KRAKOWSKIE CENTRUM BALETOWE I TAŃCA WSPÓŁCZESNEGO
... ?
Kiro, no właśnie ciekawe kto usunął ten post... Ja też jestem zbulwersowana tym faktem :-) Koniecznie powinnaś napisać do moderatorów... :-)
Columbinko (mam nadzieję, że w przeciwieństwie do Kiry poprawnie napisałam twój nick) najwyraźniej Kira ma jakiś problem ze swoją osobowością...
Pozdrowienia dla Columbiny i FEA
http://www.sbkrakow.nq.pl/
Columbinko (mam nadzieję, że w przeciwieństwie do Kiry poprawnie napisałam twój nick) najwyraźniej Kira ma jakiś problem ze swoją osobowością...
Pozdrowienia dla Columbiny i FEA
http://www.sbkrakow.nq.pl/
-
śnieżka_balerina
- Posty: 181
- Rejestracja: śr lut 01, 2006 5:36 pm
Może kiro wyjaśnisz nam w jakim momencie Jeziora Łabędziego miałyśmy wykazać się niegrzecznością? Uważam że jesteśmy jeszcze uczennicami i powinnyśmy słuchać się nauczycieli, którzy robią wszystko żeby nas dobrze nauczyć... Pozatym co to za uwaga, że scena nie lubi grzecznych dziewczynek? W takim razie na czym miała polegać twoja uwaga?
Moja osobowość, Julio jest moją prywatną sprawą, myślę, że nie jest to na tyle frapujące aby publicznie roztrząsać ten watek. Poza tym, nie wypada, więc proszę, zachowajmy pewien poziom dyskusji...
Problem mam jeszcze z posługiwaniem się swoim kontem, ale myślę że kiedy nabiorę wprawy obejdzie się bez kolejnych pomyłek :)
Śnieżko, wydaje mi się, że się nie rozumiemy :) ! Nie chodzi mi o niesubordynację czy uleganie swoim zachciankom! Mam na myśli pewnego rodzaju "niegrzeczną mentalność", sposób myślenia, z którego wynika interpretacja choreografii. O indywidualność tancerza. Zgadzam się z Tobą, że jako uczennice powinnyście realizować uwagi pedagogów, ale nie powinnyście pozwolić, aby zabito w Was odwagę myślenia. O to mi chodzi. Technika to nie wszystko.
Problem mam jeszcze z posługiwaniem się swoim kontem, ale myślę że kiedy nabiorę wprawy obejdzie się bez kolejnych pomyłek :)
Śnieżko, wydaje mi się, że się nie rozumiemy :) ! Nie chodzi mi o niesubordynację czy uleganie swoim zachciankom! Mam na myśli pewnego rodzaju "niegrzeczną mentalność", sposób myślenia, z którego wynika interpretacja choreografii. O indywidualność tancerza. Zgadzam się z Tobą, że jako uczennice powinnyście realizować uwagi pedagogów, ale nie powinnyście pozwolić, aby zabito w Was odwagę myślenia. O to mi chodzi. Technika to nie wszystko.
-
śnieżka_balerina
- Posty: 181
- Rejestracja: śr lut 01, 2006 5:36 pm
Oj Śnieżko, widać, widać :D Skupienie na twarzy, napięcie mięśni...Wasz wiek. Poza tym wiele mówi filmik Coppelii. Przyznam się również, że prowadzę zajęcia z choreoterapii a to w połączeniu z kilkunastoletnim stażem w zawodzie "robi swoje" :D Przyznaję, może w moim osądzie posunąłem się za daleko, ale bez złej woli. Skoro jednak odzew przybrał formę ataku, to coś Wam jednak musi leżeć na serduszkach ;) Czyżbym Was uraził...? :D
Uwaga Kiry, jak mniemam polegała na zatańczeniu całej części klasycznej jak "robociki". Przez to, co napisał(a) rozumiem to, iż po prostu od elity baletowej i dobrze wyuczonych tancerek oczekuje się czegoś więcej niż tylko wykonannia ruchu. Mówi się tu o grze aktorskiej; wyrazie scenicznym;delikatnosci artystycznej; lekkosci ruchu;wcieleniu się w role itd.
Nie miałam mozliwości przeczytać usuniętego postu, więc nie będę go oceniać.
Chcę tylko wytłumaczyć, o co tu zapewne chodzi.
Wariacja Coppelli z Don Q. wystarczająco pokazuje to, co opisał(a) Kira.
I to jest prawda- wprawne oko wychwyci wszystko.
I wprawne oko, to nie oko,ktore tylko interesuje się tańcem. Wprawne oko samo musi reprezentować bardzo dobry poziom tego, co krytykuje.
Nie będę oceniać Kiry, ja nie od tego tu jestem.
Ale co do tych "robocików" w pełni się zgadzam. Bardzo brakowało mi we wszystkich klasycznych numerach wyrazu i fabuły, szczególnie w Jeziorze. Zupełnie nie potrafię zrozumieć początku jeziora (paczki jak z Dziadka do Orzechów, fabuła z szafą i prezentami oraz nauczycielką to dokładnie nawiązanie do Dziadka, a przecież mieliśmy tu jezioro) i uważam że przemiana łabędzia była pokazana nietrafnie. Gdybym była widzem, który nie oglądał jeziora, lub nie zna dobrze libretta- nie zrozumiałabym, co mają kolorowe pudełka i sukienki do jak najbardziej poważnych łabędzi?
I ostatnia uwaga- bardzo przeszkadzały mi sztywne ręce i brak wyrazu na twarzy. Oraz opaski na głowy łabędzi, które były zrobione z ....puchu! A przecież to miały być łabędzie pióra.
Nie krytykuje, nie oceniam, tylko podkreślam moje wrażenia.
Pozdrawiam. B.
Nie miałam mozliwości przeczytać usuniętego postu, więc nie będę go oceniać.
Chcę tylko wytłumaczyć, o co tu zapewne chodzi.
Wariacja Coppelli z Don Q. wystarczająco pokazuje to, co opisał(a) Kira.
I to jest prawda- wprawne oko wychwyci wszystko.
I wprawne oko, to nie oko,ktore tylko interesuje się tańcem. Wprawne oko samo musi reprezentować bardzo dobry poziom tego, co krytykuje.
Nie będę oceniać Kiry, ja nie od tego tu jestem.
Ale co do tych "robocików" w pełni się zgadzam. Bardzo brakowało mi we wszystkich klasycznych numerach wyrazu i fabuły, szczególnie w Jeziorze. Zupełnie nie potrafię zrozumieć początku jeziora (paczki jak z Dziadka do Orzechów, fabuła z szafą i prezentami oraz nauczycielką to dokładnie nawiązanie do Dziadka, a przecież mieliśmy tu jezioro) i uważam że przemiana łabędzia była pokazana nietrafnie. Gdybym była widzem, który nie oglądał jeziora, lub nie zna dobrze libretta- nie zrozumiałabym, co mają kolorowe pudełka i sukienki do jak najbardziej poważnych łabędzi?
I ostatnia uwaga- bardzo przeszkadzały mi sztywne ręce i brak wyrazu na twarzy. Oraz opaski na głowy łabędzi, które były zrobione z ....puchu! A przecież to miały być łabędzie pióra.
Nie krytykuje, nie oceniam, tylko podkreślam moje wrażenia.
Pozdrawiam. B.
-
śnieżka_balerina
- Posty: 181
- Rejestracja: śr lut 01, 2006 5:36 pm