Strona 3 z 19
: pt sie 19, 2005 3:16 pm
autor: Kasia G
fakt, tancerze i tancerki palą albo podpalają od czasu do czasu - zawsze mnie to szokuje... :shock:
: pt sie 19, 2005 5:59 pm
autor: Justyna Ch-ipcio
Żeczywiście to dość szokujące. :?
: pt sie 19, 2005 6:41 pm
autor: Isadora
Mnie to nie szokuje, stykam się z tym na codzień i jakoś specjalnie mnie to nie razi, choć przyznaję rację, że palenie to głupota. Teraz mogę to już powiedzieć, bo nie należę do grona palących i bardzo jestem z tego powodu dumna :D
: pt sie 19, 2005 10:49 pm
autor: Joanna
Hmm, większość tancerzy (i tancerek), jakich znam, pali albo przynajmniej co jakiś czas 'popala'.
Jest to dla mnie tak samo niezrozumiałe zjawisko jak to, że aktorzy palą, a na palcach jednej ręki można by chyba policzyć aktorów, którzy nie palą;) A potem muszą brać oddech co 2 zdania, albo szybciej im sie robią guzy na strunach głosowych :?
Tłumaczę to sobie zawsze tym, że stres i presja są większe, niż rzemieślnicza perfekcja :)
No ale faktem jest, że organizm sie przyzwyczaja, i nawet okazuje sie, że trudniej jest coś robic, jak się właśnie rzuca ;)
: sob sie 20, 2005 1:41 pm
autor: Kasia G
[quote:801ec3ee56="Joanna"]No ale faktem jest, że organizm sie przyzwyczaja, i nawet okazuje sie, że trudniej jest coś robic, jak się właśnie rzuca ;)[/quote:801ec3ee56]
oj, tak - np. (co jeszcze bardziej szokujące) bardzo wielu ŚPIEWAKÓW pali, i ponieważ gardło (sluzówka) przyzwyczaja sie do wysuszenia dymem, potem nie mogą rzucić, bo bardzo przeszkadzało by im to w spiewaniu (za dużo wydzielin w gardle). No i sami sie tak urządzają... Myślę, że największą role odgrywa tu stres :roll:
: sob sie 20, 2005 2:36 pm
autor: Nikija
ee..a mnie sie wydaje,ze pomaga. Jednego uspokaja nerwowe sciskanie przed spektaklem jakiegos "szczesliwego" misia, drugiego- palenie. Ot,taka rutynka..
Oczywiscie najlepiej nie zaczynac palic, ale gdy juz sie zacznie, to mozna znalezc dla siebie mnostwo usprawiedliwien. Niestety. :roll:
: sob sie 20, 2005 5:38 pm
autor: Joanna
Śpiewacy palą? Teraz to ja jestem dopiero zszokowana! Wydawało mi się zawsze, że śpiewacy to tacy, no nie wiem jak to powiedzieć... że nie palą, nie piją gorących napojów, zimnych, nie jedzą czekolady i orzechów, bo to szkodzi na głos, dmuchaja - chuchają na wszystko... ;)
Teoretycznie palenie nie powinno pomagać na stres, bo podnosi ciśnienie, etc., ale w praktyce pomaga - tuż przed premierą, spektaklem, jakoś pozwala trochę rozładować napięcie na 5 min. przed wyjściem na scenę. Ale ma to swoją druga stronę - gorzej się wtedy wypada pod względem 'technicznym', np. gorsza emisja głosu, wiecej wysiłku się wkłada w to, aby była wystarczająca.
W ruchu jest podobnie. Ale jak się pali już dość długo to się nawet tego nie zauważa :)
Odczuć to można dopiero jak się porządnie rzuci. Nawet jak się dopiero rzuca, pierwsze kilka tygodni-miesięcy, może skutecznie zniechęcić od tego pomysłu. Zanim płuca sie oczyszczą, to dają niemałe 'atrakcje' - duszności, bóle w klatce piersiowej, i - paradoksalnie - mniejsza wytrzymałość fizyczna, niż gdy sie regularnie pali. Poza tym to jest dodatkowo stresujące 'przedsięwzięcie' ;)
: śr wrz 14, 2005 4:52 pm
autor: makova_panienka
dobra, to ja się przyznam.
mam paskudny nałóg.
nałogowo gubię wsówki... :lol:
: czw paź 06, 2005 8:50 pm
autor: czekoladka
[quote:ebd574590d="Siegfried"]No nie -papierochy i taniec to nie pasuje. Po co to robisz?[/quote:ebd574590d]
apropo tych papierosow to u mnie w teatrze tez bardzo duzo osob pali i wcale nie jest im tak latwo to rzucic
: pt paź 07, 2005 2:47 pm
autor: aankaa_baletnica=)
ja też nałogowo gubię wsuwki....... i nałogowo brudze baletki.......
obrócz tego to oczywiście jeszcze nałogowo TAŃCZĘ!!!!