wszystko o szpagatach

Zagadnienia techniczne, problemy tancerzy, zdrowie, pointy, ubiór, ćwiczenia itd.;
Julia.Tancerka
Posty: 26
Rejestracja: pt lip 10, 2009 11:39 am

Jak PRAWIDŁOWO zrobic szpagat damski ?

Post autor: Julia.Tancerka »

Nie chodzi mi o cwiczenia na razciąganie, bo takie są już tematy.
Tylko mam problem, która wersja jest poprawna szpagatu :
1. http://muayboran.pl/rozciaganie/13bw_szpagat.jpg
Ten gościu ma nogę z tyło jakby odkręconą, nie wiem jak to powiedziec i stopa wewnętrzną częścią dotyka podłoża.

2. http://bricksandstonesgossip.com/wp-content/uploads/2008/07/pammybigbrother1.jpg
A ona ma tę nogę tak położoną że tak jakby podbiciem dotyka podłoża.


Mi lepiej wychodzi na pierwsza wersja, ale chcę robic szpagat dobrze, więc proszę o odp. :) ;*
sylwiam95
Posty: 27
Rejestracja: pn gru 08, 2008 8:58 pm

Post autor: sylwiam95 »

Oczywiście prawidłowa wersja to 1. W tym szpagacie nie tylko tylnia noga musi byc wykrecona, ale takze przednia. Oczywiscie wg predyspozycji. Np mi srednio wychodzi odkrecanie tej przedniej nogi... ;)
sisha945
Posty: 859
Rejestracja: pt paź 30, 2009 6:00 pm

Post autor: sisha945 »

mnie przestrzegano przed pierwsz wersja, bo moze wypasc rzepka.. (jak to jest?)
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

zależy co się ćwiczy.

np. na akrobatyce cwiczy sie wersje druga (dobrze rozciaga m. czworoglowe i zginacze biodra), na klasyce tylko i wylacznie z noga wykrecona (teoretycznie ta przednia tez powinna sie wykrecac, przynajmniej w teorii ;) ) - taki szpagat jest uzywany rowniez w skokach, itp., jako ze w kazdym kroku w balecie obowiazuje wykrecenie nog.
Julia.Tancerka
Posty: 26
Rejestracja: pt lip 10, 2009 11:39 am

Post autor: Julia.Tancerka »

W takim razie dziękuję bardzo :)
Tę pierwszą wersję umiem (co prawda tylko na jedną nogę). Czyli już się nie martwię że nie umiem robic prawidłowo :)
Krzysiek777
Posty: 1
Rejestracja: ndz kwie 18, 2010 4:46 pm

Post autor: Krzysiek777 »

Odpowiedź dla iq:
Rozwiązanie swojego problemu znajdziesz w skłonach do przodu w siedzie rozkrocznym, ale jak mówiła już jedna z osób, staraj się dotknąć podłogi korpusem a nie głową. Nie przejmuj się, że na początku to nie wychodzi, to naturalne. Rozciągnięcie się do pełnego opadu może potrwać miesiące albo nawet lata (zależy od wieku, determinacji i predyspozycji). Sposobem na opad tułowia a nie zginanie się w kręgosłupie, to ruch opuszczania klatki piersiowej do dołu jednocześnie wyciągając się do przodu - tak jakbyś chciała złapać coś co leży dość daleko od ciebie. Chodzi oto aby zaszła rotacja w stawach biodrowych i aby "zgięła" się do przodu miednica pozwalając wydłużyć plecy.
Ćwiczenie to angażuje mocno mięśnie brzucha bo muszą one "zgiąć" miednicę tak aby zaszła rotacja w stawie biodrowym. Czyli pracę wykonuje się mięśniami brzucha, rusza się miednica, a ruch zachodzi w stawach biodrowych (tu też powinnaś czuć największy opór).
Na wydłużenie dolnego odcinka pleców dobre są skłony do przodu stojąc jak i siedząc z prostymi nogami lub w siedzie skrzyżnym. I tutaj zasada jest ta sama, zginamy miednicę za pomocą mięśni brzucha (trzeba uważać by nie zginać się na siłę w kręgosłupie bo to tylko go obciąży).
Jeżeli masz kogoś do pomocy to możesz go poprosić aby popchnął Cię od tył pchając do przodu dolny odcinek pleców.
Senga
Posty: 7
Rejestracja: wt maja 18, 2010 6:24 am

Post autor: Senga »

Witam,
Udało mi się przebrnąć przez cały wątek ale nie bardzo mogę odnieść wszystkich wypowiedzi do swojego problemu ;)

Otóż moja przygoda z tańcem zaczęła się niedawno. Zaczęłam tańczyć jazz kilka miesięcy temu i właśnie tej technice chce poświęcić następne kilka lat. Od września mam zamiar dodatkowo zapisać się na lekcje tańca klasycznego by wyćwiczyć postawę i podstawowe kroki, gdyż te są podstawą tańca jazzowego (na zajęciach zaczynamy od rozgrzewki, wymachów nóg, pozycji baletowych i rozciągania)

Problem mój dotyczy właśnie kwestii rozciągania. Od zawsze chciałam zrobić szpagat francuski lub/i turecki. Jak pisałam powyżej na zajęciach z tańca również wskazane jest dobre rozciągnięcie… nie mogę jednak przekroczyć pewnej granicy.

