Strona 8 z 26

: wt sty 16, 2007 5:14 pm
autor: milton
No ja niestety będę musiał jeszcze trochę poczekać, bo w pronumeracie znacznie później przychodzą numery. A jakie są najbliższe plany (2,3 numery) i w czyich wykonaniach (szczególnie Klejnoty......wreszcie coś, co rzadko można obejrzeć)?

: wt sty 16, 2007 5:57 pm
autor: Kasia G
tak jak pisałam: za miesiac Klejnoty, potem prawdopodobnie Córka źle strzeżona. Klejnoty z Paryża, 2005 rok (wspominaliśmy o tym nagraniu gdzies na forum), Córka chyba znów z Australii, podobnie jak Giselle... Co dalej nie wiem

: śr sty 17, 2007 6:54 pm
autor: raisa
Ja zauważyłam, że balety z Australi (xDD) mają kiepską jakość i mniej miło się je ogląda.
A Kasiu G, możesz zdradzić nam jaki jest nakład na jeden numer?

: śr sty 17, 2007 10:00 pm
autor: Kasia G
nie mogę zdradzic bo nie wiem - ja tylko pisze teksty do kojenych DVD i to wszystko. Fakt, australijskie produkcje sa gorszej jakosci, ale skoro w Empikach kosztują w serii Opus Artye kilkadziesiat złotych a w seri La scala niecałe 20 to i tak warto...

: czw sty 18, 2007 5:52 pm
autor: raisa
Oczywiście, ja nie zaprzeczam że nie warto kupować tej seri. Zawsze nie moge się doczekać następnego numeru.
Wstyd mi się przyznać ale nigdy nie słyszałam (no może słyszałam ale nie kojarze) baletu Klejnoty, który wyjdzie w następnym numerze. O czym on jest?

: czw sty 18, 2007 6:28 pm
autor: Kasia G
o niczym ;)

Premiera „Klejnotów”, która odbyła się w 1976 roku w New York City Ballet mogła zbić z tropu nie jednego miłośnika baletu. Był to wielki, zupełnie abstrakcyjny balet, w dodatku złożony z trzech odrębnych części, jakby mniejszych baletów zupełnie pozbawionych najmniejszych nawet cech dramaturgicznych. W „Klejnotach” chodzi tylko o wyłącznie o zaprezentowanie neoklasycznej sztuki tańca podniesionej do celu samego w sobie. Również tytuł baletu i nazwanie poszczególnych jego części nazwami drogocennych klejnotów: Szmaragdy, Rubiny i Brylanty była dość przypadkowa. Balanchine chciał dla swojego nowego spektaklu pięknych, bogatych i połyskliwych kostiumów „niczym klejnoty” i stąd wzięła się cała koncepcja. Poszczególne części baletu miały ponadto odwoływać się tak w języku tańca i choreografii, jak i w kostiumie, do trzech typów baletu, do trzech historycznych i narodowych stylów i „temperamentów”.

: czw sty 18, 2007 6:45 pm
autor: milton
Treści jako takiej brak. Abstrakcyjny balet Balanchina. Niesamowita obsada plus długość (156minut). Mówiąc szczerze miałem zamiar nawet kupić ten balet na dvd wcześniej bo jest nie do zdobycia (nawet w internecie). Świetnie że również takie balety (w takich wykonaniach) są w tej serii i to na zmianę z klasyką. Ja czekam później szczególnie na Gajane.

: czw sty 18, 2007 10:30 pm
autor: Joanna Bednarczyk
[quote:56f0e76db9="milton"] Ja czekam później szczególnie na Gajane.[/quote:56f0e76db9]

to ciekawe czyżbyś lubił esetyczno- ideowe przesłania socrealizmu :wink:

musze przyznać ze też bym chętnie zobaczyła go w wersji oryginalnej z tymi wszystkimi: żołnierzami straży granicznej, pasterzami, kołchoźnikami i dywersantami.

ale raczej z ciekawości, a nie dla doznań estetycznych

co do doznań estetycznych "Wesele" było super równie dobre jak paryska wersja

: pt sty 19, 2007 12:04 am
autor: milton
Niezupełnie;) po prost to jeden z baletów których nie widziałem (które są jak dla mnie nie do zdobycia) i które chętnie bym poznał tak jak Fontanna Bachczysaraju czy poszukiwany przeze mnie Zielony Stół, Szach Mat czy Trójkątny Kapelusz. Nie trawie ogólnie ani estetyki ani założeń ideologicznych socrealizmu ale nie powiem że wszystko jest be. Np. Spartakus bardzo mi się podobał i ze względu na moją fascynację Rosją chętnie bym właśnie tego typu balety obejrzał. Również po to, żeby wyrobić sobie gust i zdanie o danych dziełach czy stylach.
Do Wesela chyba jeszcze nie dorosłem tanecznie ( w sensie poznania literatury, prądów, również zdobycia odpowiedniej techniki) chociaż było na pewno bardzo interesujące. Znacznie bardziej podobał mi się Ognisty Ptak. W ogóle była to w/g mnie najlepsza część dotychczas. Do tej poru nie wypowiadałem się na temat poszczególnych części to zrobię to teraz.
1. Jezioro w wykonaniu szwedów. Jak dla mnie tragedia. Najgorsze jezioro jakie widziałem (mówię o klasycznych wersjach). I jeszcze wycięli końcowe adagio Zygfryda pod koniec 1 aktu :twisted: ( to mnie naprawdę wkurzyło bo ten fragment w wykonaniu Nureyeva był przełomowy fdla mojego tańca w ogóle...wtedy postanowiłem na poważnie wziąć się za klasykę) Moim ulubionym pozostanie w wykonaniu ABT z Murphy i Corella.
2. Spartacus bardzo pozytywnie. Inny od rosyjskie ale zdecydowanie in plus
3. Coppelia. I tu się narażę zapewne wielu forumowiczom. Nie podobało mi się bardzo. Ani kostiumy ani wykonanie. Do Franza przyczepić się nie mogą ale Swanilda. Raziła mnie od samego początku mimiką, potem po prostu nie podobała mi się technicznie, stylistycznie. Oglądałem kilka Coppelii ale tutaj wyjątkowo trudno dotrwałem do końca. Liczę się z linczem za moje zdanie o Swanildzie ale takie są moje odczucia. Zdecydowanie najlepsza Coppelia jest wykonaniu Kirov'a (w/g mnie oczywiście).
4. Dziadek...dalej Royal i dalej Alina. Tutaj za to mi się ona strasznie podobała. Bez porównania do Coppelii. Charakter jej znacznie bardziej pasuje do właśnie takich ról....zwiewna , eteryczna, cudowna. Zdecydowanie jedno z najlepszych wykonań Dziadka (chociaż znowu moje ulubione jest w wykonaniu Kirov'a:)
O Weselu i Ognistym ptaku już pisałem a Giselle jeszcze nie oglądałe (przymierzam się do kupna w wykonaniu Zakharovej i Bolle ponieważ po fragmentach na youtube byłe zachwycony). To tyle.

: pt sty 19, 2007 2:13 pm
autor: .:Odylia:.
kituś ale Swanildy nie tanczyla Alina Cojocaru tylko Leanne Benjamin,którą możesz też zobaczyć jako Ognistego Ptaka w tej serii...