bardzo chciałabym tańczyć balet, ale nie mam możliwości w moim mieście. Kiedy miałam chyba 5 lat, mama zapisała mnie na zajęcia z baletu w klubie kultury. Szczerze mówiąc nigdy nie miałam marzeń, żeby zostać baletnicą. Ale zawsze wszystko, co robiłam, chciałam robić jak najlepiej. I pamiętam swoje pierwsze zajęcia. Od razu mi się spodobało, ale byłam trochę wystraszona, bo nic nie umiałam, a dziewczynki śmigały szpagaty z powietrzu. Chciałam umieć tak, jak one. Po kilku zajęciach przy rozciąganiu pani powiedziała mi, że zrobię szpagat. Pomyślałam sobie, że ona chyba nie wie, co mówi;) Trochę przerażona, co się stanie, wstałam i zrobiłam szpagat

byłam taka dumna, po krótkim czasie byłam najlepsza w grupie. Kiedy miałam 9 lat, pani postanowiła przenieść mnie do starszej grupy. Były tam dziewczyny co najmniej o 6 lat starsze ode mnie, przeraziłam się, ich stroje to nie były już białe rajstopki i tiulowe spódniczki, ale wielkie, ludowe, ogromne suknie. Zrezygnowałam. Po kilku latach chciałam wrócić do tej samej pani, jednak poziom dziewczyn był beznadziejny. Teraz od dwóch lat tańczę taniec towarzyski, idzie mi dobrze, chcę się rozwijać, ale mój partner tańczy 8 lat i nie idzie do przodu, a o innego strasznie ciężko. Co mogę robić. Nie interesuje mnie zbytnio hip hop, a nie chcę przestać w ogóle tańczyć..