"zbeszczeszczenie" czy oryginalny pomysł?
-
inscrutable.m
- Posty: 161
- Rejestracja: czw gru 28, 2006 12:11 am
"zbeszczeszczenie" czy oryginalny pomysł?
bo tak się zaczęłam dzisiaj zastanawiać nad funkcją point w miejscach/widowiskach/rolach innych niż na deskach teatru.. w konwencji bardziej nowoczesnej, nie tak pięknej i delikatnej jak sam balet, którego przecież symbolem są pointy..
a uściślając - widziałam ostatnio teledysk Rihanny "Umbrella", w którym to właśnie ta piosenkarka występowała na pointach. i nie, nie tańczyła w nich - jedynie chodziła, pokazywała się...
czy ktoś może oglądał, ma zdanie na ten temat lub zna inne,podobne przypadki wykorzystania point?
a uściślając - widziałam ostatnio teledysk Rihanny "Umbrella", w którym to właśnie ta piosenkarka występowała na pointach. i nie, nie tańczyła w nich - jedynie chodziła, pokazywała się...
czy ktoś może oglądał, ma zdanie na ten temat lub zna inne,podobne przypadki wykorzystania point?
A'propos Rihanny:
http://www.balet.pl/forum_balet/viewtopic.php?t=548&start=225

Jeśli chodzi o wykorzystywanie point w innych celach niż baletowe-nie uważam, by było w tym coś złego. Jest to swego rodzaju urozmaicanie choreografii innych technik tanecznych.
Z drugiej zaś strony tracą one w tym momencie swoją niepowtarzalną wartość i powoli przestają się kojarzyć tylko z baletem. Stawanie na nich wydaje się czymś prostym, do czego nie potrzeba zbyt wielkich umiejętności.
Jak zwykle-są plusy i minusy.

http://www.balet.pl/forum_balet/viewtopic.php?t=548&start=225
Jeśli chodzi o wykorzystywanie point w innych celach niż baletowe-nie uważam, by było w tym coś złego. Jest to swego rodzaju urozmaicanie choreografii innych technik tanecznych.
Z drugiej zaś strony tracą one w tym momencie swoją niepowtarzalną wartość i powoli przestają się kojarzyć tylko z baletem. Stawanie na nich wydaje się czymś prostym, do czego nie potrzeba zbyt wielkich umiejętności.
Jak zwykle-są plusy i minusy.
Ja mam mieszane uczucia co do tego. Wydaje mi się, że używanie point przez gwiazdy w teledyskach trochę ujmuje im uroku - widz nabiera przekonania, że to łatwizna i być może nabija się z tancerek klasycznych, które mówią coś o bólu i trudzie ćwiczeń. Jednocześnie uważam, że to może być fajną promocją baletu - a nuż komuś się spodoba i poszuka czegoś na ten temat.
Moze to nie ten watek tak dokladnie, ale cos pokrewnego chyba ma. W kazdym razie nie wiedzialam gdzie to napisac, bo w sumie laczy sie to z tym uzywaniem point w roznych sytuacjach.
Wlasnie obejrzalam "W rytmie hip hopu". Istny koszmar!!! Od tragicznej kreacji Julii Stiles, przez cienki scenariusz, az do koszmarnej sceny przesluchania na koncu filmu!
Ale wydaje mi sie, ze to zawsze tak wychodzi gdy role tancerza odgrywa normalny aktor z tancem klasycznym nie majacy nic wspolnego. Kiedy pokazywano Julie od tylu, to tanczyla pieknie. Nogi wysoko, podbicie duze, przeprosty, plecy wyprostowane. Natomiast dramatyczne pogorszenie nastepowalo gdy kamera filmowala ja en face. Nogi zgiete, podbicie tak płaskie, ze az wklesle. No i te zgarbione plecy. Wiadomo, ze aktorka miala dublerke-tancerke (jak sie ladnie zrymowalo
)
Ale tragiczne jest moim zdaniem to, ze ktos dopuscil sie jakiegos zaniedbania przy montowaniu tego wszystkiego. Albo rezyser myslal ze to i tak bez znaczenia i nie bedzie widac roznicy
Albo tez dla niego samego nie bylo roznicy.
No i to moim zdaniem potwierdza to, co myslalam sobie dzisiaj po obejrzeniu tego teledysku Mandy Moore.
U Rihanny jest tragedia, poniewaz zabiera sie za to za co nie powinna. To nie jej dzialka i przez to wychodzi cos lekko komicznego (wedle mnie). Natomiast Mandy sama nie ubiera point w swoim klipie. Tam sa odpowiednie osoby, tancerze. I to oni zajmuja sie tanczeniem, a Mandy spiewaniem. Czyli tak jak powinno byc
I dzieki temu nie wyszla z tego szmira.
Tak samo z filmami. W "Center Stage" tancerzy graja tancerze. Natomiast "W rytmie hip hopu" jest jakims dziwnym tworem, w ktorym tancerke gra aktorka nie majaca zielonego pojecia o balecie.
Sa role, ktorych aktor nie jest w stanie zagrac.
Wlasnie obejrzalam "W rytmie hip hopu". Istny koszmar!!! Od tragicznej kreacji Julii Stiles, przez cienki scenariusz, az do koszmarnej sceny przesluchania na koncu filmu!
