FILMY, czyli co oglądacie
po pierwsze używanie tytułów angielskich w momencie gdy szeroko znany jest polski brzmi trochę pretensjonalnie, a po drugie nie można porównywać estetyki Aronofsky'ego do filmowych tancerzy, owszem mógł Ci nie przypaść do gustu ale to porównanie co jest lepsze co nie jest nie na miejscu, moim zdaniem
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Dziękuję za ten zwiastun Kawko:)
Co do posługiwania sie tytułami angielskimi, to przyznam, ze sama to też robię. W rozmowie z nie Polakiem i tak trzeba sie posługiwac tytułami angielskimi, więc jakoś wchodzą w krew. a dwa, ze dziś wtrącanie zwrotów po angielsku w polskim zdaniu mniej razi niz kilkadziesiąt lat temu (choc nauczyciele uczą jeszcze w szkołach wg tego, co było jak sami konczyli studia ech ...- to tak na marginesie). Prof Miodek kiedys mówił, że teraz idzie w tym kierunku, zeby była większa tego dopuszczalnosc; zreszta jest to chyba bardziej zaakceptowanie rzeczywistości niz wymysł...
Generalnie bym sie jakoś strasznie nie oburzała też na to, ze Kawka napisała "film o tańcu" - jako tancerka zdaje sobie ona z pewnoscią z tego sprawę i sadzę, ze to był jakiś skrót myślowy...więc bym nie dręczyła jej tym.
Co do posługiwania sie tytułami angielskimi, to przyznam, ze sama to też robię. W rozmowie z nie Polakiem i tak trzeba sie posługiwac tytułami angielskimi, więc jakoś wchodzą w krew. a dwa, ze dziś wtrącanie zwrotów po angielsku w polskim zdaniu mniej razi niz kilkadziesiąt lat temu (choc nauczyciele uczą jeszcze w szkołach wg tego, co było jak sami konczyli studia ech ...- to tak na marginesie). Prof Miodek kiedys mówił, że teraz idzie w tym kierunku, zeby była większa tego dopuszczalnosc; zreszta jest to chyba bardziej zaakceptowanie rzeczywistości niz wymysł...
Generalnie bym sie jakoś strasznie nie oburzała też na to, ze Kawka napisała "film o tańcu" - jako tancerka zdaje sobie ona z pewnoscią z tego sprawę i sadzę, ze to był jakiś skrót myślowy...więc bym nie dręczyła jej tym.
[quote:b7a594d064="Sagittaire"]ze dziś wtrącanie zwrotów po angielsku w polskim zdaniu mniej razi niz kilkadziesiąt lat temu (choc nauczyciele uczą jeszcze w szkołach wg tego, co było jak sami konczyli studia ech ...- to tak na marginesie)[/quote:b7a594d064]
wiem, że to oftop, ale nie mogę się powstrzymać.
Czy uważasz, sagittare, że używanie angielskich zwrotów powinno być dopuszczone jako poprawne i nauczyciele nie powinni zmuszać uczniów do posługiwania się poprawną, czystą polszczyzną?
Tak zrozumiałam te Twoje słowa, które zacytowałam.
wiem, że to oftop, ale nie mogę się powstrzymać.
Czy uważasz, sagittare, że używanie angielskich zwrotów powinno być dopuszczone jako poprawne i nauczyciele nie powinni zmuszać uczniów do posługiwania się poprawną, czystą polszczyzną?
Tak zrozumiałam te Twoje słowa, które zacytowałam.
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Nie Lienko:) Uwazam tylko, ze posługiwanie sie na forum angielskim tytułem filmu jest w porządku. W pracy magisterskiej czy na maturze nie ale na forum tak- zwłaszcza, jesli chodzi o tytuł filmu, ponieważ często zdarza się dziś, ze sie rozmawia o filmach z cudzoziemcami i czasem ma sie w głowie tylko angielski tytuł. Wówczas nie widze potrzeby, zeby szukac polskiego tłumaczenia. Ja np sporo rozmawiam z osobami ze Wschodu i jakoś mi tak weszło w krew angielskie określanie filmów, ze nawet nie pamietam polskich tytułów. Tym bardziej, ze jak oglądam w Internecie to zawsze też angielską wersję zazwyczaj, więc czasem nie kojarzę na szybko polskiego tytułu.
A co do nauczycieli, to taka luźna refleksja, bo w obliczu tego na co pozwala prof. Miodek mam czasem wrażenie, ze poloniści ze szkól tkwią na poziomie tego, co obowiązywało kilkadziesiąt lat temu, gdy wszelkie makaronizmy były absolutnie niedopuszczalne i wtrącanie słów angielskich było prostactwem a kazde nazwisko czy termin musial byc przetłumaczony na polski.
A co do nauczycieli, to taka luźna refleksja, bo w obliczu tego na co pozwala prof. Miodek mam czasem wrażenie, ze poloniści ze szkól tkwią na poziomie tego, co obowiązywało kilkadziesiąt lat temu, gdy wszelkie makaronizmy były absolutnie niedopuszczalne i wtrącanie słów angielskich było prostactwem a kazde nazwisko czy termin musial byc przetłumaczony na polski.
Na wstępie chciałam oznajmić, że skorygowałam post, aby nie raził po oczach użytkowników;).
Tytuł angielski jest oryginalny i zwyczajnie wszedł mi w krew, ogólnie nie uważam tego za zbrodnię;). "O tańcu" - rzuciłam tylko taką subiektywną i spontaniczną myśl, ale faktycznie można to źle odebrać.
