improwizacja w domowym zaciszu ;)

Miejsce na tematy luźno związane z baletem, tańcem i kulturą, a także posty "zapoznawcze" nowych członków Forum, nawiązywanie kontaktów;
Domi
Posty: 320
Rejestracja: ndz maja 29, 2005 7:37 am

Post autor: Domi »

jak byłam mała, to z moją wielka przyjaciołką układałyśmy mase choreografi. mam zdjęcia z dziadka do orzechów, którego tańczyłyśmy dla rodziców w Sylwestra... ah... to były czasy...
Teraz ponieważ troche urosłam i potrzebuję więcej miejsca często tańcze sobie siedząc na krześle na przykład... samym korpusem i rękami ( to musi smiesznie wyglądac) albo leżąc na łóżku...
A jak tańczę na stojąco w pokoju, to robie malusieńkie kroczki, żeby sie zmieści, no i rezygnuje z dużych skoków. Ale i tak uwielbiam to robic!
:D
makova_panienka
Posty: 1073
Rejestracja: śr cze 29, 2005 7:20 pm

Post autor: makova_panienka »

ja też czasem improwizuję leżąć w łóżku :oops:
tancereczka19
Posty: 64
Rejestracja: śr cze 08, 2005 8:19 pm

Post autor: tancereczka19 »

Ja mam określoną porę dnia kiedy światło pada na ścianę tak że siebie widzę. Niestety gorzej jak słońce nie świeci zbyt mocno...
Po zmroku naturalnie wykorzystuje odbicie w oknie. Stale walczę o drążek i lustro..
Jednak powiem wam że wszystko ma swoje plusy i mniusy. Nie przejmujcie się tak bardzo brakiem drażka. Mam na myśli to że trzymając się ściany, przy robieniu tendu, czy innych ćwiczeń, szybciej złapiecie równowagę, bo nie ma się czego chwycić. Sprawa niestety ma się gorzej przy półpalcach, bo początki bywają trudne :lol:
Co do improwizacji. Narzekam niestety na brak przestrzeni. Połowa moich sinaków wynika z uderzeń nogą o biurko, prysznic, żyrandol (jeszcze wisi...).
Paula
Posty: 1116
Rejestracja: wt gru 28, 2004 11:55 am

Post autor: Paula »

Ja się nie przejmuję brakiem drążka :P Kawałek biurka czy parapet też dobrze spełniają swoją role :) Ostatnio też walałam w żyrandol, ale też wytrzymał :P
tancereczka19
Posty: 64
Rejestracja: śr cze 08, 2005 8:19 pm

Post autor: tancereczka19 »

Żyrandol to jeszcze pół biedy, niestety gdy się robi grand battement bardziej może ucierpieć noga.
Mój parapet jest niestety za nisko. W razie potrzeby chwytam się szafki z ubraniami. Ostatnio bardzo się zachwiałam, złapałam się gałki i szuflada się wysunęła.... :wink:
makova_panienka
Posty: 1073
Rejestracja: śr cze 29, 2005 7:20 pm

Post autor: makova_panienka »

ja mam dosyć wysoką komodę obok biurka, także często jak robię zadanie, kładę sobie na niej nogę (tj. ok. 130-40 stopni) :D
parapet mam na 90 stopniach mniej więcej, więc ćwiczenie przy nim już mnie nudzi :P
a no i mam jeszcze taką wnękę na drzwi wyjściowe, dokładnie przed szafą z lustrem, więc czasami staję w tej wnęce, robię developpe do tyłu, penchee, opieram tylną nogę na ścianie, a ręcyma trzymam się drugiej żeby na twarz nie polecieć :wink: , i dociskam za przeproszeniem tyłek do ściany :wink: :wink:
[size=9:fd4e40f328]zawiłe, wiem[/size:fd4e40f328] :roll:
sisi
Posty: 1578
Rejestracja: sob cze 04, 2005 9:11 pm

Post autor: sisi »

a ja mam tak ustawione meble, że między biurkiem i biblioteką da się najwyżej zrobić battement tendu :D za to na długość... assemble wejdzie spokojnie :)

co innego na korytarzu... tam poręcz od schodów jest na idealnie drążkowatej pozycji :) tylko lustra brak...
Gość
Posty: 1101
Rejestracja: pn maja 02, 2005 7:21 am

Post autor: Gość »

Ja dość często (jak juz pisałam) łapię sę klamki od drzwi - ze względu na odpowiadającą mi wysokość. Śmiechowo jest jak sie za mocno n niej opre - wtedy drzwi sie otwierają. A jeśli chodzi o wypadki (a było ich na prawdę sporo) to ostatnio robiłam piruety w łazience. I rozpędzona umywalka spotkała sie z moim kolanem :lol:.
tancereczka19
Posty: 64
Rejestracja: śr cze 08, 2005 8:19 pm

Post autor: tancereczka19 »

Niestety moja rodzina oraz wszyscy ludzie przebywający w moim domu z okazji imienin urodzin czy innej wizyty, stwierdzają że ja niestety nie potrafię ustać w miejscu. Ponoć najbardziej irytująca rzeczą jest moje wieczne kręcenie obrotów w kuchni (która jest bardzo wąska), arabesque przy stole, oraz przedziwne cwiczenie polegajace na wygięciu się miedzy framugami od drzwi (podobno wyglądam jakbym miala sie zlamac w pół).
Ale Ci biedni ludzie się ze mną mają... :wink:
aankaa_baletnica=)
Posty: 1514
Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm

Post autor: aankaa_baletnica=) »

mnie się takie rzeczy zdarzają bardzo czesto :D Najbardzoej lubię cwiczyc jak jestem sama w domu. A ogólnie to robię rózne ciekawe i dziwne rzeczy. Najgorzej jest jak napad tanczenia dopada mnie w szkole. U nas łazienka jest niestety mała..... :( chociaż kilka razy się w niej w trakcie lekcji rozciągałam (nie zartuję, wiem, że jestem na bunkcie baletu totalnym świrem) 8) jeszcze w szatni na WF kiedyś robiłam pike (przpraszam za złą pisownię.....). A u nas na WF wychodzi się do szatni pic pojedyńczo. I ja własnie powiedziałam, że idę sie napic. Napiłam się i potem zaczełam taczyc. Skonczyłam jak usłyszałam głosy kolezanek....
-Anka!!!!!!!!!!! Co ty tam tye robisz?????!!!! wychodź wreszcie, bo my tez chcemy iśc...... :D
ODPOWIEDZ