Skąd się biorą mężczyźni w balecie?
Skąd się biorą mężczyźni w balecie?
Chcialabym poruszyc tutaj temat, ktory juz w pewnej czesci byl poruszany na forum, ale moze nie do konca w takiej formie. Otoz ostatnio zaczelo mnie zastanawiac, co przyciaga mezczyzn do baletu klasycznego? Nie tanca jako takiego (to jeszcze oddzielny temat), ale wlasnie do baletu?
Łatwiej jest zrozumiec zainteresowanie dziewczynki czy kobiety tancem - od razu na mysl przychodzi mit baletnicy, klasycznej albo romantycznej, absolutnie zgodnej ze spolecznym wzorem dziewczecego uroku, wdzieku, efemerycznosci, gracji.
Natomiast w przypadku mezczyzn? Atrybuty meskosci nie kojarza sie przeciez z plastycznoscia, delikatnym wykonczeniem ruchow - z czym nierozerwalnie zwiana jest sama technika tanca klasycznego (oczywiscie, poszczegolnie interpretacje moga miec w sobie mniej dynamizmu lub wiecej, itp. cech uwazanych za bardziej 'meskie', ale to wszystko jest juz nabudowane na specyficznym, bardzo estetycznym ustawieniu dloni, obciagnieciu stop, wypracowaniu sylwetki, itd.).
Jest to z pewnoscia powod, dla ktorego czesto chlopcom trudniej jest w ogole zainteresowac sie baletem (lepiej jest pograc z kolegami z pilke), i dla ktorego czesto - w przeciwienstwie do dziewczat - podwaza sie ich obecnosc w balecie (mowie tutaj o stereotypowym spojrzeniu ze stronu ogolu spoleczenstwa).
I tutaj rodzi sie pytanie - skad sie biora jednak ci chlopcy na egzaminach do szkol, czy potem dorosli tancerze czy mezczyzni zainteresowani baletem? Skoro od dziecinstwa daje im sie niebieskie samochodziki, tak jak dziewczynkom rozowe lalki.
A że tacy mężczyzni są, to fakt, sądząc chociażby po naszych teatrach operowych.
Dla wiekszosci osob z tego forum oczywiste jest, ile wysilku i sily fizycznej i psychicznej wymaga taniec, ale dla przecietnej osoby, niekoniecznie zainteresowanej tematem i nieinteresujacej sie specyfika tej sztuki, balet jest tylko radosnym, niemal bezwysilkowym, plasaniem po scenie w jakiejs operze ("i kto dzisiaj w ogole jeszcze chodzi do opery?"). Znacznie lepiej wyglada sytuacja wsrod osob zainteresowanych roznymi przejawami sztuki tzw. wyzszej, czyli np. teatrem. Ale i tutaj mozna uslyszec wiele kpiacych i krytycznych uwag nt. baletu, chociaz mozna tez czesciej spotkac sie i z szacunkiem wobec niego.
Dla mnie osobiscie zajmowanie sie baletem - bez wzgledu na plec - jest zwiazane z zainteresowaniem, checia uczestniczenia i swiadomoscia kultury wyzszej. Jest to pewna tradycja, i naprawde sztuka jest samo zajmowanie sie nia, podczas gdy wiekszosc osob kojarzy taniec z tym, co widac w Mtv, i wlasnie tego tanca poszukuje, uwazajac balet czy nawet
modern za nudne, niemodne, i w ogole do niczego nie potrzebne.
Ale ja jestem kobieta, i nigdy sie nie zastanawialam nad tym, czy tanczyc wypada czy nie.
Podejrzewam, ze tancerze rowniez mogli sie nad tym nie zastanawiac, ale na pewno musieli zmierzyc sie z taka ocena z zewnatrz, spoza wlasnego srodowiska baletowego.
I nadal nie wiem, co przyciaga mezczyzn do baletu. Moze by sie szanowni forumowi wypowiedzieli? :)
[size=9:6b08a5a69c]PS. 1. Od razu dodam, bo pewnie posypią się głosy protestu: wiem, że był wątek m.in. [url=http://www.balet.pl/forum_balet/viewtopic.php?t=1962&highlight=m%EA%BFczy%BCni]Mężczyźni w balecie[/url], ale mnie chodzi o trochę większe skonkretyzowanie sprawy, a nie tylko wymienianie przykładów, że faktycznie, mężczyznom też może się podobać balet.
