śmieszne sytuacje ze sceny
no mojej kolezance spodnie pekly w kroku (z glosnym trzaskiem) kiedy robila szpagat - mialo byc powoli i powaznie smiertelnie na zakonczenie pas de deux ale oczywiscie zyczliwe kolezanki zza kulis ( :twisted:) wybuchnely smiechem, na co oczywiscie podobnie zareagowala widownia... hihi :lol: :lol: :lol:
- Zaraz kurtyna miała się wznosić , a tu jedna dziewczynka nie miała jeszcze gotowej paczki, w ostatniej minucie ją ubrano (ach ta niegotowośc kostiumologów)...
- tańczyłem mysz w "Dziadku" i miałem wyskoczyć z kulisy , ale na jednym przedstawieniu na wyjeździe zaplątałem się w kulisę i wywaliłem... :-)
- uratowałem słynną japońśką tancerkę, która zaklinowała się w toalecie i nie mogła przybyć na próbę (ech te klamki w BTD)
Jak coś jeszcze mi się przypomni, to na pewno napiszę
- tańczyłem mysz w "Dziadku" i miałem wyskoczyć z kulisy , ale na jednym przedstawieniu na wyjeździe zaplątałem się w kulisę i wywaliłem... :-)
- uratowałem słynną japońśką tancerkę, która zaklinowała się w toalecie i nie mogła przybyć na próbę (ech te klamki w BTD)
Jak coś jeszcze mi się przypomni, to na pewno napiszę
Wszelkie upadki...na początku to oczywiście mało zabawne ale później zawsze miłe wspomnienie. Oczywiście dotyczy wszelkich wewnętrznych koncertów np. dla rodziców bo na tych zewnętrzynych to już zdecydowanie gorzej to wygląda :(
No i oczywiście inne ciekawe sytuacje jak np. wystający spod paczki kawałek materiału który miał służyć na osłonę na plecy żeby nie było ich widać (tam gdzie haftki sie do końca nie stykały) i który przez pośpiech nie został włożony tam gdzie trzeba i później wyglądający dość dziwnie.
Nie panowanie nad mimiką twarzy i wszelkie rybki przygryzanie warg i tym podobne rzeczy dość komicznie to wygląda :)
No i oczywiście inne ciekawe sytuacje jak np. wystający spod paczki kawałek materiału który miał służyć na osłonę na plecy żeby nie było ich widać (tam gdzie haftki sie do końca nie stykały) i który przez pośpiech nie został włożony tam gdzie trzeba i później wyglądający dość dziwnie.
Nie panowanie nad mimiką twarzy i wszelkie rybki przygryzanie warg i tym podobne rzeczy dość komicznie to wygląda :)
Na początku pewnego układu miałam biec przez scenę od strony lewej kulisy, a moja koleżanka od prawej. Na środku miałyśmy w tym samym momencie zrobić skok szpagatowy. Skończyło się jednak na dość poważnym zderzeniu czołowym, bo okazało się, że wcześniej dziwnym trafem nie umówiłyśmy się, która biegnie z której strony...Wolę nie wiedzieć, jak wyglądał ten nasz wstęp do układu :lol:
Nie wspominam też o kilku przypadkach poważnego zacinania się muzyki(albo nagłej awarii całego sprzętu) na przeróżnych festynach i o komicznych przepychankach na scenie wielkości niecałej ćwierci sali baletowej...
Nie wspominam też o kilku przypadkach poważnego zacinania się muzyki(albo nagłej awarii całego sprzętu) na przeróżnych festynach i o komicznych przepychankach na scenie wielkości niecałej ćwierci sali baletowej...
Aktualnie nigdzie, gdyż poświęciłam sztukę tańca dla teatru :) . Ta historyjka jest z czasów mojego kilkuletniego tańcowania w jednym z zespołów w Domu Kultury. Daaawno temu miałam też epizod ze szczecinskim ogniskiem(ale krótki), z tańcem ludowym, z różnymi warsztatami(nawet z tańcem bharata - natyam 8) ).
Póki co, tańcem zajmuje się bardzo teoretycznie. Natomiast wszystkie moje siły, pomysły i wszystko co moge innego poświęcam sztuce teatru. :)
Póki co, tańcem zajmuje się bardzo teoretycznie. Natomiast wszystkie moje siły, pomysły i wszystko co moge innego poświęcam sztuce teatru. :)
W ostatnich latach pomyłki zdarzają mi się coraz częściej. Np. jakieś 2 lata temu, po zejściu ze sceny, zorientowałam się, że pod rajstopami, na łydce miałam... siatkę, taką jednorazową, przezroczystą. Pewnie musiała mi się jakoś zaplątać, gdy się szybko ubierałam. Ale przez cały występ nawet nie poczułam, że coś jest nie tak, że coś mam pod rajstopami. Dziwne. A widać było napewno, bo to nie były grube rajstopy...
A w tym roku pomyliły mi się na scenie kroki, co też nie wyglądało zbyt pięknie, jako że znajdowałam się w pierwszej linii na środku...
A w tym roku pomyliły mi się na scenie kroki, co też nie wyglądało zbyt pięknie, jako że znajdowałam się w pierwszej linii na środku...
-
Tranquility
- Posty: 1123
- Rejestracja: ndz kwie 10, 2005 1:33 pm
przy okazji czytania "Rozowych tabletek na uspokojenie" Krystyny Jandy, trafilam na taki oto fragment... gwiazdom tez sie przytrafiaja smieszne sytuacje!
"Nigdy tak czesto sie nie smialam, jak grajac moja nieudana Lady Makbet. Raz zapomnialam umrzec, bo sie zagapilam, a kiedy sie zorientowalam, bylo za pozno, krzyknal za mnie za scena przytomny inspicjent i bylo po wszystkim. kiedys w tejze roli w scenie oblakania - ktore w naszej inscenizacji spowodowane bylo obsesja na tle niemoznosci posiadania dzieci z Makbetem - rodzac wyimaginowane dziecko, to znaczy wydobywajac spod sukni kilometry "zakrwawionego" sznurka, "urodzilam" tez moja zolta skarpetke, ktora zaplatala sie w zwoje schowane pod kostiumem. Publicznosc tego nie zauwazyla, ale ja smialam sie z tego prawie rok i jestem tej skarpetce za to wdzieczna"
"Nigdy tak czesto sie nie smialam, jak grajac moja nieudana Lady Makbet. Raz zapomnialam umrzec, bo sie zagapilam, a kiedy sie zorientowalam, bylo za pozno, krzyknal za mnie za scena przytomny inspicjent i bylo po wszystkim. kiedys w tejze roli w scenie oblakania - ktore w naszej inscenizacji spowodowane bylo obsesja na tle niemoznosci posiadania dzieci z Makbetem - rodzac wyimaginowane dziecko, to znaczy wydobywajac spod sukni kilometry "zakrwawionego" sznurka, "urodzilam" tez moja zolta skarpetke, ktora zaplatala sie w zwoje schowane pod kostiumem. Publicznosc tego nie zauwazyla, ale ja smialam sie z tego prawie rok i jestem tej skarpetce za to wdzieczna"