mężczyźni w balecie
Wcale sie chlopakom nie dziwie- balet ma tak kiepski PR, ze zdecydowanie wola zapisac sie na towarzyskie czy breakdance.
Pewien moj kolezka zapisal sie przez przypadek na taniec wspolczesny (chcial na "nowoczesny") Nawet mu sie spodobalo, ale chociaz to chlopak wesoly i podchodzacy do siebie z pewnym dystansem, to jednak nie przyznaje sie kumplom, ze tanczy. No bo po co? Dla zlosliwych komentarzy?
..a tak na marginesie- pozyczylam kiedys od kolezanki "Kaguyahime" na dvd. Poniewaz nie mam dvd poszlam do kolegi mieszkajacego za sciana w akademiku. Nie uwierzycie, ale kumpel ogladal ten balet jak zaczarowany, podglosił muzyke i na koniec stwierdzil, ze nie przypuszczal ze balet moze byc taki ciekawy.
Pewien moj kolezka zapisal sie przez przypadek na taniec wspolczesny (chcial na "nowoczesny") Nawet mu sie spodobalo, ale chociaz to chlopak wesoly i podchodzacy do siebie z pewnym dystansem, to jednak nie przyznaje sie kumplom, ze tanczy. No bo po co? Dla zlosliwych komentarzy?
..a tak na marginesie- pozyczylam kiedys od kolezanki "Kaguyahime" na dvd. Poniewaz nie mam dvd poszlam do kolegi mieszkajacego za sciana w akademiku. Nie uwierzycie, ale kumpel ogladal ten balet jak zaczarowany, podglosił muzyke i na koniec stwierdzil, ze nie przypuszczal ze balet moze byc taki ciekawy.
kiedyś zabrałam kolege na premiere baletu (w zastępstwie koleżanki, która nagle się rozchorowała) i byłam w szoku, kiedy po spektaklu powiedział, ze podobalo mu, chociazby dlatego ze zobaczyl cos nowego, poza tym stwierdzil, ze prawie nic nie zrozumial (to byl raczej spektakl tanca wspolczesnego), ale wlasnie dlatego siedzial skupiony, niemalze zahipnotyzowany, przez 1,5 godziny i nie mogl oderwac wzroku od tego co sie dzialo na scenie.
Jeszcze nie próbowałam takiego eksperymentu, ale chyba muszę :P
Ale chciażby w szkole jak rozmawiałam z kumplami na temat baletu to pierwsze co było to znany chyba większości brecht i dziwne teksty... No ale jak już się pobrechtali to dało się normalnie pogadać :)
Za to tamtych kolegów z klasy nie zaryzykowałabym żeby wziąć ich na balet :P Chyba muszę znaleźć innych :P
Ale chciażby w szkole jak rozmawiałam z kumplami na temat baletu to pierwsze co było to znany chyba większości brecht i dziwne teksty... No ale jak już się pobrechtali to dało się normalnie pogadać :)
Za to tamtych kolegów z klasy nie zaryzykowałabym żeby wziąć ich na balet :P Chyba muszę znaleźć innych :P
-
baletmistrz z krakowa
- Posty: 45
- Rejestracja: czw lip 28, 2005 11:18 pm
Zdecydowanie "bierne balerony" są najgorsze spośród wszystkich przedstawicieli tancerzy płci męskiej :?
Nie zgadzam się z opinią, że balet ma kiepski PR - wręcz przeciwnie, ludzie czesto traktują balet jako dziedzinę bardzo elitarną, i zarówno dziewczyny, jak i faceci, często twierdzą, że nie mają predyspozycji (wcale tego uprzednio nie sprawdzając!). Po prostu boją się! Zdają sobie sprawę, że balet to ciężka praca, a nie jakies hasanie w rajtuzach...
Gdyby dano mi wybór między facetem-baletmistrzem (ew. tancerzem współczesnym) a facetem-b-boyem, wybrałabym baletmistrza nie zadając żadnych pytań, i wcale nie tylko dlatego, że sama tańczę. Pozwolicie, że przytoczę z grubsza cytat z p. Magdaleny Środy, swojego czasu uczennicy szkoły baletowej:
"Gdy poszłam do normalnej podstawówki to byłam przerazona, gdy ujrzałam kolegów z klasy na lekcji WF-u. Zastanawiałam się, gdzie oni mają mięsnie? Wydawali sie tacy galaretowaci".
Wydaje mi się, że juz wiecie, o co mi chodzi :D
Nie zgadzam się z opinią, że balet ma kiepski PR - wręcz przeciwnie, ludzie czesto traktują balet jako dziedzinę bardzo elitarną, i zarówno dziewczyny, jak i faceci, często twierdzą, że nie mają predyspozycji (wcale tego uprzednio nie sprawdzając!). Po prostu boją się! Zdają sobie sprawę, że balet to ciężka praca, a nie jakies hasanie w rajtuzach...
