Różowe baletki - seria książek dla dzieci
[color=red:ebfdb6b734](...)[/color:ebfdb6b734]
Wracając jednak do "Różowych baletek": zaczęłam czytać w księgarni i włączył mi się tryb krytyczny. Już na pierwszej stronie okazuje się, że główna bohaterka nie cierpi plie i "nie rozumie sensu tego ćwiczenia". Mam w takim razie poważne wątpliwości co do jakości nauczania w owej Akademii, skoro przez kilka lat nikt nie wytłumaczył uczennicom znaczenia plie w klasyce! Nie wiem, czy osoby uczące się tańca znajdą w tych książeczkach coś dla siebie - mam wrażenie, że taniec jest tutaj tylko pretekstem do stworzenia serii lekkich opowiadań dla dziewczynek.
Wracając jednak do "Różowych baletek": zaczęłam czytać w księgarni i włączył mi się tryb krytyczny. Już na pierwszej stronie okazuje się, że główna bohaterka nie cierpi plie i "nie rozumie sensu tego ćwiczenia". Mam w takim razie poważne wątpliwości co do jakości nauczania w owej Akademii, skoro przez kilka lat nikt nie wytłumaczył uczennicom znaczenia plie w klasyce! Nie wiem, czy osoby uczące się tańca znajdą w tych książeczkach coś dla siebie - mam wrażenie, że taniec jest tutaj tylko pretekstem do stworzenia serii lekkich opowiadań dla dziewczynek.
[quote:2b59b69761="Czajori"]
Wracając jednak do "Różowych baletek": zaczęłam czytać w księgarni i włączył mi się tryb krytyczny. Już na pierwszej stronie okazuje się, że główna bohaterka nie cierpi plie i "nie rozumie sensu tego ćwiczenia". Mam w takim razie poważne wątpliwości co do jakości nauczania w owej Akademii, skoro przez kilka lat nikt nie wytłumaczył uczennicom znaczenia plie w klasyce! Nie wiem, czy osoby uczące się tańca znajdą w tych książeczkach coś dla siebie - mam wrażenie, że taniec jest tutaj tylko pretekstem do stworzenia serii lekkich opowiadań dla dziewczynek.[/quote:2b59b69761]
Mi też to "plie" rzuciło się w oczy. Przecież "plie" to podstawowe ćwiczenie i jeżeli bohaterka ćwiczyła już 4 lata to powinna to wiedzieć. Każdy uczeń akademii/szkoły tańca juz z pewnością setki razy to ćwiczył. Dziewczynki 4 letnie ćwiczą plie na zajęciach (wiem bo widziałam) i jeżeli Zoe ćwiczyła na pewno dużo razy to powinnca wiedzieć co to za ćwiczenie i jakie ma znaczenie poza tym jeszcze dobrze wykonywac. A niby Madame Olenska, tancerka światowej sławy a przepraszam bardzo-co najmniej na zajęciach w szkole baletowej, zajęciach dla 4 latków pani potrafi prosto wytłumaczyć i dziewczynki wiedzą o co chodzi-nie powie dziesiąciolatkom o co chodzi?
Czasme ksiażka daje wrazenie trochę nie profasjonalnej...
Wracając jednak do "Różowych baletek": zaczęłam czytać w księgarni i włączył mi się tryb krytyczny. Już na pierwszej stronie okazuje się, że główna bohaterka nie cierpi plie i "nie rozumie sensu tego ćwiczenia". Mam w takim razie poważne wątpliwości co do jakości nauczania w owej Akademii, skoro przez kilka lat nikt nie wytłumaczył uczennicom znaczenia plie w klasyce! Nie wiem, czy osoby uczące się tańca znajdą w tych książeczkach coś dla siebie - mam wrażenie, że taniec jest tutaj tylko pretekstem do stworzenia serii lekkich opowiadań dla dziewczynek.[/quote:2b59b69761]
Mi też to "plie" rzuciło się w oczy. Przecież "plie" to podstawowe ćwiczenie i jeżeli bohaterka ćwiczyła już 4 lata to powinna to wiedzieć. Każdy uczeń akademii/szkoły tańca juz z pewnością setki razy to ćwiczył. Dziewczynki 4 letnie ćwiczą plie na zajęciach (wiem bo widziałam) i jeżeli Zoe ćwiczyła na pewno dużo razy to powinnca wiedzieć co to za ćwiczenie i jakie ma znaczenie poza tym jeszcze dobrze wykonywac. A niby Madame Olenska, tancerka światowej sławy a przepraszam bardzo-co najmniej na zajęciach w szkole baletowej, zajęciach dla 4 latków pani potrafi prosto wytłumaczyć i dziewczynki wiedzą o co chodzi-nie powie dziesiąciolatkom o co chodzi?
Czasme ksiażka daje wrazenie trochę nie profasjonalnej...
[quote:c333beef9c="Nena"]A takie ogólne zapytanie... Zaciekawiły Was te książeczki, czyta się je miło?[/quote:c333beef9c]
Czy ja wiem... Przeszkadzało mi uzycie czasów, spowodowane pewnie tłumaczeniem. Wszystko dzieje się w czasie teraźniejszym!
"Leda wzdycha, przełyka ślinę i mówi raz jeszcze:
-Przepraszam. Ostatnio zachowywałam się głupio (...)"
itd.
To mnie trochę denerwowało, zwróciliście na to uwagę?
Czy ja wiem... Przeszkadzało mi uzycie czasów, spowodowane pewnie tłumaczeniem. Wszystko dzieje się w czasie teraźniejszym!
"Leda wzdycha, przełyka ślinę i mówi raz jeszcze:
-Przepraszam. Ostatnio zachowywałam się głupio (...)"
itd.
To mnie trochę denerwowało, zwróciliście na to uwagę?
Zraziło mnie to od razu. Zastosowanie czasu teraźniejszego nie ma tu żadnego logicznego wytłumaczenia!
Jedna rzecz mnie jeszcze zastanawia: nie dotarłam w książeczce do żadnej wskazówki, w jakim kraju dzieje się jej akcja (nie przeglądałam dokładnie, więc jeśli się czepiam, to mnie poprawcie). Jeżeli autorką jest Włoszka, to czemu nadała tym laseczkom imiona od Sasa do Lasa (anglosaska "Zoe", mitologiczna Leda i włoska Agnese... czy ta mieszanka ma sugerować, że rzecz dzieję się w "tyglu", czyli USA? :wink:) ?
Jedna rzecz mnie jeszcze zastanawia: nie dotarłam w książeczce do żadnej wskazówki, w jakim kraju dzieje się jej akcja (nie przeglądałam dokładnie, więc jeśli się czepiam, to mnie poprawcie). Jeżeli autorką jest Włoszka, to czemu nadała tym laseczkom imiona od Sasa do Lasa (anglosaska "Zoe", mitologiczna Leda i włoska Agnese... czy ta mieszanka ma sugerować, że rzecz dzieję się w "tyglu", czyli USA? :wink:) ?