Czego mogą się nauczyć dorośli?
Czego mogą się nauczyć dorośli?
Chciałam zapytać doświadczonych tancerzy i/lub pedagogów jak to jest z nauką klasyki u dorosłych? Czy można osiągnąć sensowne rezultaty, czy to wyłącznie nauka dla przyjemności (która jest ogromna i w żaden sposób jej nie umniejszam! :) ). Z czym można by porównać poziom, który może osiągnąć dorosły, uczącyt się dajmy na to dwa-trzy lata, systematycznie i u dobrego pedagoga?
co to znaczy sensowny poziom? - stanie i poruszanie sie na pointach? wykonanie poprawne podstawowych pas? wykonanie łatwej wariacji klasycznej? w 2-3 lata na pewno nie, no chyba ze niezależnie samemu z siebie ma się niezwykłe predyspozycje - ruchomośc stawów, gietkość, rozciągnięcie. Mamy tu wiele osób uczących sie klasyki w dorosłym wieku - te niech się wypowiedzą. Ale jeszcze raz powtarzam - doprecyzuj co to dla Ciebie znaczy sensowny poziom
no to pytanie najlepiej odpowiedzą chyba nasi dorosli forumowicze uczący się klasyki. Jeszcze jedna sprawa - co to znaczy "dorosły"? "dorosły" 18-latek przy duzej dozie szczęścia może zostać nawet profesjonalnym tancerzem (dawniej bywały takie przypadki, a i teraz słyszy sie czasem o podobnych), dorosły 30-40 latek raczej moze sobie w zaciszu sali baletowej popracować nad techniką i wyrazem dla samej swojej przyjemnosci. I chyba o to w "dorosłym" uczeniu się klasyki chodzi
[quote:aad2dc63f0="plum"] co może osiągnąć dorosły, właśnie pytam. Może więc pytanie powinno po prostu brzmieć, CO można, CZEGO się spodziewać. [/quote:aad2dc63f0]
Czego można się spodziewać? Po każdym czego innego... Każdy nawet dorosły ma inne predyspozycje ten który ma większe osiągnie więcej a ten który mniejsze mniej. Nie ma jednej miarki by powiedzieć, że tak dorosłych można nauczyć jednego piruetu z 4-tej pozycji i jette. To nie jest takie proste, ponadto ważna jest tez ilość pracy jaką osoba dorosła niezależnie od predyspozycji wkłada we własny rozwój (czyt. naukę baletu).
Mówię to ze swojej perspektywy dorosłej amatorki, uczącej się baletu od ponad 10 lat.
Czego można się spodziewać? Po każdym czego innego... Każdy nawet dorosły ma inne predyspozycje ten który ma większe osiągnie więcej a ten który mniejsze mniej. Nie ma jednej miarki by powiedzieć, że tak dorosłych można nauczyć jednego piruetu z 4-tej pozycji i jette. To nie jest takie proste, ponadto ważna jest tez ilość pracy jaką osoba dorosła niezależnie od predyspozycji wkłada we własny rozwój (czyt. naukę baletu).
Mówię to ze swojej perspektywy dorosłej amatorki, uczącej się baletu od ponad 10 lat.
Dokładnie, nie da się tak jednoznacznie powiedzieć, czego można się nauczyć, gdyż to kwestia bardzo indywidualna. Bardziej zastanawia mnie podejście na samym początku na zasadzie 'a co to w ogóle daje'. Cóż, będąc dorosłym, nauka baletu ma dawać przede wszystkim satysfkację, no i dla wielu osób niezwiązanych z tańcem jest dobrą alternatywą na trochę ruchu w codziennym życiu. Nie wiem, czy jest sens naukę tańca rozpatrywać w kategoriach 'co to daje', bo balet to sztuka trudna i mało wdziączna, więc jeśli nie robi się tego z czystej pasji, to nie wiem, czy warto. Zresztą, nie moja sprawa, zastanawiać się każdy może ;)
W każdym razie nauczyć się można całkiem sporo, ale zależy to od tego, jakie ma predyspozycje, i ile pracy w to wkłada. No i lekcje 2x w tygodniu to bardzo mało, to potrzeba by dobrych kilku lat, żeby to wyglądało, że to balet.
