Mały chłopiec i taniec.... Dylematy rodzicielskie :)
Mały chłopiec i taniec.... Dylematy rodzicielskie :)
Witam was wszystkich serdecznie :)
Od dłuższego czasu przeglądam wasze forum, ale dopiero dziś odważyłam sie napisać pierwszy post.
Mam do was ogromną prośbę, związaną z pytaniami , które chciałabym wam, uczennicom baletu, jak i profesjonalnym tancerkom , zadać.
A tu krótka historia...
Jestem mamą małego synka, prawie 6-letniego Michałka. Od jakiegoś czasu, Misiu przejawia coś w rodzaju zainteresowania tańcem. Bo o prawdziwej pasji w tym wieku raczej nie ma co mówić. ;)
Zaczęło się od żłobka, gdzie dzieci miały zajęcia, szumnie nazwane "baletem". Oczywiście baletem były tylko z nazwy, przypominało raczej elementy gimnastyki z rytmiką. Ale 2-3 letnie dziewczynki rozkosznie wyglądały w różowych spódniczkach i baletkach , niejednokrotnie z wystającym spod majtusi pampersem :). Moj syn uparł sie aby na nie chodzić. Nie oponowaliśmy. Dla nas było to tylko rozwijanie koordynacji ruchowej u malucha. Syn dumnie partnerował jako żabka, małej baletnicy w różowych rajstopkach. Oczywiście chodziliśmy na wszystkie przedstawienia , lecz nie traktowaliśmy tego poważnie. Mimo, że pani prowadząca juz wtedy zwróciła nam uwagę, iż syn ma niezłe wyczucie rytmu i chętnie ćwiczy. Dla nas była to tylko przejściowa fascynacja;)
Wkrótce Michał "przesiadł się" ze żłobka na przedszkole. W przedszkolu nie było "baletu", tylko zajęcia z tańca towarzyskiego. Placówka prowadzi je dość długo, mają nawet jakieś nagrody w dziecięcych konkursach. Aby ułatwić synowi aklimatyzację i poznanie kolegów zapisaliśmy go również na te zajęcia. Chodził przez dwa lata. Później tata Michała, namówił go na szkółkę piłkarska, hołdując oczywiście bardziej "męskim "sportom;). Syn był wyraźnie nieszczęśliwy, ale myśleliśmy , że bardziej przypadnie mu do gustu bieganie za piłka z kolegami niż skakanie w rytm muzyki. Zrezygnowaliśmy z tańca, tata był wniebowzięty, syn mniej. Jedyne co mu pozostało, to programy dla dzieci, jakie nadaje CbeeBies (BBC) , gdzie dzieci uczą się piosenek i układów tanecznych, w trakcie których Misiu gorliwie ćwiczył. Jeśli udało mu sie wypatrzyć w TV film muzyczny, musical czy nawet balet klasyczny(ku naszej zgrozie;) ), gorliwie próbował powtarzać cto co widzi na ekranie. Jednak nie zwracaliśmy na to uwagi. Było to dla nas po prostu zabawne. Rodzina dwukrotnie tez zabrała go na spektakle (to taki zwyczaj u nas, ze dzieci wychodzą razem do teatru, na przedstawienia dla dzieci) , raz na" Piękną i Bestie" w Teatrze Muzycznym, drugi raz do Opery , chyba na "Dziadka do orzechów. Misiek oniemiały wychodził z teatru i cały czas prosił później czy mógłby znów pójść tam, gdzie się ciągle przebierają i tak pięknie tańczą. My byliśmy w szoku, ze 5-letni szkrab, potrafi wysiedzieć spokojnie na 3 godzinnym spektaklu. I nadal uważaliśmy, ze to zwykła, przemijająca fascynacja dziecięca.
Bomba „pękła” jakieś dwa miesiąca temu :). Zupełnie przypadkowo, dowiedzieliśmy się, ze nasz przedsiębiorczy jedynak, zakrada się na zajęcia z tańca w przedszkolu.... Oczywiście bez naszej wiedzy. Pani prowadząca te zajęcia, początkowo myślała, ze opłaciliśmy je . Dopiero później zorientowała się, że Michał robi to ukradkiem, bez naszej wiedzy. Korzystał z lekcji praktycznie przez pół roku. Kiedy się dowiedzieliśmy, prawie spaliliśmy się ze wstydu… Z kolei pani, wyjaśniła nam, ze syn robi to z takim zacięciem i entuzjazmem, że po prostu szkoda jej było, abyśmy mu zabronili. W dodatku podobno przejawia „jakieś predyspozycje” ku temu. Pani twierdzi, ze jest uzdolniony. Mówiąc szczerze, my się na tym nie znamy i mamy wątpliwości czy u tak małego chłopca można coś takiego stwierdzić. O jego determinacji z kolei świadczy fakt, że tajemnica się wydała dopiero wtedy, gdy panie w przedszkolu zaprezentowały nam, rodzicom, nagrodę która malec zdobył na jakimś międzyprzedszkolnym konkursie. Do tego momentu nawet nie pisnął, ze bierze udział w zajęciach.
I teraz część zasadnicza :)
Co robić? Zapisać go na jakieś zajęcia? Michał w tym roku kończy przedszkole i idzie do zerówki, więc zajęcia w przedszkolu się kończą. Gdzie zapisać i na co? Czy dla dzieci w tym wieku jest coś organizowane? Syn jest dość wysoki jak na swój wiek i bardzo szczupły. Wiem że jest zwinny i rozciągnięty, trenuje piłkę nożną i basen. Jest też rozciągnięty, bez problemu siedzi w obu szpagatach. Ale to raczej zasługa młodego wieku chyba …;). Raczej widziałam go w sporcie, gdyż kilkanaście lat trenowałam sama sztuki walk, wyczynowo. Jego ojciec pył piłkarzem. Mówiąc szczerze jestem trochę przerażona, jego zainteresowaniami.... Szczególnie ze to przecież "facet"... ;)
Jak każda mama widziałabym go raczej jako przyszłego inżyniera, prawnika lub choćby mechanika samochodowego :D. W ostateczności piłkarza lub lekkoatletę :D Ale balet? Taniec? Tata Michała nawet nie chce słyszeć o synu biegającym w rajtuzach …..:D
Z drugiej strony, widzę do czego się garnie, że tą piłkę trenuje bo rodzice chcą…. Mimo że ta fascynacja tańcem trwa już kilka lat, jest jeszcze mały, ma dopiero sześć lat. Może jeszcze mu przejdzie? Z drugiej strony, jak każda mama, chcę aby mój syn był szczęśliwy ... Nie jestem też jedną z tych zwariowanych mam, które na siłę chcą doszukiwać się jakichś zdolności u własnych dzieci i od małego upychać po szkołach dla geniuszy…….. Cały czas liczę, ze może mu się odwidzi….
Doradźcie proszę, na jakiego typu zajęcia go zapisać? W jakiej formie to powinno się odbywać?
Jak często? Na co zwrócić uwagę, przy zapisach? Mieszkamy w Gdańsku, może któraś/któryś z was mógłby mi cos polecić?
Pozdrawiam serdecznie
Mama Michała
P.s. Dodam, że oczywiścienie chodzi mi o profesjonalne zajęcia z baletu, bo myślę, że to jeszcze za wcześnie :) Bardziej wyobrażam sobie to jako zajecia ogólnorozwojowe, umuzykalniające, rytmikę ale koniecznie rówiez z elementami tańca... W każdym razie mam nadzieję, że wy wiecie najlepiej, co może być pożyteczne i odpowiednie dla takiego malca:)
Od dłuższego czasu przeglądam wasze forum, ale dopiero dziś odważyłam sie napisać pierwszy post.
Mam do was ogromną prośbę, związaną z pytaniami , które chciałabym wam, uczennicom baletu, jak i profesjonalnym tancerkom , zadać.
A tu krótka historia...
Jestem mamą małego synka, prawie 6-letniego Michałka. Od jakiegoś czasu, Misiu przejawia coś w rodzaju zainteresowania tańcem. Bo o prawdziwej pasji w tym wieku raczej nie ma co mówić. ;)
Zaczęło się od żłobka, gdzie dzieci miały zajęcia, szumnie nazwane "baletem". Oczywiście baletem były tylko z nazwy, przypominało raczej elementy gimnastyki z rytmiką. Ale 2-3 letnie dziewczynki rozkosznie wyglądały w różowych spódniczkach i baletkach , niejednokrotnie z wystającym spod majtusi pampersem :). Moj syn uparł sie aby na nie chodzić. Nie oponowaliśmy. Dla nas było to tylko rozwijanie koordynacji ruchowej u malucha. Syn dumnie partnerował jako żabka, małej baletnicy w różowych rajstopkach. Oczywiście chodziliśmy na wszystkie przedstawienia , lecz nie traktowaliśmy tego poważnie. Mimo, że pani prowadząca juz wtedy zwróciła nam uwagę, iż syn ma niezłe wyczucie rytmu i chętnie ćwiczy. Dla nas była to tylko przejściowa fascynacja;)
Wkrótce Michał "przesiadł się" ze żłobka na przedszkole. W przedszkolu nie było "baletu", tylko zajęcia z tańca towarzyskiego. Placówka prowadzi je dość długo, mają nawet jakieś nagrody w dziecięcych konkursach. Aby ułatwić synowi aklimatyzację i poznanie kolegów zapisaliśmy go również na te zajęcia. Chodził przez dwa lata. Później tata Michała, namówił go na szkółkę piłkarska, hołdując oczywiście bardziej "męskim "sportom;). Syn był wyraźnie nieszczęśliwy, ale myśleliśmy , że bardziej przypadnie mu do gustu bieganie za piłka z kolegami niż skakanie w rytm muzyki. Zrezygnowaliśmy z tańca, tata był wniebowzięty, syn mniej. Jedyne co mu pozostało, to programy dla dzieci, jakie nadaje CbeeBies (BBC) , gdzie dzieci uczą się piosenek i układów tanecznych, w trakcie których Misiu gorliwie ćwiczył. Jeśli udało mu sie wypatrzyć w TV film muzyczny, musical czy nawet balet klasyczny(ku naszej zgrozie;) ), gorliwie próbował powtarzać cto co widzi na ekranie. Jednak nie zwracaliśmy na to uwagi. Było to dla nas po prostu zabawne. Rodzina dwukrotnie tez zabrała go na spektakle (to taki zwyczaj u nas, ze dzieci wychodzą razem do teatru, na przedstawienia dla dzieci) , raz na" Piękną i Bestie" w Teatrze Muzycznym, drugi raz do Opery , chyba na "Dziadka do orzechów. Misiek oniemiały wychodził z teatru i cały czas prosił później czy mógłby znów pójść tam, gdzie się ciągle przebierają i tak pięknie tańczą. My byliśmy w szoku, ze 5-letni szkrab, potrafi wysiedzieć spokojnie na 3 godzinnym spektaklu. I nadal uważaliśmy, ze to zwykła, przemijająca fascynacja dziecięca.
Bomba „pękła” jakieś dwa miesiąca temu :). Zupełnie przypadkowo, dowiedzieliśmy się, ze nasz przedsiębiorczy jedynak, zakrada się na zajęcia z tańca w przedszkolu.... Oczywiście bez naszej wiedzy. Pani prowadząca te zajęcia, początkowo myślała, ze opłaciliśmy je . Dopiero później zorientowała się, że Michał robi to ukradkiem, bez naszej wiedzy. Korzystał z lekcji praktycznie przez pół roku. Kiedy się dowiedzieliśmy, prawie spaliliśmy się ze wstydu… Z kolei pani, wyjaśniła nam, ze syn robi to z takim zacięciem i entuzjazmem, że po prostu szkoda jej było, abyśmy mu zabronili. W dodatku podobno przejawia „jakieś predyspozycje” ku temu. Pani twierdzi, ze jest uzdolniony. Mówiąc szczerze, my się na tym nie znamy i mamy wątpliwości czy u tak małego chłopca można coś takiego stwierdzić. O jego determinacji z kolei świadczy fakt, że tajemnica się wydała dopiero wtedy, gdy panie w przedszkolu zaprezentowały nam, rodzicom, nagrodę która malec zdobył na jakimś międzyprzedszkolnym konkursie. Do tego momentu nawet nie pisnął, ze bierze udział w zajęciach.
I teraz część zasadnicza :)
Co robić? Zapisać go na jakieś zajęcia? Michał w tym roku kończy przedszkole i idzie do zerówki, więc zajęcia w przedszkolu się kończą. Gdzie zapisać i na co? Czy dla dzieci w tym wieku jest coś organizowane? Syn jest dość wysoki jak na swój wiek i bardzo szczupły. Wiem że jest zwinny i rozciągnięty, trenuje piłkę nożną i basen. Jest też rozciągnięty, bez problemu siedzi w obu szpagatach. Ale to raczej zasługa młodego wieku chyba …;). Raczej widziałam go w sporcie, gdyż kilkanaście lat trenowałam sama sztuki walk, wyczynowo. Jego ojciec pył piłkarzem. Mówiąc szczerze jestem trochę przerażona, jego zainteresowaniami.... Szczególnie ze to przecież "facet"... ;)
Jak każda mama widziałabym go raczej jako przyszłego inżyniera, prawnika lub choćby mechanika samochodowego :D. W ostateczności piłkarza lub lekkoatletę :D Ale balet? Taniec? Tata Michała nawet nie chce słyszeć o synu biegającym w rajtuzach …..:D
Z drugiej strony, widzę do czego się garnie, że tą piłkę trenuje bo rodzice chcą…. Mimo że ta fascynacja tańcem trwa już kilka lat, jest jeszcze mały, ma dopiero sześć lat. Może jeszcze mu przejdzie? Z drugiej strony, jak każda mama, chcę aby mój syn był szczęśliwy ... Nie jestem też jedną z tych zwariowanych mam, które na siłę chcą doszukiwać się jakichś zdolności u własnych dzieci i od małego upychać po szkołach dla geniuszy…….. Cały czas liczę, ze może mu się odwidzi….
Doradźcie proszę, na jakiego typu zajęcia go zapisać? W jakiej formie to powinno się odbywać?
Jak często? Na co zwrócić uwagę, przy zapisach? Mieszkamy w Gdańsku, może któraś/któryś z was mógłby mi cos polecić?
Pozdrawiam serdecznie
Mama Michała
P.s. Dodam, że oczywiścienie chodzi mi o profesjonalne zajęcia z baletu, bo myślę, że to jeszcze za wcześnie :) Bardziej wyobrażam sobie to jako zajecia ogólnorozwojowe, umuzykalniające, rytmikę ale koniecznie rówiez z elementami tańca... W każdym razie mam nadzieję, że wy wiecie najlepiej, co może być pożyteczne i odpowiednie dla takiego malca:)
W tym wieku rzeczywiście jest jeszcze czas na to aby Twojemu synkowi "przeszło" ;) choć oczywiście my jako tancerze i miłośnicy baletu mamy nadzieję ze mu nie przejdzie ;) (bez urazy). Skoro od jakiegos czasu czytasz nasze forum to znasz pewnie wątek "Jestem za stary - co teraz?" i inne w których dzieci rodzicow, którzy nie pozwalają im się uczyć baletu proszą o pomoc, wylewają swoje żale itd. Wnioski nasuwają sie same... z drugiej strony zgadzam sie ze to decyzja dośc trudna bo w dzisiejszych czasach zwłaszcza w naszym kraju tancerz to zawód wyjątkowo niewdzięczny... Oczywiście, nikt nie mow ze Twoj syn musi zostać tancerzem klasycznym - jest teraz tyle gatunkow tańca i sposobow na realizację tanecznych pasju ze kto wie... moze czeka na niego Broadway? Zresztą dzis mlodzi ludzie zajmujący sie tańcem zdają sobie sprawę ze sam taniec to za malo i równolegle studiują aby mieć drugi zawód....
Z drugiej strony, jeśli faktycznie będzie chciał traktować taniec jako zawód (nie tylko jako tancerz klasyczny), to bardzo się liczy jak najlepsze przygotowanie techniczne - konkurencja również w Polsce robi się coraz silniejsza, bo tancerze coraz bardziej się kształcą, o Zachodzie już nie wspomnę...
Po drugie, wiekiem, kiedy zaczyna się szkołę baletową, to 10 lat, a to jeszcze dużo czasu dla Twojego dziecka - może mu się jeszcze x razy odmienić, a wy z kolei zdążyć jeszcze to x razy przemyśleć.
Po drugie, wiekiem, kiedy zaczyna się szkołę baletową, to 10 lat, a to jeszcze dużo czasu dla Twojego dziecka - może mu się jeszcze x razy odmienić, a wy z kolei zdążyć jeszcze to x razy przemyśleć.
Fakt, bardziej postrzegam takie korzyści z ew. zajęć, jak rozwój koordynacji ruchowej, gibkość, sprawność fizyczną, wzmocnienie mięśni, niż próbę otwierania mu jakiejkolwiek drogi kariery ... :wink: Warta uwagi jest tez możliwość uwrażliwienia ucha dziecka na muzykę (może nie pójdźie później owczym pędem w kierunku kiczowatych rytmów ;)) No i muszę też jakoś "skanalizować" jego energię życiową, zanim rozniesie mi dom na strzępy :D. Co z tego winiknie, czy zamieni sie to w hobby czy w pasję, a moze odpusci sobie całkowicie, okaże się później....
Ja zaczęłam treningi dopiero w wieku 8 lat. Więc spokojnie mam jeszcze trochę czasu...
Dlatego moje zapytanie nie dotyczy kwestii stricte szkoły baletowej, a zajęć odpowiednich dla dziecka w jego wieku. Co takiemu malcowi mozna zaproponować? Niektórzy z was wcześnie zaczęli tego typu treningi, więc mogą mi podpowiedzieć, co by go zainteresowało. I, przede wszystkim, co jest bezpieczne dla dzieciaka... Sa zajęcia gimnastyczne, taniec towarzyski, szkoły tańca, zajęcia w domach kultury... We wcześniejszym poście zaznaczyłam, że mieszkamy w Gdańsku, więc może któraś z użytkowniczek moze polecić mi miejsce, co do którego ma dobrą opinię:). Chciałabym, aby takie zajęcia kładły raczej nacisk na ogólny rozwój dzieci, niż od początku "cisnęły" do osiagania sucesów... A jednoczesnie były prowadzone profesjonalnie i po prostu dązyły raczej zaciekawienia tematem, by maluchy tez sie nie nudziły;)...
Pozdrawiem :)
Ja zaczęłam treningi dopiero w wieku 8 lat. Więc spokojnie mam jeszcze trochę czasu...
Dlatego moje zapytanie nie dotyczy kwestii stricte szkoły baletowej, a zajęć odpowiednich dla dziecka w jego wieku. Co takiemu malcowi mozna zaproponować? Niektórzy z was wcześnie zaczęli tego typu treningi, więc mogą mi podpowiedzieć, co by go zainteresowało. I, przede wszystkim, co jest bezpieczne dla dzieciaka... Sa zajęcia gimnastyczne, taniec towarzyski, szkoły tańca, zajęcia w domach kultury... We wcześniejszym poście zaznaczyłam, że mieszkamy w Gdańsku, więc może któraś z użytkowniczek moze polecić mi miejsce, co do którego ma dobrą opinię:). Chciałabym, aby takie zajęcia kładły raczej nacisk na ogólny rozwój dzieci, niż od początku "cisnęły" do osiagania sucesów... A jednoczesnie były prowadzone profesjonalnie i po prostu dązyły raczej zaciekawienia tematem, by maluchy tez sie nie nudziły;)...
Pozdrawiem :)
To ja tylko dodam tak trochę nie do końca odpowiadając na konkretne Twoje pytanie (wybacz), że jeśli Twój syn faktycznie ma predyspozycje, czyli jest gibki, plastyczny, i ma dobre poczucie rytmu, to myśląc bardziej profesjonalnie ma naprawdę duże szanse osiągnąć dużo - chłopaków w tańcu niedostatek, więc mają łatwiej, aby coś osiągnąć ;) Ale oczywiście, to takie 'ale gdyby jednak'.
Natomiast zupełnie nie rozumiem podejścia - z całym szacunkiem - ale mam wrażenie, że chciałabyś, aby jak najszybciej mu przeszło, tudzież cały czas to usprawiedliwiasz. Tzn. rozumiem, że jak najbardziej możesz tak uważać, ok, ale nie musisz tak tej pasji synu usprawiedliwiać tutaj, na forum baletowym, gdzie dla większości osób taniec jest największą pasją, brzmi to trochę krzywdząco. Takie deprecjonowanie czy nietraktowanie poważnie tej gałęzi sztuki. Że niby fajnie, ale nie jak dotyczy bezpośrednio.
Natomiast zupełnie nie rozumiem podejścia - z całym szacunkiem - ale mam wrażenie, że chciałabyś, aby jak najszybciej mu przeszło, tudzież cały czas to usprawiedliwiasz. Tzn. rozumiem, że jak najbardziej możesz tak uważać, ok, ale nie musisz tak tej pasji synu usprawiedliwiać tutaj, na forum baletowym, gdzie dla większości osób taniec jest największą pasją, brzmi to trochę krzywdząco. Takie deprecjonowanie czy nietraktowanie poważnie tej gałęzi sztuki. Że niby fajnie, ale nie jak dotyczy bezpośrednio.
Ja uważam , że jego zainteresowanie tańcem i do tego tak konsekwentne to dar niebios. Nie dlatego , że to taniec ale dlatego , że w tym wieku dziecko rzadko przejawia tak zdecydowanie jakiegolwiek zainteresowania.
Jeśli za kilka lat sam dojdzie do wniosku iż jest to sposób na spełnienie życia to Wy jako rodzice powinniście czuć się szczęśliwymi i mu w tym nie przeszkadzać ani przesadnie nie pomagać.
Jeśli za kilka lat sam dojdzie do wniosku iż jest to sposób na spełnienie życia to Wy jako rodzice powinniście czuć się szczęśliwymi i mu w tym nie przeszkadzać ani przesadnie nie pomagać.
O, dokładnie. Cokolwiek by to nie było - czy taniec, czy jakiś sport, czy jakiekolwiek inne dziedziny sztuki/ nauki, itp. Świetnie, że w tak młodym wieku przejawia tak silne zainteresowanie czymś, i to takie konsekwentne. To jest droga do robienia czegoś na poziomie profesjonalnym, a nie 'na odczep się', czy jeszcze gorzej, bo tragiczniej, 'chciałoby się więcej, ale niestety nie da rady'. (pisząc profesjonalnie nie mam na myśli w tym kontekście od razu pracy zawodowej, bo to zupełnie inna decyzja, ale po prostu o robienie czegoś na wysokim poziomie, a nie 'fuszerki'). Więc patrząc w tej chwili, w kategoriach hobby, pasji, itp., to tym lepiej, że ma taką chęć i zapał, żeby robić coś porządnie (a nie jak dzieci w tym wieku często mają - spodoba się, a po 5 zajęciach to już nie) a nie od razu bać się, że 'będą cisnąć do sukcesów' i każą 'skakać w rajtuzach'...
[size=9:472b8fd893]Przepraszam, że znowu nie do końca na temat - w sensie na postawione pytanie - ale takie wnioski mi się nasuwają po całokształcie postów w tym wątku.[/size:472b8fd893]
[size=9:472b8fd893]Przepraszam, że znowu nie do końca na temat - w sensie na postawione pytanie - ale takie wnioski mi się nasuwają po całokształcie postów w tym wątku.[/size:472b8fd893]
Pielęgnujcie jego pasje najlepiej jak umiecie !!!
Nic tak "dużego człowieka" nie czyni złamanym niż poczucie, ze coś zostało mu zabrane wbrew jego woli i to przez własnych rodziców.
A z tego co piszesz to pasja a w zasadzie PASJA jaka się w nim rodzi warta jest podtrzymania.
Co będzie później to się okaże.
Ale zadaniem rodzica jest rozżarzać a nie gasić .....
Tak ja to widzę
Torin
p.s.
poszukaj mojego wątku Dylematy Ojca ....
Nic tak "dużego człowieka" nie czyni złamanym niż poczucie, ze coś zostało mu zabrane wbrew jego woli i to przez własnych rodziców.
A z tego co piszesz to pasja a w zasadzie PASJA jaka się w nim rodzi warta jest podtrzymania.
Co będzie później to się okaże.
Ale zadaniem rodzica jest rozżarzać a nie gasić .....
Tak ja to widzę
Torin
p.s.
poszukaj mojego wątku Dylematy Ojca ....
-
JustDance.
- Posty: 120
- Rejestracja: pt mar 13, 2009 5:06 pm