Wyczyn czy artyzm? (off z "co byście tańczyli")

Miejsce na tematy luźno związane z baletem, tańcem i kulturą, a także posty "zapoznawcze" nowych członków Forum, nawiązywanie kontaktów;
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

Pozwole sobie zacytowac jeden z poczatkowych postow w tej dyskusji autorstwa Torina.

[quote:2785848db9]zupełnie nie chcę dyskredytować sportowców, ich trudu, ich talentu. Ale to troche tak jak w starym dowcipie.
-Dzień dobry jestem Karol,
-O witam a jestem samochodem.[/quote:2785848db9]

Princess, mam wrazenie, ze nie dokladnie rozumiesz to, o czym pisze. Prosze, przeczytaj jeszcze raz na spokojnie to, co napisalam, i zastanow sie, czy faktycznie nie szanuje sportowcow czy ich dyskredytuje, itp. Albo np. sama zauwazasz, ze w sporcie jest regulamin, itp. I ja dokladnie o tym mowie przeciez! Mam zreszta wrazenie ze dosc powierzchownie to analizujesz, biorac pod uwage jedynie fakt ze tu i tu sa uklady, itd. Ja nie o tym kompletnie mowie, nie to porownuje.
Jesli tak piszesz, to smiem twierdzisz, ze albo moich postow nie czytalas, albo ich nie zrozumialas?

Odniose sie jeszcze do cytatu przytoczonego przez ciebie wytluszczona czcionka. Czy naprawde uwazasz, ze w ogolnych twierdzeniach tego typu, pisze sie o 'kazdym wykonawcy danej dziedziny bez wyjatku'? Podpowiem: stwierdzenia ogolne maja to do siebie, ze dotycza istoty czegos, niz wszyskiego w jej obrebie co sie tylko rusza (co pisalam Ci chyba dosc jasno w ostatnim poscie). No prosze, chyba nie musze tlumaczyc czegos, co rozwijam glebiej we wszystkich swoich dalszych postach?

Princess, przykro mi, ale naprawde zupelnie nie rozumiesz czym pisze, jesli dla Ciebie to jedynie 'udowadnianie ze sportowcy to i to'. Ja do nich absolutnie nic nie wiem. Staraja sie robic jak najlepiej to, co umieja. Ja mowie o dziedzinie, ktora sie zajmuja, i jakie ona stawia granice, a jakie taniec.

Podstawowa sprawa, ktora mam wrazenie Ci sie myli. Przeciez nigdzie nie pisze, ze 'sportowcy nie pokazuja uczuc i dlatego sa zli', skad na litosc taka interpretacja? Pisze natomiast: 'dziedzina (dyscyplina), ktora sie zajmuja, nie wymaga od nich w pierwszym rzedzie pokazywania emocji'. Moim zdaniem roznica jest duza i oczywista.

Nie wiem, niech ktos to moze przetlumaczy z polskiego na polski, bo ja juz naprawde nie wiem, pisac krotsze zdania moze, to bedzie prostsze w odbiorze...?
Maron
Posty: 2668
Rejestracja: czw gru 15, 2005 11:08 pm

Post autor: Maron »

