Czy tancerze są seksowni? ;)

Miejsce na tematy luźno związane z baletem, tańcem i kulturą, a także posty "zapoznawcze" nowych członków Forum, nawiązywanie kontaktów;
danceFORever
Posty: 302
Rejestracja: czw lut 07, 2008 6:46 pm

Post autor: danceFORever »

według mnie większość tancerzy czy tancerek jest sexy, gdyż ponieważ ze względu na swój ''fach'' posiadają dużą świadomość własnego ciała, zalet jak i wad, to daje im pewność siebie i umiejętne z tego korzystanie :D np. doprowadzanie kobiet bądź mężczyzn na warsztatach do szaleństwa :D

mnie najbardziej kręcą hip-hopowcy i podobni :D
Maron
Posty: 2668
Rejestracja: czw gru 15, 2005 11:08 pm

Post autor: Maron »

w ogóle seksowność moim zdaniem to duża elegancja ruchu która nie wymaga robienia wyzywających póz - a wtedy to wystarczy iść chodnikiem być sexy xD elegancję ruchu [w większym lub mniejszym stopniu] mają właśnie tancerze i tancerki :P wniosek oczywisty xD

haha mnie też mnie też danceFORever :576:
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

Tyle mówicie o tej seksowności a zastanawialiście się nad tym czemu ona ma tak naprawdę służyć. Czy przypadkiem do zaspokojenia własnej próżności? :wink:
Oczywiscie celowo pominąłem aspekt biologiczny służący prokreacji.
Maron
Posty: 2668
Rejestracja: czw gru 15, 2005 11:08 pm

Post autor: Maron »

próżność tak, w sensie dowartościowania się - i to działajaca w dwie strony - to podnosi nam tak jakby status, na zasadzie że chcę być ładna [bo wtedy czuję się pewnie, bo to lubię, bo się innym podobam] i chcę mieć przystojnego partnera przy kasie [bo się innym podoba, bo wtedy jest czym szpanować przed znajomymi, bo fajnie jest się lansować z takim]... chociaż nie wiem czy to nie zaliczyć do prokreacji :P
Jo_Ann
Posty: 77
Rejestracja: śr cze 11, 2008 1:02 pm

Post autor: Jo_Ann »

[quote6a="Czajori"][quote6a="Jo_Ann"]
A ja w maju mam warsztaty z tym panem:

[URL=http://www.offjazz.com/professeurs/luciano-di-natale-1.jpg]Luciano Di Natale[/URL]

I co ja biedna z nich wyniosę??? ;)
)[/quote6a]
Sugerowałabym wynieść numer telefonu do instruktora :D

[/quote6a]

Niestety, brak chętnych na poziom początkujący z tym panem... :shock: - mniej więcej coś takiego zrobił mój instruktor, jak mu o tym powiedziałam. Jego asystentka też :P.

A co do seksowności baletnic... To zależy, niektóre są naprawdę piękne i seksowne (poszukajcie sobie archiwalnych zdjęć np. Kamy Akucewicz), a niektóre nie mają w sobie nic seksownego. Mam koleżankę, która 6 lat spędziła w baletówce i dopiero po 3 latach bez tańca, kiedy zaczęła się zaokrąglać i malować, wreszcie wyglądała jak kobieta, a nie 12letnie dziecko.
A co do dużego biustu MM, to się zgadzam. Jak patrzę w dół, to stwierdzam, że ta pani nie miała się czym chwalić :P.

P.S. Kobiety są próżne i łase na komplementy, panowie :P
Torin
Posty: 1577
Rejestracja: wt cze 19, 2007 9:10 am

Post autor: Torin »

[quotef3="Jo_Ann"]Niestety, brak chętnych na poziom początkujący z tym panem[/quotef3] czyżby wszystkie chętne miały już jego numer telefonu ?? :)
[quotef3="Jo_Ann"]A co do seksowności baletnic... To zależy, niektóre są naprawdę piękne i seksowne, a niektóre nie mają w sobie nic seksownego. [/quotef3]
Tak sobie myślę (a myślenie mi dziś idzie marnie - trzecia doba bez snu, więc i jakby podatność na damskie wdzięki mniejsza...) że jak wszędzie - to zależy. Oraz co kto uważa za seksowne (czy tez zmysłowe).
I tu i ówdzie widzę plusy i minusy - ale napiszę cóś więcej jak się wyśpię bo teraz to raczej z trudem przypominam sobie co to jej powab :)

