mężczyźni w balecie

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
Piotr Malaga
Posty: 169
Rejestracja: pt sty 20, 2006 4:26 pm

Post autor: Piotr Malaga »

Ja mam takie obserwacje, że wyśmiewanie przez kolegów występuje właśnie głównie w wieku podstawówki.

To jest taki wiek, że większość chłopców (i dziewcząt) usiłuje zabłysnąć "w momencie" nie licząc się z tym co będzie dalej. Młodzież często w tym wieku nie planuje budowania długoplanowych relacji, tylko jeżeli jest okazja do wyśmiania się z kolegi pod byle pretekstem wtedy robi to. Pamiętam dobrze swoją podstawówkę, sam tak czasami robiłem i moi koledzy również. Jest to pewna forma agresji ustnej, poprzez upokorzenie kolegi on czuje się lepszym, silniejszym. Niestety na krótką metę tylko, bo jeżeli chłopak robi tak często to raczej sobie zraża kolegów i wszyscy raczej wątpią w jego wartość, co najwyżej się go boją.

To pewien etap w rozwoju, jak się chłopak nie "skapuje" szybko że upokarzanie innych to głupia strategia towarzyska i z tego nie wyrośnie, to potem może np. zostać kibicem huliganem :(

Dziewczynom też zdarza się upokarzać innych, ale robią to bardziej subtelnie, nie tak bezpośrednio - np wywołują intrygi i rozpuszczają plotki.

Ale chłopcy będący uczniami baletówek już zwykle mają ten etap za sobą, choć być może nie umieją tego mechanizmu opisać, to podświadomie go znają i potrafią się przed nim bronić - tak jak Twój syn Dario, który raz że nie pozwoli się zranić, to jeszcze potrafi udowodnić swoją wartość i zaskarbić uznanie i szacunek kpiarzy - w ten sposób tylko im pomógł.

Dziecięce wyśmiewania to jedno, a brak tolerancji w świecie dorosłych to co innego, może napiszę swoje przemyślenia w tym temacie innym razem.
Cheryl
Posty: 1890
Rejestracja: czw sie 03, 2006 1:21 pm

Post autor: Cheryl »

No właśnie. Zdanie innych ludzi nw tym wiku może odegrać znaczną rolę w obraniu danego rodzaju studiów. Nie wystraczy tylko zdanie rodziców "bo oni się nie znają", ale kolegów i koleżanek!
malta
Posty: 6
Rejestracja: sob lip 22, 2006 11:17 pm

Post autor: malta »

1. Mężczyzna w rajstopach.
Stereotyp skłonności homo.. w balecie wywodzi się z zamierzchłych lat, kiedy tancerze mogli niejako oficjalnie malować się, poruszać i ubierać w stroje bardziej przypisywane kobietom. Balet był jedną z niewielu dziedzin gdzie można było ujawnić się bez skrępowania. Oczywiście nie trzeba było mieć majtek wyciętych aż pod pachy by swobodnie unosić nogi ale takie stroje przyjmowano powszechnie u tancerzy jako naturalne i dopuszczalne w ich fachu. Oczywiście nie każdy potrafi tańczyć i nadaje się do baletu. Teraz nie trzeba być tancerzem by PARADOWAć po ulicy w sukience nawet za przyzwoleniem Prezydenta.

2. Mężczyzna w wyobrażeniach /mężczyzn/.
Do dzisiaj pokutuje pogląd, że tancerze to geje m.in. z przyczyn opisanych wyżej. Ojcowie uważają, że jak miękko się porusza to jest miękki a powinien trenować boks nie balet /Elliot/. Ojcowie chcą się pochwalić synem, który potrafi dowalić a nie kuśtykać w tunice. Obawiają się opinii otoczenia /on ma syna geja bo chodzi do baletówki/. Boją się, że syn mając teoretycznie większy kontakt z osobami homo.. zdeprawuje się -to jakby od noszenia stanika wyrosły pirsi.
Może i jest w tym trochę racji bo z braku prawidłowych wzorców w wieku dorastania i jeśli jest podatny może przyjąć te zachowania za naturalne dla rozładowania swych emocji czego nie doznałby chodząc do zwykłej szkoły. Może to zależy również od wrażliwości i podatności a nie tylko od skłonności - nie wiem; to tylko moje sugestie.

