Magia

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
Nieznajomy...
Posty: 21
Rejestracja: ndz lut 27, 2005 5:19 pm

Post autor: Nieznajomy... »

[quote:5b141bef11]widzowie chyba[/quote:5b141bef11]
[i:5b141bef11][color=indigo:5b141bef11]Sorki, oczywiście że widzowie[/color:5b141bef11][/i:5b141bef11]
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

[quote:c91c3c3eef="Nieznajomy..."][i:c91c3c3eef][color=indigo:c91c3c3eef]Dobra jeśli tak chcesz to chyba dzielić można to jeszcze dalej między aktorem występującym w filmie, a występującym na scenie na przykład. Bo chyba oczywiste jest, że jeśli reżyserowi filmowemu nie spodoba się jakiś gest aktora to albo wytnie scene albo będą ją kręcić jeszcze raz. Co innego oczywiście na scenie i tych aktorów, z teatru jeśli już można trochę porównać do tancerza, gdyż reżyser nie ma wpływu na efekt końcowy.
Mam być szczery- może i masz rację ale nie mogę się z Tobą zgodzić bo nie podoba mi się twoje przedmiotowe podejście do tego.[/color:c91c3c3eef][/i:c91c3c3eef]
[i:c91c3c3eef][color=indigo:c91c3c3eef]Wydawało mi się że pojęcie neardentalczyk powstało w naszej erze więc czemu nazywamy tak coś co żyło wiele tysięcy lat przed nią? I pojęcie popkultura być może nie jest jeszcze odnoszone do tej epoki ale tu się narodziło, a oczywiście że sama popkultura rozwinęła się świadomie po II Wojnie Światowej, ale gdzieś miała swoje początki. Gdyby nie rewolucja przemysłowa nie byłoby jej bo zaczynając od secesji przez konstruktywizm rosyjski po pop art i teraz juz ciągle sztuka przestała być tworzona dla elit a nawet dla nikogo. Umarło pojęcie sztuka dla sztuki, urodziło się inne - sztuka dla mas. Zaczęły powstawać wykonywane przez artystów meble, biżuteria - które wcześniej wytwarzali tylko rzemieślnicy. A odnosząc tą być może błędną teorię do tańca - w którym wieku we francji zaczęły powstawać kabarety i wymyślono kankana? w drugiej połowie 19 i był to już taniec stworzony nie dla elit, lecz dla każdego człowieka.

Naprawde nie ma ochoty się sprzeczać o takie rzeczy bo to czy jakie podejście do sztuki ma aktor czy tancerz to jest jego indywidualna sprawa dla jednych bardziej wyczerpujący może być taniec dla innych gra.Bez różnicy czy psychicznie czy fizycznie. Ale zarówno aktorowi nie powinien być obcy taniec jak tancerzowi aktorstwo.
I to jest moje nie obiektywne podejście że postawie i tak balet ponad tym chociaż nie jestem w prawie żaden sposób z baletem związany...
Dziękuje Joasiu za tak mocne argumenty ale tyle ile jest ludzi tyle może być spojrzeń na to wszystko. Ja nie jestem związany ani z aktorstwem ani z baletem jak juz mówiłem więc nie będę się sprzeczał gdyż w pewnym momencie mogę zacząć szukać głupich argumentów. W mojej głowie może się ich narodzić tysiące...
Wygląd aktorki chyba nie ma wpływu na to, że brakuje dobrych kobiecych ról... to jest kwestia jej umiejętności i talentu.Więc jest to chyba nieodpowiedni argument przeciw temu co powiedziałem, że dla każdego znajdzie się rola.W teatrze antycznym chyba tylko mężczyźni odtwarzali role zarówno kobiet jak mężczyzn...

I oczywiście nie nazywaj sztuki zawodem... niewazne czy jest specyficzny czy nie... zawód mechanika też jest specyficzny i też trzeba to kochać.
SZTUKA TO COŚ WIĘCEJ NIŻ MIŁOŚĆ!!!!!
[/color:c91c3c3eef][/i:c91c3c3eef][/quote:c91c3c3eef]

*Teoretycznie masz rację, ale w praktyce to nie o gesty chodzi - reżyser patrzy na sceny, dramaturgię, napięcie, konflikt (i zadaniem aktora jest dobrze zagrać, aby m.in. wystąpiły te elementy), a nie zwraca uwagę na poszczególne gesty, nie mówi przecież aktorowi, co i w którym momencie ma z robić ręką. Zwłaszcza dobry reżyser, który prowadzi aktora, a właściwie jego rolę.
Oczwyiście, aktorstwo filmowe i teatralne różni się od siebie, z racji tego, że używa się innych środków.
Natomiast nie mogę się zgodzić, że reżyser ma mniejszy wpływ na efekt końcowy w spektaklu teatralny. Ma wpływ wręcz kolosalny, największy nawet! Reżyser prowadzi przecież aktorów, role, panuje nad różnymi sytuacjami scenicznymi. Btw, cięciami w filmie zajmuje się raczej montażysta.

