Strona 36 z 39

: śr paź 17, 2007 1:03 pm
autor: Kasia :))
W improwizacji najpiękniejsze jest to, że obowiązuje wolność stylu. Można zrobić zupkę z wielu warzywek, których wcześniej nigdy byś nie zmieszała.
I kto wie - może odkryje się nowe przepisy?
;)

: wt paź 23, 2007 6:42 pm
autor: monika
Ooo dokładnie Kasiu;) Fajnie to ujęłaś. Ja też uwielbiam tańczyć improwizując (na razie to chyba jedynie tak umiem;/) ale zaprzestałam od kiedy uderzyłam się głową w szafę;|... pozdrawiam.

: sob kwie 17, 2010 7:59 pm
autor: Agne$
Odświeżam temat...
Jakiś czas temu improwizowałam sobie w domu i gdy robiłam obrót , natrafiłam na przeszkodę w postaci paska z metalowymi częściami... W miejscu pod palcami miałam dosyć głębokie przecięcie, więc ciekawie nie było :\ Tata ortopeda :) więc obyło się bez zbędnych spotkań. 8) Chodziłam po zewnętrznej stronie stopy lekko dotykając podłogi... Naszczeście szybko się zagoiło. I od teraz z reguły sprawdzam czy nic niebezpiecznego dla mnie nie leży :P

: sob kwie 17, 2010 8:19 pm
autor: sisha945
to ja nadepnełam na wtyczke od głosników, i odpadl precik we wtyczce, głosniki nie dzialaja, i bolalo tez nie malo :? ;)

: sob kwie 17, 2010 8:29 pm
autor: Agne$
Więc nie tylko ja niszczę/szkodzę :D

: sob kwie 17, 2010 8:29 pm
autor: Alya
a ja zwykle się tak wczuwam, że praktycznie zawsze walnę nogą o jakieś krzesło, kant albo mebel ;)

: sob kwie 17, 2010 8:33 pm
autor: Agne$
Ja też zawsze o coś zachaczam a potem kwicze z bólu :/

: ndz kwie 18, 2010 12:13 pm
autor: Bambyno
Z tego co zauważyłam wiele z was zahacza o coś w domu :razz: Ja też należę do tej grupy :razz: I tylko niestety przez to, że mam mały pokój i niewiele miejsca, żeby w nim twórczo improwizować. :D

: ndz kwie 18, 2010 1:00 pm
autor: Agne$
Ja mam mniej miejsca na moje popisy, przez łóżko na środku pokoju :D I przez to często zahaczam o krzesło i biurko chociaż pokój mam duży... ;)

: ndz kwie 18, 2010 1:46 pm
autor: Giselle12
oo zauważyłam chyba na 10 stronie dyskusję o tańcowaniu w szkole
ja mam taki bardzo długi korytarz w szkole i kiedyś w piątek po południu (chyba tak trzy piątki) skakałyśmy w jete z moją koleżanką:)