improwizacja w domowym zaciszu ;)
jak byłam mała, to z moją wielka przyjaciołką układałyśmy mase choreografi. mam zdjęcia z dziadka do orzechów, którego tańczyłyśmy dla rodziców w Sylwestra... ah... to były czasy...
Teraz ponieważ troche urosłam i potrzebuję więcej miejsca często tańcze sobie siedząc na krześle na przykład... samym korpusem i rękami ( to musi smiesznie wyglądac) albo leżąc na łóżku...
A jak tańczę na stojąco w pokoju, to robie malusieńkie kroczki, żeby sie zmieści, no i rezygnuje z dużych skoków. Ale i tak uwielbiam to robic!
:D
Teraz ponieważ troche urosłam i potrzebuję więcej miejsca często tańcze sobie siedząc na krześle na przykład... samym korpusem i rękami ( to musi smiesznie wyglądac) albo leżąc na łóżku...
A jak tańczę na stojąco w pokoju, to robie malusieńkie kroczki, żeby sie zmieści, no i rezygnuje z dużych skoków. Ale i tak uwielbiam to robic!
:D
-
makova_panienka
- Posty: 1073
- Rejestracja: śr cze 29, 2005 7:20 pm
-
tancereczka19
- Posty: 64
- Rejestracja: śr cze 08, 2005 8:19 pm
Ja mam określoną porę dnia kiedy światło pada na ścianę tak że siebie widzę. Niestety gorzej jak słońce nie świeci zbyt mocno...
Po zmroku naturalnie wykorzystuje odbicie w oknie. Stale walczę o drążek i lustro..
Jednak powiem wam że wszystko ma swoje plusy i mniusy. Nie przejmujcie się tak bardzo brakiem drażka. Mam na myśli to że trzymając się ściany, przy robieniu tendu, czy innych ćwiczeń, szybciej złapiecie równowagę, bo nie ma się czego chwycić. Sprawa niestety ma się gorzej przy półpalcach, bo początki bywają trudne :lol:
Co do improwizacji. Narzekam niestety na brak przestrzeni. Połowa moich sinaków wynika z uderzeń nogą o biurko, prysznic, żyrandol (jeszcze wisi...).
Po zmroku naturalnie wykorzystuje odbicie w oknie. Stale walczę o drążek i lustro..
Jednak powiem wam że wszystko ma swoje plusy i mniusy. Nie przejmujcie się tak bardzo brakiem drażka. Mam na myśli to że trzymając się ściany, przy robieniu tendu, czy innych ćwiczeń, szybciej złapiecie równowagę, bo nie ma się czego chwycić. Sprawa niestety ma się gorzej przy półpalcach, bo początki bywają trudne :lol:
Co do improwizacji. Narzekam niestety na brak przestrzeni. Połowa moich sinaków wynika z uderzeń nogą o biurko, prysznic, żyrandol (jeszcze wisi...).
-
tancereczka19
- Posty: 64
- Rejestracja: śr cze 08, 2005 8:19 pm
-
makova_panienka
- Posty: 1073
- Rejestracja: śr cze 29, 2005 7:20 pm
ja mam dosyć wysoką komodę obok biurka, także często jak robię zadanie, kładę sobie na niej nogę (tj. ok. 130-40 stopni) :D
parapet mam na 90 stopniach mniej więcej, więc ćwiczenie przy nim już mnie nudzi :P
a no i mam jeszcze taką wnękę na drzwi wyjściowe, dokładnie przed szafą z lustrem, więc czasami staję w tej wnęce, robię developpe do tyłu, penchee, opieram tylną nogę na ścianie, a ręcyma trzymam się drugiej żeby na twarz nie polecieć :wink: , i dociskam za przeproszeniem tyłek do ściany :wink: :wink:
[size=9:fd4e40f328]zawiłe, wiem[/size:fd4e40f328] :roll:
parapet mam na 90 stopniach mniej więcej, więc ćwiczenie przy nim już mnie nudzi :P
a no i mam jeszcze taką wnękę na drzwi wyjściowe, dokładnie przed szafą z lustrem, więc czasami staję w tej wnęce, robię developpe do tyłu, penchee, opieram tylną nogę na ścianie, a ręcyma trzymam się drugiej żeby na twarz nie polecieć :wink: , i dociskam za przeproszeniem tyłek do ściany :wink: :wink:
[size=9:fd4e40f328]zawiłe, wiem[/size:fd4e40f328] :roll:
Ja dość często (jak juz pisałam) łapię sę klamki od drzwi - ze względu na odpowiadającą mi wysokość. Śmiechowo jest jak sie za mocno n niej opre - wtedy drzwi sie otwierają. A jeśli chodzi o wypadki (a było ich na prawdę sporo) to ostatnio robiłam piruety w łazience. I rozpędzona umywalka spotkała sie z moim kolanem :lol:.
-
tancereczka19
- Posty: 64
- Rejestracja: śr cze 08, 2005 8:19 pm
Niestety moja rodzina oraz wszyscy ludzie przebywający w moim domu z okazji imienin urodzin czy innej wizyty, stwierdzają że ja niestety nie potrafię ustać w miejscu. Ponoć najbardziej irytująca rzeczą jest moje wieczne kręcenie obrotów w kuchni (która jest bardzo wąska), arabesque przy stole, oraz przedziwne cwiczenie polegajace na wygięciu się miedzy framugami od drzwi (podobno wyglądam jakbym miala sie zlamac w pół).
Ale Ci biedni ludzie się ze mną mają... :wink:
Ale Ci biedni ludzie się ze mną mają... :wink:
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
mnie się takie rzeczy zdarzają bardzo czesto :D Najbardzoej lubię cwiczyc jak jestem sama w domu. A ogólnie to robię rózne ciekawe i dziwne rzeczy. Najgorzej jest jak napad tanczenia dopada mnie w szkole. U nas łazienka jest niestety mała..... :( chociaż kilka razy się w niej w trakcie lekcji rozciągałam (nie zartuję, wiem, że jestem na bunkcie baletu totalnym świrem) 8) jeszcze w szatni na WF kiedyś robiłam pike (przpraszam za złą pisownię.....). A u nas na WF wychodzi się do szatni pic pojedyńczo. I ja własnie powiedziałam, że idę sie napic. Napiłam się i potem zaczełam taczyc. Skonczyłam jak usłyszałam głosy kolezanek....
-Anka!!!!!!!!!!! Co ty tam tye robisz?????!!!! wychodź wreszcie, bo my tez chcemy iśc...... :D
-Anka!!!!!!!!!!! Co ty tam tye robisz?????!!!! wychodź wreszcie, bo my tez chcemy iśc...... :D