Może moje podejście wydaje Ci się przedmiotowe dlatego, że sam zwracasz uwagę tylko na tę 'magiczną', urzekającą część tej sztuki (mówię o teatrze ogólnie, więc o balecie również, jako jednej z form widowiska scenicznego), której drugą stroną jest ciężka praca, a nie mistyczne natchnienia.
Zarówno w tańcu, jak i aktorstwie jest i technika, i talent.


*Aczkolwiek sztuka użytkowa pierwszej połowy XX wieku nie była jeszcze kiczem pop-artu. To przyszło dopiero później.


*Nie chodzi mi o to, że dla jednej osoby aktorstwo jest mniej męczące niż taniec, a dla drugiej odwrotnie. Bo tych sztuk właśnie nie można porównywać pod tym kątem, która z nich jest cięższa, bo tak naprawdę to żadna, obie cechuje porównywalny stopień trudności. Tylko w każdej pod innym względem. A cała rzecz rozchodzi się o to, że stwierdziłeś, że taniec jest cięższy niż aktorstwo. Bo nie jest. Laikowi może się tak wydawać, bo faktycznie podnieść wysoko nogę nie jest łatwo, o czym powszechnie wiadomo, natomiast już nie wszyscy wiedzą, jak trudno jest dobrze powiedzieć monolog.

"Ale zarówno aktorowi nie powinien być obcy taniec jak tancerzowi aktorstwo." Nie no, oczywiście. Aktor używa swojego ciała, a tancerz korzysta ze swoich odczuć i emocji. Mnie chodziło tylko o tę - nie wiem jak to dokładnie określić - podstawową istotę, to na czym opiera się dana sztuka, z czego powstaje.


*Na to, że nie ma kobiecych ról nie wpływa ani wygląd aktorki, ani jej umiejętności. W tym stwierdzeniu chodzi o to, że jest bardzo mało sztuk teatralnych, gdzie są ciekawe postacie kobiet. Częściej (dotyczy to głównie repertuaru klasycznego tylko towarzyszą mężczyźnie). W dramatach współczesnych to się zmienia, także z tego względu, że kobiety biorą się za pisanie sztuk.
A w teatrze greckim nie tylko nie wolno było kobietom grać na scenie, ale i nie mogły one wychodzić poza dom bez towarzystwa mężczyzny (czy jakoś tak ;) ). W każdym razie nawet dzisiaj kobiety w Grecji mają mniej swobody, niż w pozostałych krajach europejskich. Jak więc widzisz, była to kwestia kulturowa, a nie brak ciekawych postaci płci żeńskiej w twórczości tragików antycznych :)


*Nadal nie rozumiem, czemu nie nazywać zawodu tancerza czy aktora zawodem. Profesją.
Zawodu mechanika nie trzeba kochać.
Natomiast w teatrze czy operze przydałoby się co najmniej lubić swój zawód, bo inaczej z frustracji itp. aktorzy, tancerze, i śpiewacy skakaliby masowo z okien, tudzież innych wysokich punktów.

I tymże optymistycznym akcentem kończę post ;)
Nieznajomy...
Posty: 21
Rejestracja: ndz lut 27, 2005 5:19 pm

Post autor: Nieznajomy... »

[i:4fe4867c33][color=indigo:4fe4867c33]Ehhh... Trudno jest Ciebie do czegoś przekonać, ale mnie też. Muszę się z Tobą jednak zgodzić w kilku kwestiach. Być może zawodu mechanika nie trzeba kochać, ale wszystko co się chce robić dobrze powinno się chociaż lubić. I tak samo jest ze sztuką. Nie ograniczam w swoim przekonaniu sztuki tylko do końcowego efektu, lecz kiedy pisałem pierwszego posta w tym temacie miałem chęć opisać swoje odczucia biorąc pod uwagę tylko tą magiczną strefę tańca.
Wiem jakim wysiłkiem opłacony jest końcowy efekt - zarówno fizycznym jak i psychicznym.
Cięciami zajmóje się montażysta, oświetleniem operator światła, scenografią scenograf, scenariuszem scenarzysta, ale to dopiero wtedy byłby kicz gdyby wszystkim nie nadzorował reżyser, więc montażysta sam tego nie robi.
A końcowy efekt na scenie teatralnej... myślę że mnie nie zrozumiałaś, jeśli powiedzmy np tancerz przewróci się - reżyser już na to nie wpłynie. W kinie jest inaczej.
Powiedz mi proszę, jesteś tancerką, czy aktorką??