Przyjmijmy to za fakt, teraz pozastanawiajmy się, d l a c z e g o tak jest.
PS. 2. Nie wiem, czy to dobry dział na ten temat.[/size:6b08a5a69c]
Łatwiej jest zrozumiec zainteresowanie dziewczynki czy kobiety tancem - od razu na mysl przychodzi mit baletnicy, klasycznej albo romantycznej, absolutnie zgodnej ze spolecznym wzorem dziewczecego uroku, wdzieku, efemerycznosci, gracji.
Natomiast w przypadku mezczyzn? Atrybuty meskosci nie kojarza sie przeciez z plastycznoscia, delikatnym wykonczeniem ruchow - z czym nierozerwalnie zwiana jest sama technika tanca klasycznego (oczywiscie, poszczegolnie interpretacje moga miec w sobie mniej dynamizmu lub wiecej, itp. cech uwazanych za bardziej 'meskie', ale to wszystko jest juz nabudowane na specyficznym, bardzo estetycznym ustawieniu dloni, obciagnieciu stop, wypracowaniu sylwetki, itd.).
Jest to z pewnoscia powod, dla ktorego czesto chlopcom trudniej jest w ogole zainteresowac sie baletem (lepiej jest pograc z kolegami z pilke), i dla ktorego czesto - w przeciwienstwie do dziewczat - podwaza sie ich obecnosc w balecie (mowie tutaj o stereotypowym spojrzeniu ze stronu ogolu spoleczenstwa).
I tutaj rodzi sie pytanie - skad sie biora jednak ci chlopcy na egzaminach do szkol, czy potem dorosli tancerze czy mezczyzni zainteresowani baletem? Skoro od dziecinstwa daje im sie niebieskie samochodziki, tak jak dziewczynkom rozowe lalki.
A że tacy mężczyzni są, to fakt, sądząc chociażby po naszych teatrach operowych.
Dla wiekszosci osob z tego forum oczywiste jest, ile wysilku i sily fizycznej i psychicznej wymaga taniec, ale dla przecietnej osoby, niekoniecznie zainteresowanej tematem i nieinteresujacej sie specyfika tej sztuki, balet jest tylko radosnym, niemal bezwysilkowym, plasaniem po scenie w jakiejs operze ("i kto dzisiaj w ogole jeszcze chodzi do opery?"). Znacznie lepiej wyglada sytuacja wsrod osob zainteresowanych roznymi przejawami sztuki tzw. wyzszej, czyli np. teatrem. Ale i tutaj mozna uslyszec wiele kpiacych i krytycznych uwag nt. baletu, chociaz mozna tez czesciej spotkac sie i z szacunkiem wobec niego.
Dla mnie osobiscie zajmowanie sie baletem - bez wzgledu na plec - jest zwiazane z zainteresowaniem, checia uczestniczenia i swiadomoscia kultury wyzszej. Jest to pewna tradycja, i naprawde sztuka jest samo zajmowanie sie nia, podczas gdy wiekszosc osob kojarzy taniec z tym, co widac w Mtv, i wlasnie tego tanca poszukuje, uwazajac balet czy nawet
modern za nudne, niemodne, i w ogole do niczego nie potrzebne.
Ale ja jestem kobieta, i nigdy sie nie zastanawialam nad tym, czy tanczyc wypada czy nie.
Podejrzewam, ze tancerze rowniez mogli sie nad tym nie zastanawiac, ale na pewno musieli zmierzyc sie z taka ocena z zewnatrz, spoza wlasnego srodowiska baletowego.
I nadal nie wiem, co przyciaga mezczyzn do baletu. Moze by sie szanowni forumowi wypowiedzieli? :)
[size=9:6b08a5a69c]PS. 1. Od razu dodam, bo pewnie posypią się głosy protestu: wiem, że był wątek m.in. [url=http://www.balet.pl/forum_balet/viewtopic.php?t=1962&highlight=m%EA%BFczy%BCni]Mężczyźni w balecie[/url], ale mnie chodzi o trochę większe skonkretyzowanie sprawy, a nie tylko wymienianie przykładów, że faktycznie, mężczyznom też może się podobać balet.
Przyjmijmy to za fakt, teraz pozastanawiajmy się, d l a c z e g o tak jest.
PS. 2. Nie wiem, czy to dobry dział na ten temat.[/size:6b08a5a69c]
skoro panów do baletu bynajmniej nie zachęcacają stereotypy (w końcu podobno wszyscy tancerze to geje... :roll: ), jak jest, w każdym razie podejżewam, w przypadku dziewczynek (chyba wszystkeid ziewczynki marzą, żeby założyć różową sukienkę i zatańczyć na czubkach palców), to może do baletu zachęcają ich ładne tancerki? :D
p.s. wiem, wiem, że głupi domysł. ale w końcu jest się feministką 8)
p.s. wiem, wiem, że głupi domysł. ale w końcu jest się feministką 8)
A wiesz Gonia, że to jest myśl? ;)
Chociaż tutaj bardziej w kwestii mężczyzna jako widz baletowy, ale o tych również mi chodzi. Coś w tym jest, że tańcząca kobieta jest postrzegana - zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety - bardzo pozytywnie, czasem nawet jako fascynująca (np. ze względu na wyczyn, albo grację, itd.).
Ale czy podziwianie pięknych tancerek może sprawić, że ma się ochotę od razu stanąć przy drążku i wyskakać szybkie allegro?
Chociaż tutaj bardziej w kwestii mężczyzna jako widz baletowy, ale o tych również mi chodzi. Coś w tym jest, że tańcząca kobieta jest postrzegana - zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety - bardzo pozytywnie, czasem nawet jako fascynująca (np. ze względu na wyczyn, albo grację, itd.).
Ale czy podziwianie pięknych tancerek może sprawić, że ma się ochotę od razu stanąć przy drążku i wyskakać szybkie allegro?
Mysle, ze podziwianie tancerak nie ma az tak duzego znaczenia, przeciez chlopcy w wieku 10 lat (bo wtakim wieku idzie sie do OSB) bardzo czesto nie lubia dziewczynek - w tym wieku jest miedzy nimi najwiecej klotni i niecheci do siebie. Kazde woli przebywac w swoim gronie, sytuacja zmienia sie kiedy sa starsi. Ale pytanie nadal pozostaje bez odpowiedzi a ja sensownego wjasnienia nie moge znalezc.
Zaraz - moze byc tez tak, ze Ci chlopcy uczacy sie w OSB sa inaczej wychowani przez rodzicow - jak wiadomo wychowanie ma bardzo duzy wplyw na zycie mlodego czlowieka, moze takie osoby pochadza zrodzin w ktorych sztuka ma duze znaczenia, chodzi sie do teatru, opery. Moga to tez byc rodziny spokojne, bez bojowego nastawienia do zycia i innych ludzi (bo nie sadze zeby chlopiec z domu w ktorym sa jakies patologie myslal o tym zeby chodzic do szkoly baletowej). To tylko domysly..
Zaraz - moze byc tez tak, ze Ci chlopcy uczacy sie w OSB sa inaczej wychowani przez rodzicow - jak wiadomo wychowanie ma bardzo duzy wplyw na zycie mlodego czlowieka, moze takie osoby pochadza zrodzin w ktorych sztuka ma duze znaczenia, chodzi sie do teatru, opery. Moga to tez byc rodziny spokojne, bez bojowego nastawienia do zycia i innych ludzi (bo nie sadze zeby chlopiec z domu w ktorym sa jakies patologie myslal o tym zeby chodzic do szkoly baletowej). To tylko domysly..
Aggo, masz całkowitą rację, ale osobiście nie chciałabym zawężać tego pytania tylko do 10 letnich chłopców - kandydatów OSB.
Pozostaje jeszcze cała masa mężczyzn: dorosłych widzów spektakli baletowych, chętnych do uczestniczenia w baletowych zajęciach, ojców, którzy chętnie posłaliby syna do szkoły baletowej.
Dlatego też wydaje mi się, że nie można też znaleźć jednoznacznej odpowiedzi, a raczej ileś tam przyczyn, które wywołują u nich to zainteresowanie. Tylko właśnie ja np. nie wiem, jakie to przyczyny - patrząc z perspektywy ogólnej, powszechnych wzorców społecznych (i to tych najbardziej podstawowych, dotyczących kulturowego różnicowania płci).
Też pomyślałam wcześniej o tym, że wiele dzieci posyłanych do szkół wywodzi się ze środowisk inteligenckich, może nawet związanych bardziej aktywnie z baletem. Ale to tylko część odpowiedzi. Nie tłumaczy jeszcze, dlaczego kilkunastoletni chłopak 'nagle' interesuje się tańcem i szuka zajęć baletowych w mieście, czy już dorosły mężczyzna - dajmy na to, że nawet związany z np. teatrem - regularnie chodzi na spektakle baletowe. Poza tym, nawet jeśli ów potencjalny kandydat pochodzi z rodziny, która nie ma 'uprzedzeń' baletowych, to on sam przecież niekoniecznie od razu pokocha balet. Bywa również tak, że z tej samej rodziny dziewczynka idzie do szkoły baletowej, a chłopiec nie - dlaczego? Zwłaszcza, że logicznie rzecz biorąc jako chłopak - których w sumie w balecie deficyt - miałby potencjalnie większe szanse?
[size=7:e1928709c2]/właściwie to chyba pytanie retoryczne/[/size:e1928709c2]
______________________
:arrow: Mnie jeszcze interesuje taka rzecz: co mężczyzn pociąga w balecie, że postanawiają się tym zajmować? Co sprawia, że mogą go pokochać, bo przecież abstrahując od środowiska rodzinnego, grupy społecznej z której się pochodzi itd., to pokochali oni balet odnajdując w nim pewne konkretne cechy, które im odpowiadały. [u:e1928709c2]Jakie[/u:e1928709c2]?
W przypadku kobiet odpowiedź jest dużo łatwiejsza, bo można np. powiedzieć o identyfikacji z cechami, które są w naszej kulturze uważane za 'kobiece': lekkość ruchów, delikatność, wdzięk, które są głównymi cechami estetyki baletu.
W przypadku mężczyzn już tego samego nie można powiedzieć, bo przecież identyfikując się z np. gracją baletową, nie odpowiadają oni na wzór kulturowy naszego społeczeństwa (jak to jest w przypadku kobiet) :!: . Więc musi być to coś innego, niż albo konformizm wobec pewnych wartości uznawanych w społeczeństwie (wybaczcie słownictwo, ale nie umiem tego normalnie sprecyzować :oops: ), albo identyfikacja z estetyką baletową. A może jeszcze coś innego?
Własnie mi przyszła na myśl jeszcze jedna teoria, ale zostawię ją sobie na potem ;)
[size=9:e1928709c2]Oczywiście, na pewno inne powody kierowały tancerzami 100 czy 50 lat temu, do zajmowania się baletem, inne teraz. Bardziej mnie ciekawi rzeczywistość dzisiejsza ;)[/size:e1928709c2]
Pozostaje jeszcze cała masa mężczyzn: dorosłych widzów spektakli baletowych, chętnych do uczestniczenia w baletowych zajęciach, ojców, którzy chętnie posłaliby syna do szkoły baletowej.
Dlatego też wydaje mi się, że nie można też znaleźć jednoznacznej odpowiedzi, a raczej ileś tam przyczyn, które wywołują u nich to zainteresowanie. Tylko właśnie ja np. nie wiem, jakie to przyczyny - patrząc z perspektywy ogólnej, powszechnych wzorców społecznych (i to tych najbardziej podstawowych, dotyczących kulturowego różnicowania płci).
Też pomyślałam wcześniej o tym, że wiele dzieci posyłanych do szkół wywodzi się ze środowisk inteligenckich, może nawet związanych bardziej aktywnie z baletem. Ale to tylko część odpowiedzi. Nie tłumaczy jeszcze, dlaczego kilkunastoletni chłopak 'nagle' interesuje się tańcem i szuka zajęć baletowych w mieście, czy już dorosły mężczyzna - dajmy na to, że nawet związany z np. teatrem - regularnie chodzi na spektakle baletowe. Poza tym, nawet jeśli ów potencjalny kandydat pochodzi z rodziny, która nie ma 'uprzedzeń' baletowych, to on sam przecież niekoniecznie od razu pokocha balet. Bywa również tak, że z tej samej rodziny dziewczynka idzie do szkoły baletowej, a chłopiec nie - dlaczego? Zwłaszcza, że logicznie rzecz biorąc jako chłopak - których w sumie w balecie deficyt - miałby potencjalnie większe szanse?
[size=7:e1928709c2]/właściwie to chyba pytanie retoryczne/[/size:e1928709c2]
______________________
:arrow: Mnie jeszcze interesuje taka rzecz: co mężczyzn pociąga w balecie, że postanawiają się tym zajmować? Co sprawia, że mogą go pokochać, bo przecież abstrahując od środowiska rodzinnego, grupy społecznej z której się pochodzi itd., to pokochali oni balet odnajdując w nim pewne konkretne cechy, które im odpowiadały. [u:e1928709c2]Jakie[/u:e1928709c2]?
W przypadku kobiet odpowiedź jest dużo łatwiejsza, bo można np. powiedzieć o identyfikacji z cechami, które są w naszej kulturze uważane za 'kobiece': lekkość ruchów, delikatność, wdzięk, które są głównymi cechami estetyki baletu.
W przypadku mężczyzn już tego samego nie można powiedzieć, bo przecież identyfikując się z np. gracją baletową, nie odpowiadają oni na wzór kulturowy naszego społeczeństwa (jak to jest w przypadku kobiet) :!: . Więc musi być to coś innego, niż albo konformizm wobec pewnych wartości uznawanych w społeczeństwie (wybaczcie słownictwo, ale nie umiem tego normalnie sprecyzować :oops: ), albo identyfikacja z estetyką baletową. A może jeszcze coś innego?
Własnie mi przyszła na myśl jeszcze jedna teoria, ale zostawię ją sobie na potem ;)
[size=9:e1928709c2]Oczywiście, na pewno inne powody kierowały tancerzami 100 czy 50 lat temu, do zajmowania się baletem, inne teraz. Bardziej mnie ciekawi rzeczywistość dzisiejsza ;)[/size:e1928709c2]
Ja myślę, że przyciągać ich mogą tancerze z dużymi mięśniami, WYSOKIE SKOKI, czy tez DUZO OBROTOW. bo jak tak ktos na to patrzy, jest to niesamowite! moze wlasnie tego chca sie nauczyc.. no i dziewczyny inaczej patrza na takich wrazliwych mezczyzn :)
a moze po prostu..tak jak my.. zauroczeni sa baletem, muzyka i pasja w oczach tancerzy...
;)
a moze po prostu..tak jak my.. zauroczeni sa baletem, muzyka i pasja w oczach tancerzy...
;)
[quote:1fcaa7030b]W przypadku kobiet odpowiedź jest dużo łatwiejsza, bo można np. powiedzieć o identyfikacji z cechami, które są w naszej kulturze uważane za 'kobiece':[b:1fcaa7030b] lekkość ruchów, delikatność, wdzięk[/b:1fcaa7030b], które są głównymi cechami estetyki baletu. [/quote:1fcaa7030b]
Ja myślę Joanno, że tutaj odpowiadasz sobie na zadane przez siebie pytanie :wink:
Znaczy napewno nie w całości, ale po części. W końcu dużo mężczyzn uwielbia gdy kobieta jest delikatna,bardzo kobieca.... A przy tym napewno przyciągają ich paczki czy kostiumy odsłaniające co nie co.
Może po obejżeniu baletu, czy jakiegokolwiek innego dzieła baletowego mają chęc poznania tancerek, bliższego kontaktu z nimi, jako że są to zapewne osoby opanowane, spokojne, delikatne, posiadające wdzięk (tak jak już sama Joanno pisałaś) ? Może to nie jest regułą że właśnie takie tancerki są, bo przecież wszelakie próby czy cwiczenia też nie raz nas porządnie wykańczają, denerwujemy się. Ale większośc widzów zna balet jedynie od sceny, od lekkości ruchu, żadnego wysiłku. Mało osób wie, jaka to jest ciężka praca, dlatego wydaje mi się iż to też w jakiś tam posób może przyciągnąc męzczyzn do tego, żeby zainteresowac się baletem trochę dogłębniej.
Ja myślę Joanno, że tutaj odpowiadasz sobie na zadane przez siebie pytanie :wink:
Znaczy napewno nie w całości, ale po części. W końcu dużo mężczyzn uwielbia gdy kobieta jest delikatna,bardzo kobieca.... A przy tym napewno przyciągają ich paczki czy kostiumy odsłaniające co nie co.
Może po obejżeniu baletu, czy jakiegokolwiek innego dzieła baletowego mają chęc poznania tancerek, bliższego kontaktu z nimi, jako że są to zapewne osoby opanowane, spokojne, delikatne, posiadające wdzięk (tak jak już sama Joanno pisałaś) ? Może to nie jest regułą że właśnie takie tancerki są, bo przecież wszelakie próby czy cwiczenia też nie raz nas porządnie wykańczają, denerwujemy się. Ale większośc widzów zna balet jedynie od sceny, od lekkości ruchu, żadnego wysiłku. Mało osób wie, jaka to jest ciężka praca, dlatego wydaje mi się iż to też w jakiś tam posób może przyciągnąc męzczyzn do tego, żeby zainteresowac się baletem trochę dogłębniej.
A ja myślę, że oni po prostu się tacy rodzą - lubią taniec/balet i tyle. Kwestia gustu. Ja również nie potrafię uzasadnić dlaczego taniec sprawia mi przyjemnośc, a np jazda na nartach nie, dlaczego wolę spedzac czas na zajęciach z tanca, a nie na malowaniu, grze na gitarze czy czymkolwiek innym. A jeśli jeszcze ktoś im w młodym wieku powie, że mają predyspozycje/talent itp., wówczas wybierając taki zawód mają szanse się wykazać i być w czymś dobrym.
[quote:4b30f3409a="Nefretete"]A ja myślę, że oni po prostu się tacy rodzą - lubią taniec/balet i tyle. .[/quote:4b30f3409a]
własnie, mysle podobnie - tak jak nie potrafimy uzasadnic dlaczego lubimy/nie lubimy szpinaku, jazdy na rowerze, zakachu kiszonej kapusty albo rózowych krawatów, tak i nie potrafimy uzasadnić dlaczego interesujemy sie tym lub tamtym albo kochamy coś :) Jedni interesują się zbieraniem znaczków albo puszek, a inni baletem. Jedni lubią się poruszać w rytm muzyki, inni nie - i nie mają do tego predyspozycji. Dlaczego? - nie wiadomo. Więc pewnie jakis procent (myslę ze spory) powodów, dla których niektórzy chłopcy (męzczyźni) wybieraja taniec/balet jako zawód/zainteresowanie wynika z zakodowanego jakoś "przymusu" - to im sie po prostu podoba. A inne powody? - wychowanie pewnie też, przypadek - który uruchamia to zakodowane "zainteresowanie". Co jeszcze?
własnie, mysle podobnie - tak jak nie potrafimy uzasadnic dlaczego lubimy/nie lubimy szpinaku, jazdy na rowerze, zakachu kiszonej kapusty albo rózowych krawatów, tak i nie potrafimy uzasadnić dlaczego interesujemy sie tym lub tamtym albo kochamy coś :) Jedni interesują się zbieraniem znaczków albo puszek, a inni baletem. Jedni lubią się poruszać w rytm muzyki, inni nie - i nie mają do tego predyspozycji. Dlaczego? - nie wiadomo. Więc pewnie jakis procent (myslę ze spory) powodów, dla których niektórzy chłopcy (męzczyźni) wybieraja taniec/balet jako zawód/zainteresowanie wynika z zakodowanego jakoś "przymusu" - to im sie po prostu podoba. A inne powody? - wychowanie pewnie też, przypadek - który uruchamia to zakodowane "zainteresowanie". Co jeszcze?