3. Mężczyzna w baletkach.
Wielu chłopców ciągnie do baletu bo można pooglądać lub pochodzić w baletkach. Spójrzcie ilu chłopaków prosi o przesłanie im point lub baletek /z pewnością //przymajmniej część// nie z zamiłowania do sztuki i powieszenia ich na ścianie czy postawienia w gablocie/. Dla wielu to jedyna możliwość założenia na własne stopy czegoś tak kobiecego i utożsamianego z lekkością przypisywaną kobiecie. Stąd również zainteresowanie kolegów spektaklami gdzie można popatrzeć na baletnice w baletkach. To forum jest jednym z niewielu miejsc gdzie można mieć kontakt z obuwiem tanecznym i sporo osób takich jak ja przegląda to forum. Ja w młodości chodziłem na przedstawienia by popatrzeć a teraz lubię chodzić w baletkach lub patrzeć na chodzącą w nich żonę lub dzieci. Wiem, że to dewiacja, ale zupełnie nie szkodliwa. Na zagranicznych stronach są pokazywane dziewczyny lub kobiety, które chodzą na co dzień w baletkach po ulicy. Szkoda, że nie u nas.

4. Mężczyzna w tańcu.
Ja uważam, że mężczyzna powinien być bardzo dobrze przygotowany by taniec w jego wykonaniu mógł się podobać. Mając statystycznie większą masę i brak wrodzonego wdzięku ruchu musi się nieźle napocić by zatańczyć lekko i płynnie czyli z przymiotami z którymi kojarzony jest balet.

Każdy chłopak, który tu się wypowiada pisze, że tańczy ale nie jest gejem.
Może jednak mogliby się wypowiedzieć właśnie ci drudzy. Czy administrator mógłby im to udostępnić np. by figurowali jako gość bo pewnie większość z Was jest sobie znana i ktoś taki mógłby nie chcieć ujawnić swych skłonności na forum publicznym.

Na koniec mam pytanie:
Dawno temu oglądałem amerykański film i serial Sława /Fame/ gdzie tancerze na treningu dali w kość sportowcom. Czy w polskich baletówkach też uczniowie mają taką szybkośc, sprawność i kondycję jak na filmie?

Tancerki i tancerze zawsze budzili we mnie podziw i szacunek właśnie za ich zdolności.

Pozdrawiam, Malta.
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

[quote:01012aa74d="malta"]Może jednak mogliby się wypowiedzieć właśnie ci drudzy. Czy administrator mógłby im to udostępnić np. by figurowali jako gość bo pewnie większość z Was jest sobie znana i ktoś taki mógłby nie chcieć ujawnić swych skłonności na forum publicznym.

.[/quote:01012aa74d]

[color=blue:01012aa74d]od administratorów:

jesli tylko ktos bedzie chciał się wypowiedziec w tym tonie zawsze może to zrobic zakładajac sobie dowolnie anonimowy profil z nickiem zapewniajacym anonimowość. O nikim, kto sam sie na forum nie przyzna że jest tancerzem takiego to a takiego zespołu itd. nie wiadomo na forum nic więcej ponad to, co sam ujawni w swoim profilu lub wypowiedziach. Więc nie widze przeszkód, raczej chęci brak, bo to trudny temat[/color:01012aa74d]

a tak wracająć do tematu, to ciekawy watek: moze wypowiedziałby się ktoś, czy posłałby SYNA do szkoły baletowej (nie mówię tu o tancerzach, bo takich na forum mamy :) )
DariaD14
Posty: 79
Rejestracja: sob sie 19, 2006 10:15 am

Post autor: DariaD14 »

