Skąd się biorą mężczyźni w balecie?

Zagadnienia techniczne, problemy tancerzy, zdrowie, pointy, ubiór, ćwiczenia itd.;
milton
Posty: 408
Rejestracja: sob lis 12, 2005 4:25 pm

Post autor: milton »

Ciekawy temat.......a jeszcze żadnego postu od osób do których był on skierowany więc będę pierwszym. Cóż....ja należę do tych osób które bardzo późno zaczęły naukę tańca w ogóle bardzo późno (w wieku 17 lat zapisałem się na taniec towarzyski gdzie spędziłem rok) i dopiero od 4 miesiące uczę się klasyki.

Akurat to że zacząłem tańczyć na poważnie było sporym zdziwieniem dla większości osób. Zawsze byłem typem anty sportowca (do dziś nie przepadam za sportem jako taki, szczególnie grami zespołowymi). W ogóle nie lubiłem wysiłku fizycznego jako takiego.

Inna sprawa to zainteresowania artystyczne......szczególnie muzyka. Słyszałem że jak byłem małym dzieckiem (może 1,5 roku miałem) byłem na jakiś imieninach to zachowywałem się strasznie i leciał akurat jakiś koncert z filharmonii który mnie bardzo zainteresował. Założyli mi słuchawki na uszy i na ponad godzinę mieli ze mną spokój. Dlatego uważam że jednak z pewnymi rzeczami siię rodzimy i one siedzą w nas, aż je odkryjemy (albo i nie). Potem poszedłem na chór (łącznie 6 lat) i do szkoły muzycznej na fortepian (skończyłem I stopień i jeden rok w stopniu). Potem przerwałem. Jak to już ze mną jest zaangażowałem się w to nie tylko od strony praktycznie ale również teoretycznej. No ale tak jakoś wyszło że przerwałem. Zabawne jest jeszcze to że na fortepianie od początku miałem problemy właśnie z palcami. Wyginały mi się w drugą stronę i nauczycielka kazała mi "ścianę pchać" dla wzmocnienia ( wszystko to przez moją elastopatię).
Do tego doszło jeszcze zainteresowanie malarstwem i architekturą. Wszytko razem z muzyką było według klasyczny kanonów piękna w których można powiedzieć się wychowałem. Nigdy nie nie miało dla mnie w sztuce znaczenia czy coś jest naturalne czy nie, dla mnie miało być ono piękne (dziś mam trochę inne podejście do tego). Ale jak mówię było osobą kompletnie nie aktywną fizycznie na dodatek od 4 klasy nie chodziłem na w-f ( załatwić sobie zwolnienie nie jest w cale takie trudne).

Później w wieku 17 lat poszedłem na kurs tańca dla początkujących bo miałem już dość podpierania ścian. A że dość ambitnie do tego podszedłem dość szybko byłem już w grupie turniejowej. Zaczęło to wszystko wciągać. Szkolenia treningi lekcje.....Klasykę zawsze traktowałem jako podstawę dla jakiegokolwiek tańca. Mama chyba w gazecie przeczytała że jest możliwość zapisania się na zajęcia z klasyki ( w operze) więc się zapisałem (jako na technikę pomocniczą i okazję do załapania podstaw ogólno tanecznych). No i jakoś tak mnie złapało i trzyma do dziś. Potem przerwałem taniec towarzyski, powstała klas młodzieżowa i tam teraz tańczę.
W sumie teraz należałoby się zastanowić dlaczego akurat w technice klasycznej poczułem się najlepiej. Jednym z powodów jest muzyka , drugim to, że dąży się do piękna wyznaczonego przez klasyczne wzorce. Sam rodzaj ruchu mi odpowiada i dostępne środki wyrazu artystycznego odzwierciedlają moją wewnętrzną ekspresję i wewnętrzny wizerunek własnego ideału. Zresztą np standard był za mało ekspresyjny a t. latynoamerykańskie strasznie mi biodra niszczyły i były bardzo bolesne (przy rotacji "ósemkowej" ciągle mi coś w biodrze przeskakuje..panewka?).

