Nowy serwis publicystyczny - balet

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
capitol.balet
Posty: 7
Rejestracja: pn cze 18, 2012 6:51 am

Nowy serwis publicystyczny - balet

Post autor: capitol.balet »

Fundacja Capitol ogłasza rozpoczęcie działalności publicystycznej.

Nowy serwis Fundacji Capitol oferuje:

- raz na trzy miesiące obszerna publikacja oparta na międzynarodowych źródłach bibliograficznych,
- comiesięczny przegląd aktualności ze świata tańca,
- comiesięczny wykaz repertuaru największych teatrów świata
- wszystko opatrzone multimedialnymi odnośnikami

Serwis będzie systematycznie poszerzany o nowe treści. Mamy nadzieję, że zadowolimy każdego baletomana, a serwis stanie się dobrym partnerem dla balet.pl

Zapraszamy!

www.baletcapitol.blog.pl
capitol.balet
Posty: 7
Rejestracja: pn cze 18, 2012 6:51 am

Post autor: capitol.balet »

Już dziś serwis wzbogacony został o dział "gwiazda miesiąca". W dziale tym będą przedstawiane sylwetki wybitnych wykonawców, których polska szeroka publiczność jeszcze nie poznała. W styczniu: Lasha Khozasvili.
capitol.balet
Posty: 7
Rejestracja: pn cze 18, 2012 6:51 am

Post autor: capitol.balet »

Ukazał sie pierwszy artykuł pt. "[i:acfa8f98cf]La Sylphide albo śmierć"[/i:acfa8f98cf]

" (...) Romantyzm, w swoim czarno przygnębiającym czasie żyjący nadzieją i marzeniem, od zarania dziejów najbogatszy dla sztuki temat kobiecości, symbolu najwyższego piękna, miłości i erotyki, jaka zawsze stanowiła najsilniejszą, najpiękniejszą moc w ludzkim życiu, korzystając z całego dorobku artystycznych i kulturowych dziejów Europy, w bujny bukiet składając jego najwspanialsze kwiaty uniósł postać kobiety w niebo ideału-ideałów, zaś nowy balet romantyczny niebo to objawił na ziemi, na scenie – blisko i namacalnie, ukazując żywy refleks „innego świata”. Taniec w pełni wyraził istotę idei sztuki swojej epoki. Odtąd tytuł primabaleriny nosi najwyższe znaczenie – znaczenie nadziemskiej doskonałości. (...)"

"(...)Czyż romantyzm przeminął? Stwierdzając, że przeminął musielibyśmy przyjąć, że romantyzm to jedynie określenie dla wypełnionego przez kilka dat i nazwisk periodu mody, zapisanej w starych, pożółkłych katalogach gazetowych, a historia europejskiej cywilizacji stanowi opowieść głupich przypadków, jakąś Kawiarenkę pod Plotkami, nie zaś rzeczywisty zapis życia ludzkości, przeszły na osi czasu, lecz na trwałe zachowany w naszych wynikach, oglądach, dążeniach, obyczajach i powodach, w naszym języku i rozumieniu, w naszych genach – i przez to stale [i:acfa8f98cf]teraźniejszy[/i:acfa8f98cf]. Czy nie są w ten sposób teraźniejszymi da Vinci albo Czajkowski?(...)"

Artykuł można znaleźć tutaj: http://baletcapitol.blog.pl/publicystyka-2/

Zapraszamy do czytania i dyskusji.
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

Jakoś przebrnąłem przez ten mądraliński i mocno nawiedzony tekst, nie pozbawiony jednak znajomości rzeczy i oczytania w temacie. Ale z ogromnym trudem, bo już po fragmentach rzuconych na forum, czułem czym to pachnie. Styl tego manierycznego wypracowania jest tak niekomunikatywny, że raczej nie wróżę mu wielu czytelników, a chyba nie o to chodzi w Waszym serwisie. W każdym razie taki tekst zdecydowanie zniechęca człowieka do około-baletowej lektury.

