Maksim Woitiul (Wojtiul)
Zdjęcia z Kurta Weilla
[img4c]http://www.maksimwojtiul.republika.pl/foto40.jpg[/img4c]
Więcej na stronie www.maksimwojtiul.republika.pl
Więcej na stronie www.maksimwojtiul.republika.pl
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
A ja jestem właśnie na świeżo po spotkaniu z Maksimem
Na mojej uczelni odbyło się dzisiaj sympozjum "Taniec w kulturze", którego gościem specjalnym był właśnie Maks, wcześniej można było wysłuchać dr Tomasza Nowaka i referatów studentów (nawiasem mówiąc najbardziej kulejącego punktu całego spotkana), ale to tylko jedna jedyna słaba strona, poza tym - chyba nie muszę zapewniać, że było warto. Na prelekcję dr Nowaka dość mocno się spóźniłam, absolutnie nie dlatego że nie byłam zainteresowana - po prostu o sympozjum dowiedziałam się kiedy już trwało, ot całe moje rozgarnięcie 
Przejdę więc do ostatniego punktu.. nasz gość nie tylko przyszedł punktualnie, ale dużo wcześniej, a referaty jak na złość się przedłużały dlatego był mały poślizg jeśli chodzi o czas i w tej sytuacji później pojawił się problem, ale o tym za chwilę. Od początku przyjęliśmy formułę zadawania pytań, o którą nasz gość sam zabiegał i w ten sposób rozpoczęło się spotkanie. Ja zaczęłam od zadania nieco sztampowego pytania, ale uznałam że na rozgrzewkę może być - o to, jak Maks ze swojej perspektywy ocenia działania Krzysztofa Pastora, jak widzi własne szanse na rozwój itd. Reakcją był śmiech, że musi oceniać swojego dyrektora, ale zauważyłam że opinia - chociaż jak najbardziej pozytywna, była jednocześnie wyważona i bardzo przemyślana, łącznie ze stwierdzeniem że 2 lata to wciąż za mało żeby móc dać jakiś jednoznaczny osąd i przewidzieć to, co może się zadziać w przyszłości.
Potem nastąpiło kilka pytań z kategorii myślenia stereotypami, typu; czy jest panu wygodnie tańczyć w "rajtuzach"? Wybrał się pan do szkoły baletowej, ale przecież to wyjątek wśród chłopców - jak był pan postrzegany? itd. Na wszystko odpowiadał bardzo cierpliwie i wyczerpująco. Zdążyłam zadać jeszcze jedno pytanie, kiedy okazało się, że rektor po prostu wyprasza nas z sali. Było to dokładnie w momencie, kiedy zasygnalizowałam że mam kolejne pytanie, a więc organizatorzy zaproponowali jedyną możliwą opcję, czyli przeniesienie się na korytarz. Tam ustawiliśmy krzesła i został z nami również dr Nowak, chociaż oprócz mnie było tam jeszcze 4, 5 osób góra, na pewno nie więcej. Rozmowa była bardzo ciekawa, ja po zadaniu swojego ostatniego pytania chciałam się wycofać, bo nie lubię być natrętem który na siłę chce kogoś przetrzymać i to poza ramy ustalonego czasu, ale Maks odpowiadał tak spokojnie i wyczerpująco, nie dając żadnych oznak zniecierpliwienia i tego, że np. się spieszy, że to w końcu mnie ośmieliło do zadawania kolejnych pytań. Tak więc zamiast zostać do 5, jak było początkowo w planie, obaj z dr Nowakiem zostali do 6, chociaż później oprócz mnie były już tylko dwie organizatorki. Co można dodać.. niezwykła skromność, kultura, szacunek do rozmówcy, zarówno jeśli chodzi o Maksa jak i dr Nowaka - do tej pory jestem pod ogromnym wrażeniem i przekonałam się na własne oczy że naszej gwieździe należą się ukłony w pas nie tylko kiedy występuje na scenie - takich ludzi naprawdę rzadko dziś się spotyka
A na sam koniec jeszcze uścisk dłoni i rady, na co powinnam zwrócić uwagę gdybym sama chciała zostać w przyszłości teoretykiem.