Popart jest kiczem?? Żadna sztuka nie jest kiczem dopóki nie biorą się za nią osoby nie mające ze sztuką nic wspólnego. A początek XX wieku ... hmmm A co powiesz na temat malarzy Nazistowskich, co powiesz na temat socrealizmu. Kicz.... a co uważasz za kicz? Bo na przykład ja za kiczowate uważam niektóre płody "sztuki" Rokoka... który to okres był dużo wcześniej niż w XX wieku.
Za to za kicz nie uważam prac Andy Warhola np, choć to nie znaczy, że wszystkie mi się podobają.
Prawda jest taka, że to co teraz nazywasz kiczem jest tylko efektem zatarcia się awangardy. Teraz każdy próbuje zaszokować, gdyż myślim, że tylko tak osiągnie sukces. Więc gdy każdy jest artystą awangardowym- trudno już wspominać o istnieniu jakiejkolwiek awangardy.


I jeszcze jedno Sztuka jest sztuką i każda wymaga wysiłku bardziej chyba psychicznegho niż fizycznego- nawet jak mi się zdaje taniec.

I to, że nie jestem związany ani z baletem, ani z aktorstwem ( oczywiście zależy o jakie powiązania chodzi) nie znaczy że nie wiem co to znaczy ten wysiłek, momenty w których jest się na skraju wyczerpania psychicznego i obłędu. Kiedy musi powstać coś co istnieje już w twojej głowie.

Balet jest cudowny jest magią zarówno już na scenie, jak i na "kulisach"

Aktorstwo droga Asiu... też, lecz dla mnie mniej pociągające. Kwestia indywidualna.

Pozdrawiam Cię Joanno ;)
[/color:4fe4867c33][/i:4fe4867c33]
nala
Posty: 16
Rejestracja: ndz sty 16, 2005 4:54 pm

Post autor: nala »

[quote:b10bf402cf="TANCERZYK"]WITAM PONOWNIE .Dajcie sobie na LUZ z tymi gejami i lesbijkami .W każdym zawodzie mogą byż różne orientacje seksualne ,ale to nie znaczy ,że mamy ciągnąć ten stereotyp na wszystkich tancerzy ,tancerki !
I w ogóle na ludzi sztuki .Ot przyzwyczailiście się .A te czasy dawno minęły ja pracuje kilkanaście lat w zawodzie ( wjednym teatrze ) i nie było ani jednego geja i lesb... I nic do nich nie mam ,ale to nie musi być tak ,że każdy artysta to odmienny człowiek seksualnie-taki a taki ....Sprowokowaliśćie mnie ....ale chyba o to chodzi ...hihihihi.Pozdrawiam - absolutnie wszystkich ...[/quote:b10bf402cf]

Więc własnie o tym mówię, że tak wiele osób uważa... A ja wcale tak nie uwarzam! Tancerze są normalnymi ludżmi. Są bardziej wspaniali niż normalni ludzie. To piękne, że mają tak cudowną pasję i bardzo ich za to podziwiam... :-) Więc proszę mi tu nie mówić, że uważam tancerzy za geji! Bo nie! :)
Pozdrawiam!
nala
Posty: 16
Rejestracja: ndz sty 16, 2005 4:54 pm

Post autor: nala »

[quote:46e54d2f98="Anonymous"]uwaŻaj to ty lepiej na zasady pisowni j.polskiego[/quote:46e54d2f98]

Jesssooo! (czyt. Jezu - to tak dla mniej wtajemniczonych np. dla Ciebie) :x Stwarzasz sztuczne problemy. Piszesz post tylko dlatego, żeby wypomnieć mi, że raz pomyliłam się i napisałam "uważam" przez "rz". Boże! Czy nie sądzisz, że szkoda na to czasu?! bąc pod uwagę to, iż raz napisałam dobrze, a za drugim razem się pomyliłam. Tak, przyznam, że mnie też denerwuje brak poprawnej ortografii, ale nie wypominam komuś tego, że raz napisał "uważam" przez "rz". Więc proszę Cię, daj sobie z tym spokój...
Dzięęęki!
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

