Flamenco

Dyskusje poświęcone innym formom tańca (jazz, hip hop, funky, break, orientalny, ludowy, irlandzki/szkocki, rewia, etc.)
Neidiana
Posty: 9
Rejestracja: śr wrz 06, 2006 6:08 pm

Post autor: Neidiana »

Pierwsze zajecia miałam dopiero w piątek, bo wczesniej nie zebraóła się grupa(ja i jeszcze jedna osoba :( ). Ale w piątek przyszło 5 osób i było wspaniale!!!!!!!!!!! Zastanawia mnie tylko, czemu nie "odkryłam" flamenco wcześniej....Po tych zajęciach doszłam do wniosku, że to jet taniec, który od zaszwe chciałam tańczć, tylko nie zdawałam sobie z tego sprawy. Jestem po prostu zachwycona i bardzo żałuję, że moja grupa ma zajęcia tylko raz w tygodniu i tylko 1 h 15 min. Dobrze jednak, że w ogóle grupa się zebrała, nie jest źle, nie narzekam. Może potem się przepiszę do innej grupy, jeśli coś się zmieni, a na razie uczę się podstaw. Teraz będę żyła "od piątku do piątku" :).
A chodzę do szkoły Centro Del Arte Flamenco (-> http://www.centrumflamenco.pl) we Wrocławiu(tutaj mieszkam).
fragilek
Posty: 3
Rejestracja: pn paź 16, 2006 7:34 pm

Post autor: fragilek »

Witam serdecznie wszystkie miłośniczki flamenco :)
Moje zainteresowanie tą formą tańca i muzyki zaczęło się chyba od filmów Saury :) Do tej pory uczęszczałam do katowickiej Novej,ale od tego roku ruszyły zajęcia w mojej miejscowości - jestem w pozytywnym szoku :D Mimo,iż uczę się rok,jestem na początku drogi (uczyliśmy się nie tak skomplikowanej w końcu sevilliany) i wciąż nie wiem czy jest to coś,czemu podołam...wszystko idzie tak powoli,gdy ma sie zajęcia raz w tygodniu,a i nie zawsze się odbywające...Zastanawiam sie nad kupnem lekcji na dvd: http://www.flamenco.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=19&Itemid=35
Czy któraś z Was się z nim może zetknęła? Jakie wrażenia? Cena niestety nie jest najniższa...
Nemo
Posty: 254
Rejestracja: ndz cze 25, 2006 7:02 pm

Post autor: Nemo »

Chciałam dosyć sceptycznie zareagować na pomysł uczenia się flamenco z płytki, bo flamenco to przede wszystkim improwizacja, nastrój, emocje, które masz w sobie, ale...
z tej szkoły wywodzą się naprawdę dobre tancerki o bardzo dużej wiedzy teoretycznej i prraktycznej, więc jeżeli one maczały w tym palce to śmiało :) Cena nie jest aż tak straszna bo jasno wymienione zasady są dużo warte. Gdyby to była choreografia odradzałabym, ale myślę, że tak to można zaryzykować.
Nie zapominaj tylko o szaleństwie improwizacji, z której rodzą się najciekawsze pomysły.
witamina-c
Posty: 50
Rejestracja: wt cze 20, 2006 9:47 pm

Post autor: witamina-c »

Ja tez mysle, ze mozna sprobowac. Drogie Panie i Panowie! Od czw do niedz wlacznie mialam warsztaty z "Ana Azules", czyli Antje Herber w El Duende (tu sie ucze ---> www.elduende.pl polecam) i jestem ZA-CHWY-CO-NA! jak tylko macie mozliwosc to do niej wbijajcie. Ja bylam pochwale sie na zajeciach grupy najbardziej zaawansowanej, czyli na Tarantosie i bylo bossko. Wspaniala osoba, wspaniala tancerka, wspaniala spiewaczka flamenco (!!), swietna nauczycielka. Przy niej Juan Trigueros, u ktorego rowniez bylam na warsztatach wypada blado...:). W zyciu tak sie nei zmeczylam, ale naprawde bylo warto. Ja tancze "juz" ale tak naprawde tylko 1,5 roku - raz w tygodniu 2godz, ale bardzo duzo tanczylam przez lipiec (w ciagu 3 tygodni mialam takie miniwarsztaty z roznych stylow - bylam na czterech: sevillanas z wachlarzem, guajira, solea por buleria i cantina, kazda 3 razy w tygodniu po 1,5 godz czyli razem wychodzi 18 godz czyli jakbym trenowala w normalnym systemie szkolnym 6 tyg, a to wszystko bylo przez 3:). No i do tego warsztaty, proby przed wystepami, ale przede wszystkim cwiczenia w domu. Nie chodzi o to, zeby tupac i wkurzac sasiadow jak mi sie czasem zdarzalo;), ale cwiczyc ruchy rak, "rame" czyli dobre ulozenie rak, ruchy bioder - ogolnie ruch ciala, no i cwiczyc jakies proste uklady do muzyki np pomijajac step jak ja to robie, tyle tylko zeby uczyc sie tanczyc w rytm. TO naprawde wiele, wiele daje, wiec mysle, ze taka plytka moze dac sporo (ja sama mam na dvd krotka lekcje solei prowadzona przez boskiego Adriana Galie, ktore niby tylko poprawia pierdoly, ale to niesamowicie zmienia caly wyraz ciala).
Neidiana
Posty: 9
Rejestracja: śr wrz 06, 2006 6:08 pm

