Drogi ZawszePrzyTobie,
mozna odrzucac wszelkie stereotypy, ale trzeba byc realista. Czy ktos w tej dyskusji podal choc jeden przyklad baleriny, ktora zaczela prace nad tancem po 20-tym roku zycia? To bylby jakis konkretny przyklad, ktory moglby zachecic nasza Chudzinke do dalszej pracy. Czytujecie na pewno biografie swych baletowych idoli - czy sa jakies przyklady poznego startu? Podajcie je tutaj. Taki entuzjam "na glupiego" naprawde do niczego nie prowadzi i nie mozna zaciecia w dazeniu do jakiegos nierealistycznego celu porownywac z walka z ciezka choroba.
Droga Chudzinko, pisalas kilka postow wyzej: "ja czuje mocno ze balet jest moja pasja,ale nie pasja by zachwycac sie jego pieknem samym w sobie ale by i wspó©©tworzyc to piekno."
Piekne slowa, ale wydaje mi sie, ze moze je powiedziec kazdy, kto rzeczywscie pasjonuje sie czymkolwiek. Kiedy slucham fantastycznej opery, fantastycznie zaspiewanej i zagranej, chce byc wsrod wykonawcow i wspoltworzyc to wydarzenie, co nie oznacza, ze zapisze sie od razu na lekcje spiewu operowego. Oddzialywanie wielkiej sztuki jest wlasnie takie - porusza Cie do tego stopnia, ze nie wyobrazasz sobie, jak mozesz przejsc przez zycie nie uczestniczac w tej sztuce aktywnie.
Podobnie rzecz ma sie z baletem. Mimo ze nie mam absolutnie zadnych warunkow fizycznych do tanca baletowego (na pewno nie nazwalabym siebie Chudzinka ;-) ), malo tego, nigdy nie pociagal mnie taniec, nawet ten "zwykly", towarzyski, od kilku lat szaleje na puncke baletu. Od dziecka bylam fanem muzyki pwaznej i przypuszczam, ze nie bylo dla mnie wielkim problemem wejscie w swiat baletu. Dzis moja pasje realizuje ogladajac produkcje baletowe - na zywo lub na DVD. Kiedy je ogladam, sama czuje sie jak balerina! Zauwazylam nawet, ze troche inaczej chodze! Ale najsmieszniejsza historia zdarzyla mi sie kilka tygodni temu - nie moglam spac, zaczelam wiec sobie w lozku ogladac "Raymonde" z Bolszoj, ktora kupilam tego dnia, nie wiedzac zupelnie, czego bo tym balecie oczekiwac. Wciagnal mnie tak, ze mimo poznej pory obejrzalam caly, ponad 2 goidzinny program i zasnelam pelna wrazen. Rano obudzilam sie z .... okropnym bolem miesni, takim, jakbym co najmniej zdobyla trzy sredniej wielkosci szczyty. Byl to typowy bol po solidnym wysilku fizycznym, tyle ze nie moglam go niczym wyjasnic. Zapytalam teoretyka sportu, czy mozliwe jest, by ogladanie 2godzinnego przedstawienia baletowego wywowlalo u mnie taka reakcje. Powiedzial mi, ze wg niedawnych badan, ktorym poddano kibicow sportowych, przemiany biochemiczne w organizmie ogladajacych wydarzenie sportowe kibicow sa czesto podobne do tych, ktore zachodza w organizmie ogladanego sportowca. Oczywiscie, mozna to rozciagnac na wszelkie formy aktywnosci fizycznej, w tym taniec, jesli tylko odpwiednio sie nim emocjonujemy. Zatarlam raczki z zadowolenia - moze w takim razie wystarczy ogladanie programow z cwiczeniami gimnastycznymi, zeby osiagnac jako taki poziom sprawnosci fizycznej i spalic kilka kalorii ;-) ?
Po co o tym pisze? Wydaje mi sie, ze wazne jest realistyczne podejscie do rzeczy, o czym juz pisalam. Nie ma gorszego wroga pasji niz frustracja, a ta jest normalnym objawem sytuacji, o ktorej piszesz: zaczynasz tanczyc za pozno i nigdy nie dojdziesz do poziomu profesjonalnej baleriny. Pogodz sie z tym! To oczywiscie nie oznacza rezygnacji z Twojej pasji, ale pomoze Ci jasniej spojrzec w przyszlosc i zrozumiec, co mozesz w danej sytuacji zrobic. Mozesz przeciez bayc teoretykiem baletu, ktos juz o tym wspomnial (chyba KasiaG.), mozesz osiagnac poziom, ktory pozwoli Ci uczyc tanca. Nie wiem, nie jestem fachowcem, ale jestem pewna, ze wiele osob moze Ci podpowiedziec, co z ta wielka Twoja pasja zrobic. Pamietaj jednak: nie zadreczaj sie tym, ze nie bedziesz nigdy Plisiecka czy Foneyn, bo bardziej sobie tym szkodzisz niz pomagasz. Glowa do gory! :D
Pozdrawiam, Iza
niespelnione marzenia
Witam wszystkich i muszę przyznać , że temat się bardzo rozwinął i zawiera dużo ciekawych wypowiedzi . I cieszę się , że znajdują się tu min. słowa te krzepiące , które dodają troszkę otuchy i odwagi w dążeniu przez tych nie spełnionych do osiągnięcia jakiegoś celu czy choć tej minimalnej satysfakcji . I tak na koniec zwracam się do różnych osób mogących poprowadzić takie zajęcia , oraz instytucji kulturalnych zajmujących się min. możliwością zorganizowania takich zajęć czy ich propagowaniem o pomoc i wyciągnięcie nieraz ręki . Bo gdy będą chętni do uczestnictwa w takich zajęciach to myślę , że jest to pomysł godny uwagi. Pozdrawiam wszystkich kochających tą piękną formę tańca jaką jest balet . :)
-
ZawszePrzyTobie
- Posty: 18
- Rejestracja: czw paź 30, 2003 8:42 pm
@Ariodante (tudzież Izo) :) Nie potrafie (nie wiem czy chce) być racjonalistą. Twoje słowa polecam wszystkim bo mówią całkowitą prawdę! I jest właśnie tak jak mówisz. Ale nie w "moim świecie".
@Joooasia każda droga do sukcesu jest trudna. Ale wierz w siebie. Wszystko (ale to wszyyystko) przed Tobą ;)
@baletmistrz z krakowa ;] dobra robota :!:
Pozdrowienia!
@Joooasia każda droga do sukcesu jest trudna. Ale wierz w siebie. Wszystko (ale to wszyyystko) przed Tobą ;)
@baletmistrz z krakowa ;] dobra robota :!:
Pozdrowienia!