śmieszne sytuacje ze sceny
-
Princesska17
- Posty: 23
- Rejestracja: ndz paź 30, 2005 9:13 am
Hitem sezonu była sytuacja, gdy podczas konkursu koleżanka obok nadepnęła mi na stopę. Oczywiście wszyscy się śmiali, gdy przez dźwięki klasycznej muzyki przedarł się mój donośny wrzask: "AUA!".
Ale to nie był koniec popisów jak na jeden występ... Pod koniec układu miałyśmy się wszystkie w rzędzie ukłonić. Na głowach miałyśmy wianki (oczywiście ja zapomniałam przypiąć mojego spinkami, by się trzymał). I tak sie jakoś stało, że spadł mi z głowy prosto w publikę! Widownia płakała ze śmiechu, a ja zeszłam ze sceny.
Ale to nie był koniec popisów jak na jeden występ... Pod koniec układu miałyśmy się wszystkie w rzędzie ukłonić. Na głowach miałyśmy wianki (oczywiście ja zapomniałam przypiąć mojego spinkami, by się trzymał). I tak sie jakoś stało, że spadł mi z głowy prosto w publikę! Widownia płakała ze śmiechu, a ja zeszłam ze sceny.
U nas też było parę zabawnych sytuacji:
- w chyba 3 klasie jak tańczyłyśmy któryś z układów ludowych to nam się pary pomieszały i jedna z moich koleżanek chciała mnie siłą odciągnąc od mojej partnerki bo twierdziła że jestem z nia w parze:D
- w tym samym tancu gdy wszystkie skakały przodem mi pomyliła się kolejnośc skoków i zaczęłam skakać tyłem:D:D po chwili sie zorientowałam i zawstydzona poprawiłam się:D
- w nastepnym momencie połowa dzieczyn tańczyła w parze a połowa osobno bo znów sie pomyliła kolejność:D:D
- na przedstawieniu pt "Kot w Butach" koleżanka tańcząca łabędzia wywróciła się przy finale:D zabawnie to wyglądało leżący łabędż w wielkiej paczce która ją zasłaniała:D:D
No i jeszcze było dużo sytuacji zapominania układu gdy jest sie w pierwszej linii
- w chyba 3 klasie jak tańczyłyśmy któryś z układów ludowych to nam się pary pomieszały i jedna z moich koleżanek chciała mnie siłą odciągnąc od mojej partnerki bo twierdziła że jestem z nia w parze:D
- w tym samym tancu gdy wszystkie skakały przodem mi pomyliła się kolejnośc skoków i zaczęłam skakać tyłem:D:D po chwili sie zorientowałam i zawstydzona poprawiłam się:D
- w nastepnym momencie połowa dzieczyn tańczyła w parze a połowa osobno bo znów sie pomyliła kolejność:D:D
- na przedstawieniu pt "Kot w Butach" koleżanka tańcząca łabędzia wywróciła się przy finale:D zabawnie to wyglądało leżący łabędż w wielkiej paczce która ją zasłaniała:D:D
No i jeszcze było dużo sytuacji zapominania układu gdy jest sie w pierwszej linii
Oj nigdy nie zapomnę jak chyba w IV klasie tańczyłyśmy walca (do muzyki J. Straussa) i w pewnym momencie mój tata podszedł do sceny zeby zrobić zdjęcie...ja tak się tym zafascynowałam że zapomniałam się odwrócić i przez to kiedy stałyśmy w takim niby trójkącie ja byłam w drugiej linii (przed nami jedna dziewczynka po środku) pięknie zademonstrowałam pomyłkę i zapatrzenie w obiektyw aparatu... Teraz jest to pieknie uwicznione na kamerze <zawstydzony>
Przymonial mi sie jeden z pierwszych powazniejszych wystepow. Bylo to w teatrze, w ktorym sciany na scenie sa pomalowane na czarno.. Byl taki moment, kiedy dziewczyny podbiegaly do swoich partnerow w pierszej linii,a jakoze bylo ciemno (wiadomo jak to na scenie:)) i stalam z boku to bieglam, bieglam i łub w sciane :) Na szczesie nikt z wdownii nie widzial wpadki malej Zuzi :) Kiedy (tez w tym momencie) podbieglam nie do tego chlopaka :) Ah... To byly czasy...
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
Z ludźmi wręczającymi kwiatki często są niezłe jaja. Kiedyś jakaś tancerka wchodziła i wychodziła ze sceny, żeby kilkakrotnie się kłaniać. A jakaś dziewczynka z kwiatkami latała za każdym razem za nią. Wyglądało komicznie.