I jeszcze jedno. Kąśliwości publicystyczne pierwszych zdań wydają mi się zdecydowanie nie na temat i obniżają wartość całego eseju. Bo cóż ma „piernik” (Ludwik XIV i baleriny romantyczne) do takiego oto „ wiatraka”: „każde kolejne wystawiane polskie arcydzieło baletu nudzi mnie do szczętu, poza moim zrozumieniem pozostają nowatorskie poglądy polskich twórców tańca”. Zaraz potem dowiadujemy się natomiast, że nie nudziło jedynie autorki „pojedyncze przedstawienie „Grand pas de quatre” Julesa Perrota przygotowane przez Panią Ałłę Sakowicz-Abesadze i cztery młode artystki Opery Wrocławskiej, Magdalenę Kurilec, Karolinę Woźniak, Nicole Banasik i Martynę Wójcik”. Wnosząc z wagi jaką autorka przykłada w tekście do divertissement Perrota (i słusznie) wnioskuję, że oto we Wrocławiu narodziły nam się nowe: Taglioni, Lucille Grahn, Grisi i Cerrito. Epokowe odkrycie!
capitol.balet
Posty: 7
Rejestracja: pn cze 18, 2012 6:51 am

Post autor: capitol.balet »

Witaj "Ali",

Nie jest dla mnie przykrością, że mój artykuł jest złośliwe krytykowany, gdyż świadczy to o niemałym poruszeniu, jaki wywołał - moja szpilka utrafiła w najbardziej zapalne punkty. Cieszy mnie reakcja, dzięki której bez trudu mogę udowodnić słusznośc swojego artykułu.


"Jakoś przebrnąłem przez ten mądraliński i mocno nawiedzony tekst, nie pozbawiony jednak znajomości rzeczy i oczytania w temacie. "

Jeżeli tekst nie jest pozbawiony znajmości rzeczy, co może oznaczać użycie w stosunku do jego treści określenie "nawiedzony"? Przytaczane są fakty i autentyczne fragmenty krytyki XIX-wiecznej uzasadniające tok docierania do stwierdzeń, jakie są przedstawiane. Zatem, "nawiedzeniem" nazwana jest logika? Jeżeli natomiast uważa się, że artykuł jest wyzbyty logiki, warto to udowodnić, w innym wypadku słuszność zarzutu przez nikogo nie zostania uznana.


"Ale z ogromnym trudem, bo już po fragmentach rzuconych na forum, czułem czym to pachnie. Styl tego manierycznego wypracowania jest tak niekomunikatywny, że raczej nie wróżę mu wielu czytelników, a chyba nie o to chodzi w Waszym serwisie. W każdym razie taki tekst zdecydowanie zniechęca człowieka do około-baletowej lektury. "

Oczywiście, to opinia osobista, którą moglibyśmy nazwać "kwestią gustu", należało jednak powiedzieć "zniechęca [b:cb04c0cfcd]mnie[/b:cb04c0cfcd] do około-baletowej lektury". Czy tekst jest niekomunikatywny? Owszem, nie może nawiązać kontaktu z osobami, dla których jego język jest zbyt skompliowany, a więc nieprzystępny. Z pewnością odpadają ci czytelnicy, dla których niezrozumiały jest język poezji Theophile'a Gautier i Norwida. Nie każdy posiada zdolność odbioru mowy na tym poziomie - takie osoby nie chcą i nie muszą czytać tego rodzaju treści, nigdy też nie jest ona do nich skierowana.

"I jeszcze jedno. Kąśliwości publicystyczne pierwszych zdań wydają mi się zdecydowanie nie na temat i obniżają wartość całego eseju. Bo cóż ma „piernik” (Ludwik XIV i baleriny romantyczne) do takiego oto „ wiatraka”: „każde kolejne wystawiane polskie arcydzieło baletu nudzi mnie do szczętu, poza moim zrozumieniem pozostają nowatorskie poglądy polskich twórców tańca”.

