pedagodzy :)
[quote:97cf62b3a0]Jeżeli nauczyciel wprowadza nowy element, lub koryguje nieprawidłowo wykonywany gdy uczeń nie czuje ruchowo o co chodzi, to pokazanie jest konieczne. Może to być pokazanie osobiście przez nauczyciela, albo podejście do ucznia i ustawienie jemu np. nogi lub innego elementu ciała - pokazanie ustawienia błędnego i prawidłowego[/quote:97cf62b3a0].
Ale nie chodzi o takie rozdrabnianie się. Wiadomo, że nowy element trzeba pokazać, bo z nieba nikt sobie nie wymyśli. Chodzi tylko o generalny sposób prowadzenia lekcji. Wiadomo, że skrajnosci - że ktoś cały czas wszystko ćwiczy, albo że tylko i wyłącznie siedzi i wstaje tylko po to, aby wyjść z sali - nie zdarzają się raczej zbyt często ;)
sisi - a mówisz o współczesnym czy o klasyce? Bo np. na współczesnym trzeba najpierw pokazać układ, i raczej trudno tu markować. A w klasyce czasem wystarcza rzucić parę nazw, zamarkować całosć - połowę nogami, połowę rękami ;) , i już wszyscy wiedzą o co chodzi. Muzycznie tez nie ma takiego problemu, bo nie ma żadnych nieregularnych rytmów, ani specjalnych udziwnień.
Czasami dobrze jest, jak nauczyciel robi cwiczenie z uczniami, jeśli kombinacja jest nowa, chociaż równie dobrze może po prostu podpowiadać w trakcie. Ale generalnie pedagog tańczy razem z uczniami, to wtedy nie zwraca na nich takiej uwagi, jaką mógłby im poswięcić /i poprawić ich/. Przy tym nie mówie tutaj o dzieciach, które najwięcej uczą się z patrzenia, bo o tym zresztą wspominałam już kilka postów wyżej.[/quote]
Ale nie chodzi o takie rozdrabnianie się. Wiadomo, że nowy element trzeba pokazać, bo z nieba nikt sobie nie wymyśli. Chodzi tylko o generalny sposób prowadzenia lekcji. Wiadomo, że skrajnosci - że ktoś cały czas wszystko ćwiczy, albo że tylko i wyłącznie siedzi i wstaje tylko po to, aby wyjść z sali - nie zdarzają się raczej zbyt często ;)
sisi - a mówisz o współczesnym czy o klasyce? Bo np. na współczesnym trzeba najpierw pokazać układ, i raczej trudno tu markować. A w klasyce czasem wystarcza rzucić parę nazw, zamarkować całosć - połowę nogami, połowę rękami ;) , i już wszyscy wiedzą o co chodzi. Muzycznie tez nie ma takiego problemu, bo nie ma żadnych nieregularnych rytmów, ani specjalnych udziwnień.
Czasami dobrze jest, jak nauczyciel robi cwiczenie z uczniami, jeśli kombinacja jest nowa, chociaż równie dobrze może po prostu podpowiadać w trakcie. Ale generalnie pedagog tańczy razem z uczniami, to wtedy nie zwraca na nich takiej uwagi, jaką mógłby im poswięcić /i poprawić ich/. Przy tym nie mówie tutaj o dzieciach, które najwięcej uczą się z patrzenia, bo o tym zresztą wspominałam już kilka postów wyżej.[/quote]
-
Tranquility
- Posty: 1123
- Rejestracja: ndz kwie 10, 2005 1:33 pm
[quote:a51d5f0211="Joanna"]sisi - a mówisz o współczesnym czy o klasyce? Bo np. na współczesnym trzeba najpierw pokazać układ, i raczej trudno tu markować. A w klasyce czasem wystarcza rzucić parę nazw, zamarkować całosć - połowę nogami, połowę rękami ;) , i już wszyscy wiedzą o co chodzi. Muzycznie tez nie ma takiego problemu, bo nie ma żadnych nieregularnych rytmów, ani specjalnych udziwnień.[/quote:a51d5f0211]
tu akurat pisałam o nauczycielce od współczesnego. Jesli chodzi o klasyke to chyba normalne ze nauczyciel nie robi z uczniami drązka prawda? przynajmniej nie wyobrażam sobie tego ;) bardzo odpowiada mi ze w tym czasie nauczyciel podchodzi do mnie i poprawia, pokazuje jak ponosić wyżej nogi itp.... Jesli zaś chodzi o kombinacje... nie zgadzam się ze wystarczy rzucić hasłem. przecież ważne są też kierunki, a nie zawsze chodzi tylko o lewy diagonal czy prawą przekątną. oczywiscie masz racje ze tego pokazywania jest znacznie mniej - ale nadal... no chyba ze klasa ćwiczy przez cały rok jedną kombinację ;)
tu akurat pisałam o nauczycielce od współczesnego. Jesli chodzi o klasyke to chyba normalne ze nauczyciel nie robi z uczniami drązka prawda? przynajmniej nie wyobrażam sobie tego ;) bardzo odpowiada mi ze w tym czasie nauczyciel podchodzi do mnie i poprawia, pokazuje jak ponosić wyżej nogi itp.... Jesli zaś chodzi o kombinacje... nie zgadzam się ze wystarczy rzucić hasłem. przecież ważne są też kierunki, a nie zawsze chodzi tylko o lewy diagonal czy prawą przekątną. oczywiscie masz racje ze tego pokazywania jest znacznie mniej - ale nadal... no chyba ze klasa ćwiczy przez cały rok jedną kombinację ;)