Ale wydaje mi sie, ze to zawsze tak wychodzi gdy role tancerza odgrywa normalny aktor z tancem klasycznym nie majacy nic wspolnego. Kiedy pokazywano Julie od tylu, to tanczyla pieknie. Nogi wysoko, podbicie duze, przeprosty, plecy wyprostowane. Natomiast dramatyczne pogorszenie nastepowalo gdy kamera filmowala ja en face. Nogi zgiete, podbicie tak płaskie, ze az wklesle. No i te zgarbione plecy. Wiadomo, ze aktorka miala dublerke-tancerke (jak sie ladnie zrymowalo
Ale tragiczne jest moim zdaniem to, ze ktos dopuscil sie jakiegos zaniedbania przy montowaniu tego wszystkiego. Albo rezyser myslal ze to i tak bez znaczenia i nie bedzie widac roznicy
No i to moim zdaniem potwierdza to, co myslalam sobie dzisiaj po obejrzeniu tego teledysku Mandy Moore.
U Rihanny jest tragedia, poniewaz zabiera sie za to za co nie powinna. To nie jej dzialka i przez to wychodzi cos lekko komicznego (wedle mnie). Natomiast Mandy sama nie ubiera point w swoim klipie. Tam sa odpowiednie osoby, tancerze. I to oni zajmuja sie tanczeniem, a Mandy spiewaniem. Czyli tak jak powinno byc
Tak samo z filmami. W "Center Stage" tancerzy graja tancerze. Natomiast "W rytmie hip hopu" jest jakims dziwnym tworem, w ktorym tancerke gra aktorka nie majaca zielonego pojecia o balecie.
Sa role, ktorych aktor nie jest w stanie zagrac.
Olimpio-> [url=http://www.balet.pl/forum_balet/viewtopic.php?t=820&highlight=rytmie+hip+hopu]W rytmie hip-hopu[/url]
Mi się właśnie bardzo podoba W rytmie hip-hopu. Jest ciekawy i, z tego co zdązyłam zaobserwować-bardzo lubiany pośród młodzieży.
Bardzo, ale to naprawdę bardzo przyczynia się do promocji tańca, w tym również baletu
Nie sądzę, żeby ktoś dublował Sarę. Przecież ona jest baletnicą :] Z tego co mi wiadomo ;>
Mi się właśnie bardzo podoba W rytmie hip-hopu. Jest ciekawy i, z tego co zdązyłam zaobserwować-bardzo lubiany pośród młodzieży.
Bardzo, ale to naprawdę bardzo przyczynia się do promocji tańca, w tym również baletu
Nie sądzę, żeby ktoś dublował Sarę. Przecież ona jest baletnicą :] Z tego co mi wiadomo ;>
Dublują tylko jej stopy w zbliżeniach.
Na innej stronie jeszcze znalazłam, że w młodości ćwiczyła modern. Więc raczej byłabym daleka od stwierdzenia, że "nie ma pojęcia o balecie". Nie każdy ma szansę uczyć się klasyki codziennie od dziecka, poza tym ludzie mają różne talenty, np. do aktorstwa (gdyby było inaczej, zostałaby np. tancerką, nie aktorką).
[quotecd]Save The Last Dance needed a white girl who could do hip-hop for the part of Sara, a small town girl who wants to be a ballet dancer but ends up in inner city Chicago with its African-American and Latino cultures. Wanting to fit in, she gets drawn into the rap and hip-hop scene.
At school Stiles studied ballet for a couple of years but she needed a crash course in movement to look real on screen.
"When I met the director Thomas Carter I told him I'd do whatever it took to learn the dances. So I took dance classes for six hours a day for two months."
That wasn't enough to make the ballet moves look authentic so the close-up foot shots were done by a double. "But I really worked on it and all the hip-hop scenes are me.
"I worked so hard at it I had callouses on my feet and my toes bled, but I loved every minute of it," she says. "Throughout the movie I stressed the importance of me doing the dancing."[/quotecd]
[size=9cd][url]http://juliastiles.free.fr/articles/articles_2001/tiscalli_2001.html[/url][/sizecd]
Na innej stronie jeszcze znalazłam, że w młodości ćwiczyła modern. Więc raczej byłabym daleka od stwierdzenia, że "nie ma pojęcia o balecie". Nie każdy ma szansę uczyć się klasyki codziennie od dziecka, poza tym ludzie mają różne talenty, np. do aktorstwa (gdyby było inaczej, zostałaby np. tancerką, nie aktorką).
[quotecd]Save The Last Dance needed a white girl who could do hip-hop for the part of Sara, a small town girl who wants to be a ballet dancer but ends up in inner city Chicago with its African-American and Latino cultures. Wanting to fit in, she gets drawn into the rap and hip-hop scene.
At school Stiles studied ballet for a couple of years but she needed a crash course in movement to look real on screen.
"When I met the director Thomas Carter I told him I'd do whatever it took to learn the dances. So I took dance classes for six hours a day for two months."
That wasn't enough to make the ballet moves look authentic so the close-up foot shots were done by a double. "But I really worked on it and all the hip-hop scenes are me.
"I worked so hard at it I had callouses on my feet and my toes bled, but I loved every minute of it," she says. "Throughout the movie I stressed the importance of me doing the dancing."[/quotecd]
[size=9cd][url]http://juliastiles.free.fr/articles/articles_2001/tiscalli_2001.html[/url][/sizecd]