Anna Karenina w Warszawie
[quote:2a689939b3="milton"]Technicznie owszem, przyczepić się nie można, ale aktorsko już tak. W porównaniu z Wrońskim w wykonaniu Siegieja po prostu nie istniał na scenie. Rola ta w pełni pokazała braki aktorsko-dramatyczne tego dobrego tancerza. .[/quote:2a689939b3]
Hmm, o gustach sie niby nie dyskutuje, ale tu mam zupełnie inny pogląd, podobnie jak powyżej M. Maks był jak najbardziej "w roli" i jego aktorstwo było jak najbardziej zauwazalne i znaczące - to chyba najlepiej opisał J. Marczyński " z lekka bezczelny Wroński" - Maks ze swoją świetlista urodą, malująca sie wkazdym ruchu pewnością siebie, lekkością i elegancją był jak najbardziej bliski obrazu jaki maluje Tołstoj piszac o podkręcającym wąsa młodzieńcu który cieszył się z wrażenia jakie robi na Kitty, z tego uczucia jekie udało mu sie wywołac w naiwnym serduszku. A potem sam wpada w sidła miłości do Anny, walcy o nia - ta miłośc, choc zupelnie inna tez daje mu szczescie. W tym sensie Wroński tak naprawde mniej jest zakochany a bardzie bumny i szcześliwy z miosci aka wzbudza w kobietach - i to było u Maksa, podobnie jak zal i odrzucenie gdy Anna po chorobie odtrąca go i wraca do meza - scenapróby samobójczej znakomita. S. Basałajewa widzialam tylko na próbie - bardzo mi się podobał ale z inego powodu - była bardziej niż ksiazkowy Wroński zakochany, szczery i elegancki... to Wroński wymarzony, a nie ksiazkowy, byc moze tancerz równiez go idealizuje, tak widzi i tak go odmalowuje. Obie kreacje oglądało sie z przyjemnoscią
Hmm, o gustach sie niby nie dyskutuje, ale tu mam zupełnie inny pogląd, podobnie jak powyżej M. Maks był jak najbardziej "w roli" i jego aktorstwo było jak najbardziej zauwazalne i znaczące - to chyba najlepiej opisał J. Marczyński " z lekka bezczelny Wroński" - Maks ze swoją świetlista urodą, malująca sie wkazdym ruchu pewnością siebie, lekkością i elegancją był jak najbardziej bliski obrazu jaki maluje Tołstoj piszac o podkręcającym wąsa młodzieńcu który cieszył się z wrażenia jakie robi na Kitty, z tego uczucia jekie udało mu sie wywołac w naiwnym serduszku. A potem sam wpada w sidła miłości do Anny, walcy o nia - ta miłośc, choc zupelnie inna tez daje mu szczescie. W tym sensie Wroński tak naprawde mniej jest zakochany a bardzie bumny i szcześliwy z miosci aka wzbudza w kobietach - i to było u Maksa, podobnie jak zal i odrzucenie gdy Anna po chorobie odtrąca go i wraca do meza - scenapróby samobójczej znakomita. S. Basałajewa widzialam tylko na próbie - bardzo mi się podobał ale z inego powodu - była bardziej niż ksiazkowy Wroński zakochany, szczery i elegancki... to Wroński wymarzony, a nie ksiazkowy, byc moze tancerz równiez go idealizuje, tak widzi i tak go odmalowuje. Obie kreacje oglądało sie z przyjemnoscią
-
Joanna Bednarczyk
- Posty: 549
- Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm
Moje wrażenia z "Anny Kareniny " w wersji Ratmańskiego są raczej na minus niz na plus najlepsze są kostiumy. Natomiast to co najbardziej konstytutywne dla spektaklu tanecznego - czyli choreografia najsłabsza. Jak na spektakl który powstał w 2004 według mnie ten balet jest za bardzo konwencjonalny i schematyczny, mało oryginalny