Przyczepię się trochę zdania [i:22b0645761]"Czy można osiągnąć sensowne rezultaty, czy to wyłącznie nauka dla przyjemności"[/i:22b0645761], mianowicie co to znaczy 'sensowne rezultaty'? Z kontekstu wypowiedzi wynika, że jest to coś więcej, niż samo chodzenie na lekcje dla własnej przyjemności. Cóż, jeśli chodzi o profesjonalne tańczenie baletu, to nie ma szans. Tu bywa trudno nawet jeśli jest się absolwentem szkoły baletowej.
Wszystko zależy od tego, co się uzna za takie sensowne rezultaty - bo te wręcz gwarantowane to na pewno poprawa kondycji, rozciągnięcia, siły, itp. Albo np. poprawa muzykalności, poczucia rytmu. Jeśli chodzi o umiejętności - owszem, można 'sensownie' wyglądać w sensie, że będzie to jakoś przyzwoicie wyglądać, co się robi ;) Czyli będzie widać, że to balet :) (jak już mówiłam, to naprawdę trudna sztuka, i wierz mi, że 'wyglądanie jakoś' to już jest duże osiągnięcie...) Zresztą zobaczysz, jak pochodzisz trochę na lekcje - i ile satysfakcji sprawia to, że po jakimś czasie widzi się, że własne ciało zaczyna nabierać klasycznych linni w pozach, itp.
Moim zdaniem można się sporo nauczyć, ale oczywiście nie porównujmy tego do osób, które tańczą w zespołach baletowych.
W każdym razie nauczyć się można całkiem sporo, ale zależy to od tego, jakie ma predyspozycje, i ile pracy w to wkłada. No i lekcje 2x w tygodniu to bardzo mało, to potrzeba by dobrych kilku lat, żeby to wyglądało, że to balet.
Przyczepię się trochę zdania [i:22b0645761]"Czy można osiągnąć sensowne rezultaty, czy to wyłącznie nauka dla przyjemności"[/i:22b0645761], mianowicie co to znaczy 'sensowne rezultaty'? Z kontekstu wypowiedzi wynika, że jest to coś więcej, niż samo chodzenie na lekcje dla własnej przyjemności. Cóż, jeśli chodzi o profesjonalne tańczenie baletu, to nie ma szans. Tu bywa trudno nawet jeśli jest się absolwentem szkoły baletowej.
Wszystko zależy od tego, co się uzna za takie sensowne rezultaty - bo te wręcz gwarantowane to na pewno poprawa kondycji, rozciągnięcia, siły, itp. Albo np. poprawa muzykalności, poczucia rytmu. Jeśli chodzi o umiejętności - owszem, można 'sensownie' wyglądać w sensie, że będzie to jakoś przyzwoicie wyglądać, co się robi ;) Czyli będzie widać, że to balet :) (jak już mówiłam, to naprawdę trudna sztuka, i wierz mi, że 'wyglądanie jakoś' to już jest duże osiągnięcie...) Zresztą zobaczysz, jak pochodzisz trochę na lekcje - i ile satysfakcji sprawia to, że po jakimś czasie widzi się, że własne ciało zaczyna nabierać klasycznych linni w pozach, itp.
Moim zdaniem można się sporo nauczyć, ale oczywiście nie porównujmy tego do osób, które tańczą w zespołach baletowych.
Ano widzę, że moje pytanie od początku zostało źle zrozumiane i że strasznie niefortunne te "sensowne rezlutaty" :)
To zupełnie nie jest tak, że zaczynam z podejściem "a co to w ogóle da". Po pierwsze zaczęłam już jakiś czas temu, więc wiem mniej więcej, o jakim spektrum rezultatów w ogóle może być mowa. Po drugie uznałam, że głupio jednak będzie rozpisywać się tutaj na temat tego, jak wspaniała i ogromna to dla mnie przyjemność, że jest to - jak najbardziej! - alternatywna forma ruchu i masa czystej fizycznej frajdy. I że jeśli o mnie chodzi to mogłabym te cztery razy w tygodniu po prostu stać sobie i robić plie i i tak bardzo bym się cieszyła. I że nie mam zamiaru zostać "tancerką", że nawet nie zmierzam :)
Zapytałam z czystej ciekawości (pewnie trzeba to było wyjawić od razu), bo właśnie poznająć piekielną trudność techniczną tańca klasycznego, zaczęłam się zastanawiać, jaki poziom (jakie umiejętności) można jeszcze realnie wyrobić sobie w tym wieku (20-30 lat).
