CO SĄDZICIE O MUSICALACH? :)

Miejsce na tematy luźno związane z baletem, tańcem i kulturą, a także posty "zapoznawcze" nowych członków Forum, nawiązywanie kontaktów;
Change
Posty: 125
Rejestracja: śr gru 29, 2004 10:31 pm

Post autor: Change »

A ja wspomne o "Moline Rouge". Uwielbiam w nim piosenke "Roxan"!! 8)
tancereczka19
Posty: 64
Rejestracja: śr cze 08, 2005 8:19 pm

Post autor: tancereczka19 »

Też lubie tą piosenke. Ale moją ulubioną jest "One day I'll fly away" :wink:
Co do talentów :wink: : w musicalach obowiązuje podział na zespół wokalny i zespół taneczny. Wiadomo więc że wokaliści są bardziej ukierunkowani na wokal, a tancerze na taniec i najczęściej mają jakieś wykształcenie w tym zakresie ( mówie o szkołach muzycznych czy też baletowych). To jednak nie oznacza, że nie mają innych talentów, wręcz muszą je posiadać by przejść pomyślnie eliminacje. Do musicali dostają się niesamowicie wszechtronnie uzdolnieni ludzie, którzy umieją i śpiewać i tańczyć a do tego są świetnymi aktorami. Znam wielu tancerzy, którzy równie dobrze mogliby być wokalistami, bo pięknie spiewają :)
Tranquility
Posty: 1123
Rejestracja: ndz kwie 10, 2005 1:33 pm

Post autor: Tranquility »

[quote:2721df32cb="Terpsychora"]A ja wspomne o "Moline Rouge". Uwielbiam w nim piosenke "Roxan"!! 8)[/quote:2721df32cb]

ale tytuł tej piosenki to chyba "Le Tango de Roxanne" :D

a moja ulubiona piosenka to "Elephant Love Medley" :D
Rotbart
Posty: 394
Rejestracja: pn maja 02, 2005 12:47 pm

Post autor: Rotbart »

[quote:bb48d55427="tancereczka19"]Też lubie tą piosenke. Ale moją ulubioną jest "One day I'll fly away" :wink:
Co do talentów :wink: : w musicalach obowiązuje podział na zespół wokalny i zespół taneczny. Wiadomo więc że wokaliści są bardziej ukierunkowani na wokal, a tancerze na taniec i najczęściej mają jakieś wykształcenie w tym zakresie ( mówie o szkołach muzycznych czy też baletowych). To jednak nie oznacza, że nie mają innych talentów, wręcz muszą je posiadać by przejść pomyślnie eliminacje. Do musicali dostają się niesamowicie wszechtronnie uzdolnieni ludzie, którzy umieją i śpiewać i tańczyć a do tego są świetnymi aktorami. Znam wielu tancerzy, którzy równie dobrze mogliby być wokalistami, bo pięknie spiewają :)[/quote:bb48d55427]

W ,,Miss Saigon" ten podział jest bardzo jaskrawy, wokaliści śpiewają i nie tańczą (za wyjątkiem ,,American Dream", poza tym tlyko jakieś drobne elementy), a tancerze głównie tańczą i śpiewają partie zbiorowe, przeważnie dużo lżejsze od partii wokalistów. Ale inaczej jest już w ,,Kotach" gdzie większość kotów musi i śpiewać i tańczyć (choć do śpiewania maja głównie pojedyncze, popisowe numery, a resztę w zespole), że już nie wspomnę o ,,Grease".
girl interrupted
Posty: 45
Rejestracja: pt cze 03, 2005 8:23 pm

srebrny ekran

Post autor: girl interrupted »

Myślę, że warto tez wspomniec o musicalach starszej daty , tych rodem ze srebrnego a pózniej podkolorowanego ekranu jak "Świąteczna gospoda", "Spotkajmy się w Saint Louis", "Gigi" czy sztandarowa "Deszczowa piosenka" ,do których ja osobiście ma wielki sentyment . Chociaz mam wrażenie, że obrazy tego typu to właśnie bardziej filmy muzyczne niż musicale. Co o tym sądzicie?
tancereczka19
Posty: 64
Rejestracja: śr cze 08, 2005 8:19 pm

