Tak na co dzień point też jest bardziej estetyczny, po to wymyślono buty na szpilkach :)
Flex w tańcu tak, ale tylko świadomie, a nie taka sflaczała stopa ni to ni tamto.
Ja tam lubie i flex i point i demi point ;) - nie lubie tylko, jak stopa jest rozluźniona i robi się taka "ani to, ani tamto" (mówię o tancu a nie o życiu codziennym). Nie raża mnie flexy jesli są zamierzone, często na lekcji robimy np grand battement z flexami, czy frappe, podobno jest to dobre dla wykręcenia.
no jak najbardziej,aby był flex,musi być wykonana praca mięśni,nie wiem czemu,ale kiedyś obrzydziło mi flex zdjęcie śp.Waldemara Goszcza w Twoim Stylu w bosych stopach flex:/
Zgodzę się z wypowiedzią przytaczającą choreografie Nacho Duato...tam flex jest po prostu niezbędny i jest poezją...tylko że to już trochę taniec wspóczesny...zresztą nie tylko z moich obserwacji ale z jego wypowiedzi na temat tego co robi w Compańia Nacional de la Danza.
Z drugiej strony nieodparta jest uroda pięknie obciągniętej stopy.....eeeh...na nic się nie można zdecydować ;)
Mnie jakoś flex razi. W sumie sama nie wiem czemu. Nawet jeśli jest zamierzony. Ostatnio w tańcu miałam robić jakiś krok na flexie i ni cholery mi nie wychodził.... Poprostu stopa sama się obciągała..... ehhh te przyzwyczajenia..... Flex wygląda tak "nie baletowo" ;)