Sama tez kiedyś byłam "etetową wręczarką". Za pierwszym wyjściem wpadłam w poślizg. Na szczęście zdążyłam wyhamować, bo jakbym zaliczyła glebę, to by nie było tak ciekawie. Kolezanka miała gorszy problem - kwiatki stały w wazonie na scenie, a my wychodziłyśmy, brałysmy jeden kwietek i wręczłyśmy artyście; byłysmy poubierane w paczki i właśnie tej koleżance pół wazonu róż wczepiło się w paczkę. Zrobiła krok - kwiaty za nią. Musiała je powkładać i dopiero mogła czmychnąć w kulisy. I oczywiście kilka osób nam także uciekło i nie dało wreczyć sobie kwiatków.
Sama tez kiedyś byłam "etetową wręczarką". Za pierwszym wyjściem wpadłam w poślizg. Na szczęście zdążyłam wyhamować, bo jakbym zaliczyła glebę, to by nie było tak ciekawie. Kolezanka miała gorszy problem - kwiatki stały w wazonie na scenie, a my wychodziłyśmy, brałysmy jeden kwietek i wręczłyśmy artyście; byłysmy poubierane w paczki i właśnie tej koleżance pół wazonu róż wczepiło się w paczkę. Zrobiła krok - kwiaty za nią. Musiała je powkładać i dopiero mogła czmychnąć w kulisy. I oczywiście kilka osób nam także uciekło i nie dało wreczyć sobie kwiatków.
[quote:ea2c2f76ec="Majka"]- na przedstawieniu pt "Kot w Butach" koleżanka tańcząca łabędzia wywróciła się przy finale:D zabawnie to wyglądało leżący łabędż w wielkiej paczce która ją zasłaniała:D:D
[/quote:ea2c2f76ec]
O tak doskonale to pamiętam :D Z ledwością powstrzymałam się, żeby nie wybuchnąć śmiechem :D
[/quote:ea2c2f76ec]
O tak doskonale to pamiętam :D Z ledwością powstrzymałam się, żeby nie wybuchnąć śmiechem :D
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
Wczoraj mialam przyjemnosc uczestniczyc w maly konkursie polsko-rosyjskim.. Byl to konkurs laureatow i zespoly, ktore cos zajely wchodzily na scene (moj zespol zdobyl II m-ce :) ). Nie tancze klasyki i tym bardziej nie mialam doczynienia z pointami i sam ich widok wprawia mnie w cudnowny stan:) Baletnice z Rosji (ktore staly w koncowych rzedach) chcac zobaczyc kto odbiera nagrody stawaly na pointach niemal jednoczesnie. Wygladalo to cudnie mimo, ze dla Was to rzecz najzwyklejsza.. Mi, baletowej laiczce, sie to podobalo niezmiernie :)
PS:Wiem, ze to nie dotyczny śmiesznych sytuacji scenicznych, ale -wybaczcie- nie moglam sie powstrzymac...
PS:Wiem, ze to nie dotyczny śmiesznych sytuacji scenicznych, ale -wybaczcie- nie moglam sie powstrzymac...
Nie wiem, czy to takie śmieszne, ale na Michajlandzie (taka Toruńska impreza) jak występowałam (rzecz jasna, z zespołem) tańczyłyśmy dwa układy (ja tego pierwszego nie tańczyłam). No i dziewczyny zchodzą ze sceny biegiem do szatni, poganianie, szukanie, krzyki-bo miałyśmy 2 minuty na przebranie-szybko, szybko...po minucie wychodzimy, stoimy pod scena. Występ mieli jacyś indianie. I co? Marzłyśmy[b:eb76999fd5] godzinę[/b:eb76999fd5], jeszcze deszcz zaczął kropić... w końcu zaczęłyśmy ciągnąć za pióra tych indian :twisted: :twisted:
Na zespołowej imprezie, pasowaniu na tancerza, stanęliśmy w kółku i mieliśmy pokolei wyjść na środek, jakąś figurę baletową pokazać (w 90 % był to szpagat... :? ) i wrócić na swoje miejsce. I jeden chłopak wychodzi, robi tą figurę, wraca i... potyka się i upada mi pod nogi. Myślałam, że wybuchnę śmiechem :D...hehehe...ale była jazda...
Na zespołowej imprezie, pasowaniu na tancerza, stanęliśmy w kółku i mieliśmy pokolei wyjść na środek, jakąś figurę baletową pokazać (w 90 % był to szpagat... :? ) i wrócić na swoje miejsce. I jeden chłopak wychodzi, robi tą figurę, wraca i... potyka się i upada mi pod nogi. Myślałam, że wybuchnę śmiechem :D...hehehe...ale była jazda...