Strona 1 z 13
Co najbardziej lubicie w balecie?
: sob cze 25, 2005 8:00 am
autor: sfra
Co najbardziej lubicie w balecie?
Ja uwielbiam wszystkie formy allegro (taniec na pointach, skoki, etc)
: sob cze 25, 2005 10:01 am
autor: Hanka
Chyba to, że taniec poprostu mnie porywa, ta muzyka...myśli się tylko o tym, jak cudwonie jest na scenie, w końcu można poczuć sie wolnym...
: sob cze 25, 2005 1:27 pm
autor: sisi
oj no nie wiem... chyba nie do konca bym sie zgodzila ze taniec to myslenie cialem... taniec to rowniez ciezka intelektualna praca! malo kto z nietanczacych zapamietal by szybko 3 min kombinacje i tysiace informacji pobocznych (glowa po gory! plecy proste! kolana! rece! brzuch! posladki! miednica!)
co lubie najbardziej? hmmm jest taki moment w tancu kiedy niemal widac przestrzen... czujesz ja kazdym zakamarkiem ciala, pokonujesz ja, niejako sie z nia zaprzyjazniasz...
: sob cze 25, 2005 3:12 pm
autor: sari
hmm...jak to opisać?... ja uwielbiam, gdy grupa wie co ma robić, zna kroki, wie w którą stronę się obrócić, pamięta ułożenie rąk itd. - wystarczy tylko puścić muzykę i cała grupa idzie w ruch. To "zjawisko" bardzo mi się podoba. Gdy nikt nie mówi, co trzeba robić, gdy nikt nie stoi z przodu, pokazując kroki, tylko tańczy grupa- im więcej, tym lepiej. Najwspanialsze jest to, że jak narazie pośród tego tłumu mogę znaleźć się również ja, że też wiem, co za chwilę mam wykonać, podobnie jak moja koleżanka z prawej czy lewej strony. "To" może mieć miejsce na występach, bądź podczas nauki na sali baletowej (gdy ćwiczenia są już "ustawione"). Znajomość kroków przez grupę, ich bezbłędne wykonanie wręcz pchają mnie do zawodu pedagoga, do tworzenia choreografii (czyli tego, czym chciałabym się w przyszłości zajmować) - pewnie dlatego zwracam na ten fakt tak dużą uwagę.
Nie wiem, czy jasno określiłam to, co najbardziej mi się w balecie podoba. Gdyby okazało się to dla was zbyt chaotyczne, wytłumaczę jeszcze raz. :)
: sob cze 25, 2005 3:45 pm
autor: Joanna
[quote:c1f00f0bb7="sisi"]oj no nie wiem... chyba nie do konca bym sie zgodzila ze taniec to myslenie cialem... taniec to rowniez ciezka intelektualna praca! malo kto z nietanczacych zapamietal by szybko 3 min kombinacje i tysiace informacji pobocznych (glowa po gory! plecy proste! kolana! rece! brzuch! posladki! miednica!)[/quote:c1f00f0bb7]
Ty mówisz tylko o nauczeniu się choreografii, a prawdziwy taniec zaczyna się tam, kiedy nie tylko powtarzasz czyjś - choćby najpiękniejszy - układ, ale kiedys sama myślisz ruchem. Kiedy zaczynasz opowiadać jakąś historię. To zupełnie tak jak w każdej innej sztuce - nie wystarczy wyrecytować wierszyka, trzeba jeszcze nim myśleć.
Wracając do tematu, co najbardziej lubię w balecie? Czystość formy, piękną linię ciała, ramion. A także tę trudną, wysiłkową, popisową część tańca, kiedy np. tancerka ponosi nogę na 180*, czy robi piękne arabesque. Od tego w końcu jest klasyka ;)
: sob cze 25, 2005 4:07 pm
autor: Maciejka
Podczas lekcji najbardziej lubię... uwaga, uwaga... adagio. Nie wiem, dlaczego uczniowie nieznoszą tej części lekcji? W samym balecie natomiast najabardziej lubię jednoczenie się z muzyką. Połączenie sie umysłu i ciala w jedno. Wartości, które taniec kalsyczny pzrekazuje - elementarne, najważniejsze, któe, niestety, gubią się we współczesnosci. I perfekcję, idealne piękno. Tak, o to bardzo trudno o w dzisiejszym świecie - idealne, nieskazitelne piękno.
: sob cze 25, 2005 4:22 pm
autor: sisi
Joanno, wlasnie mi o to chodzilo, ze nie wystarczy nauczyc ciala na pamiec "co idzie dalej" bo to kazdemu predzej czy pozniej wyjdzie, tylko trzeba to jeszcze zrozumiec, zeby te same ruchy w innej kombinacji nie byly dla nas nowoscia i zeby potrafic pozniej z nich ulozyc cos wlasnego. juz w ogole pomijajac kwestie ekspresji itd.
: sob cze 25, 2005 5:04 pm
autor: Tranquility
ja myślę, że tancerz jest gotowy do spektaklu czy występu wtedy kiedy zna choreografię na tyle, żeby o niej nie myśleć, tylko żeby tańczyć to co czuje i to co mu podpowiada ciało... wtedy moża skupić się na jakże ważnych detalach czy interpretacji i wyrazie scenicznym... :D