Ale tak, wiem, zaraz napiszecie, że to zależy od warunków, częstotliwości, pilności itd. Więc może trzeba odpuścić sobie to pytanie jako zbyt ogólne... Liczyłam w każdym razie na trochę więcej zwykłej forumowej życzliwości i chęci podzielenia się dowświadczeniem.
To zupełnie nie jest tak, że zaczynam z podejściem "a co to w ogóle da". Po pierwsze zaczęłam już jakiś czas temu, więc wiem mniej więcej, o jakim spektrum rezultatów w ogóle może być mowa. Po drugie uznałam, że głupio jednak będzie rozpisywać się tutaj na temat tego, jak wspaniała i ogromna to dla mnie przyjemność, że jest to - jak najbardziej! - alternatywna forma ruchu i masa czystej fizycznej frajdy. I że jeśli o mnie chodzi to mogłabym te cztery razy w tygodniu po prostu stać sobie i robić plie i i tak bardzo bym się cieszyła. I że nie mam zamiaru zostać "tancerką", że nawet nie zmierzam :)
Zapytałam z czystej ciekawości (pewnie trzeba to było wyjawić od razu), bo właśnie poznająć piekielną trudność techniczną tańca klasycznego, zaczęłam się zastanawiać, jaki poziom (jakie umiejętności) można jeszcze realnie wyrobić sobie w tym wieku (20-30 lat).
Ale tak, wiem, zaraz napiszecie, że to zależy od warunków, częstotliwości, pilności itd. Więc może trzeba odpuścić sobie to pytanie jako zbyt ogólne... Liczyłam w każdym razie na trochę więcej zwykłej forumowej życzliwości i chęci podzielenia się dowświadczeniem.
[quote:411bf88a36="plum"]Ale tak, wiem, zaraz napiszecie, że to zależy od warunków, częstotliwości, pilności itd.[/quote:411bf88a36]
dokładnie jak wyżej.
znam np. osoby, które po 4 latach mają lepszą technikę niż niektórzy po 7 czy 10 - a zależy to właśnie od powyższych zmiennych.
jeśli w jakiś sposób wydałam się mało życzliwa w poprzednim poście to przepraszam. i życzę oczywiście powodzenia w dalszym zmaganiu się z drążkiem ;)
dokładnie jak wyżej.
znam np. osoby, które po 4 latach mają lepszą technikę niż niektórzy po 7 czy 10 - a zależy to właśnie od powyższych zmiennych.
jeśli w jakiś sposób wydałam się mało życzliwa w poprzednim poście to przepraszam. i życzę oczywiście powodzenia w dalszym zmaganiu się z drążkiem ;)
[quote:77481cddbe="Joanna"] bo balet to sztuka trudna i mało wdziączna, [/quote:77481cddbe]
Dlaczego mało wdzięczna? Że trudna to oczywiste. Ja uważam iż ten wdzięk jest nagrodą za trud tancerza a głównym motywem przyciągajacym widza. Nie zabieraj Plum nimbu radości a takze nie rób z baletu zakonu o zaostrzonym rygorze. :sad:
Tym razem jestem Twoim oponentem bo chyba sie zagalopowałaś w swoim mentorstwie.
Dlaczego mało wdzięczna? Że trudna to oczywiste. Ja uważam iż ten wdzięk jest nagrodą za trud tancerza a głównym motywem przyciągajacym widza. Nie zabieraj Plum nimbu radości a takze nie rób z baletu zakonu o zaostrzonym rygorze. :sad:
Tym razem jestem Twoim oponentem bo chyba sie zagalopowałaś w swoim mentorstwie.