mężczyźni w balecie
Widze, że mimo usilnych starań wy za wszelką cenę ciągniecie ten wątek, a mi się aż głupio robi bo wcale jakiś super rozchwytywany przez dziewczyny nie jestem [nie jestem jakimś nerdem z nadwagą ani nic, poprostu zwykłym szczupłym chłopakiem] i strasznie peszy mnie takie wasze chwalenie mojego podejścia. Szczerze to jeszcze nie spotkałem się z taką reakcją jak mówię o moich "planach" na przyszłość - wręcz przeciwnie, zwykle ktoś wpada w brecht i mówi, że to takie "pantoflarskie".
-
~ balerinka ~
- Posty: 519
- Rejestracja: wt maja 09, 2006 10:55 am
Hmm no to pewnie się znamy :razz: przynajmniej z widzenia :D Tak się składa, że jeśli chodzisz z koleżanką kosselą na balet to byłem w waszej szatni przed galą :D
[color=olive:8613f955d9]Na temat czy sie znacie czy nie porozumiewajcie sie prosze kochani przez PW![/color:8613f955d9]
No dobrze, żeby nie było offtopu to dodam jeszcze jeden pociągający aspekt baletu.
Jako, że do sportu jestem raczej lewy [nienawidze żadnej pracy zespołowej!] to w tańcu pociągała mnie zupełnie inaczej pojęta sprawność fizyczna. Według mnie lepiej jest potrafić zrobić szpagat niż kopać piłkę do kolegi w nadzieji że jemu bardziej się przyda niż mnie :wink:
Dzięki ćwiczeniom wykonywanym na balecie ciało nie jest przypakowane ale umięśnione i bardzo naturalne. Przechodziłem kilka atapów fascynacją szerokopojętym tańcem:
kiedy miałem kilka lat moim ulubionym filmem był "Dirty Dancing" więc marzyłelm żeby tańczyć jak Swayze. Kiedy trochę podrosłem zainteresowałem się gimnastyką, zacząłem ćwiczyć sobie w domu i na podwórku, robić salta w piaskownicy itp. Przesło mi ale po jakimś czasie wróciło bo w ramach zajęć szkolny wysłali nas na "ukulturalnienie" do NCK'u na taniec towarzyski. Wtedy zamarzyło mi się zostać tancerzem latynoamerykańskim, ale że miałem góra 10 lat przeszło mi równie szybko jak przyszło.
Jakiś rok temu [może wcześniej] puszczali na MTV jakiś program z Michałem Pirógiem, no i wtedy na nowo się zaczęło, latałem po internecie w poszukiwaniu filmików hiphopowych - znalazłem ale wszyscy tancerze byli ekstra przygotowani technicznie więc uznałem że sam hiphop nie wystarczy, trzeba mieć jakieś podstawy. No i wpadł mi do głowy balet, ale z powodów wcześniej wymienionych nie jestem w stanie niczego tańco-podobnego uprawiać. Poza tym nawet gdybym mógł to klasyka byłaby bez sensu bo nie zależałoby mi na tym, cały czas miałbym świadomość, że chce się tylko przygotować do czegoś innego.
[color=olive:8613f955d9]Na temat czy sie znacie czy nie porozumiewajcie sie prosze kochani przez PW![/color:8613f955d9]
No dobrze, żeby nie było offtopu to dodam jeszcze jeden pociągający aspekt baletu.
Jako, że do sportu jestem raczej lewy [nienawidze żadnej pracy zespołowej!] to w tańcu pociągała mnie zupełnie inaczej pojęta sprawność fizyczna. Według mnie lepiej jest potrafić zrobić szpagat niż kopać piłkę do kolegi w nadzieji że jemu bardziej się przyda niż mnie :wink:
Dzięki ćwiczeniom wykonywanym na balecie ciało nie jest przypakowane ale umięśnione i bardzo naturalne. Przechodziłem kilka atapów fascynacją szerokopojętym tańcem:
kiedy miałem kilka lat moim ulubionym filmem był "Dirty Dancing" więc marzyłelm żeby tańczyć jak Swayze. Kiedy trochę podrosłem zainteresowałem się gimnastyką, zacząłem ćwiczyć sobie w domu i na podwórku, robić salta w piaskownicy itp. Przesło mi ale po jakimś czasie wróciło bo w ramach zajęć szkolny wysłali nas na "ukulturalnienie" do NCK'u na taniec towarzyski. Wtedy zamarzyło mi się zostać tancerzem latynoamerykańskim, ale że miałem góra 10 lat przeszło mi równie szybko jak przyszło.
Jakiś rok temu [może wcześniej] puszczali na MTV jakiś program z Michałem Pirógiem, no i wtedy na nowo się zaczęło, latałem po internecie w poszukiwaniu filmików hiphopowych - znalazłem ale wszyscy tancerze byli ekstra przygotowani technicznie więc uznałem że sam hiphop nie wystarczy, trzeba mieć jakieś podstawy. No i wpadł mi do głowy balet, ale z powodów wcześniej wymienionych nie jestem w stanie niczego tańco-podobnego uprawiać. Poza tym nawet gdybym mógł to klasyka byłaby bez sensu bo nie zależałoby mi na tym, cały czas miałbym świadomość, że chce się tylko przygotować do czegoś innego.
Tak wiem, ale cóż poradzić - poprostu ze mnie jest taki egoista, że nie potrafie się zgrać z innymi, a że jak się nie gra to się nie umie to efekt jest taki że jestem lewy do piłki nożnej. Ale nie mówie że piłkaże są gorsi od innych sportowców, poprostu trafiło im się trenować sport za którym nie przedapam :razz: