Ja jak zwykle zawsze i wszędzie spóźniony tym razem nie zaspałem i kupiłem bilety (o dziwo nawet w przyzwoitym rzędzie) na rozpoczynający wiosnę spektakl Complexions Contemporary Ballet. Jako że lubię amerykański styl tańca wspólczesnego robiłem sobie duże smaki na ten wieczór - i o dziwo się nie zawiodłem
(Aha - drobiazg taki - spektakl odbył się tydzień temu, znaczy się 11 maja 2009. Tak dla porządku dodam
Stateczne mury Teatru Słowackiego gościły naprawdę żywiołowy i pełen emocji ansambl który potrafił już od pierwszych minut wciągnąć w swój świat widzów. Wieczór podzielony był na trzy części, nieco różne w charakterze, ale dzięki temu spektakl zyskiwał wyrazistość a i zespół mógł pokazać się z najlepszej strony.
Pierwsza część to samodzielny spektakl Routines - przedstawienie podzielone na dwie części Próba i Przedstawienie. Ahh jakże ja lubię takie zestawienia, niby te same układy ale jakże inaczej wyglądają w trakcie pracy a inaczej już w wersji finalnej. O dziwno czasem te z prób były jakby bardziej przekonywujące
Tutaj nastąpił mały zonk organizacyjny - ogłoszono przerwę
Drugą cześć wieczoru wypełniły fragmenty różnych spektakli grupy. Małe formy o dużym wyrazie. Ale nie umniejszając wcześniejszym fragmentom kulminacja i wręcz eksplozją emocji wyrażonych poprzez taniec był występ Desmonda Richardsona. Jego Moonlight porwało wręcz salę. Słychać było już w trakcie występu - hmmm - oznaki zachwytu. Całkiem nie zwyczajne w tym miejscu
Dobrze ułożony program po takiej kulminacji powinien przewidywać przerwę - i przewidywał
Na koniec zespół zaproponował spektakl oparty o muzykę U2 - samo w sobie ciekawe rozwiązanie. Jakoś do tej pory nie bardzo kojarzyłem/byłem sobie w stanie wyobrazić głębsze zobrazowanie tej muzyki tańcem współczesnym. No i dobrze, ze nie byłem sobie w stanie tego wyobrazić - bo ja tu jestem nie od wyobrażania sobie co można a co nie można ale od przezywania tego co ktoś inny sobie wyobraził
Piękny to wieczór był !
Taniec zaczarował mnie - zaczarował również innych widzów - pięknie zaczynając najbardziej spektakularne krakowskie wydarzenie baletowe.
Hmmm - zaznaczę, że szczególną uwagę już od pierwszych chwil przedstawienia przykuwali tancerze.... Jednak to oni - albo lepiej powiedzieć, że na nich opierała się cała moc przedstawienia. Występ tej grupy można w ciemno polecić osobą które twierdzą że taniec (szczególnie taniec wywodzący się z baletu) jest nie męski. Ta teza po oglądnięciu choćby tego spektaklu jest nie do utrzymania.
Taniec podkreśla to co w mężczyźnie najważniejsze (a czasem również to co najpiękniejsze ...).
Pod warunkiem, że jest co podkreślić i pod warunkiem że mężczyzna umie tańczyć ...
Torin
p.s.
taki malutki ukłon zespołu na koniec
[img76]http://photos.nasza-klasa.pl/6066125/20/main/6066b96059.jpeg[/img76]
p.s.II
Niestety na występie Nederlands Dans Theater z Holandii nie mogłem się pojawić z przyczyn rodzinnych że tak powiem - ale liczę że ktoś był miód i wino pił i co widział ładnie nam opowie