Witam -mój syn poszedł do OSB-został wybrany z tzw' łapanki" nie mial nigdy nic wspólnego z tańcem(chodzi o jakieś kursy, ogniska). Pojechałam z nim na egzaminy, bo chcial zobaczyć jak będzie (ze 100 dzieci w jego szkole pods. wybrali tylko 4-dwie dziewczynki i 2chlopców), w sumie nie dziwię sie tej jego ciekawosci. Jak było wiadomo, że sie dostał do OSb mialam mieszane uczucia--ze względu na odległośc i dojazdy. Ale powiem tak-jak powiedzial rodzinie (babci-tesciowej, cioci-szwagierce) to one wybuchnely śmiechem mówiąć cyt" nasz chlopak będzie biegal w rajtuskach na scenie z pedziowata minką" --nie moglam wyjśc z podziwu dla obu pań--które są nauczycielkami-historia, j.polskiego. Tata -syna nie był zbytnio zadowolony, ponieważ sam jest trenerem -karate i siatkówki -również nauczycielem. Wszystkim się jakoś odmienilo na lepsze po przyjściu do Opery-byli oniemiali z zachwytu.
Ja uważam, ze takie mówienie , a chłopak w baletkach wiaze sie z czystej niewiedzy -nasze społeczeństwo nie chodzi do opery do teatrów i jak kchłopak się trafi w takiej szkole wzbudza zainteresowanie-zwykla ludzka ciekawość. Babcia syna zobaczywsze dzieci w operze zmieniła sie, teraz kupuje wnukowi ksiazki o balecie , nawet chodzą do opery -namawia koleżanki i to jest fajne. Uwazam równiez , ze program taniec z gwiazdami zrobił duzo dobrego--ponieważ tam tańczą znane osby i ludzia sie to podoba. Ostatnio slyszałam jadac kolejka do Gdańska jak sie wypowiadały panie na temat dziewczynek w koczkach-mówiac to pewnie te male baletnice , a druga mówi no tak a tam chłopcy idą --zobacz jak chodza wyprostowani nawet jak maja plecaki to trzymaja sie prosto. I to naprawde drogie koleżanki i koledzy idzie ku lepszemu. Pozdrawiam
Cheryl
Posty: 1890
Rejestracja: czw sie 03, 2006 1:21 pm

Post autor: Cheryl »

Dario napisałaś bardzo mądry post. To prawda, że zwykle ludzie mówią, że bale, taniec jest głupi nie mając argumentów. Lecz gdy zaciągnie się ich do Teatru na jakiś czas zmieniają zdanie :/
bluebird:))
Posty: 82
Rejestracja: wt maja 09, 2006 5:49 pm

Post autor: bluebird:)) »

Istnieje stereotyp, ze mężczyźni i chłopcy tańczacy w balecie są mało męscy. Ale nie ma jak go obalic, bo co, zacziągniemy wszystkich ludzi do opery??!! :twisted:
Piotr Malaga
Posty: 169
Rejestracja: pt sty 20, 2006 4:26 pm

Post autor: Piotr Malaga »

Pisałem o nietolerancji i wyśmiewaniu wśród dzieci, to może teraz o dorosłych, odnosząc się do Naszych wypowiedzi.

Z tego co piszesz Dario wynika rzeczywiście że stereotypy bardzo przeszkadzają, ale też jak widać takie płytkie stereotypy które są tylko przesądami i to nieprawdziwymi można bardzo łatwo zweryfikować, zwłaszcza wśród bliskich (na których opnii najbardziej nam zależy).

To, że wśród tancerzy baletu jest więcej gejów niż przeciętnie w społeczeństwach nie jest stereotypem tylko faktem. Wynika to na pewno z kilku powodów, myślę że głównie z takich dwóch:

1) Młodzi chłopcy którzy już określili swoją orientację jako gejowie, chętnie przystępują do środowisk gdzie mogą spotkać podobne osoby, może nawet znaleźć partnera? Mogą to robić opierając się właśnie na nieprawdziwym stereotypie że "każdy tancerz baletu to gej", albo na rzetelnej wiedzy lub przesłankach że w danym środowisku jest wielu gejów.

Na takiej samej zasadzie mogą znaleźć się w innych miejscach nie związanych z tańcem, np. w niektórych seminariach, które stają się enklawami homoseksualistów i wieść o tym się roznosi więc ściągają do nich najbardziej zaineresowani.

2) taniec i występy publiczne wymagają pewnej otwartości, zachowań ekstrawertycznych - trzeba pokazać publiczności to, co się dla niej przygotowało. Dlatego takim ludziom jest łatwiej ujawnić swoje sprawy intymne i otwarcie o nich mówić; wśród tancerzy (i artystów innych dziedzin sztuki) deklaracje dotyczące swoich orientacji seksualnych są częstsze niż w przypadku zajęć nie związanych z prezentacjami publicznymi.

To że wśród tancerzy baletu jest wielu gejów przecież wcale nie oznacza, że wszyscy.

Drugi aspekt sprawy to częsta społeczna nienawiść do wszelkiej inności, w tym również homoseksualizmu. Spotyka się bardzo różne podejścia - jedni nic przeciwko homoseksualstom nie mają i w kontaktach z nimi orientacja seksualna nie ma znaczenia, u innych wywołują wiele emocji. Ludzie się ich boją, jeszcze inni nienawidzą.