Post autor: Neidiana »

Ale fajnie, że tyle osób tutaj zagląda. To nie mój temat, ale cieszę się, że mogę wymienic zdania z kims, kto wie o wiele, wiele więcej ode mnie. Lubię tu zagladać. A co do sąsiadów z dołu, to na razie nie mam wyjścia, bo układ rąk na razie miałyśmy tylko jeden i bardzo prosty(bo zblizony do baletowego port de bras, chyba drugiego, o ile dobrze pamietam) i na razie to mi wychodzi, ale ze stepem jest gorzej :) Miałyśmy 2, tak jakby,"sekwencje"(nie wiem, jak to nazwać, bo kroki nie pasuje..) "tupnięć" i stwierdziłam, ze nie idzie mi koordynacja ruchowa. :) Ale na razie jestem dopiero po pierwszej lekcji, więc myslę, że będzie lepiej(jesli tylko będę systematycznie cwiczyć). Czy trzeba specjalnie poświęcić czas na dopracowanie stepu, czy po jakimś czasie po prostu samemu zaczyna się wykonywać ruchy coraz szybciej?? Może to i głupie pytanie po pierwszych zajęciach, ale ja po prostu jestem dociekliwa i nic nie poradzę. :)
Nemo
Posty: 254
Rejestracja: ndz cze 25, 2006 7:02 pm

Post autor: Nemo »

To zależy co chcesz robić. Jeśli chcesz zostać tancerką flamenco to ćwiczenia w domu są konieczne, a jeśli nie wiążesz swojej kariery z flamenco to ćwicz jak masz ochotę :) Co do stepów to mi wchodzą najłatwiej przez zapamiętanie melodii kroków. Jak mam ją w głowie, to prędkośc nie jest dużym problemem, a nawet ułatwia sprawę (oczywiście prędkość w rozsądnych granicach).
witamina-c
Posty: 50
Rejestracja: wt cze 20, 2006 9:47 pm

Post autor: witamina-c »

Dokladnie to, co powiedziala Nemo:). Tzn ja chce zostac zawodowa tancerka flamenco, ale w domu nie cwicze stepow (bo mam sasiadow pietro nizej i ni czorta da sie tupac;), ale za to ruchy rak, choreografie itp. To tez zalezy no szczerze mowiac do twoich umiejetnosci. Mi np wszyscy mowia, ze bardzo szybko ucze sie tzn zapamietuje szybko nowe choreografie, kroki, stepy i potem nie musze skupiac nad tym "jak to idzie", tylko jak szybko to robie i jaka jest tego jakosc. Mi rece zaczely pracowac rownolegle z nogami po 4 miesiacach nauki, wiec sie nei przejmuj;), bo do tego akurat sie bardzo dlugo dochodzi. Jak sie bedziesz przykladac do cwiczen na zajeciach, w pierwsze pol roku uczynisz ogromne postepy. U mnie np lawinowo teraz idzie i czasem sama sie dziwie, ze cos mi wychodzi. A ze stepem to prawda, trzeba miec napierw rytmie w glowie i sercu, a dopiero potem w nogach. Jak czujesz jak to leci step nie bedzie trudny. No ale nei wszystko po pierwszej lekcji...:D Ja dopier oteraz powoli zaczynam zapamietywac i czuc rytmy stepow co jest naprawde bardzo, bardzo trudne, wiec nie mozna najpierw od siebie zbyt wiele wymagac, zwlaszcza, ze we flamenco wystepuja bardzo dziwne kombinacje rytmiczne i podzialy rytmiczne (np w tangosie masz rytm na cztery, akcentujesz 1, ale robisz to w ten sposob, ze go po prostu nie klaszczesz jak robisz palmas:).
Neidiana
Posty: 9
Rejestracja: śr wrz 06, 2006 6:08 pm