Gdyby dano mi wybór między facetem-baletmistrzem (ew. tancerzem współczesnym) a facetem-b-boyem, wybrałabym baletmistrza nie zadając żadnych pytań, i wcale nie tylko dlatego, że sama tańczę. Pozwolicie, że przytoczę z grubsza cytat z p. Magdaleny Środy, swojego czasu uczennicy szkoły baletowej:
"Gdy poszłam do normalnej podstawówki to byłam przerazona, gdy ujrzałam kolegów z klasy na lekcji WF-u. Zastanawiałam się, gdzie oni mają mięsnie? Wydawali sie tacy galaretowaci".
Wydaje mi się, że juz wiecie, o co mi chodzi :D
Czajori, pomijajac kwestie wygladu tancerzy- nie zgadzam sie z Toba. Balet moze kiedys byl elitarny, ale teraz juz nie jest. Chyba, ze brak zrozumienia tej sztuki przez zdecydowana wiekszosc spoleczenstwa uwazasz za elitarnosc..
Rodzice nie chca wysylac dzieci do szkol baletowych. Zwlaszcza chlopcow. Dlaczego? Wlasnie dlatego, ze balet jest uwazany (nie mowie, ze jest to moje zdanie, staram sie tylko uogolnic) za zajecie- wybitnie niemeskie! Rozmawialam kiedys z rodzicami pewnego zdolnego chlopaczka, czy nie mysleli o wyslaniu syna do szkoly baletowej. Zgadnijcie, jaka byla reakcja ojca? "Ja syna do takiej szkoly nie dam! Nie bedzie biegal w rajtuzach, kaleke, geja z niego zrobia!" Wcale nie zartuje!
To naprawde bardzo przykre i krzywdzace. Ludzie nia maja o balecie pojecia, ale lubia sie chwalic, ze orientuja sie w temacie i wiedza o co chodzi, he.. Moze stad biora sie takie kategoryczne opinie?..
Ja nie czuje sie na silach, aby "uswiadamiac" ludzi baletowo i pewnie dlatego ciesze sie, gdy moi nie tanczacy przyjaciele zaczynaja patrzec na balet z innej perspektywy. Nie mowie, ze wszyscy zostaja goracymi wielbicielami Terpsychory (bo ja tez za sprawa kolegow-zeglarzy nie stalam sie maniakiem sportow wodnych), ale kazdy z nich wie, czym roznia sie pointy od baletek, ogladaja balety, ktorymi sie zachwycam, doceniaja ogrom pracy wkladanej w taniec..ba! Trzydziestoletni faceci kaza sprawdzac swoja baletowa przydatnosc! :D I mam nadzieje, ze gdy kiedys, byc moze, przyjdzie do nich syn/córka i powie, ze chce isc do szkoly baletowej, to nie uslyszy w odpowiedzi jakiejs glupiej tyrady.
Ale najbardziej cieszy mnie zmiana stosunku do baletu mojej rodziny. Wczesniej, okolo sto lat temu, gdy chcialam isc do szkoly baletowej, moi rodzice na slowo "balet" reagowali totalna alergia! Teraz wszyscy siadaja przed telewizorem gdy wlaczam kasete z nagrana lekcja z moskiewskiej baletowki.. Na dodatek byc moze ktos z mojej rodziny zasili grono tancerzy. Chlopak! Jeszcze mu tylko wieku brakuje..:)
Sorry, ze tak sie rozpisalam i to niekoniecznie na temat partnerowania...
Rodzice nie chca wysylac dzieci do szkol baletowych. Zwlaszcza chlopcow. Dlaczego? Wlasnie dlatego, ze balet jest uwazany (nie mowie, ze jest to moje zdanie, staram sie tylko uogolnic) za zajecie- wybitnie niemeskie! Rozmawialam kiedys z rodzicami pewnego zdolnego chlopaczka, czy nie mysleli o wyslaniu syna do szkoly baletowej. Zgadnijcie, jaka byla reakcja ojca? "Ja syna do takiej szkoly nie dam! Nie bedzie biegal w rajtuzach, kaleke, geja z niego zrobia!" Wcale nie zartuje!
To naprawde bardzo przykre i krzywdzace. Ludzie nia maja o balecie pojecia, ale lubia sie chwalic, ze orientuja sie w temacie i wiedza o co chodzi, he.. Moze stad biora sie takie kategoryczne opinie?..
Ja nie czuje sie na silach, aby "uswiadamiac" ludzi baletowo i pewnie dlatego ciesze sie, gdy moi nie tanczacy przyjaciele zaczynaja patrzec na balet z innej perspektywy. Nie mowie, ze wszyscy zostaja goracymi wielbicielami Terpsychory (bo ja tez za sprawa kolegow-zeglarzy nie stalam sie maniakiem sportow wodnych), ale kazdy z nich wie, czym roznia sie pointy od baletek, ogladaja balety, ktorymi sie zachwycam, doceniaja ogrom pracy wkladanej w taniec..ba! Trzydziestoletni faceci kaza sprawdzac swoja baletowa przydatnosc! :D I mam nadzieje, ze gdy kiedys, byc moze, przyjdzie do nich syn/córka i powie, ze chce isc do szkoly baletowej, to nie uslyszy w odpowiedzi jakiejs glupiej tyrady.
