[quote90="fijoletowa"]powiedzice, czy są tu takie osoby, które bez wcześniejszego szczególnego rozciągania pewnego dnia stwierdziły: 'kurcze! zrobię szpagat!' (czyli jak ja

) ? i ile czasu zabrało dotarcie do celu? bo ja chyba jestem chora na niecierpliwość. rozciągam się zwykle codziennie od jakiś niecałych trzech miesięcy. szpagat 'damski' już prawie robie(a przynajmniej widzę postępy), ale przy 'tureckim' (mam nadzieje, że nie myle nazw) idzie mi bardzo średnio. leże sobie na przykład tak po 15 minut przy ścianie, nogi nie chcą opadać w dół, naciągam je w dół, ale rezultaty nie są powalające, do szpagatu brakuje. oj, brakuje.
nie jest to raczej kwestia budowy ciała bo w młodości

(czyli jak miałam jakieś 8-10 lat pamiętam, że ten szpagat robiłam.
czy ja jestem zbyt niecierpliwa? a może znacie jakies ćwiczenia-cud (moga boleć)[/quote90]
Gdzieś pod koniec podstawówki, ze naucze sie szpagatu, i w tydzien zrobilam (francuski), a nie cwiczylam nic oprocz wf-u w szkole (i to hmm niezbyt intensywnie

). Ale właściwie nie rozciągałam sie zbytnio, bo to polegało na tym, że sie rozgrzewałam, i siadałam (do dobra, skakałam, bo było łatwiej tak z impetu

- ale nie próbujcie tego) do szpagatu, i na początku brakowało mi trochę, a po paru dniach zrobiłam. A turecki nieidealnie pełny też jakoś łatwo robiłam, ale samo dociśnięcie na 180 stopni (czyli że miednica w linii z kolanami) zajęło mi sporo więcej czasu, i też mi wychodzi tak tylko jak mam dobry dzień (wtedy stopy, kostki są tak jakby trochę z tyłu.)
Więc można.
A Tobie polecam parę dni przerwy w rozciąganiu, i wtedy spróbuj - zwykle jest tak, że jak da się odpocząć na parę dni, to później ten zakres się powiększa. A jak się robi tak dzień w dzień, to mięśnie jednak się trochę buntują, i trochę sztywnieją, że trudno jest znacznie powiększyć zakres.