Ogólnie mówiąc - zasady są niepisane i zaleza zarówno od rodzaju spektaklu, jak i rodzaju publiczności i kraju.
Zaczne od końca:
gwizdanie u nas uważane jest za wyraz niezadowolenia, choc ostatnio moze być też sposobem na wyrażenie aprobaty rzadko jednak się spotyka. Na zachodzie, zwłaszcza u publiczności gorąco reagujacej (włoskiej) gwizdy są wyrazem zachwytu (na koniec spektaklu) zas niezadowolenie skrajne wyraża buczenie (u nas także - na szczeście coraz czesciej sotykane - nie mozna letnio klaskać po każdym nawet najbardziej niedobrym wystepie czy spektaklu, w końcu to publicznośc ogląda i płaci - węc wyraża tez swoje uznanie lub nie)
W baletach współczesnych które czesto nie maja jsnego podziału na "tańce" czyli duety, sola (wariacje) etc oraz nie zawieraja tradycyjnych klasycznych elementów popisowych (skoki, serie piruetów i fouette) oklaski zwykle pojawiają się po zakończeniu sceny (obrazu) lub na zakońzenie aktu - ew. po jakims wyjątkowo udanym duecie jesli jest jasno oddzielony od akcji (np. w baletach Ejfmana)
W baletach klasycznych jest (było) kilka zasad, o których mało kto pamieta, aletez nie trzeba (nie ma rzymusu) aby je stosować. Wszystko zalezy czy cos się publiczności podoba i czy chce wyrażac swoje uczucia względem tańca i tańcerzy.
Po pierwsze: Mozna jesli są tego warte - oklaskiwac poszczególne fragmenty baletu np. scenę zbiorowa (walc łabędzi, wejscie cieni) po ich zakończeniu, poisowe wariacje i pas de deus solistów (pas de deux księżniczki i księcia, wariacje wróżek, księzniczek, błazna, złotego bozka i kogo tam jezcze). Jest to nie tylko pzyjęte i dobrze widziane ale zapewnia niezbędny odpoczynek tancerzom między cześciami pas de deux: np. po zakończeniu współnego adagio para kłania sie, poem każde osobno, wreszcie na oklaskach tancerka wychodzi za kulisy a tancerz przygotowuje się do swojej wariacji, tancerze chetnie przedłużaja ten momen, wtedy oklaski bardzo sie przydają

A więc - jesli uważamy ze artysta zasłuzył - klaszczemy po zakończeniu popisowych wariacji.
Bywa, ze podczas wariacji tancerz lub tancerka wykonuje szczególnie opisowy i trudny element. Zwykle to seria skoków po kole, seria skoków po przekatnej, piruetów po kole (kobieta) lub 32 fouette. Wtedy publiczność może (!) wybuchnąc w pewnym momencie oklaskami z zachwytu, gdy element jest porażajaco wspaniale wykonany i o prostu ręce same składają sie do oklasków

Zwykle niestety robi to z przyzwyczajenia - po 3 skoku, albo 4 piruecie i gdy tylko tancerka zacznie sie obracac w fouette. Nie powinno się klaskac do rytmu obrotów bo to świadczy o złym prostackim guście. Natomast nie jest niczym złym jesli w połowie wspaniałej wariacji zachwycona publicznośc zaczyna klaskać w podzięceza jakis wybitny skok czy piruet.
I jeszcze jeden wyjatkowy moment na oklaski: oklaski na wejscie. Bywa że w spektaklu ierze udział primabalerina czy wyjatowo lubiana ancrka, sławny tancerz lub tancerka, albo zasłuzony tancerz/tancerka. Wiedząca o tym ublicznośc rzy pierwszym pojawieniu się artysty/stki na scenie wita go/ja krótkimi brawami. Np.na scene w sektalu gościnnie wchodzi Malakhov - rawa, wbiega primabalerina - brawa, ukochany solista - brawa. Tradycyjnie czesto wita się brawami dobre tancerki wchodzące na scene w bardzo rudnych rolach: Odetty (1 wejscie łabędzia) i Aurory (pierwsze wejście śpiącej królewny).
To tyle co na razie przychodzi mi na myśl. Ja lubie oklaski na baletach klasycznych w odowiednich miejscach bo to dodaje skrzydeł tancerzom (jesli oklaski sa zywe, a nie "zwyczajowe") oraz dodaje staroświeckiej atmosfery. Uwielbiam krzyczeć brawo po dobrych wykonaniach wariacji i podczas ukłonów, oraz dawac brawo wbitnym solistkom na wejscie - od razu se odprężaja i tańcza jeszcze lepiej

))