przyznam, że ja już teraz średnio co piszesz rozumiem, jeżeli najpierw mówisz tak, a potem mówisz że tak, choć niezupełnie.
myśląc o braku szacunku mówiłam o niedocenianiu starań sportowców gdy chcą pomimo suchej techniki która liczy się w regulaminie, jak najwięcej dać tego artyzmu: emocji, własnej indywidualności, pokazania swojego charakteru, własnej interpretacji programu i chęci poruszenia sędziów, widzów.
Joanno, zwróć uwagę na to że regulamin jest tylko PODSTAWĄ jak to ma wszystko wyglądać, a jak to już będzie wyglądać to zależy od samych sportowców i sędziów. raz trafisz na innego sędziego który dałby ci maksymalną ilość punktów, a raz trafisz na sędziego który da ci tylko 2/3 lub 1/2. nie narzucaj więc że jedno jest ważniejsze od drugiego, zresztą nie chodzi mi o to że regulamin specjalnie nie pozwala zawodnikom dać trochę siebie, i zmusza wykonać to i to w zamian, bo nie na tym polega cały regulamin. regulamin się wyłącznie może skupiać na technice, bo kryteria oceniania artyzmu nie da się spisać na kartce. to jest właśnie indywidualna sprawa zależna - którzy i tak są podzieleni obowiązkami, że jeden osądza technikę, a drugi wartość artystyczną. a jeżeli się regulamin tak bardzo skupia na poprawności, to zawodnicy również. ale żeby mieć stałe miejsce w czołówce światowej [czyli tak do 10 miejsca], trzeba mieć tak naprawdę i świetny artyzm/wartość artystyczną i świetne przygotowanie techniczne, bo tak naprawdę na nic jest i sportowiec i taniec z samą techniką bądź też z samym wyrazem. niemniej jednak na wielu przykładach już podtwierdziłam że jeżeli jest dwóch sportowców którzy mają równy poziom techniczny i wykonali bezbłędnie program [bo szczerze mówiąc większość gimnastyczek i łyżwiarzy jest na takim porównywalnym poziomie], decyduje tak naprawdę kto lepiej wypadł z przekazywaniem swojego artyzmu. żeby już wygrać to trzeba już trochę więcej dać z siebie niż potężny duży szpagat czy poczwórny skok. pozatym... warto dodać jeszcze fakt że "kto jest mocny fizycznie, ten jest mocny psychicznie" jak to pewnien wielki sportowy filozof XXI wieku powiedział... ja dopowiem - Amen.
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

Princess, Ale o czym Ty mowisz, zupelnie o czyms innym. Mowiac szczerze nie wiem nawet za bardzo a propos czego, bo przeciez wyjasnialam, i to najprostszym jezykiem jak potrafie, co mialam na mysli (mimo iz zazwyczaj staram sie unikac powtarzania sie). Czepilas sie czegos, co zle zinterpretowalas. Przeczytaj jeszcze raz moje posty, nie tylko te skierowane bezposerdnio do Ciebie, moze w koncu zauwazysz, ze nie pisze tutaj wychodzac od jednostki, a od czegos, co jest bardziej abstrakcyjne, tj istoty danej dziedziny (czyt. 'tego, na czym polega np. taniec' - bardziej doslownie sie juz chyba nie da).
Nie ma sensu, zebym Ci teraz odpisala, skoro wszystko to, co Ty mi rzekomo zarzucasz, wyjasnilam juz wczesniej. Jesli tego nie rozumiesz, przykro mi. Na sile tlumaczyc nie bede.
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

Joasiu ja chyba wiem o co Ci chodzi i przykro mi,że Tobie jest przykro.
Ty preferujesz metafizyczne piękno a Księżniczka twardo stąpa po ziemi.
i dlatego się nie rozumiecie. A na Ziemi jest miejsce dla Tych i Tych.
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

Kwestia raczej nie tyle o to, co sie preferuje badz nie, ale o to, co jest przedmiotem dyskusji.

Btw, o metafizyce ja nic nie mowilam ;)
(Chociaz wielu widzom tak czasem odbiera)
duch
Posty: 5
Rejestracja: sob sie 11, 2007 1:48 pm

Post autor: duch »

ja mam zapewne troche inne podejscie do tanca gdyz w odroznieniu od wiekszosci z was ja nie tancze baletu tylko towarzyski wiec ja bardziej tancze wyczynowo, czy tez moje podejscie jest typowo sportowe, ale ja przez to rozumiem perfekcjonizm w tancu, coraz lepsze kombinacje figur itp.. tutaj za bardzo nie ma miejsca na rozciagniecia, jakies tam wysokosci, chociaz zdazaja sie i czym wyzsza klasa tym sprawnosc fizyczna jest wazniejsza. mowiac o perfekcji mam tez na mysli expresje, mimike, dynamike i ta cala hm.. 'zawiesista atmofere' ;)

kiedy tanczylem hobbistycznie moje podejscie do tanca znaczaco roznilo sie od obecnego. wtedy najwazniejszy byl tak zwany 'fun', radosc z tanca i po prostu ruszanie sie jakkolwiek by ono nie wygladalo ;)
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