Balet baletem ale dlaczego nie może to być balet współczesny ( chyba nie ma wątpliwosci że taki nurt istnieje). Może porónawanie tego spektaklu z tetrem tańca nie jest zbyt trafne ale to nie znaczy że sam fakt że "balet jest" ma byc wartością samą w sobie. Chyba znamy przykłady z historii nie tak dalekiej, choreografowie bazujacy na dyscyplinie techniki klasycznej nie ograniczaja swego jezyka tylko do baletowej tradycji, ci najlepsi najczesciej ja rozwijają
Styl Ratmańskiego jest właściwie niewidoczny taka"choreografia stylu zerowego" ,w której nieustannie powtarzaja sie podobne rozwiązania formalne - akademickie przyzwoite rzemiosło ale nic wiecej .Dodatkowo zamiast gry aktorskiej tancerze prezentuja coś bliżej pantomimy. Muzyka też nie pomaga budować ani nastrojów ani dramaturgii (jeżeli już to z nielicznymi wyjątkami)
Jak zauważył Pan Marczynski W tej wersji "Anny Kareniny" można dopatrzeć sie pewnych inspiracji Neumeierem i jego "Damą Kameliową" , oczywiscie chwali sie że Ratmanski nawiazuje do tak dobrych wzorców tylko równie dobrze by było gdyby miał od siebie coś ciekawego do powiedzenia. Poza tym "Dama Kameliowa" powstała w 1978 a mam wrażenie jakby było odwrotnie :wink:
Co do wykonania powiem krótko - wolałabym zobaczyć pierwszą obsadę z 19-tego tak apriori zakładam że by mi się bardziej podobała
Balet baletem ale dlaczego nie może to być balet współczesny ( chyba nie ma wątpliwosci że taki nurt istnieje). Może porónawanie tego spektaklu z tetrem tańca nie jest zbyt trafne ale to nie znaczy że sam fakt że "balet jest" ma byc wartością samą w sobie. Chyba znamy przykłady z historii nie tak dalekiej, choreografowie bazujacy na dyscyplinie techniki klasycznej nie ograniczaja swego jezyka tylko do baletowej tradycji, ci najlepsi najczesciej ja rozwijają
Styl Ratmańskiego jest właściwie niewidoczny taka"choreografia stylu zerowego" ,w której nieustannie powtarzaja sie podobne rozwiązania formalne - akademickie przyzwoite rzemiosło ale nic wiecej .Dodatkowo zamiast gry aktorskiej tancerze prezentuja coś bliżej pantomimy. Muzyka też nie pomaga budować ani nastrojów ani dramaturgii (jeżeli już to z nielicznymi wyjątkami)
Jak zauważył Pan Marczynski W tej wersji "Anny Kareniny" można dopatrzeć sie pewnych inspiracji Neumeierem i jego "Damą Kameliową" , oczywiscie chwali sie że Ratmanski nawiazuje do tak dobrych wzorców tylko równie dobrze by było gdyby miał od siebie coś ciekawego do powiedzenia. Poza tym "Dama Kameliowa" powstała w 1978 a mam wrażenie jakby było odwrotnie :wink:
Co do wykonania powiem krótko - wolałabym zobaczyć pierwszą obsadę z 19-tego tak apriori zakładam że by mi się bardziej podobała
Dobrze, że na ten sam spektakl różne osoby mają bardzo różne spojrzenie. Tylko jedna kwestia jest dość kontrowersyjna. Absolutnie nie rozumiem przeciwstawienia aktorstwa pantomimie. Właśnie w teatrze baletu pantomima przecież jest podstawą aktorstwa. Przecież to by był dopiero akurat zgrzyt, gdyby w dość klasycznym spektaklu używać środków z awangardowego teatru......Zresztą w ogóle nie rozumiem jak w twórczości baletowej można przeciwstawiać aktorstwo pantomimie?? Oczywiście......w teatrze tańca sprawa wygląda inaczej, ale od Giselle na Ejfmanie kończąc aktorstwo opiera się właśnie na pantomimie.