Ale najbardziej cieszy mnie zmiana stosunku do baletu mojej rodziny. Wczesniej, okolo sto lat temu, gdy chcialam isc do szkoly baletowej, moi rodzice na slowo "balet" reagowali totalna alergia! Teraz wszyscy siadaja przed telewizorem gdy wlaczam kasete z nagrana lekcja z moskiewskiej baletowki.. Na dodatek byc moze ktos z mojej rodziny zasili grono tancerzy. Chlopak! Jeszcze mu tylko wieku brakuje..:)
Sorry, ze tak sie rozpisalam i to niekoniecznie na temat partnerowania...
[quote:b4cdcef854="Paula :)"]
Ale chciażby w szkole jak rozmawiałam z kumplami na temat baletu to pierwsze co było to znany chyba większości brecht i dziwne teksty... No ale jak już się pobrechtali to dało się normalnie pogadać :)
Za to tamtych kolegów z klasy nie zaryzykowałabym żeby wziąć ich na balet :P Chyba muszę znaleźć innych :P[/quote:b4cdcef854]
W pierwszej chwili zastanawiałam się, co ma Brecht do baletu ;)
Ale to prawda, że jest bardzo wielu mężczyzn w tańcu w ogóle, większość jeśli chodzi o aktywność fizyczną woli sport, albo sztuki walki. W balecie 'niestety' końcu nie ma tej rywalizacji ani nie można nikomu dołożyc ;)
Trochę taki offtopic, ale kiedyś spotkałam się z pewnym interesującym twierdzeniem: kiedy kobiety grają np. w piłkę i strzelą bramkę, ich radość jest na zasadzie "ale jestem dobra!", a jak grają faceci i któryś trafi bramkę, to jego satysfakcję można wyrazić słowami "ale mu dokopałem!". Ciekawe co na to nasi panowie? ;)
Notabene wiekszość moich kolegów mówiąc 'balety', ma na myśli imprezę ;) Ale z drugiej strony większość potrafi docenić wysiłek, jaki się wkłada w swoje pasje, mimo iż one zupełnie ich nie poruszają. No i bywa tak, ze z lekką zazdrością patrzą na szpagaty i różne takie.
Ale chciażby w szkole jak rozmawiałam z kumplami na temat baletu to pierwsze co było to znany chyba większości brecht i dziwne teksty... No ale jak już się pobrechtali to dało się normalnie pogadać :)
Za to tamtych kolegów z klasy nie zaryzykowałabym żeby wziąć ich na balet :P Chyba muszę znaleźć innych :P[/quote:b4cdcef854]
W pierwszej chwili zastanawiałam się, co ma Brecht do baletu ;)
Ale to prawda, że jest bardzo wielu mężczyzn w tańcu w ogóle, większość jeśli chodzi o aktywność fizyczną woli sport, albo sztuki walki. W balecie 'niestety' końcu nie ma tej rywalizacji ani nie można nikomu dołożyc ;)
Trochę taki offtopic, ale kiedyś spotkałam się z pewnym interesującym twierdzeniem: kiedy kobiety grają np. w piłkę i strzelą bramkę, ich radość jest na zasadzie "ale jestem dobra!", a jak grają faceci i któryś trafi bramkę, to jego satysfakcję można wyrazić słowami "ale mu dokopałem!". Ciekawe co na to nasi panowie? ;)
Notabene wiekszość moich kolegów mówiąc 'balety', ma na myśli imprezę ;) Ale z drugiej strony większość potrafi docenić wysiłek, jaki się wkłada w swoje pasje, mimo iż one zupełnie ich nie poruszają. No i bywa tak, ze z lekką zazdrością patrzą na szpagaty i różne takie.
Zgadzam się, szpagat robi wrażenie na facetach :D I większość moich kolegów bardzo pozytywnie reaguje na hasło "tancerka klasyczna" :D
W balecie rzeczywiście nie można nikomu dowalić,ale moznakolegom zaimponować swoją prawnością fizyczną :) Pamiętacie finał filmu "Center Stage", końcowy występ? Jak ten chłopak z ciemnymi włosami ( nie mogę sobie przypomniec, jak miał na imię :P) zrobił tę samą kombinację skoków, która wczesniej zrobił Cooper, lokalny baletmistrz?
Faceci siłujący się "na rękę" wysiadają... :wink: :wink:
W balecie rzeczywiście nie można nikomu dowalić,ale moznakolegom zaimponować swoją prawnością fizyczną :) Pamiętacie finał filmu "Center Stage", końcowy występ? Jak ten chłopak z ciemnymi włosami ( nie mogę sobie przypomniec, jak miał na imię :P) zrobił tę samą kombinację skoków, która wczesniej zrobił Cooper, lokalny baletmistrz?
Faceci siłujący się "na rękę" wysiadają... :wink: :wink: