Dylematy ojca .....

Wszelkie sprawy szkolne, np. jak dostać się do szkoły baletowej, wiek, wymagania, adresy nowych szkół, sukcesy, zmartwienia, egzaminy, codzienna szkolna rutyna, edukacja małych dzieci, balet dla dorosłych, studia wyzsze;
groteska
Posty: 500
Rejestracja: ndz lut 11, 2007 7:22 pm

Post autor: groteska »

Mysle, ze do linkow, ktorte podala Tatusiowi Kasia:)) moge dolaczyc jeszcze ten: http://www.balet.pl/forum_balet/viewtopic.php?t=1745&highlight=jak+postrzegaja+was ("jak was postrzegaja ludzie nietanczacy?").
Oczywiscie prosze nie traktowac tych postow jako zniechete do baletu, bo jjakis ledwie kojarzacy czym jest balet czlowiek powiedzial cos nieprzyjemnego pasjonatce klasyki. Z ta niewiedza niektorych trzeba sie raczej pogodzic, bo nie zawsze jest sens sie tlumaczyc (i tu popieram to, co Joanna napisala na temat tego, ze "przed obcymi szkoda jezyka strzepic [...]". Bo czasem na prawde nie warto. I tak nie robi sie tego dla nich i to nie im na to przynosic radosc, spelnienie i co tam sie jeszcze chce. To sie robi dla siebie!).
Ten link moze pomoc choc troche nas zrozumiec :)
Torin
Posty: 1577
Rejestracja: wt cze 19, 2007 9:10 am

Podsumowując nieco ...

Post autor: Torin »

Witam miłe (te przemiłe i niemiłe również :)) Panie i Panów.

Parę dni temu zacząłem ten dość poboczny dla głównej tematyki forum wątek, a dziś już nieco bogatszy w "wiedzę" obserwację i przemyślenia chcę go zakończyć krótkim (ciekawe czy mi sie uda) podsumowaniem :)
Baaardzo dziękuje wszystkim, którzy starali sie mnie naprowadzić - tak na prawdę na trop właściwych pytań jakie muszę sobie zadać i na jakie muszę szukać odpowiedzi.
Pisząc pierwszego posta na tym forum chciałem sie po prostu głośno zastanowić nad pytaniem czy "fajnie" być tancerzem/baletnicą i czy warto poświęcić sporo siebie aby odnaleźć inny wymiar swojego ja a może nawet JA.
Będąc tata stworka który chce/któremu się wydaje że chce być baletnicą (nie mając oczywiście o tym żadnego pojęcia) to istotne pytanie.
Motywować - czy zniechęcać, jedynka i zero dość istotna różnica. Czas podsumowania roku (w tym wypadku szkolnego) sprzyja takim pytaniom :).
Ostatnie parę dni spędziłem sporo czasu na tym forum, wertując jutuba videogoogle, wikipedię itd itd.
Główna obserwacja jest taka, że z większości tematów pachnie pasją pozytywną energią i radością no wierzyć sie nie chce ;). [size=9:4d7867e8e5]A to pewnie dla tego, że te zołzy co budzą sie rano z myślą - o Boże znów muszę tańczyć ta ch....ną Odettę, no cóż trudno z czegoś żyć trzeba. Nie pisują na forum :D[/size:4d7867e8e5]
Dużo łatwiej zadaje sobie teraz pytania i powoli umiem sobie na nie odpowiadać. Pytanie główne czy motywować czy zniechęcać odpowiedź ma już zdecydowanie pozytywną. I ta odpowiedź jest już w miarę dobrze umocowana w obserwacjach i argumentach.
Parę rzeczy tylko już na koniec poruszę - nie do końca zgadzam się że "przed obcymi szkoda języka strzępić" [size=9:4d7867e8e5](czemu ja qurcze polemizuje głównie z jedna Panią - no nie wiem :))[/size:4d7867e8e5] Uważam, że czasem kilka słów powiedzianych z sensem rozsądnemu ludziowi jest w stanie przynajmniej jakąś klapkę w głowie otworzyć - a to już coś. Stereotypu rządzą obecnie swiatem - ale to nie powód aby nie probować tego zmienić. Czasem pomaga dystans - nawet do własnych wypowiedzi ;)
Druga wypowiedź (groteski) z która nie całkiem sie zgadzam można streścić w sformułowaniu, ze tańczymy głownie dla siebie - eee tam myślę jednak że widz jest ważny a może nawet całkiem ważny. Te oklaski bukiety rafaello :) Chyba warto czasem kogoś uświadomić coby przyszedł oglądnął i wsiąknął :)
Tu zaczyna sie już inny temat - którego raczej nie po drążę, mam wrażenie że to nie to forum (inna sprawa, że innego nie znalazłem). Sam powoli zaczynam "wsiąkać w oglądanie" baletu. Dwa przedstawienia zobaczone na żywo całkowicie odwróciły moje spojrzenie na balet. I jak nie wierzyć ze cuda sie zdarzają :)

I tym optymistycznym akcentem wypada zakończyć [size=9:4d7867e8e5](i tak chyba mojego posta nie da się sklasyfikować jako krótki)[/size:4d7867e8e5]

Pozdrawiam
I do zobaczenia na scenie (znaczy sie ja was zobaczę)
Torin
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

Forum jest o balecie ogólnie, w każdej postaci, i z każdej pozycji - wykonawcy, pasjonata, amatora, widza, każdego.
Różne punkty widzenia baletu są tutaj mile widziane (o ile oczywiście nie urażają nikogo, ale nie przypominam sobie specjalnie takich sytuacji).

Co do tańczenia 'dla siebie' - wydaje mi się to bardzo ważne, aby właśnie samemu umieć czerpać z tego radość. Oczywiście, tańczy się dla widza, tylko z pozycji osoby tańczącej często poza brawami (które często dostaje ogólnie po prostu zespół), niewiele jest tych interakcji z widownią (a kiedy,ś jeszcze były czasy w teatrach, że kategorycznie wychodziło się tylko innymi drzwiami, itp. ;) ), dlatego warto mieć samemu, swoje wewnętrzne przekonanie o tym, że to co się robi, jest wartościowe :)
M.
Posty: 737
Rejestracja: wt lut 13, 2007 3:42 pm

Re: Podsumowując nieco ...

Post autor: M. »

[quote:c3cc9766f5="Torin"] Sam powoli zaczynam "wsiąkać w oglądanie" baletu. Dwa przedstawienia zobaczone na żywo całkowicie odwróciły moje spojrzenie na balet. I jak nie wierzyć ze cuda sie zdarzają :)[/quote:c3cc9766f5]

Czytając Pana dotychczasowe wypowiedzi, zaobserwowałam, że prezentuje Pan już wszystkie znane objawy zarażenia wirusem [i:c3cc9766f5]baletomaniakus non-pospolitus[/i:c3cc9766f5]. Musze ostrzec, że choroba ta często ma przebieg fatalny a objawy niezwykle szybko postępują ogarniając cały oraganizm, serce i duszę. Teraz gdy odwróciło się Pańskie spojrzenie, odwróci się również całe życie by krążyć wokół tylko jednego tematu... jednym słowem - witamy wśród baletowych świrów :wink: bo z tym tańcem to naprawdę jest jakieś szaleństwo, które tym bardziej nas ogarnia im bardziej próbujemy się przed nim bronić :twisted:
Wojtek4p
Posty: 246
Rejestracja: pt lis 19, 2004 11:19 pm

Post autor: Wojtek4p »

Witaj M. Bardzo mi się spodobały sformułowania jakie zostały użyte przez Ciebie w odpowiedzi dla Torina, uśmiałem się co nie miara. :D .
Równierz się zgadzam z opinią iż miło jest powitać w gronie pozytywnie zakręconych, kolejnego baletowego-świrka :) :wink: , i oby ich nam przybywało bo takich uczulonych na prawdziwą sztukę to jest ich niewielu. :) :) :) .

Pozdrowionka dla baleto-maniaków. :wink:
Minarei
Posty: 252
Rejestracja: sob lis 24, 2007 8:33 pm

Post autor: Minarei »

W moim przypadku miłość do baletu zapoczątkowała moja mama. Kiedy miałam 7 lat, postanowiła zapisać mnie gdzieś na jakieś tańce, żebym miała prosty kręgosłup, no i trochę zabawy ;-) Ja jakoś nie miałam nic przeciwko temu. Coś tam kojarzyłam balet z różowymi spódniczkami, falbankami, skoczkami, rękami w pozycji 3 itepe ;) Tak też zapisałam się na ul. Łobzowską ( do szkoły baletowej Fundacji Edukacji Artystycznej ;)). Potem zmieniła się siedziba na Łąkową i trwam tam do dzisiaj. Z każdym rokiem, podobało mi się coraz bardziej. Na początku tańczyłam trochę dla zabawy, moze z przymusu ? W każdym razie, nie wykazywałam się większym talentem. Kiedy pewnego dnia okropnie wkurzyłyśmy panią, kazała nam siąść i "przemyśleć swoje zachowanie" ( xD). Wtedy też postanowiłam się wziąść za siebie i naprawde zacząć tańczyć. To była chyba jedyna obietnica, której dotrzymałam ;)

P.s Co do myszek- były świetne :)
ODPOWIEDZ