A że nie jest to balet współczesny......uważam, że takie spektakle też są potrzebne w dzisiejszych czasach. W obecnej sytuacji repertuarowej może to być drażniące....że taka nie inna premiera. Ja mam nadzieję że jak już wróci Ek na scenę.....i inne współczesne choreografie będzie można przyjąć tego typu spektakl inaczej. Sprawa miała się podobnie z Onieginem. Zarzuty były podobne (no tyle że Oniegin to już klasyka dwudziestowieczna). Jest jeszcze inna sprawa. Po tym spektaklu słyszałem np. komentarze: "dobrze, że takie spektakle są, ale teraz chciałaby obejrzeć coś z klasyki....np. Giselle". Więc to też est kwestia punktu widzenia, to co dla jednych jest ramotą, dla innych przykładem właśnie baletu współczesnego. A ja osobiście lubię taki styl. Oczywiście, chętnie zobaczyłby na scenie również Eka, Kyliana czy Przybyłowicza. Ale akurat spektakl Ratmańskiego uważam za ciekawy i udany. I spójny....bo kostiumy, choreografia, emocjonalność i aktorstwo spójnie łączą się. Miałbyć rosyjski spektakl na podstawie klasycznej rosyjskie powieści....i jest.......
A że nie jest to balet współczesny......uważam, że takie spektakle też są potrzebne w dzisiejszych czasach. W obecnej sytuacji repertuarowej może to być drażniące....że taka nie inna premiera. Ja mam nadzieję że jak już wróci Ek na scenę.....i inne współczesne choreografie będzie można przyjąć tego typu spektakl inaczej. Sprawa miała się podobnie z Onieginem. Zarzuty były podobne (no tyle że Oniegin to już klasyka dwudziestowieczna). Jest jeszcze inna sprawa. Po tym spektaklu słyszałem np. komentarze: "dobrze, że takie spektakle są, ale teraz chciałaby obejrzeć coś z klasyki....np. Giselle". Więc to też est kwestia punktu widzenia, to co dla jednych jest ramotą, dla innych przykładem właśnie baletu współczesnego. A ja osobiście lubię taki styl. Oczywiście, chętnie zobaczyłby na scenie również Eka, Kyliana czy Przybyłowicza. Ale akurat spektakl Ratmańskiego uważam za ciekawy i udany. I spójny....bo kostiumy, choreografia, emocjonalność i aktorstwo spójnie łączą się. Miałbyć rosyjski spektakl na podstawie klasycznej rosyjskie powieści....i jest.......
[URL=http://img220.imageshack.us/my.php?image=dsc02304bi2.jpg][img:3955957907]http://img220.imageshack.us/img220/7051/dsc02304bi2.th.jpg[/img:3955957907][/URL]
[URL=http://img123.imageshack.us/my.php?image=dsc02374ly6.jpg][img:3955957907]http://img123.imageshack.us/img123/3116/dsc02374ly6.th.jpg[/img:3955957907][/URL]
[URL=http://img220.imageshack.us/my.php?image=dsc02438uh8.jpg][img:3955957907]http://img220.imageshack.us/img220/7536/dsc02438uh8.th.jpg[/img:3955957907][/URL]
[URL=http://img123.imageshack.us/my.php?image=dsc02374ly6.jpg][img:3955957907]http://img123.imageshack.us/img123/3116/dsc02374ly6.th.jpg[/img:3955957907][/URL]
[URL=http://img220.imageshack.us/my.php?image=dsc02438uh8.jpg][img:3955957907]http://img220.imageshack.us/img220/7536/dsc02438uh8.th.jpg[/img:3955957907][/URL]
radosna??? nie zauwazyłam. Moze ktos kto siedział bliżej lub stał w kulisie miał taki odbiór ale ja z amfiteatru nie zauwazyłam znaminon "radości" u Anny rzucającej sie pod pociag... (choc zapewne zarówno bohaterka wyplataująca się w ten sposób z całej historii jak i tancerka konczaca premierowy wystep mogły w tym momencie oczuwac ulge ;) )