A taniec klasyczny jest akurat dla mnie "dość" wygodny ze względu na biodra......są ciągle en dehore i jest ok.
Prawdę mówiąc zaczynanie klasyki w tym prawie 2jest delikatnie mówiąc "nietypowe" ale jest to technika w której zdecydowanie się najlepiej odnajduję i na szczęści wrodzone warunki mnie mnie trochę ratują, bo już w tym wieku nie wyrobiłbym odpowiedniego wykręcenia (spore nadpozycje) czy rozciągnięcia (nadszpagaty itd)


A co do pewnych uwarunkowań w polskim społeczeństwie, stereotypów. Ja cały czas walczę właśnie o to, żeby nie przekładać wzorców estetycznych z życia codziennego na sztukę. Estetyka baletu klasycznego ma już prawie 2 wieki i nie ma sensu oczekiwać jej zmiany, bo powinna zostać nieskazitelnie piękna taka jak była, jest i mam nadzieje że będzie. I znowu zaczął sie robić offtop.

I jeszcze co do charakteru...różnie z tym bywa, ponieważ ja mam bardzo chaotyczny sposób bycia i wydawało by się że np. wolałby modern ( myśląc stereotypowo) ale jednak tak nie jest.

Kończę już ponieważ cały elaborat mi wyszedł i może ten temat będzie dalej kontynuowany, bo jest jednym z ciekawszych z którym spotkałem sie na tym forum.
kropa
Posty: 39
Rejestracja: śr gru 27, 2006 10:19 pm

Post autor: kropa »

Droga Joanno i masz odpowiedz na zadane przez Ciebie pytanie, w sumie sama sobie udzielilas odpowiedzi w niektorych wlasnych postach, ale i poznalas zdanie samych panow. Temat ciekawy ale troche dziwny, ktos dal swietny przyklad, jedni lubia szpinak bo maja takie a nie inne kubki smakowe ini wola sos czosnkowy;)<jakos tak to mniej wiecej bylo>. Facet w balecie, i nie tylko w balecie, ogolnie TANCERZ kojarzony jest przez stereotyp czyli ze jest zniewiescialy, zgadzam sie z Toba ze balet daje mozliwosc kobiecie ukazania swych "wdziekow", kobiecosci,ale czy facet poprzez balet nie ukazuje swoich predyspozycji?W balecie role sa podzielone kobieta ma role damskie, facet ma role meskie, kobieta pokazuje kobiecos, facet meskosc. Przychodzi taki moment w zyciu ze czlowiek wie co chce robic dalej, zalozmy ze jest to taniec, i jezeli ktos kocha tanczyc to bez roznicy czy bedzie tanczyl w balecie, czy w ludowiznie, towarzyskim itp. owszem jeden odnajduje sie bardziej w balecie drugi w tancach towarzyskich, <moze zle wnioskuje> ale jezeli ktos kocha taniec to bez roznicy gdzie bedzie, bo kazdy rodzaj mu moze odpowiadac, tylko ze nie kazdy w danym typie tanca sie dobrze czuje, a zeby dojsc co jest dla niego odpowiednia forma probuje kazdej formy < o ile ma taka mozliwosc>, jeden wybiera towarzyski bo charakter tanca zazebia sie z jego charakterem, ale nie zasze jest ze wybierajc rodzaj tanca kierujemy sie swoja osobowoscia, idziemy tam gdzie czujemy i mozemy BYC SOBA, facet idzie do baletu bo po pierwsze kocha taniec i to jest najwazniejsze, a dlaczego wlasnie tam, bo jak wspomnialem w balecie moze byc soba i tu sie odnajduje i tym sie zawsze powinno kierwoac wiec odpowiedz jest prosta i padala kilka razy, to sie czuje !!! mam nadzijeje ze odpowiedzielismy ci na twoje pytanie, pozdrawiam
inscrutable.m
Posty: 161
Rejestracja: czw gru 28, 2006 12:11 am