Rzeczywiście, pierwszy akapit nie nawiązuje [b:cb04c0cfcd]bezpośrednio[/b:cb04c0cfcd] do akapitów związanych z Ludwikiem XIV i balerinami epoki romantycznej - nie rozumiem, dlaczego miałyby? Całośc jest spójna, stanowiąc jednocześnie krótki przekrój historyczny dot. wartości baletu "Grand pas de quatre" oraz, co zostało zaznaczone, krytykę słów zawartych w "Przewodniku baletowym"Pani Ireny Turskiej. Zatem, pierwszorzędnym zadaniem tekstu jest dowiedzenie wartości baletu "Grand pas de quatre", któremu Pani Turska zaprzecza. Dowody takie nie mogły zostać przeprowadzone bez przedstawienia trudu osiagnięcia sukcesu Taglioni, Grahn, Grisi i Cerrito odniesionego w Paryżu, a aby dowieść tego bezsprzecznie, należało opisać wielkość teatralną Paryża oraz podstawy funkcjonowania teatrów francuskich, które stworzył Ludwik XIV. Jeżeli zaś chodzi o pierwszy akapit, ów "kąśliwy", to istotnie jest on powiązany z treścią całego artykułu, co zawiązuje się w ostatnich jego akapitach. Aby zrozumieć, w jaki sposób artykuł stanowi spójną całość należy przeczytać go w sposób analityczny i z chęcią zrozumienia, tak jak czyta się każdy artykuł. Bez woli [u:cb04c0cfcd]odczytania[/u:cb04c0cfcd], po cóż trwonić swój cenny czas na litery?

"Zaraz potem dowiadujemy się natomiast, że nie nudziło jedynie autorki „pojedyncze przedstawienie „Grand pas de quatre” Julesa Perrota przygotowane przez Panią Ałłę Sakowicz-Abesadze i cztery młode artystki Opery Wrocławskiej, Magdalenę Kurilec, Karolinę Woźniak, Nicole Banasik i Martynę Wójcik”. Wnosząc z wagi jaką autorka przykłada w tekście do divertissement Perrota (i słusznie) wnioskuję, że oto we Wrocławiu narodziły nam się nowe: Taglioni, Lucille Grahn, Grisi i Cerrito. Epokowe odkrycie!"

Przygotowane przez Panią Ałłę-Sakowicz Abesadze przedstawienie wspominam, aby zaznaczyć swoje natchnienie do napisania artykułu na temat "Grand pas de quatre", baletu romantycznego i wartości tańca klasycznego, artystycznych osiągnięć romantyzmu oraz teatru, krytykującego również obecny stan polskich scen baletowych. Nie padają tam słowa pochwalne na temat wykonawczyń, i w całym artykule nazwiska, wymienione z uwagi na jeden z najbardziej oczywistych wymogów (jak mogłabym wymienić spektakl, nie wymieniając jego twórców?), więcej się w artykule nie pojawiają. Pointa artykułu wyraźnie dotyczy zupełnie innej kwestii. Jeżeli miałabym na celu nazwanie wyż. wym. tancerek "epokowym odkryciem", napisałabym artykuł traktujący o nich. Wniosek jest bezsprzecznie błędnie wywiedziony.


