Kanapa jest dobra. Kiedyś jak była u mnie Dominika (jest na forum jako Pinkuska) rozciągałyśmy się razem. No i wysłałyśmy sms do naszej pani, że sie rozciągamy itd..... A pani odpisała, że ma nadziję, że będe miała we wtorek pełne szpagaty, nogę na 180 stopni itp. Potem jak już na prawą nogę niewiele mi brakowało to wsadziłam sobie poduszkę. I już był pełny szpagacik tylko z małym podniesieniem terenu=) Śmiałyśmy się, że pójde na balet z poduszkami. Ale nie poszłam=)
Dominika pamiętasz??
Wracając do improwizacji: bez niej nie byłoby tańca! a bez tańca życia :P Ja kocham to robić, improwizuje przemieszczająć sie po całym piętrze u mnie w domu. Niby lustro w pokoju mam, ale ono nadaje się tylko to kontrolowania pracy stóp np. tondi albo kudepje takie malutkie (oczywiscie przepraszam za złą pisownie). Mam w domu takie nawet długie korytarze wprost stworzone do obrotów. No i rewia na schodach! Robiliście kiedys rewię na schodach? Spróbujcie bo świetna zabawa! Co do podobnego tańczenia na zajęciach to mnie też sie to nie udaje. A szkoda ;)
Mi w moich skromnych improwizacjach pomaga ogrome okno balkonowe, ktore wieczorem (a wtedy chce mi sie najbardziej tanczyc;D) zamienia sie w lustro:) No moze nie tak doskonale, ale zawsze:)
ja najbardziej lubię lustro w sypialni rodziców. No i jeszcze jedno lustro, na przeciwko którego jest taki jakby parapet. Tam się dobrze cwiczy!!!! Tylko sa kafelki:/
ja zdecydowanie wolę nietypowe brzmienia. najlepiej jakiś punk tudzież blues. jazz też jest fajny do tańca,bo nie można łatwo przewidzieć dźwięków - tak jak ruchów w improwizacji :D
ha! a mnie dzisiaj napadlo i na sztuce pod lawka sie rozciagalam z przjaciolka... nasza klasa ogladala jakis film...moze i nawet byl ciekawy, ale mnie TOTALNIE napadlo na rozciaganie :twisted: No to tyle :P
Uwielbiam improwizować w domku, kiedy nikt na mnie nie patrzy :) Wtedy jestem tylko ja i MÓJ taniec. A co do muzyki to tańczyć można do dosłownie wszystkiego ;) Wiem, praktykowałam.