Strona 5 z 18

: ndz wrz 11, 2005 8:23 pm
autor: Lupus
[quote:a4270ef758="Rotbart"]Lupusie, jesteś pianistą?[/quote:a4270ef758]

Zgadza się.

: ndz wrz 11, 2005 8:32 pm
autor: sisi
[quote:0a51e722a8="Rotbart"]Akceptacja i zrozumienie są najważniejsze - samo bycie tancerzem/tancerka nie oznacza szczęśliwszego małżeństwa czy związku. Przecież można uprawiać ten sam zawód, ale nie rozumieć drugiej osoby, zwłaszcza jeśli pojawia się rtwalizacja. Nie-tancerz może przecież tak samo dobrze rozumieć tancerkę i mieć zadatki na świetnego dla niej męża ;) [/quote:0a51e722a8]

dokładnie tak. mimo wszystko chyba tak bywa ze wiele tancerek ciągnie do mężczyzn jakkolwiek zaangażowanych w sztukę... (np. mnie ;)) choć to nie reguła.

: ndz wrz 11, 2005 9:03 pm
autor: Rotbart
Wiadomo - ta sama wrażliwość - oprócz zrozumienia - to prawdziwy skarb :)

: ndz wrz 11, 2005 9:09 pm
autor: Wojtek4p
Witam . I zgadzam się z opiniami Joanny, Lupusa i Rotbarta bo wspólne zainteresowania zawodowe w zyciu człowieka to nie wszystko .
Wiadomo , że jak kobitka i facio dobrze się rozumieją i dogadują to nic im nie stanie na przeszkodzie ich związku . :)

: ndz wrz 11, 2005 9:09 pm
autor: Czajori
Trudno powiedzieć - właściwie nie wiem, czy to w ogóle możliwe - czy mąż-tancerz jest lepszy od męża nie tańczącego zawodowo. Żadna zasada zdaje się nie istnieć i chyba nikt z nas nie podejmie się jednoznacznego sądu w tej kwestii. Tak samo nikt chyba nie stwierdził bezpośrednio, że tancerze są najciekawsi ze wszystkich facetów! O tym, czy facet jest fajny i ma zadatki na dobrego męża, decyduje tysiąc innych rzeczy, a nie tylko jego profesja...
O, właśnie, Wojtek świetnie to ujął :D

Recepty nie ma .....

: pn wrz 12, 2005 8:27 pm
autor: Tanc...
Prawda to i nie ma recepty .Każdy człowiek jest inny i mąż pewnie też .Ja jestem mężem mojej żony :lol: też tancerki i mam ją przy sobie i w domu i w pracy :lol: a czasami to bardzo przy sobie w parze na scenie :lol: choć kiedyś nie lubiliśmy ze sobą tanczyć :lol: teraz już nie ma takiego problemu .Chyba dorośliśmy :lol: .Ale czytałem tu we wcześniejszych postach o jakiejś rywalizacji ? u nas tego nie ma, raczej partnerstwo i zrozumienie zawodowe i żadnych konfliktów i oby tak wszystkie małżeństwa i te tańczące i te mieszane i te nietańczące!!! Pozdrawiam. :D

Re: Recepty nie ma .....

: pn wrz 12, 2005 8:35 pm
autor: Paula
[quote:caed92d7dd="Tanc..."]choć kiedyś nie lubiliśmy ze sobą tanczyć :lol: teraz już nie ma takiego problemu .Chyba dorośliśmy [/quote:caed92d7dd]

A no własnie jak to jest z tańczeniem partnerskim, małżeńskim czy jakkolwiek to określić...

P.S. Tanc... fajnie że tu Pana/Ciebie mamy. Przynajmniej można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy od zawodowego tancerza :)

: wt wrz 13, 2005 10:02 am
autor: Magda
Przez moment pojawił się tu wątek dzieci...no właśnie, czy ciąża i urodzenie dziecka są przeszkodą w karierze tancerek?
Bo rozumiem, że baletnica z brzuszkiem nie tańczy na scenie? :shock:
A tak w ogóle to do jakiego wieku baletnice występują na scenie?
Czy jeśli chodzi o barierę wiekową klasyka ma bardziej restrykcyjne ograniczenia, czy też nie ma to zupełnie znaczenia?

: wt wrz 13, 2005 12:11 pm
autor: Nefretete
[quote:5f738e9fe9="Magda"]
A tak w ogóle to do jakiego wieku baletnice występują na scenie?
[/quote:5f738e9fe9]

chyba im starsza tancerka, tym rzadziej pojawia się na scenie, w tym wieku też gra się już inne partie. Znam tancerki, które po 40-tce jeszcze tańczą bądź tańczyły. Ale później to już raczej nie.

: wt wrz 13, 2005 12:12 pm
autor: sfra
Carla Fracci nadal tańczy! I to podobno Odettę !