: śr sty 23, 2008 1:17 am
Co do „incydentów erotycznych” składających się na choreografię Fauna, nie uszły one mojej uwadze, interesowało mnie raczej, czy Niżyński, jakby to ująć, nie posunął się dalej w śmiałości.... W jakimś opracowaniu, dotyczącym chyba Debussy’ego, przeczytałam swego czasu, że prapremiera „Popoludnia”zakończyła się klapą, z powodów właśnie takich o których wspomniał Milton , a na domiar złego "zakończyła się publicznym orgazmem”. W świetle uściśleń Miltona teraz wiem jak zrozumieć to zdanie, i uważam, że owszem, tu pewne granice zostały przekroczone (co może nawet nie wymaga komentarza) i nie chciałabym być świadkiem tego przedstawienia,.... no może ostatecznie w ramach ceny zobaczenia Niżyńskiego w ogóle ... ;] Generalnie, cieszę się bardzo, jako że sama nie postarałam się o zdobycie odpowiedzi, że przy okazji tematu uzyskałam informację o nurtującym mnie raczej długo zagadnieniu wierności choreografii wystawianego obecnie „Fauna” z pierwowzorem , no ale dość, bo o "Popołudniu” już było wyczerpująco powiedziane... [/size14]
Co do Mai, Maji, Mai, cóż, żałuję, że nie miałam okazji oglądać jej późnych a zarazem stosunkowo niedawnych występów... ona sama w swojej książce wspomina, jak oglądając kasetę z występu z lat dziewięćdziesiątych, albo późnych osiemdziesiątych powiedziała do męża coś w rodzaju, że tak naprawdę dopiero teraz nauczyła się tańczyć i że szkoda, że dopiero teraz, czyli była raczej zadowolona ze swojej tanecznej formy i rezultatów występu... Nie wiem czy to rozbieżność opinii publiki i jej własniej, czy kwestia tego CO wtedy tańczyła, bo może akurat nie obejrzała własnego występu na pointach
ale generalnie myślę, że jeżeli chodzi o tę granicę wieku, to wydaje mi się, że jest to bardziej nasze przyzwyczajenie do tego co akceptowalne, obok naturalnych możliwości ciała oczywiście, niż tak naprawdę problem zachowania pewnej granicy dobrego smaku.
Z mojej strony- w przypadku każdej gwiazdy cieszyłabym się, że przedłuża ona swoje i tak drastycznie krótkie artystyczne życie, nawet kosztem tego, że byłabym świadkiem naturalnego spadku jej formy i ograniczeniem możliwości. Albo tego, że nie oglądałabym ciała dwudziestolatka czy trzydziestolatki. I właśnie o to chodzi, że jesteśmy przyzwyczajeni do widoku na scenie jedynie osób młodych, u szczytu możliwości, o nienagannym ciele, bo tak już było i jest, zresztą tancerze sami nierzadko dosłownie „uciekają” ze sceny przed starością, choćby Alessandra Ferri, która uzasadniła swoje odejście tym, że obiecała sobie, że odejdzie w momencie pełnej chwały.... Nie mówię, że to jest złe albo dobre, ale jeżeli artysta decyduje się wbrew przyjętym „normom” na to, że pokazuje się publiczności , kiedy potrafi mniej,jego ciało nie jest już nienaganne, kiedy może nawet staje się wręcz brzydkie, przynajmniej z punktu widzenia estetyki obowiązującej na scenie, ja osobiście uważam, że nie łamie on granicy dobrego smaku, wyczucia, konwenansów obowiązujących w balecie. ...co najwyżej łamie pewne bariery...
Torin, wiesz, ja nie wiem gdzie się poskarżyć, ale uważam, że to skandal, że administrator forum odmówił mi udostępnienia materiałów, które pozwoliłyby mi przygotować się merytorycznie do zabrania głosu w ważkiej dyskusji :PP[/size14]
Co do Mai, Maji, Mai, cóż, żałuję, że nie miałam okazji oglądać jej późnych a zarazem stosunkowo niedawnych występów... ona sama w swojej książce wspomina, jak oglądając kasetę z występu z lat dziewięćdziesiątych, albo późnych osiemdziesiątych powiedziała do męża coś w rodzaju, że tak naprawdę dopiero teraz nauczyła się tańczyć i że szkoda, że dopiero teraz, czyli była raczej zadowolona ze swojej tanecznej formy i rezultatów występu... Nie wiem czy to rozbieżność opinii publiki i jej własniej, czy kwestia tego CO wtedy tańczyła, bo może akurat nie obejrzała własnego występu na pointach
Z mojej strony- w przypadku każdej gwiazdy cieszyłabym się, że przedłuża ona swoje i tak drastycznie krótkie artystyczne życie, nawet kosztem tego, że byłabym świadkiem naturalnego spadku jej formy i ograniczeniem możliwości. Albo tego, że nie oglądałabym ciała dwudziestolatka czy trzydziestolatki. I właśnie o to chodzi, że jesteśmy przyzwyczajeni do widoku na scenie jedynie osób młodych, u szczytu możliwości, o nienagannym ciele, bo tak już było i jest, zresztą tancerze sami nierzadko dosłownie „uciekają” ze sceny przed starością, choćby Alessandra Ferri, która uzasadniła swoje odejście tym, że obiecała sobie, że odejdzie w momencie pełnej chwały.... Nie mówię, że to jest złe albo dobre, ale jeżeli artysta decyduje się wbrew przyjętym „normom” na to, że pokazuje się publiczności , kiedy potrafi mniej,jego ciało nie jest już nienaganne, kiedy może nawet staje się wręcz brzydkie, przynajmniej z punktu widzenia estetyki obowiązującej na scenie, ja osobiście uważam, że nie łamie on granicy dobrego smaku, wyczucia, konwenansów obowiązujących w balecie. ...co najwyżej łamie pewne bariery...
Torin, wiesz, ja nie wiem gdzie się poskarżyć, ale uważam, że to skandal, że administrator forum odmówił mi udostępnienia materiałów, które pozwoliłyby mi przygotować się merytorycznie do zabrania głosu w ważkiej dyskusji :PP[/size14]