[quote:5ef5ea8cc1="Nieznajomy..."][list:5ef5ea8cc1][i:5ef5ea8cc1][color=indigo:5ef5ea8cc1] [/color:5ef5ea8cc1][/quote:5ef5ea8cc1][color=indigo:5ef5ea8cc1]
ufff... ciąg dalszy nastąpi bo straciłem wene a i tak sie dziwie ze takie 'głupoty' pisze ;)[/color:5ef5ea8cc1][/i:5ef5ea8cc1] :D[/list:u:5ef5ea8cc1][/code][/quote]
Dlaczego od razu gupoty?!
Bardzo ładnie to ująłeś - od serca i to się liczy...
Wszystkie sztuki teatralne mają w sobie magię:)
Magia
Cudownie piszesz... Wzruszyłam się... Aż niewiarygodne, że istnieją na świecie jeszcze tacy faceci... Jestem na prawdę oczarowana Twoim sposobem pisania o balecie. To wcale nie banalne, wcale nie głupie... to cudowne!
Dla mnie też balet to magia. Te wszytkie ruchy ciała, a właściwie to uczucia wyrażane poprzez ciała tancerzy. To wszystko wprowadza mnie w fantastyczne świat magii, wyzwala uczucia. Kocham balet... kocham tańczyć... Tylko to tak naprawdę się dla mnie liczy. Taniec to jedyna rzecz, która pozwala mi zapomnieć o wszystkim dookoła, przenosi mnie w świat, w którym nie liczy się nic więcej, gdzie nie przejmuję się tak banalnymi sprawami świata codziennego... Tylko wtedy tak naprawdę żyję, jestem wolna... Taniec pozwala mi uświadamiać sobie, że istnieję...
Dla mnie też balet to magia. Te wszytkie ruchy ciała, a właściwie to uczucia wyrażane poprzez ciała tancerzy. To wszystko wprowadza mnie w fantastyczne świat magii, wyzwala uczucia. Kocham balet... kocham tańczyć... Tylko to tak naprawdę się dla mnie liczy. Taniec to jedyna rzecz, która pozwala mi zapomnieć o wszystkim dookoła, przenosi mnie w świat, w którym nie liczy się nic więcej, gdzie nie przejmuję się tak banalnymi sprawami świata codziennego... Tylko wtedy tak naprawdę żyję, jestem wolna... Taniec pozwala mi uświadamiać sobie, że istnieję...
Dla mnie taniec to przede wszystkim WOLNOŚĆ.
Masz rację, że taniec dotyka również duszy, emocji... Również z nich wypływa. To jeszcze zależy od techniki, np. w ruchu autentycznym wszelkie działania powstająpoza kotrolą świadomego umysłu, tylko bezpośrednio z jaźni. Inne techniki improwizacji również wypływają nie z tradycyjnego myślenia, a odczuwania, np. pewnych impulsów płynących z ciała czy z otoczenia.
W balecie to miejsce na 'siebie' jest niewielkie, ale jeśli ktoś potrafi się tutaj odnaleźć, to osobowość tancerza, jego emocje i sposób ich wyrażania w połączeniu z techniką klasyczną mogą wywierać piorunujące wrażenie (np. za każdym razem, gdy widzę gdzieś jakieś nagranie z Sylvie Guillem, to mam wrażenie, że ona jest Muzyką)
Dlatego też uwielbiam balety Ejfmana, który niesamowicie potrafi wyrażać emocje posługując się techniką klasyczną...
Masz rację, że taniec dotyka również duszy, emocji... Również z nich wypływa. To jeszcze zależy od techniki, np. w ruchu autentycznym wszelkie działania powstająpoza kotrolą świadomego umysłu, tylko bezpośrednio z jaźni. Inne techniki improwizacji również wypływają nie z tradycyjnego myślenia, a odczuwania, np. pewnych impulsów płynących z ciała czy z otoczenia.