Najgorsze jest tylko to, że mam wrażenie że bardzo mało pamiętam - a tak wiele było powiedziane, oczywiście przede wszystkim mówiliśmy o sytuacji naszego polskiego baletu, ale także poprzez porównanie z zagranicą. Maks dużo mówił na temat który poruszyłam zaraz na początku - czyli o stosunku polskiego widza do tancerza klasycznego, o tym, jak mało jest doceniany i szanowany, a jak łatwo ludzie wpadają w szał słysząc nazwisko Maserka czy jakiegoś innego bohatera popularnych telewizyjnych show związanych z tańcem. Oczywiście otarło się i o kwestię zmiany wieku emerytalnego, posyłanie dzieci do SB (i tutaj poznając punkt widzenia Maksa rzeczywiście mogłam się przekonać, jak widzą to tancerze i w kontekście wyboru ścieżki zawodowej przez ich własne dzieci.. to przykre, ale przecież winne jest tylko i wyłącznie państwo). I jeszcze temat przyszłych premier, kolejnych baletów, jakie dyrektor Pastor mógłby ściągnąć na warszawską scenę; byłam ciekawa w jakim repertuarze współczesnym Maks chciałby występować, gdyby mógł o tym decydować, więc o to też pytałam. I dowiedziałam się, że w przyszłym sezonie będzie u nas wystawiana wersja "Dziadka.." z Het Nationale Ballet, pozostaje mi tylko znaleźć jakieś informacje nt tej choreografii ale od moich rozmówców już usłyszałam że to ponoć ciekawa inscenizacja
Przejdę więc do ostatniego punktu.. nasz gość nie tylko przyszedł punktualnie, ale dużo wcześniej, a referaty jak na złość się przedłużały dlatego był mały poślizg jeśli chodzi o czas i w tej sytuacji później pojawił się problem, ale o tym za chwilę. Od początku przyjęliśmy formułę zadawania pytań, o którą nasz gość sam zabiegał i w ten sposób rozpoczęło się spotkanie. Ja zaczęłam od zadania nieco sztampowego pytania, ale uznałam że na rozgrzewkę może być - o to, jak Maks ze swojej perspektywy ocenia działania Krzysztofa Pastora, jak widzi własne szanse na rozwój itd. Reakcją był śmiech, że musi oceniać swojego dyrektora, ale zauważyłam że opinia - chociaż jak najbardziej pozytywna, była jednocześnie wyważona i bardzo przemyślana, łącznie ze stwierdzeniem że 2 lata to wciąż za mało żeby móc dać jakiś jednoznaczny osąd i przewidzieć to, co może się zadziać w przyszłości.
Potem nastąpiło kilka pytań z kategorii myślenia stereotypami, typu; czy jest panu wygodnie tańczyć w "rajtuzach"? Wybrał się pan do szkoły baletowej, ale przecież to wyjątek wśród chłopców - jak był pan postrzegany? itd. Na wszystko odpowiadał bardzo cierpliwie i wyczerpująco. Zdążyłam zadać jeszcze jedno pytanie, kiedy okazało się, że rektor po prostu wyprasza nas z sali. Było to dokładnie w momencie, kiedy zasygnalizowałam że mam kolejne pytanie, a więc organizatorzy zaproponowali jedyną możliwą opcję, czyli przeniesienie się na korytarz. Tam ustawiliśmy krzesła i został z nami również dr Nowak, chociaż oprócz mnie było tam jeszcze 4, 5 osób góra, na pewno nie więcej. Rozmowa była bardzo ciekawa, ja po zadaniu swojego ostatniego pytania chciałam się wycofać, bo nie lubię być natrętem który na siłę chce kogoś przetrzymać i to poza ramy ustalonego czasu, ale Maks odpowiadał tak spokojnie i wyczerpująco, nie dając żadnych oznak zniecierpliwienia i tego, że np. się spieszy, że to w końcu mnie ośmieliło do zadawania kolejnych pytań. Tak więc zamiast zostać do 5, jak było początkowo w planie, obaj z dr Nowakiem zostali do 6, chociaż później oprócz mnie były już tylko dwie organizatorki. Co można dodać.. niezwykła skromność, kultura, szacunek do rozmówcy, zarówno jeśli chodzi o Maksa jak i dr Nowaka - do tej pory jestem pod ogromnym wrażeniem i przekonałam się na własne oczy że naszej gwieździe należą się ukłony w pas nie tylko kiedy występuje na scenie - takich ludzi naprawdę rzadko dziś się spotyka
Najgorsze jest tylko to, że mam wrażenie że bardzo mało pamiętam - a tak wiele było powiedziane, oczywiście przede wszystkim mówiliśmy o sytuacji naszego polskiego baletu, ale także poprzez porównanie z zagranicą. Maks dużo mówił na temat który poruszyłam zaraz na początku - czyli o stosunku polskiego widza do tancerza klasycznego, o tym, jak mało jest doceniany i szanowany, a jak łatwo ludzie wpadają w szał słysząc nazwisko Maserka czy jakiegoś innego bohatera popularnych telewizyjnych show związanych z tańcem. Oczywiście otarło się i o kwestię zmiany wieku emerytalnego, posyłanie dzieci do SB (i tutaj poznając punkt widzenia Maksa rzeczywiście mogłam się przekonać, jak widzą to tancerze i w kontekście wyboru ścieżki zawodowej przez ich własne dzieci.. to przykre, ale przecież winne jest tylko i wyłącznie państwo). I jeszcze temat przyszłych premier, kolejnych baletów, jakie dyrektor Pastor mógłby ściągnąć na warszawską scenę; byłam ciekawa w jakim repertuarze współczesnym Maks chciałby występować, gdyby mógł o tym decydować, więc o to też pytałam. I dowiedziałam się, że w przyszłym sezonie będzie u nas wystawiana wersja "Dziadka.." z Het Nationale Ballet, pozostaje mi tylko znaleźć jakieś informacje nt tej choreografii ale od moich rozmówców już usłyszałam że to ponoć ciekawa inscenizacja