Jak to jest z tą wagą?!
[quote:289e282e5b="Father"]Ale rzeczywistość jest inna . Wystarczy rozejrzec sie po ulicy i własnym otoczeniu.
Poza tym szczupłość jest rzecza wzgledną, zależną od budowy ciała.
Telewizyjny wzorzec jest zafałszowany i bardzo często ukrywa się za nim komercja.
Mężczyzn interesują głównie pierwszorzędne cechy płciowe, to znaczy duży biust , wcięta talia z ladnie zarysowujacym się tyłeczkiem, dobrze jak jest on jeszcze osadzony na względnie zgrabnych nogach.
A teraz zagadka: Jak sie nazywa facet który ma bardzo chudą partnerkę?[/quote:289e282e5b]
Echm, aż skomentuję. Ja ważę 49 kilogramów przy wzroście 169 i tyłek mam, psze pana świetny, ma nawet swój męski fanclub. :smile:
Jednak wracając do tematu przewodniego, hm, nie da się ukryć,że waga z tego,co widzę.. wzbudza wielkie emocje. Myślę,że jednak konsultacja z lekarzem jest o wiele bardziej wartościowa niż odejmowanie od swego wzrostu 120. Mnie te rozliczenie wychodzi idealnie,ale co z tego? Toć to taka bzdura, na oko widać,że mam sporą niedowagę (; .
171cm,46kg - ,,wiadomo,że się nadaje" Oj? Przerażające.
Poza tym szczupłość jest rzecza wzgledną, zależną od budowy ciała.
Telewizyjny wzorzec jest zafałszowany i bardzo często ukrywa się za nim komercja.
Mężczyzn interesują głównie pierwszorzędne cechy płciowe, to znaczy duży biust , wcięta talia z ladnie zarysowujacym się tyłeczkiem, dobrze jak jest on jeszcze osadzony na względnie zgrabnych nogach.
A teraz zagadka: Jak sie nazywa facet który ma bardzo chudą partnerkę?[/quote:289e282e5b]
Echm, aż skomentuję. Ja ważę 49 kilogramów przy wzroście 169 i tyłek mam, psze pana świetny, ma nawet swój męski fanclub. :smile:
Jednak wracając do tematu przewodniego, hm, nie da się ukryć,że waga z tego,co widzę.. wzbudza wielkie emocje. Myślę,że jednak konsultacja z lekarzem jest o wiele bardziej wartościowa niż odejmowanie od swego wzrostu 120. Mnie te rozliczenie wychodzi idealnie,ale co z tego? Toć to taka bzdura, na oko widać,że mam sporą niedowagę (; .
171cm,46kg - ,,wiadomo,że się nadaje" Oj? Przerażające.
[b:f903a89bc5]Élodie[/b:f903a89bc5], sama mówisz, że "gołym okiem widać niedowagę'. Tyle że to, co wygląda bardzo chudo u większości ludzi, w balecie nierzadko jest normą, przynajmniej jako pewien kanon estetyczny.
Nie tylko sama waga ma znaczenie, ale też - jeśli nie bardziej - proporcje sylwetki, warunki. Jeśli ktoś jest tylko szczupły, nie ma mięśni, rozciągnięcia, to i tak niewiele będzie w stanie zrobić.
Nie tylko sama waga ma znaczenie, ale też - jeśli nie bardziej - proporcje sylwetki, warunki. Jeśli ktoś jest tylko szczupły, nie ma mięśni, rozciągnięcia, to i tak niewiele będzie w stanie zrobić.
[quote:c6a4bef2cf]171cm,46kg - ,,wiadomo,że się nadaje" Oj? Przerażające.[/quote:c6a4bef2cf]
No, niestety, jest to przerażające, ale takie są pewne normy i opinie w profesjonalnym baletowym środowisku. Teraz coraz częściej się mówi takim tancerkom, wychudzonym "dziękujemy", bo wiadomo, że niektóre (ciężkie przypadki) zbyt długo nie pociągną. A teraz zależy ludziom bardziej na czymś innym niż tylko pięknie leżący kostium na wieszaku.