Torin
Czajori
Posty: 1638
Rejestracja: pt sie 12, 2005 2:13 pm

Post autor: Czajori »

[quotef1="Blanche"]Ale ja mówię, jak mi się to kojarzy, co jest związane z tym, co jest promowane w mediach - seksowna jest kobieta z dużym biustem, podkreślająca go głębokim dekoltem, seksowne są ubrania, które dużo odsłaniają itp. [/quotef1]
To tylko świadczy o tym, jak tandetny i płaski obraz wciskają nam media :694:

[quotef1="Blanche"]Nawet patrząc na aktorki z lat 50. - najsłynniejsza blondynka z dużym biustem (Marilyn Monroe oczywiście) jest uważana za seksowną, zaś bliska kanonom baletowym Audrey Hepburn jest piękna, urocza, elegancka, pociągająca.[/quotef1]
Znowu się z Tobą nie zgodzę. Myślę, że takie postrzeganie Audrey Hepburn wynika bardziej z jej osobowości (lub też kreowanych przez nią postaci) niż z jej budowy. Weź pod uwagę, że prawie zawsze była w filmach przedstawiana jako trzpiotkowata, księżniczkowata, niewinna istotka, kobieta-dziecko. Cóż, dla normalnego człowieka dzieci nie bywają seksowne :694:

[quotef1="Princess Maron"]w ogóle seksowność moim zdaniem to duża elegancja ruchu która nie wymaga robienia wyzywających póz - a wtedy to wystarczy iść chodnikiem być sexy xD elegancję ruchu [w większym lub mniejszym stopniu] mają właśnie tancerze i tancerki :P wniosek oczywisty xD [/quotef1]
Bardzo mądre słowa, Księżniczko!

Fatherku, pytasz, czemu służy "seksowność"? Jeżeli jest świadomie wygenerowana to służy oczywiście wzbudzaniu zainteresowania płci przeciwnej :) Poza tym wydaje mi się, że u niektórych osób jest po prostu jedną z cech osobowości, a może bardziej sposobu bycia, "tym czymś", specyficznym urokiem, którego nawet nie muszą być do końca świadomi.
nathaliye
Posty: 2264
Rejestracja: czw wrz 27, 2007 6:51 pm

Post autor: nathaliye »

seksowność służy budowania własnej pewności siebie bardzo niezbędnej w życiu, prawda jest taka że powodzenie lub świadomość działania na mężczyzn jest dla kobiet bardzo ważna w budowaniu tej pewności siebie, i tu swoją ogromną rolę odgrywa choćby taniec brzucha lub inne formy jak choćby taniec na rurze czy burleska, kobiety zaczynają uczestniczyć w tego typu zajęciach żeby odnaleźć własna seksualność i lepiej się czuć we własnej skórze, ciele lub lepiej działać na chociażby mężczyzn
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

[quotea6="Czajori"]Fatherku, pytasz, czemu służy "seksowność"? Jeżeli jest świadomie wygenerowana to służy oczywiście wzbudzaniu zainteresowania płci przeciwnej Poza tym wydaje mi się, że u niektórych osób jest po prostu jedną z cech osobowości, a może bardziej sposobu bycia, "tym czymś", specyficznym urokiem, którego nawet nie muszą być do końca świadomi.[/quotea6]
Pięęęęknie napisane! Tylko czy to nie jest właśnie pewna doza miłej próżności? :lol:
nathaliye
Posty: 2264
Rejestracja: czw wrz 27, 2007 6:51 pm

Post autor: nathaliye »

[quoteb8="Father"]Tylko czy to nie jest właśnie pewna doza miłej próżności?[/quoteb8]
a jeśli tak to co w tym złego?
ODPOWIEDZ