Post autor: inscrutable.m »

(troszkę nie na temat i z gory przepraszam, ale..) milton, poruszyło mnie to, że w wieku 17 lat zacząłeś tańczyć.. i do czegoś doszedłeś.. to mi daje nadzieję, że jeszcze keidyś marzenia się spełnią..
heh.. szkoda tylko, że takich mężczyzn jest mało..

a dopowiadajac na pytanie.. hmm, moze chęć przełamania stereotypów? swoich zachamowań? moze po prostu wrażliwa natura (zdażajaca się rzadko), która po obejrzeniu wystepu jakiegoś tancerza dała impuls, by też tak tańczyć? Ja myślę, że to wszystko tkwi "w środku"..
a moze to chęć osiągnięcia czegoś.. nietypowego?
milton
Posty: 408
Rejestracja: sob lis 12, 2005 4:25 pm

Post autor: milton »

Tylko ja na razie do niczego nie doszedłem.....ja dopiero na dobrą sprawę zaczynam......Ale uważam że jak się naprawdę coś chce, to można naprawdę wiele przeszkód przeskoczyć.
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

Czytam Wasze wspaniałe posty z zapartym tchem i dochodzę do wniosku,że wszystko jest juz powiedziane ale nie do końca.Poprostu do końca opowiedzieć sie tego nie da!Ja odkryłem w sobie zainteresowanie baletem całkiem niedawno dzięki łyżwom.Oczywiście nie tańczę(chyba,że w garażu jak nikt nie widzi) Jako jeden z nielicznych przedstawicieli płci brzydkiej chcę oświadczyć,że przynajmniej mnie do baletu przyciąga trudna do określenia magia ruchu podporządkowana odgórnie narzuconym kanonom boskiej delikatności.I nieprawdą jest,że faceci są jej z natury pozbawieni.
Wtrącę jeszcze jedną osobistą uwagę na temat niechęci chłopców do baletu.Mianowicie-balet jest sceną na której kobiety od dawna zdobyły nie tylko równouprawnienie ale wyrażnie pokazują kto tu jest lepszy a tego zwlaszcza młodzi faceci wychowani w naszym kregu kulturowym nie trawią.Sam po sobie wiem,że takim byłem.Życie nauczyło mnie,że tak nie jest,no ale niestety na balet już zapóżno.
kicaj1
Posty: 22
Rejestracja: wt lis 20, 2007 5:15 pm

Post autor: kicaj1 »

mam 14 lat jestem chlopakiem i balet mnie fascynuje przyciaga jest czyms nie samowitym naprawde zaczynam go kochac teraz musze sie zapisac do jakies szkoly !!! teraz w styczniu ide do poznanskiego osb jako iz jestem chlopakiem bedzie mi owiele latwiej jestem tez szczuply i wysportowany ale rozwniez hi hop mnie pociaga ale balet z nim wygrywa
kicaj1
Posty: 22
Rejestracja: wt lis 20, 2007 5:15 pm

Post autor: kicaj1 »

mam do was wszystkich pytanie juz przedtem pisalem na forum chce sie zapisac do szkoly baletowej ale nie na zajecia dla doroslych tylko normalnie do szkoly
kicaj1
Posty: 22
Rejestracja: wt lis 20, 2007 5:15 pm

Post autor: kicaj1 »

mam szanse sie dostac jak mam predyspozycje ???
Torin
Posty: 1577
Rejestracja: wt cze 19, 2007 9:10 am

Post autor: Torin »

Zdaje się, że Milton się dostał jeszcze później niż ty więc pewnie szanse są :)
Poszukaj wątku gdzie się bogato wypowiadał w tym temacie.

Torin
kicaj1
Posty: 22
Rejestracja: wt lis 20, 2007 5:15 pm

Post autor: kicaj1 »

no oki ale normalnie do szkoly gdzie bede miec lekcje itp i potem lekcje baletu tak ??
ODPOWIEDZ