improwizacja w domowym zaciszu ;)

Miejsce na tematy luźno związane z baletem, tańcem i kulturą, a także posty "zapoznawcze" nowych członków Forum, nawiązywanie kontaktów;
Agne$
Posty: 364
Rejestracja: wt kwie 06, 2010 8:42 am

Post autor: Agne$ »

Ja garażu nie mam.... :(

Ja mam bardzo długi przedpokój i często zastawiony gratami ;) i zaczełam sobie ot tak tańczyć zrobiłam skok i, wylądowałam na torbie (podróżnej :D) przesuneła mi się pod nogami i bumm narobiłam takiego huku... że, pare siniaków miałam. Naszczęście mamy nie było w domu 8)

Albo robię jakieś inne skoki i ląduje tak że, kilka cm przed moją twarzą jest biurko :lol:
RiRi
Posty: 28
Rejestracja: ndz lis 15, 2009 9:06 pm

Post autor: RiRi »

Ja kocham improwizować, chociaż moje improwizacje wyglądają na układy ćwiczone przez wiele lat. Gdy przygotowuję się to tańczenia, sprzątam pokój, aby nic sobie nie zrobić.:D
uchrust
Posty: 7
Rejestracja: wt kwie 13, 2010 8:38 am

Post autor: uchrust »

też uwielbiam improwizować :) i też bardzo często o coś zahaczam :D więc wszyscy domownicy już się przyzwyczaili i nikt nie zwraca uwagi na moje 'AUUU' ;););) najczęściej ćwiczę w łazience ( jest wielkości mojego pokoju a nie ma w niej szafy, łóżka i innych niepotrzebnych mebli ;) za to są dwa lustra więc mogę się oglądać :P ) albo w kuchni (gdy jest już ciemno widzę dobrze swoje odbicie, bo mam duże okna :P i jest jeszcze jeden 'bonus' w postaci blatu który czasem służy mi za drążek - oczywiście gdy mama nie widzi (bo przecież zarazki...!!!! ) :P :P :P) kuchnia ma ten minus, że najczęściej się w niej na coś 'nadziewam' ostatnio np. gdy kręciłam piruety spadła cała półka z przyprawami :razz:
a wracając do improwizacji to praktycznie przemieszczam się po mieszkaniu tańcząc :) ostatnio zdarzyła mi się też zabawna sytuacja : siedziałyśmy z siostrą w jej pokoju a ja nuciłam pod nosem jakąś piosenkę Nirvany zdaje się i zupełnie nieświadomie robiłam do niej jakieś ćwiczenie baletowe :D:D:D (uświadomiła mi to dopiero moja siostra, która dziwnie się na mnie spojrzała i spytała co ja odwalam :P ... z drugiej strony zero zrozumienia :lol: )
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

cała półka z przyprawami dalo sie pewnie bardziej we znaki niz zarazki na blacie :D
uchrust
Posty: 7
Rejestracja: wt kwie 13, 2010 8:38 am

Post autor: uchrust »

udało mi się szybko to ogarnąć i chyba nikt nic nie zauważył :D:D:D
Katia
Posty: 317
Rejestracja: wt cze 01, 2010 12:00 pm

Post autor: Katia »

Ja to sobie lubię tańczyć w pokoju, jak jest ciemno. Włączam monitor, i zazwyczaj patrzę się na swój cień na ścianie. :)
julianka
Posty: 383
Rejestracja: wt mar 16, 2010 3:19 pm

Post autor: julianka »

A ja sobie tak nucę pod nosem, albo włączam balet, albo płytkę Tchaikovski' ego i tak sobie tańcuję...
Takie improwizacje neoklasyczne, a poza tym lubię sobie tak "machać" rękoma, coś a la "moje port de bras".
No w końcu życie to taniec, a taniec to życie... :roll:

EDIT: Przypomniało mi się jak ćwiczyłyśmy temps lie (chyba tak się to pisze :| ) na chodniku obok szkoły, i szli chłopaki ze starszej klasy i nam powiedzieli, że od ćwiczeń to my mamy sale baletowe, a nie oblodzony (zapomniałam dodać, że była zima :shock: ) chodnik na ul. Jagiellońskiej.
Czasami ćwiczenia nie są więc wskazane :P
vickop
Posty: 75
Rejestracja: śr sty 27, 2010 9:19 pm

Post autor: vickop »

Ja bardzo lubię improwizacje w domu, na sali jak i na scenie.
______________________________________________________________________________
/Vickop
eventail
Posty: 89
Rejestracja: czw lip 15, 2010 6:14 am

Post autor: eventail »

Improwizacje są niezwykle rozwijające i pozwalają wyjść poza choreografię, która jest zazwyczaj narzucona z zewnątrz(w sensie przez np. naszego nauczyciela). Lubię od czasu do czasu potańczyć trochę do muzyki w swoim pokoju. Bardzo odstresowuje :)
Najgorzej tylko jak jest tak gorąco jak dzisiaj. Wtedy po takiej improwizacji wystarczy rozwalić się na środku pokoju i zacząć udawać kałużę :P
parasolka
Posty: 7
Rejestracja: pt maja 14, 2010 2:22 pm

Post autor: parasolka »

bardzo lubię improwizować, ale robię tak tylko w domu, zamknięta w pokoju z przyciemnionym światłem.. wstydzę się przyznać, że wstydzę się improwizacji :P wiem jednak, że nie jestem sama.

wydaje mi się, że takie tańcowanie, to coś tak niesamowicie intymnego i delikatnego. To jest..hm.. nie wiem.. ale kiedy ja improwizuje, to nie myślę nad żadnym krokiem, one same wychodzą ode mnie; z samego środka duszy. Sama się czasem dziwię, co mi wychodzi i to jest najpiękniejsze i daje tyle radości! myślę, że człowiek wstydzi się, tego co może się stać, gdy ktoś zobaczy go w chwili, gdy tak tańczy, bo to jakby ujrzał całe jego wnętrze. Człowiek kiedy improwizuje w tańcu to tak jakby swoje serce podał na tacy. Takie serce można łatwo zranić, bo nie ma osłony... A człowiek najbardziej na świecie boi się właśnie odrzucenia, nieprawdaż?

Vickop - a jak wygląda improwizacja na scenie...? Masz na myśli jakiś występ i chwilę, kiedy zapomnisz kroki i musisz improwizować? Możesz rozwinąć myśl, bo jestem ciekawa...?
ODPOWIEDZ