Zakończmy już te rozważania i cieszmy się zwiastunem;).
Tytuł angielski jest oryginalny i zwyczajnie wszedł mi w krew, ogólnie nie uważam tego za zbrodnię;). "O tańcu" - rzuciłam tylko taką subiektywną i spontaniczną myśl, ale faktycznie można to źle odebrać.
Zakończmy już te rozważania i cieszmy się zwiastunem;).
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
wiem, że off ale się wypowiem, po pierwsze nic mnie nie razi i nic mnie nie oburza, sama wielokrotnie znam nazwy angielskie a no np nie pamiętam polskich ale jesteśmy na forum polskim i jeśli pojawi się tu więcej obcokrajowców to możemy w ogóle przejść na język angielski, ja się bardzo cieszę, że forumowicze znają język angielski i się biegle nim posługują ale skoro takie tytuły jak Swan Lake czy Black Swan znane są dość powszechnie po polsku to po prostu ja osobiście wole by były po polsku.
Podsumowując albo rozmawiamy po polsku albo po angielski, wszelkie wtrącenia obcojęzyczne modne były w baroku, teraz brzmią pretensjonalnie, to jest moje zdanie, a wy możecie się z nim nie zgadzać, i tyle
Podsumowując albo rozmawiamy po polsku albo po angielski, wszelkie wtrącenia obcojęzyczne modne były w baroku, teraz brzmią pretensjonalnie, to jest moje zdanie, a wy możecie się z nim nie zgadzać, i tyle
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Nathaliye- z tego, co widzę sama piszesz bardzo ładną polszczyzną i z tej perspektywy rozumiem cie, że skoro sama posługujesz się nienagannym językiem, to drażnią Cie takie pisania. Ja jednak -jesli pozwolisz troszkę się z Toba nie zgodze - uważam, ze nie ma nic złego w używaniu tytułów angielskich. Nie tak dawno jedna osoba zwróciła mi uwagę, że pisze Swan lake zamiast Jezioro. Mnie nie razi to, bo skoro np ogladam w miesiącu ileś tam razy balet, na którego okładce czy w tytule na youtube jest CINDERELLA , a potem idę kupic bilet w kasie TW na balet Cinderella, a potem idę na balet do Łodzi i na bilecie mam napisane Cinderella i ani pół słowa Kopciuszek, to szczerze mówiąc nigdy nie myślę o tym balecie jako o Kopciuszku tylko o Cinderelli.
Jeszcze kilkanaście lat temu, jakbym powiedziała, ze idę na Cinderellę do Łodzi, to by było odebrane jako chwalenie sie prostacze, że znam angielski ale teraz czy ja wiem czy to ma taki wywięk? Kiedyś nie funkcjonawały niemal żadne angielskie wyrazy bez tłumaczeń, ba nawet nazwiska angielskie nie funkcjonowały, bo były ściśle przestrzegane zasady transkrypcji, opisane w każdym słowniku. Teraz jednak te zasady wprowadzania angielskich zwrotów do polskiego sie zliberalizowały. Tym samym śmiem twierdzic, ze o ile na maturze Cinderella bym moze nie napisała (cho z drugiej strony, skoro w repertuarze tak jest to moze tak powinno byc???) to na forum mnie to nie razi i sama tak piszę. nie jest to może poprawne w 100% ale naturalne i na użytek forum bym to osobiście w pełni tolerowała.
No ale rozumiem też Nat Twoje argumenty i odnajduję w nich sporo racji. W sumie jeżeli więcej osób sie zbierze, które myśla tak jak Ty, to obiecuję nie posługiwac sie blizsza mi Cinderellą tylko Kopciuszkiem :)
(swoją drogą to moznaby z tego zrobis inny temat w Pogadalii i dołączyc ankietę, bo bardzoc iekawa jestem , jakie macie zdanie. Byc moze w ten sposob udaloby sie tez wypracowac wspolne stanowisko :) )
Jeszcze kilkanaście lat temu, jakbym powiedziała, ze idę na Cinderellę do Łodzi, to by było odebrane jako chwalenie sie prostacze, że znam angielski ale teraz czy ja wiem czy to ma taki wywięk? Kiedyś nie funkcjonawały niemal żadne angielskie wyrazy bez tłumaczeń, ba nawet nazwiska angielskie nie funkcjonowały, bo były ściśle przestrzegane zasady transkrypcji, opisane w każdym słowniku. Teraz jednak te zasady wprowadzania angielskich zwrotów do polskiego sie zliberalizowały. Tym samym śmiem twierdzic, ze o ile na maturze Cinderella bym moze nie napisała (cho z drugiej strony, skoro w repertuarze tak jest to moze tak powinno byc???) to na forum mnie to nie razi i sama tak piszę. nie jest to może poprawne w 100% ale naturalne i na użytek forum bym to osobiście w pełni tolerowała.
No ale rozumiem też Nat Twoje argumenty i odnajduję w nich sporo racji. W sumie jeżeli więcej osób sie zbierze, które myśla tak jak Ty, to obiecuję nie posługiwac sie blizsza mi Cinderellą tylko Kopciuszkiem :)
(swoją drogą to moznaby z tego zrobis inny temat w Pogadalii i dołączyc ankietę, bo bardzoc iekawa jestem , jakie macie zdanie. Byc moze w ten sposob udaloby sie tez wypracowac wspolne stanowisko :) )
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am