W balecie to miejsce na 'siebie' jest niewielkie, ale jeśli ktoś potrafi się tutaj odnaleźć, to osobowość tancerza, jego emocje i sposób ich wyrażania w połączeniu z techniką klasyczną mogą wywierać piorunujące wrażenie (np. za każdym razem, gdy widzę gdzieś jakieś nagranie z Sylvie Guillem, to mam wrażenie, że ona jest Muzyką)
Dlatego też uwielbiam balety Ejfmana, który niesamowicie potrafi wyrażać emocje posługując się techniką klasyczną...
-
Nieznajomy...
- Posty: 21
- Rejestracja: ndz lut 27, 2005 5:19 pm
[i:63a2ed37b3][color=indigo:63a2ed37b3]i chcesz przez to powiedzieć że jak tancerka tańczy to ona ma to wszystko wyuczone i nie ma tam miejsca na okazywanie swoich emocji?? bo tak zrozumiałem. I oczywiście że tak czasem jest ale wtedy jest to podporządkowanie sie jakimś schematom co nie jest dobre i odrazu to widać. A po drugie gdyby do końca tak było niemal każdy balet wyglądałby tak samo...[/color:63a2ed37b3][/i:63a2ed37b3]
[quote:814b4f114a="Nieznajomy..."][i:814b4f114a][color=indigo:814b4f114a]Tym bardziej jeśli się pomyśli ile wysiłku kosztują tancerzy same próby i lata nauki. Tu nie ma mowy o pomyłce- w takim sensie, ze osoby które tego nie czują, które nie są artystami nie będą tańczyć!! Z aktorami np. jest chyba inaczej. Przejść przez szkołę aktorską jest łatwiej niż przez baletówkę może również dlatego że zaczyna się o wiele wcześniej. Swoją drogą nawet u uczennic we wczesnych klasach widzi się tą miłość jak stawia jeszcze mało zwinne koślawe kroczki jak nowo narodzone źrebię. Widać że chce to zrobić, że kocha to i czuje. I nawet kiedy jej nie wyjdzie to coś we mnie zostaje :)[/color:814b4f114a][/i:814b4f114a][/quote:814b4f114a]
Oj, nie powiedziałabym, że łatwiej jest przejść przez baletówkę niż szkołę aktorską, w żadnym wypadku. Po pierwsze, do PWST jest dużo trudniej się dostać, co roku jest kilkudziesięciu chętnych na miejsce. Po drugie, jeszcze trudniej jest się tam utrzymać, bo bardzo wywalają. Powiedzmy, że do szkoły na 1 rok dostaje się 20 czy 30 osób, a kończy kilkanaście lub nawet mniej (to jeszcze zależy od miasta)...
Poza tym w tej szkole siedzi się od rana do nocy (to nie przenośnia), często 7 dni w tygodniu.
I w aktorstwie też jest tak, że ktoś, kto tego naprawdę nie kocha, to nie ma szans, bo nie uda mu się przebić, jeśli nie będzie wystarczająco zdeterminowany. Poza tym bez pasji szybko by się wykończył psychicznie
A poza tym z tego co wiem, to nie wszyscy w pierwszych klasach szkoły baletowej tak to kochają - czasami ta miłość przychodzi później.
Oj, nie powiedziałabym, że łatwiej jest przejść przez baletówkę niż szkołę aktorską, w żadnym wypadku. Po pierwsze, do PWST jest dużo trudniej się dostać, co roku jest kilkudziesięciu chętnych na miejsce. Po drugie, jeszcze trudniej jest się tam utrzymać, bo bardzo wywalają. Powiedzmy, że do szkoły na 1 rok dostaje się 20 czy 30 osób, a kończy kilkanaście lub nawet mniej (to jeszcze zależy od miasta)...
Poza tym w tej szkole siedzi się od rana do nocy (to nie przenośnia), często 7 dni w tygodniu.
I w aktorstwie też jest tak, że ktoś, kto tego naprawdę nie kocha, to nie ma szans, bo nie uda mu się przebić, jeśli nie będzie wystarczająco zdeterminowany. Poza tym bez pasji szybko by się wykończył psychicznie
A poza tym z tego co wiem, to nie wszyscy w pierwszych klasach szkoły baletowej tak to kochają - czasami ta miłość przychodzi później.