Duchu! Ja uważam,że nie można mowić "ja nie tańczę baletu"bo analogicznie nie można powiedziec -ja nie czytam liter bo czytam kryminały. Balet jest podstawą wszystkich tańców i na lodzie też.
Ja nie szukam kłótni, jesli sie mylę to prosze wyprowadżcie mnie z błędu.
Jesli wg. Ciebie wyraz artystyczny tańca to zawiesita atmosfera no to takie tańce mi sie nie podobają.
duch
Posty: 5
Rejestracja: sob sie 11, 2007 1:48 pm

Post autor: duch »

niezgodze sie z toba. balet ma niewiele wspolnego z tancem towarzyskim. ich korzenie sa inne, inna historia, technika i tak dalej. zawiescista atmosfera np. w rumbie tworzy caly klimat, ukazuje napiecie, erotyzm..
w sambie tez sie troche przyda, ale inaczej to wyglada, ogolnie lacina pelna jest ekspresji, wzajemnego oddzialywania na siebie partnerow (co zreszta w towarzyskim jest zrozumiale ;) ), to wszystko sklada sie na ten tak zwany artyzm.
jesli zalozmy, ze ktos bedzie tanczyl z grobowa mina, sztywno, hm.. albo tak plastikowo jak w 'tancu z gwiazdami' to tam wlasnie artyzmu nie ma..
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

Tu się z Tobą zgodzę, że balet ma inne korzenie i inna historię tak jak i każdy jezyk mówiony a taniec to język ciała. Ale balet jest abecadłem i zarazem syntezą wszystkich tańców.
Zdaje mi się,że Ty jesteś skłonny uważać balet za zbiór sztywnych kanonów ruchowych pozbawionych spontaniczności.Tak było kiedyś przed Wielką Izadorą. W każdym tańcu dobrze wykonanym musi być ekspresja uczuć.
Bardzo często obserwując turnieje tańca towarzyskiego widzę wiecej sztuczności i przywiązywanie nadmiernej wagi do techniki niż w balecie.
A co gorsza daje sie to zauważyć wsród zmanierowanych jednostajnymi kanonami tańca towarzyskiego dzieci.
Wybacz ale sformułowanie "zawiesista atmosfera" brzmi perioratywnie ponieważ kojarzy się z jakąs stagnacją.ociężałoscią i przeczy spontaniczności, lekkości i.t.d.
Joanna Bednarczyk
Posty: 549
Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm

Post autor: Joanna Bednarczyk »

[quote:afe4a02aaf="Father"]Tu się z Tobą zgodzę, że balet ma inne korzenie i inna historię tak jak i każdy jezyk mówiony a taniec to język ciała. Ale balet jest abecadłem i zarazem syntezą wszystkich tańców.[/quote:afe4a02aaf]

bez przesady, zabrzmiało to jakby balet był jakimś pratańcem od którego wszystko sie zaczeło i na nim sie kończy. Przede wszystkim jest tworem kultury Zachodu, a są jeszcze inne cywilizacje w których taniec rozwjał sie odrebnie, poza tym jezeli znamy historie baletu, to nie mozna twierdzic ze zadaptowano wszystko co sie dało i z tego powstał balet.

Odrebna sprawą jest również to iż cwiczenia baletowe wykorzystuje sie w różnego rodzaju treningach jak np. w gimnastyce czy łyżwiarstwie figurowym, ale stanowia one tylko czesc programu przygotowujacego i kształtujacego ciało do okreslonych zadań.

na maginesie miedzy tzw "jezykiem tańca" a jezykiem mówionym jest tez sporo róznic, ale to juz odrebny problem.
ODPOWIEDZ