Nałogi tancerzy
ostatnio znalazłam artykuł w internecie [z mało wiarygodnej gazety zaznaczam, ale tytułu podawać nie będę... z pewnością nie jest to Fuckt ;)] co prawda o sportowcach, ale tancerz to też jak sportowiec w końcu :P
fragment o paleniu:
"Sportowcy jednak nie tylko piją, ale też palą. Papierosy. Wśród piłkarzy moda na palenie jest równie stara, jak sam futbol. Spośród największych piłkarzy wielu było namiętnymi palaczami. Palili Michel Platini, Diego Maradona i Zinedine Zidane. Palił Johann Cruyff. Holender wypalał dziennie 20 papierosów, ale po operacji wszczepienia bypassów musiał rzucić nałóg na rzecz lizaków. Wziął nawet udział w kampanii antynikotynowej. W encyklopedycznej notce poświęconej słynnemu piłkarzowi Socratesowi znalazła się wzmianka o zamiłowaniu Brazylijczyka do palenia, w czym zupełnie nie przeszkadzało mu to, że... był lekarzem.
Palenie wychodzi na zdrowie również Janne Ahonenowi. Fin nawet podczas zawodów między seriami skoków wymyka się na fajkę. Cóż, może to właśnie dzięki temu ląduje tak daleko. Palenie nie przeszkadza odnosić sukcesów także w innych dyscyplinach sportu. Dżokeje palą, by stracić na wadze. Kolarze swego czasu chowali paczki papierosów w siodełkach, bo palenie podobno 'otwierało płuca'."
wnioski wyciągnijcie sami [hm, sama kiedyś pisałam, że na swój sposób palenie "uodparnia płuca" i niektórzy sportowcy lepsze mają wyniki, gdy palą - a wy na mnie wtedy naskoczyliście gadając że moja profesorka gada bzdury, a ja oszalałam i się w ogóle nie znam :?]
fragment o paleniu:
"Sportowcy jednak nie tylko piją, ale też palą. Papierosy. Wśród piłkarzy moda na palenie jest równie stara, jak sam futbol. Spośród największych piłkarzy wielu było namiętnymi palaczami. Palili Michel Platini, Diego Maradona i Zinedine Zidane. Palił Johann Cruyff. Holender wypalał dziennie 20 papierosów, ale po operacji wszczepienia bypassów musiał rzucić nałóg na rzecz lizaków. Wziął nawet udział w kampanii antynikotynowej. W encyklopedycznej notce poświęconej słynnemu piłkarzowi Socratesowi znalazła się wzmianka o zamiłowaniu Brazylijczyka do palenia, w czym zupełnie nie przeszkadzało mu to, że... był lekarzem.
Palenie wychodzi na zdrowie również Janne Ahonenowi. Fin nawet podczas zawodów między seriami skoków wymyka się na fajkę. Cóż, może to właśnie dzięki temu ląduje tak daleko. Palenie nie przeszkadza odnosić sukcesów także w innych dyscyplinach sportu. Dżokeje palą, by stracić na wadze. Kolarze swego czasu chowali paczki papierosów w siodełkach, bo palenie podobno 'otwierało płuca'."
wnioski wyciągnijcie sami [hm, sama kiedyś pisałam, że na swój sposób palenie "uodparnia płuca" i niektórzy sportowcy lepsze mają wyniki, gdy palą - a wy na mnie wtedy naskoczyliście gadając że moja profesorka gada bzdury, a ja oszalałam i się w ogóle nie znam :?]
Princess, bo jak juz sie jest uzaleznionyjm od nikotyny, to pluca lepiej reaguja na nikotyne, i wrecz bez niej gorzej sie oddycha. Ja np. za kazdym razem jak rzucalam (teraz nie pale :) zobaczymy jak dlugo ;) ), mialam potworne bole w plucach/ oskrzelach (nie wiem dokladnie, mniej wiecej na tej wysokosci) i doslownie saie dusilam, czasami nie bylam w stanie w ogole cwiczyc z bolu. A potem jak organizm sie oczyscil to juz bylo tylko lepiej ;) No, ale to pojawialo sie nawet do kilku miesiecy po zaprzestaniu palenia, i co ciekawe po zapaleniu bol znikal i lepiej mi sie oddychalo.
Suma sumarum jednak czuje roznice, jak nie pale - na lepsze oczywiscie. Mam lepsza kondycje, tzn. nie musze o nia tak walczyc, rzadziej mam zadyszke, i ogolnie ta kondycja 'sama' mi sie utrzymuje nawet jak czasem mniej cwicze (albo w ogole) - a jak palilam to wystarczyla chwila przerwy w cwiczeniach i kondycja siadala totalnie... :roll:
I ogolnie czuje, ze nie truje tak organizmu, bo to sie przeciez odbija tez na skorze (ma taki 'fajny' zolto-ziemisto-szary odcien, jak sie pali), wlosach, itd.
A Princess jesli nie wierzysz o szkodliwosci palenia to jesli bede miala czas rzuce pare fachowych, medycznych zrodel (aczkolwiek zaznaczam, ze szkodliwosc palenia jest tam wyjasniona w sposob dosc skomlikowany, bo fachowym jezykiem, nierzadko na poziomie komorkowym i takich tam - ale da sie przebrnac). I chcac nie chcac np. palenie wywowuje w oskrzelach zmiany (znieszczenia), ktore sa nieodwracalne.
