Co najbardziej lubicie w balecie?

Zagadnienia techniczne, problemy tancerzy, zdrowie, pointy, ubiór, ćwiczenia itd.;
sfra
Posty: 1558
Rejestracja: ndz maja 02, 2004 9:30 pm

Co najbardziej lubicie w balecie?

Post autor: sfra »

Co najbardziej lubicie w balecie?

Ja uwielbiam wszystkie formy allegro (taniec na pointach, skoki, etc)
Hanka
Posty: 31
Rejestracja: pn gru 06, 2004 4:20 pm

Post autor: Hanka »

Chyba to, że taniec poprostu mnie porywa, ta muzyka...myśli się tylko o tym, jak cudwonie jest na scenie, w końcu można poczuć sie wolnym...
sisi
Posty: 1578
Rejestracja: sob cze 04, 2005 9:11 pm

Post autor: sisi »

oj no nie wiem... chyba nie do konca bym sie zgodzila ze taniec to myslenie cialem... taniec to rowniez ciezka intelektualna praca! malo kto z nietanczacych zapamietal by szybko 3 min kombinacje i tysiace informacji pobocznych (glowa po gory! plecy proste! kolana! rece! brzuch! posladki! miednica!)

co lubie najbardziej? hmmm jest taki moment w tancu kiedy niemal widac przestrzen... czujesz ja kazdym zakamarkiem ciala, pokonujesz ja, niejako sie z nia zaprzyjazniasz...
sari
Posty: 172
Rejestracja: pn cze 21, 2004 8:46 pm

Post autor: sari »

hmm...jak to opisać?... ja uwielbiam, gdy grupa wie co ma robić, zna kroki, wie w którą stronę się obrócić, pamięta ułożenie rąk itd. - wystarczy tylko puścić muzykę i cała grupa idzie w ruch. To "zjawisko" bardzo mi się podoba. Gdy nikt nie mówi, co trzeba robić, gdy nikt nie stoi z przodu, pokazując kroki, tylko tańczy grupa- im więcej, tym lepiej. Najwspanialsze jest to, że jak narazie pośród tego tłumu mogę znaleźć się również ja, że też wiem, co za chwilę mam wykonać, podobnie jak moja koleżanka z prawej czy lewej strony. "To" może mieć miejsce na występach, bądź podczas nauki na sali baletowej (gdy ćwiczenia są już "ustawione"). Znajomość kroków przez grupę, ich bezbłędne wykonanie wręcz pchają mnie do zawodu pedagoga, do tworzenia choreografii (czyli tego, czym chciałabym się w przyszłości zajmować) - pewnie dlatego zwracam na ten fakt tak dużą uwagę.
Nie wiem, czy jasno określiłam to, co najbardziej mi się w balecie podoba. Gdyby okazało się to dla was zbyt chaotyczne, wytłumaczę jeszcze raz. :)
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

[quote:c1f00f0bb7="sisi"]oj no nie wiem... chyba nie do konca bym sie zgodzila ze taniec to myslenie cialem... taniec to rowniez ciezka intelektualna praca! malo kto z nietanczacych zapamietal by szybko 3 min kombinacje i tysiace informacji pobocznych (glowa po gory! plecy proste! kolana! rece! brzuch! posladki! miednica!)[/quote:c1f00f0bb7]

Ty mówisz tylko o nauczeniu się choreografii, a prawdziwy taniec zaczyna się tam, kiedy nie tylko powtarzasz czyjś - choćby najpiękniejszy - układ, ale kiedys sama myślisz ruchem. Kiedy zaczynasz opowiadać jakąś historię. To zupełnie tak jak w każdej innej sztuce - nie wystarczy wyrecytować wierszyka, trzeba jeszcze nim myśleć.


Wracając do tematu, co najbardziej lubię w balecie? Czystość formy, piękną linię ciała, ramion. A także tę trudną, wysiłkową, popisową część tańca, kiedy np. tancerka ponosi nogę na 180*, czy robi piękne arabesque. Od tego w końcu jest klasyka ;)
Maciejka
Posty: 31
Rejestracja: sob cze 18, 2005 12:12 pm

Post autor: Maciejka »

Podczas lekcji najbardziej lubię... uwaga, uwaga... adagio. Nie wiem, dlaczego uczniowie nieznoszą tej części lekcji? W samym balecie natomiast najabardziej lubię jednoczenie się z muzyką. Połączenie sie umysłu i ciala w jedno. Wartości, które taniec kalsyczny pzrekazuje - elementarne, najważniejsze, któe, niestety, gubią się we współczesnosci. I perfekcję, idealne piękno. Tak, o to bardzo trudno o w dzisiejszym świecie - idealne, nieskazitelne piękno.
sisi
Posty: 1578
Rejestracja: sob cze 04, 2005 9:11 pm

Post autor: sisi »

Joanno, wlasnie mi o to chodzilo, ze nie wystarczy nauczyc ciala na pamiec "co idzie dalej" bo to kazdemu predzej czy pozniej wyjdzie, tylko trzeba to jeszcze zrozumiec, zeby te same ruchy w innej kombinacji nie byly dla nas nowoscia i zeby potrafic pozniej z nich ulozyc cos wlasnego. juz w ogole pomijajac kwestie ekspresji itd.
Tranquility
Posty: 1123
Rejestracja: ndz kwie 10, 2005 1:33 pm

Post autor: Tranquility »

ja myślę, że tancerz jest gotowy do spektaklu czy występu wtedy kiedy zna choreografię na tyle, żeby o niej nie myśleć, tylko żeby tańczyć to co czuje i to co mu podpowiada ciało... wtedy moża skupić się na jakże ważnych detalach czy interpretacji i wyrazie scenicznym... :D
ODPOWIEDZ