Post autor: Neidiana »

Dzięki. W piątek mam następne zajęcia, ćwiczę w każdej wolnej chwili(opstatnio ćwiczyłam ręce na przerwie w szkole :) ). Zobaczę za parę tygodni, bo za 2-3 lekcje mamy już próbować jakąś choreografię. Macie racje- pożyjemy, zobaczymy. A co do spraw bardziej technicznych, jeśli chodzi o flamenco, to gdzie kupić kieckę??? Pytam konkretnie, czy lepiej kupić "gotową" czy szyć na miarę?? Na razie jeszcze nie zamierzam kupować, może za miesiąc lub dwa, ale warto byłoby się zacząć rozglądać, żeby wiedzieć, co się chce, a co da radę zrobić :) Tym bardziej, ze nie mam ostatnio zbyt wiele czasu, bo przytłacza mnie nawał nauki(egzamin gimnazjalny). Pozdrawiam :)
Nemo
Posty: 254
Rejestracja: ndz cze 25, 2006 7:02 pm

Post autor: Nemo »

Spódnicę lepiej uszyć. Cenowo wyjdzie tak samo, a przynajmniej będziesz miała tą wymarzoną ;) Materiał jest w zasadzie dowolny, najlepiej lekki i ładnie układający się, jak żakard, a wzory w zasadzie też dowolne, o ile są szerokie, takie minimum szerokości to spódnica z koła. Wyjątkiem są obcisłe suknie z falbaniastym trenem, ale to inna sprawa.
Miłej nauki
witamina-c
Posty: 50
Rejestracja: wt cze 20, 2006 9:47 pm

Post autor: witamina-c »

No wiec, tak szczerze mowiac, kiecka do flamenco przyda Ci sie po jakims pol roku:) Ja moja kupilam dopiero po 9 miesiacach tanca.Niestety w Polsce nie ma mozliwosci kupienia gotowych spodnic do flamenco, szyje sie je na miare. Najlepiej zapytaj Twojej nauczycielki, czy zna jakas krawcowa, poniewaz prawie kazda majac szkole tancerka ma "wlasna", znaleziona przez siebie krawcowa. Spodnica z kola jest ok do cwiczen, no ale najlepsza to oczywiscie z klinow z godetami:). Ale bardzo dobrze wyglada i uklada sie juz z samych klinow. No i oczywiscie to, co tygryski lubia najbardziej czyli falbana:). Sa 2 rodzaje: z prosto cietego materialu i cieta z kola. Ta z kola jest o wiele lepsza i lepiej sie uklada, poniewaz nie jest marszczona w miejscu, w ktorym jest przyszyta do reszty sukienki.No ale neistety potrzeba na nia bardzo duzo materialu. NIestety na taka bardzo fajna kiecke trzeba kupic okolo 10 m biezacych materialu, a laczny koszt z uszyciem kosztuje okolo 200zl. No ale mozesz uszyc tez taka zwykla, np z troche za kolana, z samych klinow bez falbany do samych cwiczen i wyjdzie taniej, a takie do cwiczen sa najlepsze.

[color=darkblue:e58e62584a]EDIT:[/color:e58e62584a]
A z tymi egzaminami to tez mam problem, poniewaz trzeba sie uczyc, a mam zajecia z flamenco, angielskiego i basen:). We wtorki mam 2 godz flamenco, ale od listopada najprawdopodobniej bede jeszcze miec w pt zajecia przygotowujace do wystepow z zespolem, wiec bede miec urwania glowy, bo angola mam we czwartki i soboty, a basen w niedziele. No i poniedzialkowe przygotowania do bierzmowania...:). No ale ja kocham flamenco i wole bardzo charowac i tanczyc, niz miec troszke mniej zajec, ale nie robic tego co kocham. Napewno uda Ci sie tanczyc i zdac tanczaco test;*
ODPOWIEDZ