Już tak w naturze ludzkiej mamy, że zawsze potrzebujemy mieć jakiegoś wroga, kogoś na kogo można ponarzekać, zwalić całą winę za nasze niepowodzenia, za to że świat nie pasuje do naszych wyobrażeń o nim. No i kto jest winien? Gejowie, Żydzi, masoni, wrogowie klasowi, wyzyskiwacze... taka retoryka jest powszecha wśród polityków, którzy chcąc zyskać przywództwo manipulują swoim audytorium i wskazują mu wroga, aby zjednoczyć ludzi poprzez nienawiść do niego. To prosty i skuteczny chwyt socjologiczny.

Ten aspekt niechęci czy nienawiści do gejów w połączeniu ze stereotypami dotyczącymi tancerzy niestety bardzo mocno uderza w taniec.

Nie dziwię się więc wcale, dlaczego otwarte wypowiedzi gejów to trudny temat, jak pisze Kasia.

Kolejny nieprawdziwy stereotyp to utożsamianie delikatności z kobiecością a agresji z męskością. To przecież bzdura - idąc tą drogą zaraz dojdziemy do wniosku, że jeżeli chłopak nie ma pały bassebalowej, tłustego karku i nie klnie siarczyście, to jest niemęski :)

Z moich obserwacji wynika, że delikatność u mężczyzny to jest cecha bardzo potrzebna i poszukiwana. Wcale nie musi iść w parze z brakiem sprawności fizycznej, brakiem zaradności itp. To przecież zupełnie inne cechy.

Delikatność bardziej utożsamiałbym z wrażliwością, umiejętnością zapanowania nad własną agresją, umiejętnością odmawiania w sposób grzeczny (asertywnością), skutecznością w działaniu bez użycia przemocy i przy zachowaniu szacunku (a nie wzbudzaniu strachu) wobec innych, umiejętnością przekonywania w rozmowie poprzez używanie racjonalnych argumentów (a nie zastraszania i szantażu). To przecież cechy jak najbardziej męskie.

Delikatność w ruchach (np w tańcu) to również domena nie tylko kobieca ale też męska - u tancerza wymaga dużej sprawności i przygotowania (jak pisał Malta), świadczy o wrażliwości. Ruch delikatny też może być szybki, precyzyjny, pewny, profesjonalny. Delikatny wcale nie oznacza niedopracowany, luźny i "sflaczały".

Na dowód tego przyjrzyjcie się proszę, jak wyglądają początkujący w tańcu mężczyźni (kobiety z resztą też) którzy zaczynają ćwiczyć - są niezgrabni i nieskoordynowani. Ale w czasie pracy ich ruch stopniowo nabiera piękna, a jedną z cech tego piękna jest właśnie delikatność. Oczywiście - charakter ruchu tańca klasycznego jednym może się podobać a inni nie widzą w nim nic interesującego - ale to nie ma nic wspólnego z brakiem męskości.

Dlatego na ćwiczenie baletu stać tylko odważnych mężczyzn, którzy potrafią przyjąć i nie wstydzą się (głównie przed sobą samym) że ich umiejętności są na tyle niewystarczające że mogą nad nimi pracować.

Bassebal w ręce, kozacka mina i agresywne upokarzanie kolegów to najczęściej tchórzostwo, właśnie niemęski brak odwagi żeby zaakceptować w sobie brak męskości. I żałosne udawanie że jest inaczej.

[quote:5d6a079a4a="malta"]
Ja w młodości chodziłem na przedstawienia by popatrzeć a teraz lubię chodzić w baletkach lub patrzeć na chodzącą w nich żonę lub dzieci. Wiem, że to dewiacja, ale zupełnie nie szkodliwa.[/quote:5d6a079a4a]

Pozwól, że sprostuję - dewiacja jest rozumiana jako coś złego, ale to o czym piszesz to nie jest dewiacja tylko upodobanie. Z medycznego punktu widzenia dewiacja ma miejsce, gdy Twoje pragnienia zaburzają i utrudniają (albo wręcz uniemożliwiają) relacje intymne z partnerem.

A skoro sam potrafisz określić co Ci się podoba i sprawia przyjemność a potem wspólnie z żoną czerpać z tego radość, to jest to przecież dowodem budowania udanych więzi intymnych i to jest godne pochwały!