Jeżeli jednak mój odbiór krytyki jest nieprawidłowy, jest ona słuszna i zostanie mi to udowodnione, nie pozostawiając wątpliwości, złożę wdzięczny ukłon. [b:cb04c0cfcd]W takim razie proponuję odpowiedź w postaci szczegółowej analizy mojego artykułu, którą obiecuję opublikować w serwisie baletcapitol.blog.pl[/b:cb04c0cfcd]

Dziękuję,
Autork[/b]
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

[quote:bc8f8a3693="capitol.balet"]Nie jest dla mnie przykrością, że mój artykuł jest złośliwe krytykowany...[/quote:bc8f8a3693]
A zatem kilka jeszcze uwag:

„Nawiedzony” - nie odnosi się do przytoczonych cytatów z tekstów romantycznych (takie one były w istocie), ale do pretensjonalnego stylu całości. Jasne, że jest to „opinia osobista”. Uzupełniając ją, dodam jeszcze gratulacje z powodu dobrego samopoczucia nt. swojej „mowy na tym poziomie”. Ja bym wolał jednak czytać takie ciekawe przypomnienia z historii baletu bez tej pretensjonalnej stylizacji językowej, ot bardziej po ludzku. Ale zgoda, nikt nie musi się liczyć z moją wolą. A „krótkiego przekroju historycznego” akurat nie piętnowałem, wprost przeciwnie, jedynie jego „nawiedzone” podanie.

Ale najważniejsze jest to, że całkowicie fałszywa jest przesłanka eseju. Irena Turska w swoim przewodniku nie napisała nic zdrożnego, określając „Pas de quatre” Perrota „najsławniejszym divertissement baletowym” i dodając, że „dziś ma ono już tylko znaczenie jako pierwszy balet abstrakcyjny” itd. Proszę więc nie manipulować opinią Turskiej, zakładając w swoim tekście, że: „u Ireny Turskiej, naszej najbardziej znanej teoretyk tańca, odczytuję, że „Grand pas de quatre” jest dziełem nikłej wartości, przestarzałym”. To nieuczciwe, Turska nic takiego nie napisała.

I jeszcze jedno, „krytykując również obecny stan polskich scen baletowych” (bez żadnego zresztą uzasadnienia), wypada zwłaszcza przyjrzeć się uważniej teatrowi źródłowemu dla „natchnienia do napisania artykułu”, a nie zaś tylko – jak czytam w poincie eseju – „ożywiać się podczas przerwy (...) wychylając w foyer lampkę wina”.

Inne wątki nie wymagają już komentarza.
capitol.balet
Posty: 7
Rejestracja: pn cze 18, 2012 6:51 am

Post autor: capitol.balet »

Witam,

Niepotrzebnie odpowiedziałam na Pańską krytykę.

[i:34e2f28b1d]„Pas de quatre (…) ma już[u:34e2f28b1d] [b:34e2f28b1d]tylko[/b:34e2f28b1d] [/u:34e2f28b1d]znaczenie jako pierwszy balet abstrakcyjny, nie posiadający wątku anegdotycznego, czy dramatycznego”. Tak niestarannie wypowiedziane zdanie sugeruje, jakoby piękno dzieła przeminęło, a jego świadectwo w dziejach tańca było marginalne.[/i:34e2f28b1d]

Pozostałe spośród Pana argumentów pozostawiam bez komentarza, ponieważ zwyczajnie ich nie rozumiem. W czym właściwie leży główna przyczyna Pańskiego oburzenia? W pierwszej chwili pomyślałam, ze jest Pan jedyną osobą, która nie zrozumiała mojego artykułu, jednak teraz sądzę, że zrozumiał go Pan doskonale, i nawet zgadza się Pan z jego wnioskami - i stąd właśnie ten ostry sprzeciw. Niemniej, nie jest najważniejszym jak artykuł jest odbierany - najważniejsza jest jego zwartość.

Bardzo chciałabym, aby jak najwięcej osób zrozumiało, że słowa krytyki przy odpowiednich intencjach tego kto jest stawia nie są destruktywne, a konstruktywne, i tak potrafiło je traktować. Jeżeli pokrzywę nazywamy różą, zwyczajnie kłamiemy, a utrzymując kłamstwo - niszczymy, jestesmy destruktywni. Jeżeli zaś wśród nazywających pokrzywę różą pojawia się ktoś (ktokolwiek, nie chcę mówić o sobie), kto mówi "nie, to nie jest róża, to jest pokrzywa!" - nazywa rzecz prawdziwie i jest to konstruktywne. To bardzo, bardzo prosta rzecz, i bardzo dobra.

