improwizacja w domowym zaciszu ;)
Ja garażu nie mam.... :(
Ja mam bardzo długi przedpokój i często zastawiony gratami ;) i zaczełam sobie ot tak tańczyć zrobiłam skok i, wylądowałam na torbie (podróżnej :D) przesuneła mi się pod nogami i bumm narobiłam takiego huku... że, pare siniaków miałam. Naszczęście mamy nie było w domu 8)
Albo robię jakieś inne skoki i ląduje tak że, kilka cm przed moją twarzą jest biurko :lol:
Ja mam bardzo długi przedpokój i często zastawiony gratami ;) i zaczełam sobie ot tak tańczyć zrobiłam skok i, wylądowałam na torbie (podróżnej :D) przesuneła mi się pod nogami i bumm narobiłam takiego huku... że, pare siniaków miałam. Naszczęście mamy nie było w domu 8)
Albo robię jakieś inne skoki i ląduje tak że, kilka cm przed moją twarzą jest biurko :lol:
też uwielbiam improwizować :) i też bardzo często o coś zahaczam :D więc wszyscy domownicy już się przyzwyczaili i nikt nie zwraca uwagi na moje 'AUUU' ;););) najczęściej ćwiczę w łazience ( jest wielkości mojego pokoju a nie ma w niej szafy, łóżka i innych niepotrzebnych mebli ;) za to są dwa lustra więc mogę się oglądać :P ) albo w kuchni (gdy jest już ciemno widzę dobrze swoje odbicie, bo mam duże okna :P i jest jeszcze jeden 'bonus' w postaci blatu który czasem służy mi za drążek - oczywiście gdy mama nie widzi (bo przecież zarazki...!!!! ) :P :P :P) kuchnia ma ten minus, że najczęściej się w niej na coś 'nadziewam' ostatnio np. gdy kręciłam piruety spadła cała półka z przyprawami :razz:
a wracając do improwizacji to praktycznie przemieszczam się po mieszkaniu tańcząc :) ostatnio zdarzyła mi się też zabawna sytuacja : siedziałyśmy z siostrą w jej pokoju a ja nuciłam pod nosem jakąś piosenkę Nirvany zdaje się i zupełnie nieświadomie robiłam do niej jakieś ćwiczenie baletowe :D:D:D (uświadomiła mi to dopiero moja siostra, która dziwnie się na mnie spojrzała i spytała co ja odwalam :P ... z drugiej strony zero zrozumienia :lol: )
a wracając do improwizacji to praktycznie przemieszczam się po mieszkaniu tańcząc :) ostatnio zdarzyła mi się też zabawna sytuacja : siedziałyśmy z siostrą w jej pokoju a ja nuciłam pod nosem jakąś piosenkę Nirvany zdaje się i zupełnie nieświadomie robiłam do niej jakieś ćwiczenie baletowe :D:D:D (uświadomiła mi to dopiero moja siostra, która dziwnie się na mnie spojrzała i spytała co ja odwalam :P ... z drugiej strony zero zrozumienia :lol: )
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
A ja sobie tak nucę pod nosem, albo włączam balet, albo płytkę Tchaikovski' ego i tak sobie tańcuję...
Takie improwizacje neoklasyczne, a poza tym lubię sobie tak "machać" rękoma, coś a la "moje port de bras".
No w końcu życie to taniec, a taniec to życie... :roll:
EDIT: Przypomniało mi się jak ćwiczyłyśmy temps lie (chyba tak się to pisze :| ) na chodniku obok szkoły, i szli chłopaki ze starszej klasy i nam powiedzieli, że od ćwiczeń to my mamy sale baletowe, a nie oblodzony (zapomniałam dodać, że była zima :shock: ) chodnik na ul. Jagiellońskiej.
Czasami ćwiczenia nie są więc wskazane :P
Takie improwizacje neoklasyczne, a poza tym lubię sobie tak "machać" rękoma, coś a la "moje port de bras".
No w końcu życie to taniec, a taniec to życie... :roll:
EDIT: Przypomniało mi się jak ćwiczyłyśmy temps lie (chyba tak się to pisze :| ) na chodniku obok szkoły, i szli chłopaki ze starszej klasy i nam powiedzieli, że od ćwiczeń to my mamy sale baletowe, a nie oblodzony (zapomniałam dodać, że była zima :shock: ) chodnik na ul. Jagiellońskiej.
Czasami ćwiczenia nie są więc wskazane :P
Improwizacje są niezwykle rozwijające i pozwalają wyjść poza choreografię, która jest zazwyczaj narzucona z zewnątrz(w sensie przez np. naszego nauczyciela). Lubię od czasu do czasu potańczyć trochę do muzyki w swoim pokoju. Bardzo odstresowuje :)
Najgorzej tylko jak jest tak gorąco jak dzisiaj. Wtedy po takiej improwizacji wystarczy rozwalić się na środku pokoju i zacząć udawać kałużę :P
Najgorzej tylko jak jest tak gorąco jak dzisiaj. Wtedy po takiej improwizacji wystarczy rozwalić się na środku pokoju i zacząć udawać kałużę :P
bardzo lubię improwizować, ale robię tak tylko w domu, zamknięta w pokoju z przyciemnionym światłem.. wstydzę się przyznać, że wstydzę się improwizacji :P wiem jednak, że nie jestem sama.
wydaje mi się, że takie tańcowanie, to coś tak niesamowicie intymnego i delikatnego. To jest..hm.. nie wiem.. ale kiedy ja improwizuje, to nie myślę nad żadnym krokiem, one same wychodzą ode mnie; z samego środka duszy. Sama się czasem dziwię, co mi wychodzi i to jest najpiękniejsze i daje tyle radości! myślę, że człowiek wstydzi się, tego co może się stać, gdy ktoś zobaczy go w chwili, gdy tak tańczy, bo to jakby ujrzał całe jego wnętrze. Człowiek kiedy improwizuje w tańcu to tak jakby swoje serce podał na tacy. Takie serce można łatwo zranić, bo nie ma osłony... A człowiek najbardziej na świecie boi się właśnie odrzucenia, nieprawdaż?
Vickop - a jak wygląda improwizacja na scenie...? Masz na myśli jakiś występ i chwilę, kiedy zapomnisz kroki i musisz improwizować? Możesz rozwinąć myśl, bo jestem ciekawa...?
wydaje mi się, że takie tańcowanie, to coś tak niesamowicie intymnego i delikatnego. To jest..hm.. nie wiem.. ale kiedy ja improwizuje, to nie myślę nad żadnym krokiem, one same wychodzą ode mnie; z samego środka duszy. Sama się czasem dziwię, co mi wychodzi i to jest najpiękniejsze i daje tyle radości! myślę, że człowiek wstydzi się, tego co może się stać, gdy ktoś zobaczy go w chwili, gdy tak tańczy, bo to jakby ujrzał całe jego wnętrze. Człowiek kiedy improwizuje w tańcu to tak jakby swoje serce podał na tacy. Takie serce można łatwo zranić, bo nie ma osłony... A człowiek najbardziej na świecie boi się właśnie odrzucenia, nieprawdaż?
Vickop - a jak wygląda improwizacja na scenie...? Masz na myśli jakiś występ i chwilę, kiedy zapomnisz kroki i musisz improwizować? Możesz rozwinąć myśl, bo jestem ciekawa...?