Muszę się zgodzić, że Ciekawy przypadek Benjamina Buttona był niestety przedłużany i męczący. W całym filmie zapamiętałam dwie sceny, które wg. mnie były warte uwagi - taniec Cate Blanchett, który był cudowny, oraz spotkanie Benjamina z ukochaną po latach. Poza tym... odmłodzony Brat Pitt...

Dla tej twarzy było warto obejrzeć ten film!
Jeśli chodzi o horrory, to tylko i wyłącznie Widmo - The Shutter, ale uwaga! Mówię o tajskiej wersji z 2004 roku, w żadnym wypadku o jego amerykańskim remake'u. Jest to chyba jedyny horror, który wywarł na mnie wrażenie i wspominam go z ciarkami przechodzącymi po plecach nawet teraz. To jest film, który pokazuje, czym naprawdę jest horror - narastającym napięciem, nie opuszczającym aż do ostatniej minuty filmu, strachem przed nieznanym, nagłymi wydarzeniami w niespodziewanym momencie. W wyniku amerykanizacji zapomnieliśmy, czym naprawdę jest horror. Jego magia nie polega na krwi i okrucieństwie, co serwują nam wszystkie części Piły i Teksańskich masakr, tylko na nieznanym nam świecie - zmarłych, odmieńców i wszystkiego, czego nie rozumiemy. The Shutter to film, który warto obejrzeć, choć niektórzy twierdzą, że wcale się nie przestraszyli
Z filmów trochę starszych z sentymentem wspominam Amelię, Ostatniego Samuraja i Matrixa - ach, ten Keanu Reeves pare lat temu!
Ostatnio natomiast zakochałam się w filmie animowanym, a mianowicie w Odlocie. Kto nie widział - niech koniecznie obejrzy, bo to nie tylko bajka, ale i chwytająca za serce historia o marzeniach, spełnianiu ich i jak w obliczu rzeczywistości potrafimy o nich zapomnieć. Coś pięknego

Inny film animowany który również mnie poruszył, ale to już raczej dla fanów anime - Ruchomy Zamek Hauru, mogłabym go codziennie oglądać!