkołą i zaczał fotografowac uczennice to zapewne za chwile miałby kłopoty ze strony ochrony
Rozumiem ze stwierdzenie ze "to zamkniete środowisko" i "że wszyscy się czegoś boją" odnosiło się do baletu. A jak to sobie wyobrażasz Alex w innym dowolnym środowisku zawodowym? że przychodzisz np. do teatru Dramatyczneo i dziwisz się ze nie mozesz fotografowac róbu cztanej na scenie? Albo próby kostiumowe - ot tak, przychodząc z ulicy? albo wchodzisz na plan filmwy i dziwisz się ze nie mozesz fotografować? Przeciez ci ludzie w tym czasie pracują, pracują na efekt koncowy przeznaczony do oglądania, a moze niekoniecznie chca aby ktos ostronny uwieczniał ich próby, trud i niekoniecznie rzeczy przezaczone dla obcych oczu. Wyobraź sobie ze wchodzisz do fabryki i chcesz fotografowac ludzi przy pracy, albo w sądzie... albo chocby w biurze - to tez nie byłoby możliwe - prawda?
Na wszystko jest sosób ale czy ja - jako dziennikarz, czy inne osoby które teraz pracuja "przy balecie" krok po kroku zdobywały sobie mozliwośc uczestniczenia w życiu tancerzy, oglądaniu prób, obserwowaniu ich pracy. Wszystko, jak juz napisałam w PW jest mozliwe i do zalatwienia tylko w odowiednich sytuacjach. Wtedy, kiedy odbywaja sie róby otwarte dla fotoreporterów. A na sesje zdjęcowe to juz trzeba po prostu znaleśc chetnych i czas - czyli przede wszystkim zdobyc sobie zaufanie. Zatem powolutku, nikt z dnia na dzien tego nie robi i zawsze odbywa sie to przez przypadek, kontakty i znajomosci. zarówno na poziomie amatorskim, jak i w wielkim świecie mody jak wskazują historie karier róznych fotografików.
Nie zrozumcie mnie źle:-) Zamknięte dla mnie tojest takie, kiedy otwarcie rozmawiasz z ludźmi i nikt nie słucha:-) Otwarty człowiek, to jest taki, który potrafi wyczuć co jest dobre, a co jest złe i otowrzyć drzwi dla tego, co jest dobre.
Zamknięty nawet nie chcę słuchać.
Odnośnie szkoły zgadzam się:-) Też bym miał problem z tym...szczególnie w naszych czasach. Nawet nie chcę fotografować dzieci, tylko dorosłe osoby, które się z tym zgodzą.
Zamknięty nawet nie chcę słuchać.
Odnośnie szkoły zgadzam się:-) Też bym miał problem z tym...szczególnie w naszych czasach. Nawet nie chcę fotografować dzieci, tylko dorosłe osoby, które się z tym zgodzą.
Za moich czasów
do szkoły, na zwykłe (w sensie - nie próby, repertuar itp.) lekcje klasyki wchodziły osoby robiące zdjęcia i rysujące (część na pewno z ASP, ale chyba nie wszyscy). Nie wiem jak to było załatwiane, ale uzyskanie zgodny na wejście na zajęcia nie było niemożliwe (chociaż na pewno trzeba było wczśniej wszystko uzgodnić). Co ciekawe nikt nas (uczniów, w dodatku nieletnich) nigdy nie pytał, czy życzymy sobie obecności fotografa, ani nie informował do czego zdjęcia mają służyć, gdzie zostaną wykorzystane itp...
A jeżeli chodzi o przeszkadzanie w zajęciach - przez pewien czas szkoła dorabiała sobie organizując dla amerykańskich emerytów zajęcia plastyczne (malowali pisanki
) - a w zasadzie chyba po prostu wynajmowała salę. Nie wiem czy robili jeszcze coś więcej...przy okazji wesoła gromadka wpadała także na nasze lekcje zawodowe i pamiętam taki czas, kiedy 2 razy w tygodniu traciliśmy 20minut zajęć na wprowadzenie wycieczki i zrobienie dla nich jakiejś "pokazówki" (jeżeli np. powinniśmy robić skoki to ich nie robiliśmy tylko powtarzaliśmy adagio - bo to efektowniejsze)...
Nie wiem jak to wygląda teraz, ale z dyrektorem (Ł.G.) nie powinno być problemu z dogadaniem się (dlatego najpierw doradzała bym skierowanie się do Niego), ale jeżeli Jego zgoda nie będzie wystarczająca, uderzyć do wyższej instancji.
A jeżeli chodzi o przeszkadzanie w zajęciach - przez pewien czas szkoła dorabiała sobie organizując dla amerykańskich emerytów zajęcia plastyczne (malowali pisanki
Nie wiem jak to wygląda teraz, ale z dyrektorem (Ł.G.) nie powinno być problemu z dogadaniem się (dlatego najpierw doradzała bym skierowanie się do Niego), ale jeżeli Jego zgoda nie będzie wystarczająca, uderzyć do wyższej instancji.