Film... czyli to, co oglądacie...
ja szczerze mowiac nie trawie wladcy pierscieni, tzn lubie 2 czesc, ale to tylko dlatego ze jest tam najwiecej mojego ulubionego aktora. wg mnie ten film jest nie do przetrawienia dla osob ktore tej ksiazki nie czytaly.
ja tez raczej nie ogladam filmu dwa razy pod rzad, ale ksiazke, czasami tak, rzadko to sie zdarza ale jednak... moze mam hopla :D
ja tez raczej nie ogladam filmu dwa razy pod rzad, ale ksiazke, czasami tak, rzadko to sie zdarza ale jednak... moze mam hopla :D
-
chmieleslava666
- Posty: 303
- Rejestracja: pt sty 18, 2008 4:54 pm
ja lubię obejrzeć raz film w kinie i drugi raz, ale nawet nie po pół roku, tylko po roku, drugi raz w domu. inna atmosfera i czas robią swoje i czuje się, jakbym oglądała coś po raz pierwszy. a z książkami jest jeszcze inaczej: niby wiem, że jak przeczytam raz, to powinnam odczekać rok i więcej nie wracać, ale mam takie książki, które czytałam 6 razy i za każdym razem mnie zaskakują... ale staram się właśnie robić duże odstępy.
-
fijoletowa
- Posty: 196
- Rejestracja: sob kwie 19, 2008 3:33 pm
są filmy, które z czasem odbiera się w zupełnie inny sposób, bądź dopiero zaczyna się rozumieć. ah, 'podwójne życie weroniki' obejrzałam wiele razy i za każdym razem ważniejszy jest dla mnie inny wątek. a 'amelie' obejrzałam miliard piedziesiąt tysięcy razy i np. dopiero po paru obejrzeniach rozumiałam co znaczy dziwny zwrot 'nawet karczoch ma serce'- wreszcie się dowiedziałam co to w ogóle serce karczocha :D
-
chmieleslava666
- Posty: 303
- Rejestracja: pt sty 18, 2008 4:54 pm
-
fijoletowa
- Posty: 196
- Rejestracja: sob kwie 19, 2008 3:33 pm
[quote:9bb0b5bbb4="Princess Maron"]ale po co oglądać jakiś film cały czas? [/quote:9bb0b5bbb4]ja niektore fi,y moge ogladac bez przerwy, na przyklad gwiezdne wojny (stara trylogia) i wiele innych, to sie staje pasja patrzenia a nie szukania w tym czegos nowego choc to troche tez i wtedy mi nie przeszkadza ze wiem jak sie skonczy