Post autor: tancereczka19 »

Rotbarcie, masz racje. Ja sama widziałam te musicale po pare razy i jestem tego samego zdania. Miss Saigon jest najmniej tanecznym musicalem w Romie, jaki widziałam, ponieważ akcja głównie skupia się na głównych bohaterach i to wokaliści mają najwieksze pole do popisu.
W Grease jest bardzo dużo tańca, chociaż tancerze nie śpiewają chyba aż tyle co w Kotach, które są chyba najbardziej wyczerpujące dla artysty :wink:
Przy castingach do Kotów poprzeczka była postawiona bardzo wysoko, bo oprócz tańca, duża wagę przywiązywano do możliwości wokalnych tancerzy, bo jest to materiał bardzo wmagający wokalnie. Żeby jemu sprostać cały zespół musiał być śpiewający :)
Natomiast ja uwielbiam i Grease i Miss Saigon i Koty :) Szkoda że dwóch pierwszych juz nie grają...
Joanna Bednarczyk
Posty: 549
Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm

Post autor: Joanna Bednarczyk »

Musical czy film muzyczny, juz kiedys zabierałam głos w tej sprawie , ale skoro girl interrupted pytasz się o nasze zdanie? Dla mnie okreslenie" film muzyczny" choć poprawne jest jednak pojęciem ogólnym, bardzo szerokim, czego przykładem jest książka L. Kydryńskiego "Kino Muzyczne: przewodnik po filmach muzycznych", w którym zestawione są obok siebie takie filmy jak np:"Śpiewak jazzbandu" (czyli pierwszy film dzwiękowy) "Deszczowa piosenka" i inne znane klasyki, aż po filmy takie jak" The Doors" czy "Dirty dancing". W znaczeniu bardzo ogólnym wszystkie te filmy mogą być okleślane jako filmy muzyczne, ale trzeba pamiętać ze musical to jednak określony gatunek zarówno teatralny jak i filmowy i jak kazdy gatunek rządzi sie okreslonymi regułami. W przypadku musicalu filmowego typowe wyznaczniki to: kategoria rozrywki, konstrukcja pożądania seksualnego i charakterystyczne"napięcia narracyjne"( np: nie dziwi nas że realistyczna norma narracyjna zostaje przerwana i nagle bohaterowie tańczą i śpiewają). w tym sensie wymienione przez ciebie filmy "Gigi", "Deszczowa piosenka" itd. to musicale par exellance, szczytowe, najbardziej "dojrzałe" owoce tego gatunku filmowego. Reasumując to nieco przydługie wymądrzanie się moim zdaniem nie każdy film muzyczny jest musicalem, ale z pewnoscią wyzej wymienione nim są. Uff
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

Jesli chodzi o musicale 'starszej daty', to zdecydowanie 'Na przepustce' z Gene Kelly'm i Frankiem Sinatrą :)
Czajori
Posty: 1638
Rejestracja: pt sie 12, 2005 2:13 pm

Post autor: Czajori »

Do tego wszystkie musicale z małą Shirley Temple: urocze.... świetne na poprawę humoru :)
aniaka
Posty: 138
Rejestracja: sob sie 13, 2005 2:55 pm

Post autor: aniaka »

[quote:0f38ab2c7e="Kasia G"]uwielbiam Hair i Jezus Christ Superstar - oba w rersji filmowej oczywiście bo na scenie jeszcze nie widziałam[/quote:0f38ab2c7e]

Ja mam na punkcie "Jesus Christ Superstar" tak zwanego bzika :) Mam go na kasecie, orginalnym albumie i miałam przyjemność widzieć go na żywo w wersji polskiej w Teatrze J. Słowackiego w Krakowie :)))) Nigdy tego nie zapomne bo było świetnie!! Wydałam kupe kasy, gdyz poszłam 2 dni z rzędu i naprawdę nie żałuję :)))))) Wspomnę tylko, że Jezusa grał Maciej Balcar, a Judasza Janusz Radek :)))))))
ODPOWIEDZ