Sami zobaczcie jak nawet na naszym forum wiele dziewczyn podziwia tancerzy mężczyzn, nawet tego co udawał kobietę tańcząc :) Zarówno mężczyznom jak i kobietom podobają się różne rzeczy, mamy różne gusty (zarówno w sensie estetcznym jak i też intymnym). Czasem się tego wstydzimy, czasem potrafimy dostrzec w upodobaniach naszych i partnera ogromny atut w naszym związku, rzecz która nas bardzo zbliża.

Dziewczyny przecież na ogół uwielbiają się podobać, być obiektem pożądania mężczyzn, lubią wiedzieć że są postrzegane jako piękne i chcą być atrakcyjne. Jeżeli kobieta wie, że może to osiągnąć pokazując się w baletkach danemu mężczyźnie to wspaniale dla nich obojga :)
malta
Posty: 6
Rejestracja: sob lip 22, 2006 11:17 pm

Post autor: malta »

Według moich obserwacji mężczyźni mają bardziej toporne ruchy i taniec w ich wykonaniu wygląda pieknie gdy nabiorą właśnie tej delikatności poprzez wytrwałe ćwiczenia. Z mojego, męskiego punktu widzenia tancerka już sama w sobie wnosi do baletu i tańca piękno. Ale to Wy tancerze sami wiecie ile w tym pięknie jest wylanego potu. Może ja widziałem samych dobrze przygotowanych tancerzy.

Co do mojej dewiacji to może faktycznie za mocne słowa, jednak jest to moją obsesją. Ale czyż taki widok nie jest piękny. Baletki podkreślają miękkość i zwiewność ich właścicielki. Są tak lekkie jak tancerka. Dopełniają strój i tworzą podstawę, której właściwie nie ma.

Druga sprawa.
Administracja zadała pytanie: czy posłalibyście SYNA do baletówki?

Z tego co mi wiadomo dzieci z tych szkół tworzą własne środowisko. Nie mogą uczestniczyć w karkołomnych zabawach podwórkowych ani uprawiać sportów, w których mogą doznać kontuzji lub złamań. Stoją więc na uboczu niejako odtrącone. W związku z powyższym przez większość życia poruszają się we własnym gronie. Poza tym silna eksploatacja ciała powoduje szybsze zużycie stawów i różne deformacje. Groźniejsze kontuzje eliminuję je z dalszego życia zawodowego /właśnie co wtedy robią tancerze? czy macie inne zawody //takie zapasowe//? /. poza tym skończy szkołę i co dalej? Czy tylko baletowy chórek /choć pewnie kończy tak nie wielu, że każda para nóg w operze się przydaje/. A co na starość?

To są obiegowe opinie ale jaka jest prawda???

Nie mam syna ale córkę ale też bym się bardzo zastanawiał. Myślę, że *straciłaby* swoje podwórkowe i szkolne koleżanki. A co po szkole jej zostanie oprócz tego zwiewnego ruchu?
Myślę, że BALET to wielkie wyrzeczenie i jest przeznaczony tylko dla pasjonatów, którzy rozumieją to dużo, dużo później.

P.S. Ja zawsze chciałem tańczyć. Nie koniecznie baletowo ale tak ludowo czy historycznie lub młodzieżowo. Chodziłem na kurs ale w tańcu czuję sie jakoś drętwo. Dlatego nie tańczę i wszystko zapomniałem a ponoć dobrze mi szło. Zawsze zazdroszczę tej swobody i lekkości ruchu.

P.S. II Prosiłbym o nie traktowanie moich wypowiedzi jak cynicznych. Ja naprawdę jestem bardzo *za* baletem jako sztuką oraz wszelką formą ruchu.
onek
Posty: 4
Rejestracja: ndz cze 11, 2006 9:25 am

Post autor: onek »

Nie wiem czy mezczyźni w baletkach sa mało mescy jak ja je zakładam to nie czuje żeby ubywało mi meskosci. Prawda jest że balet wychowuje. I napewno z dostaniem sie do szkoły tez jest łatwiej ale jak ja zaczynałem przygode z baletem to naprawde był przesiew i nie było łatwo sie dostac. Problem raczej polega na tym że jest stereotyp że to nie jest zawód dla męzczyzny i ja sie wcale nie dziwie. Likwidacja wczesniejszej emerytury i kogo beda trzymac do 65 lat :) heh porazka.
ODPOWIEDZ