[b:34e2f28b1d]Bardzo mi szkoda, że nie zareagował Pan na moją propozycję napisania artykułu w odpowiedzi na mój i opublikowania go w serwisie Fundacji Capitol - jeszcze raz Pana do tego zachęcam.[/b:34e2f28b1d]

Na tym też kończę- z mojej strony nasza dyskusja jest zamknięta.


Dziękuję naprawdę będąc Panu i wszystkim serdeczną,
Autorka

[/u]
Chiaranzana
Posty: 349
Rejestracja: czw maja 28, 2009 11:41 am

Post autor: Chiaranzana »

O, czyli nie ma juz o czym dyskutowac a to szkoda. Odnosnie point czyli baletek z sztywnymi czubkami. Plaskie obuwie pojawilo sie dopiero w latch 90 tych XVIII wieku. Na poczatku XIX wieku nie noszono obuwia na obcasie, tylko plaskie ze scietym czubkiem, ktorych forma pozniej przeszla na pointy.

http://pinterest.com/pin/274015958548237067/

http://madameguillotine.files.wordpress.com/2009/12/madame-recamier-chaussure-007.jpg

Zgadzam sie z postulatami Ali.

P.S. Nie moge znalesc przypisow
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

[quote:172fb1e990="capitol.balet"] [i:172fb1e990]„Pas de quatre (…) ma już[u:172fb1e990] [b:172fb1e990]tylko[/b:172fb1e990] [/u:172fb1e990]znaczenie jako pierwszy balet abstrakcyjny, nie posiadający wątku anegdotycznego, czy dramatycznego”. Tak niestarannie wypowiedziane zdanie sugeruje, jakoby piękno dzieła przeminęło, a jego świadectwo w dziejach tańca było marginalne.[/i:172fb1e990]

I to jest właśnie manipulacja – wysoce niestosowna. Turska ma rację, „Pas de quatre” Perrota jest dziś już TYLKO faktem historycznym i dla nas-współczesnych ma „znaczenie jako pierwszy balet abstrakcyjny” itd. (to itd. dotyczy całego jej dalszego tekstu, który radzę raz jeszcze uważnie przeczytać).

Warto też wiedzieć, że tzw. czasem „Grand pas de quatre” Lestera, Dolina i potem Alicii Alonso były jedynie twórczymi odtworzeniami choreografii Perrota, bo od żywego oryginału dzieliło już ich wszystkich kilka pokoleń zapomnienia. Były one zatem raczej współczesnymi wyobrażeniami wersji Perrota, rodzajami pastiszów, a chwilami nawet parodiami tamtej historycznej choreografii i jego ówczesnego wykonania. I na tym właśnie przede wszystkim polega dziś specyficzny urok tych rekonstrukcji.

Postscriptum:
A tak na marginesie. Zarówno dla Perrota, (także u nas dla Turczynowicza, 1847), a po latach dla Lestera, Dolina i Alonso to „Pas de quatre” było z zasady przeznaczone dla wielkich indywidualności baletowych. Z pewnością nie dla wymienionych wrocławianek, o czym zapomniała chyba p. Ałła Sakowicz-Abesadze, którą podejrzewam jednak o profesjonalne nadużycie. Więc co tu jest „różą”, a co „pokrzywą”?[/quote:172fb1e990]
Viola
Posty: 2
Rejestracja: czw sty 24, 2013 8:12 pm

Do Chiaranzany

Post autor: Viola »

Czy wiesz, ze rok 1820 to wlasnie poczatek XIX wieku? Umieszczone linki nie wnosza zbyt wiele do tak sarkastycznego oburzenia.
ODPOWIEDZ