No, niestety, jest to przerażające, ale takie są pewne normy i opinie w profesjonalnym baletowym środowisku. Teraz coraz częściej się mówi takim tancerkom, wychudzonym "dziękujemy", bo wiadomo, że niektóre (ciężkie przypadki) zbyt długo nie pociągną. A teraz zależy ludziom bardziej na czymś innym niż tylko pięknie leżący kostium na wieszaku.
zawsze szczupłe tancerki będą uważały że balet jest dla tancerzy szczupłych a te które nie wyglądają jakoś arcy szczupło lub chudo że należy dać szansę komuś więcej niż bardzo szczupłym osobom, na tym forum są takie dwa obozy i żaden nie przekona drugiego
[quote:e3371f46a6="Cheryl"]niż taka z nadwagą. [/quote:e3371f46a6]
nie każda tancerka która nie wygląda jak wieszak ma nadwagę, chyba zapominamy o tak zwanym zdrowym przedziale wagi, a w niektórych świadomości są ludzi z niedowagą (mile widziane w balecie) i z nadwagą
[quote:e3371f46a6="Cheryl"]niż taka z nadwagą. [/quote:e3371f46a6]
nie każda tancerka która nie wygląda jak wieszak ma nadwagę, chyba zapominamy o tak zwanym zdrowym przedziale wagi, a w niektórych świadomości są ludzi z niedowagą (mile widziane w balecie) i z nadwagą
ano własnie - pamiętajcie, ze mozna być "normalnym" a w balecie wyglądac "jakby sie mialo nadwagę". Nadwaga wg standardów przeciętego człowieka i baletu to są dwie rózne rzeczy - nadwaga u tancerki bedzie np. oznaczała nie to ze ma więcej kilogramów niż powinna mieć przy swoim wzroście itd, ale to, ze jej partner nie podniesie....
Niestety - tancerki z tego i wielu innych względow musza być szczupłe, ale nie powinno to prowdzić do patologicznego obnizania wagi, zaburzeń odżywiania, problemów zdrowotnych i nieestetycznego wyglądu "szkieletów", ale oczywiście estetyka jest rzeczą względna i to co jednemu się podoba bo "szczupłe' drugi już uzna za zbytnie wychudzenie.
Bo nie to jest piekne co jest piekne, ale to co sie komu podoba...
Niestety - tancerki z tego i wielu innych względow musza być szczupłe, ale nie powinno to prowdzić do patologicznego obnizania wagi, zaburzeń odżywiania, problemów zdrowotnych i nieestetycznego wyglądu "szkieletów", ale oczywiście estetyka jest rzeczą względna i to co jednemu się podoba bo "szczupłe' drugi już uzna za zbytnie wychudzenie.
Bo nie to jest piekne co jest piekne, ale to co sie komu podoba...
[quote:d92dd309a1="Kasia G"]ano własnie - pamiętajcie, ze mozna być "normalnym" a w balecie wyglądac "jakby sie mialo nadwagę". Nadwaga wg standardów przeciętego człowieka i baletu to są dwie rózne rzeczy (...)[/quote:d92dd309a1]
Tak, o tym też warto pamiętać - chociaż wydaje mi się, że to głównie to osób jeszcze nie obeznanych z baletem, które mogą tutaj źle zinterpretować słowo 'nadwaga', przekładając je na realia nie-baletowe.
Szczupła sylwetka zresztą nie jest jedynym atutem - ważne jest również ładne podbicie, długie nogi. Nie każda tancerka to ma, tak samo jak nie każda musi mieć aż taką bardzo szczupłą budowę.
Widziałam również sporo tancerek tańczących klasykę o budowie wręcz powiedziałabym bardzo mocnej, z podkreśleniem na bardzo;) (aczkolwiek chodzi o mięśnie, a nie tłuszcz, po prostu takie predyspozycje widocznie), jednocześnie z bardzo dobrą techniką, i równie ładnym ruchem. I w niczym nie odczuwało się braku owego rachitycznego wyglądu!
Tak, o tym też warto pamiętać - chociaż wydaje mi się, że to głównie to osób jeszcze nie obeznanych z baletem, które mogą tutaj źle zinterpretować słowo 'nadwaga', przekładając je na realia nie-baletowe.
Szczupła sylwetka zresztą nie jest jedynym atutem - ważne jest również ładne podbicie, długie nogi. Nie każda tancerka to ma, tak samo jak nie każda musi mieć aż taką bardzo szczupłą budowę.
Widziałam również sporo tancerek tańczących klasykę o budowie wręcz powiedziałabym bardzo mocnej, z podkreśleniem na bardzo;) (aczkolwiek chodzi o mięśnie, a nie tłuszcz, po prostu takie predyspozycje widocznie), jednocześnie z bardzo dobrą techniką, i równie ładnym ruchem. I w niczym nie odczuwało się braku owego rachitycznego wyglądu!