[quote:89b1f11028="Nieznajomy..."][i:89b1f11028][color=indigo:89b1f11028]Ehhh... Trudno jest Ciebie do czegoś przekonać, ale mnie też. Muszę się z Tobą jednak zgodzić w kilku kwestiach. Być może zawodu mechanika nie trzeba kochać, ale wszystko co się chce robić dobrze powinno się chociaż lubić. I tak samo jest ze sztuką. Nie ograniczam w swoim przekonaniu sztuki tylko do końcowego efektu, lecz kiedy pisałem pierwszego posta w tym temacie miałem chęć opisać swoje odczucia biorąc pod uwagę tylko tą magiczną strefę tańca.
Wiem jakim wysiłkiem opłacony jest końcowy efekt - zarówno fizycznym jak i psychicznym.
Cięciami zajmóje się montażysta, oświetleniem operator światła, scenografią scenograf, scenariuszem scenarzysta, ale to dopiero wtedy byłby kicz gdyby wszystkim nie nadzorował reżyser, więc montażysta sam tego nie robi.
A końcowy efekt na scenie teatralnej... myślę że mnie nie zrozumiałaś, jeśli powiedzmy np tancerz przewróci się - reżyser już na to nie wpłynie. W kinie jest inaczej.
Powiedz mi proszę, jesteś tancerką, czy aktorką??

Popart jest kiczem?? Żadna sztuka nie jest kiczem dopóki nie biorą się za nią osoby nie mające ze sztuką nic wspólnego. A początek XX wieku ... hmmm A co powiesz na temat malarzy Nazistowskich, co powiesz na temat socrealizmu. Kicz.... a co uważasz za kicz? Bo na przykład ja za kiczowate uważam niektóre płody "sztuki" Rokoka... który to okres był dużo wcześniej niż w XX wieku.
Za to za kicz nie uważam prac Andy Warhola np, choć to nie znaczy, że wszystkie mi się podobają.
Prawda jest taka, że to co teraz nazywasz kiczem jest tylko efektem zatarcia się awangardy. Teraz każdy próbuje zaszokować, gdyż myślim, że tylko tak osiągnie sukces. Więc gdy każdy jest artystą awangardowym- trudno już wspominać o istnieniu jakiejkolwiek awangardy.


I jeszcze jedno Sztuka jest sztuką i każda wymaga wysiłku bardziej chyba psychicznegho niż fizycznego- nawet jak mi się zdaje taniec.

I to, że nie jestem związany ani z baletem, ani z aktorstwem ( oczywiście zależy o jakie powiązania chodzi) nie znaczy że nie wiem co to znaczy ten wysiłek, momenty w których jest się na skraju wyczerpania psychicznego i obłędu. Kiedy musi powstać coś co istnieje już w twojej głowie.

Balet jest cudowny jest magią zarówno już na scenie, jak i na "kulisach"

Aktorstwo droga Asiu... też, lecz dla mnie mniej pociągające. Kwestia indywidualna.

Pozdrawiam Cię Joanno ;)
[/color:89b1f11028][/i:89b1f11028][/quote:89b1f11028]

*Widzisz, mi nie chodzi o to, że swój zawód dobrze jest lubić, jaki by on nie był. Chodzi o to, że jeśli wykonuje się zawód związany ze sztuką, to jeśli się go nie kocha, to jest bardzo ciężko, właściwie nie warto go w ogóle wykonywać, 1000 razy ciężej niż w normalnym zawodzie, którego by się nie lubiło w tym samym stopniu. Można być mechanikiem nie kochając swojego zawodu (np. ludzie teraz często pracują nie w swoich zawodach, byle tylko móc wyżywić rodzinę), ale nie można być artystą, jeśli się przynajmniej nie lubi tego, co się robi.
Btw, ja nic nie mówię o Twoim pierwszym poście w tym temacie, tylko o jednym z następnych ;)

Mówiąc o wysiłku właściwie nie chodziło mi o wysiłek jako taki, ale o codzienną rzemieślniczą pracę, jak w każdym innym zawodzie.

*Tańczę tylko amatorsko, z zamiłowania, natomiast kształcę się zawodowo w kierunku aktorskim.

*Ależ oczywiście, że pop-art jest kiczem, i co więcej - kiczem zamierzonym! To jest jedna z jego podstawowych cech :) Większość praca Warhola (szczególnie tych wcześniejszych) czy Lichtensteina jest kiczem, i o to właśnie w nich chodzi.
Rokoko kiczem? Hmm, może dzisiaj może być tak odbierane, ale tworzone było z zupełnie inną intencją. Już prędzej manieryzm, chociaż to też nie do końca to...
"choć to nie znaczy, że wszystkie [dzieła] mi się podobają" - tak napisałeś - btw, sztuka niekonieczne jest od podobania się ;)

*Taniec wymaga mimo wszystko większego wysiłku fizycznego niż psychicznego (co nie znaczy, że się tutaj nie myśli, bo nic bardziej mylnego, aczkolwiek stopień pracy fizycznej jest tutaj naprawdę przewyższający wszystko inne).
ODPOWIEDZ