Znam takie, co to i drążek robią ;) Np. stają na środku z krzesłem, albo przy jakimś widocznym drążku i robią. Ale zwykle nie dochodzą do drugiej nogi :D
A jeśli chodzi o werjsę 'krzesełkową' lub 'chodzoną' - przy pokazywaniu układu wystarczy sie po prostu przejść kawałek po sali w jedną i drugą stronę rzucając parę nazw :) . Poza tym ile tych kierunków w balecie jest? Eface, croise, ecarte, en face, + tył w sumie 8 punktów. Czasami można mieć wątpliwości, czy noga się zmienia czy nie, bo inaczej nie wyjdzie, a tak to co tu jest do pokazywania? ;)
A jeśli chodzi o werjsę 'krzesełkową' lub 'chodzoną' - przy pokazywaniu układu wystarczy sie po prostu przejść kawałek po sali w jedną i drugą stronę rzucając parę nazw :) . Poza tym ile tych kierunków w balecie jest? Eface, croise, ecarte, en face, + tył w sumie 8 punktów. Czasami można mieć wątpliwości, czy noga się zmienia czy nie, bo inaczej nie wyjdzie, a tak to co tu jest do pokazywania? ;)
masz rację, wystarczy ze się nauczyciel "przejdzie" - przynajmniej na pewnym etapie nauki. to jednak i tak więcej niż tylko rzucanie nazw z krzesełka, co wg mnie przynosi mniejsze efekty niż pokazanie od razu o co chodzi (zeby nie było wątpliwosci). co oczywiscie nie oznacza ze nauczyciel ma biegać w poitach każdą kombinację w każdej grupie ;)
Np. w Teatrze jest tak, że p.dyrektor (prowadząća lekcję) staje do drążka i pokazuje ćwiczenie w szybkim tempie. Potem po prsotu pokazuje rękoma i podaje tempo. I każdy wie o co chodzi. Oczywiście podczas ćwiczenia rzuca jeszcze nazwami. I po prsotu siedzi, albo jeśli widzi, że jakaś tancerka robi błąd (chcoaiż jest to rzadko) to po prsotu podchodzi i co nieco poprawi. A tak to tylko siedzi i obserwuje. I bardzo podoba mi się zwyczaj, że po lekcji zawsze się klaszcze!! :)
nauczyciele
moim zdaniem nawet ktos kto jest swietnym tancerzem i ma swietna technike nie musi byc dobrym nauczycielem do tego potrzebna jest cierpliwosc i wyrozumialosc i umiejetnosc pokazania bledow w taki sposob by zachecic ucznia do pracy przedewszystkim do systematycznosci i musi on nauczyc ucznia ze kazdy moze popelniac bledy. Nawet nauczyciel. nie wolno powtarzac uczniowi w kolko ze jest zle ale trzeba mu cierpliwie tlumaczyc co zrobic zeby bylo lepiej i isc razem z jego tokiem myslenia. znam nauczycielke ktora jest swietna technicznie ale jej lekcja to istny rezim wiecej sie zmeczysz i zestresujesz niz zrobisz postepy jej tekst z serii: " chcesz zebym ci powiedziała co jest zle?! wszystko jest zle !" i jak w taki sposob cos poprawic jak sie nie dostalo konkretnej uwagi? ta dziewczyna po serii takich tekstow stwierdzila ze odejdzie ze szkoly choc jest jedna z lepszych osob w klasie. zero motywacji i wyczucia bo na kazdego ucznia dzialaja inne metody wiec sposob karania i nagradzania trzeba indywidualnie dostosowac do osoby. ja takze udzielalam korepetycji z baletu dla kuzynki i bardzo balam sie ze nie bede umiala jej odpowiednio przygotowac i psychicznie i fizycznie do szkoly. ale po 5 lekcjach ( z ktorej 3 trwaly bite szesc godzin) i nie polegaly na cwiczeniach silowych tylko ogolnego poznania na czym polega balet zdala do trzeciej klasy baletowej choc jeszcze nie jest oficjalnie przyjeta do klasy ale juz cwiczy razem z klasa. po dwuch tygodniach jest moze nie naj lepsza ale radzi sobie z cwiczeniami i stoi jako nie liczna na pionie . (nie poza noga oporna) taki eksperyment z uczeniem mi takze duzo dal wiecej bledow zaczynam wylapywac u siebie. :)
Na chwilę obecną uczę się według mnie u najwspanialszych pedagogów. Są niesamowici. Potrafią krzyknąc, ale jakimi tancerzami są ich uczniowie! Niesamowite. Pani chodzi, poprawia, tłumaczy, pomaga. Pan tak samo. Są świetni. Ale dyscyplina musi byc. Nie ma gadania, śmiechów czy braku zainteresowania lekcją. I mimo, iż jest to prywatna SB to czuję się w niej jak w prawdziwej OSB, gdzie wszystko jest takie profesjonalne, gdzie każdy wkłada całe serce w taniec. Miałam także stycznośc z pedagogiem, który zajmował się tylko jedną osobą...Nie zwracał większej uwagi na wiele ważnych szczegółów i naprawdę teraz nie rozumiem jak mógł mnie nie poprawic, kiedy tyle cwiczeń nie robiłam tak jak trzeba. No i mówił do mnie na pani
SB, do której teraz chodzę jest dla mnie szczególnym miejscem, w którym mogłabym przebywac dzień i noc... 