Wydaje mi się że w rozciągnięciu miednicy nie mam zbytniego problemu. Żabka , pół szpagat nie robią mi specjalnego problemu. Natomiast jeżeli muszę wyprostować nogi i zejść niżej do szpagatu bariera rozciągnięcia mięśni pod kolanami jest nie do przejścia. Czasami nawet prostując (oczywiście nie do końca) nogi czuję w jednej z nich coś jakby mnie parzyło. Zakładam, że to nierozciągnięte mięśnie ….
Staram rozciągać się codziennie (czasami z jednodniową przerwą) tak od dwóch miesięcy. Zdaję sobie sprawę z tego że to zbyt krótki okres czasu by mieć mega postępy (pewne na szczęście już widzę, choć nie takie jakich bym oczekiwała), ale inne osoby z grupy radzą sobie zdecydowanie lepiej i u nich jest bardziej widoczny progres. Dodam ze mięśnie pleców w odcinku lędźwiowym też nie są jeszcze zbyt mocne i dobrze rozciągnięte… ćwiczę, walczę.

Znacie Mozę jakieś specjalne ćwiczenia ta te mięśnie pod kolanami/podudzia, które dadzą rezultaty?

Nie wiem, może wiek też ma tu jakieś znaczenie … ;) a może problem leży zupełnie w czymś innym, niestety jestem laikiem i ufam że coś mi poradzicie 
PS. wybaczcie za ewentualne niezrozumiałe słownictwo ;)
Z góry dzięki
Lonpon
Posty: 3
Rejestracja: sob wrz 04, 2010 8:33 pm

Rozciąganie - trudny przypadek

Post autor: Lonpon »

Witam. Trafiłem dzisiaj na to forum i przejrzałem większość tematów o rozciąganiu. Sporo osób ma w tym doświadczenie i wiedzę, więc może ktoś mi pomoże z moim problemem. :-)

Mianowicie chodzi o rozciągnięcie do szpagatów, męskiego i damskiego. Problem jest taki, że jestem niesamowicie sztywny. Po porządnej rozgrzewce do szpagatu poprzecznego brakuje mi 40cm. Rozciągam się od dłuższego czasu i nie przynosi mi to efektów. Nie mam predyspozycji to pewne, moje biodra prawdopodobnie też na minus, ale to nie uniemożliwia rozciągnięcie się chociaż do pewnego stopnia. W moim przypadku jest tak, że ani trochę nie posuwam się do przodu w treningach.
Przebrnąłem przez kilka planów, sumiennie ćwiczyłem i gdy wszyscy wokół bez większych trudności rozciągali się to ja stałem w miejscu, a że miejsce w którym stoję jest beznadziejne to mnie to martwi.
Próbowałem różnych wariantów: rozciąganie 3 razy w tygodniu, pięć, sześć, codziennie, nacisk na dynamiczne ćwiczenia, statyczne, dodawałem izometryczne itp. Nic. Szczytowym osiągnięciem było, gdy zszedłem do 35 cm. ale był to jednorazowy wybryk.

Za mną już 2 tyg. Efektów na razie nie ma.
Naprawdę nie wiem co robię źle. Rozumiem, że mogę nieświadomie kaleczyć technikę, wykonywania ćwiczeń, ale bez przesady, żeby nie mieć żadnych efektów to coś musi być nie tak.
Wciąż szukam odpowiedniej metody, która pozwoli mi na progres. Mam nadzieję, że tutaj znajdę jakąś radę, która pozwoli mi w końcu coś zdziałać. :-)
inaenka
Posty: 762
Rejestracja: czw mar 22, 2007 1:15 pm

Post autor: inaenka »

Wiele zależy od tego w jakim jesteś wieku i czy wcześniej kiedykolwiek się rozciągałeś. Jeśli nie - możesz mieć problem bo u dorosłych ścięgna są bardzo oporne a nawet rozciągnięcie mięśni wymaga czasem wielu miesięcy systematycznej pracy.

2 tygodnie to bardzo, bardzo krótko jeszcze.

Pewne rzeczy zależą też od budowy. Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć i już. Może Cię pocieszę ale ja, choć jako dziecko chodziłam na taniec z elementami gimnastyki artystycznej, zakładałam "nogi na uszy"(taka solidna syrenka ;) ), robiłam mostki, gwiazdy, szpagat, to nigdy, ale to nigdy nie zrobiłam szpagatu poprzecznego i nigdy nie zrobię - taka budowa stawu biodrowego. Wcale nie wadliwa, taka moja uroda i tyle. Musiałabym sobie chyba te stawy rozklepać młotkiem, żeby mieć przyzwoite wykręcenie a co dopiero szpagat. Trzeba się było z tym pogodzić - nigdy nie zrobię sznurka, trudno.
A do czego Ty trenujesz? Uczysz się sztuk walki? Może warto wybrać się do ortopedy lub fizjoterapeuty, żeby wykluczyć ryzyko zrobienia sobie przypadkowo krzywdy zbyt intensywnym treningiem, na który budowa Twoich stawów raczej nie pozwala.
Lonpon
Posty: 3
Rejestracja: sob wrz 04, 2010 8:33 pm

Post autor: Lonpon »

Wcześniej czyli w wieku przedszkolnym do wczesnej klasy podstawówki pamiętam, że byłem znacznie bardziej rozciągnięty, ale w porównaniu do innych dzieci, odstawałem pod tym względem.
Zacząłem myśleć o rozciąganiu w wieku 13 lat. Wtedy nie przykładałem do tego wielkiej wagi. Po prostu rozciągałem się na zajęciach, na które wtedy uczęszczałem. Karate, Kick boxing, akrobatyka itp.
Dopiero jak nie robiłem postępów to postanowiłem, że się do tego przyłożę. Ale niestety nic to nie dało. Obecnie mam 17 lat.

Na dniach mam zamiar wybrać się do ortopedy, żeby sprawdził moje biodra. Tym bardziej, że co chwila przeskakują, strzelają etc.
ODPOWIEDZ