Suma sumarum jednak czuje roznice, jak nie pale - na lepsze oczywiscie. Mam lepsza kondycje, tzn. nie musze o nia tak walczyc, rzadziej mam zadyszke, i ogolnie ta kondycja 'sama' mi sie utrzymuje nawet jak czasem mniej cwicze (albo w ogole) - a jak palilam to wystarczyla chwila przerwy w cwiczeniach i kondycja siadala totalnie... :roll:
I ogolnie czuje, ze nie truje tak organizmu, bo to sie przeciez odbija tez na skorze (ma taki 'fajny' zolto-ziemisto-szary odcien, jak sie pali), wlosach, itd.
A Princess jesli nie wierzysz o szkodliwosci palenia to jesli bede miala czas rzuce pare fachowych, medycznych zrodel (aczkolwiek zaznaczam, ze szkodliwosc palenia jest tam wyjasniona w sposob dosc skomlikowany, bo fachowym jezykiem, nierzadko na poziomie komorkowym i takich tam - ale da sie przebrnac). I chcac nie chcac np. palenie wywowuje w oskrzelach zmiany (znieszczenia), ktore sa nieodwracalne.
[quote:d0dc0281d8="Joanna"]Princess, bo jak juz sie jest uzaleznionyjm od nikotyny, to pluca lepiej reaguja na nikotyne, i wrecz bez niej gorzej sie oddycha. Ja np. za kazdym razem jak rzucalam (teraz nie pale :) zobaczymy jak dlugo ;) ), mialam potworne bole w plucach/ oskrzelach (nie wiem dokladnie, mniej wiecej na tej wysokosci) i doslownie saie dusilam, czasami nie bylam w stanie w ogole cwiczyc z bolu. A potem jak organizm sie oczyscil to juz bylo tylko lepiej ;) No, ale to pojawialo sie nawet do kilku miesiecy po zaprzestaniu palenia, i co ciekawe po zapaleniu bol znikal i lepiej mi sie oddychalo.[/quote:d0dc0281d8]
reakcja organizmu na odstawienie nikotyny. z tego, co wiem, to narkomani po odstawioeniu narkotyków przez kilka dni się zwijają (zależy, jak długo ćpali)
reakcja organizmu na odstawienie nikotyny. z tego, co wiem, to narkomani po odstawioeniu narkotyków przez kilka dni się zwijają (zależy, jak długo ćpali)
[quote:9b6b7f8716="Joanna"]Princess, bo jak juz sie jest uzaleznionyjm od nikotyny, to pluca lepiej reaguja na nikotyne, i wrecz bez niej gorzej sie oddycha. Ja np. za kazdym razem jak rzucalam (teraz nie pale :) zobaczymy jak dlugo ;) ), mialam potworne bole w plucach/ oskrzelach (nie wiem dokladnie, mniej wiecej na tej wysokosci) i doslownie saie dusilam, czasami nie bylam w stanie w ogole cwiczyc z bolu. A potem jak organizm sie oczyscil to juz bylo tylko lepiej ;) No, ale to pojawialo sie nawet do kilku miesiecy po zaprzestaniu palenia, i co ciekawe po zapaleniu bol znikal i lepiej mi sie oddychalo.[/quote:9b6b7f8716]
a co powiesz na takie przypadki: rzuciłem/am palenie - mam gorsze wyniki, ale mnie nic nie boli?
[quote:9b6b7f8716]Suma sumarum jednak czuje roznice, jak nie pale - na lepsze oczywiscie. Mam lepsza kondycje, tzn. nie musze o nia tak walczyc, rzadziej mam zadyszke, i ogolnie ta kondycja 'sama' mi sie utrzymuje nawet jak czasem mniej cwicze (albo w ogole) - a jak palilam to wystarczyla chwila przerwy w cwiczeniach i kondycja siadala totalnie... :roll:
I ogolnie czuje, ze nie truje tak organizmu, bo to sie przeciez odbija tez na skorze (ma taki 'fajny' zolto-ziemisto-szary odcien, jak sie pali), wlosach, itd.
A Princess jesli nie wierzysz o szkodliwosci palenia to jesli bede miala czas rzuce pare fachowych, medycznych zrodel (aczkolwiek zaznaczam, ze szkodliwosc palenia jest tam wyjasniona w sposob dosc skomlikowany, bo fachowym jezykiem, nierzadko na poziomie komorkowym i takich tam - ale da sie przebrnac). I chcac nie chcac np. palenie wywowuje w oskrzelach zmiany (znieszczenia), ktore sa nieodwracalne.[/quote:9b6b7f8716]
kto tu powiedzial ze ja nie wierze w szkodliwosci palenia? na sam pomysł by zapalić robi mi się niedobrze, a co dopiero jeszcze palic nałogowo. zapaliłam raz-dwa, i uwierz mi - nie chcę. i wiem jak to wyniszcza człowieka, ponieważ i moi rodzice byli palący, i z mojego otoczenia wiele paliło, nadal pali. tyle że sportowca/tancerza wyniszcza inaczej, a zwykłego kowalskiego inaczej.
niczego takiego nie powiedziałam, że palenie poprawia kondycje, bo oczywisty jest przecież fakt że tak nie jest. tak samo z alkoholem i narkotykami - po prostu to jest takie oszukiwanie samego siebie i swojego ciała, działa jak doping - krótkodystansowo, byleby szybko i najdalej, tyle że w przypadku narkotyków i innych dopingowych cudeniek-jednorazówek, których nawet najlepszy wykrywacz nie wykryje, może zabijać na miejscu. wystarczy nie wykazująca przez sport, taniec wada serca.
a morał jest z tego taki że jak chcesz mieć lepsze wyniki, nie pal, nie pij i nie ćpaj - tylko trenuj, ćwicz. bo nikt na takie sposoby jeszcze naprawde nie wygrał.
wystarczy nam tylko czekać, co wyniknie ze sportowców alkoholików i sportowców palaczy.
a co powiesz na takie przypadki: rzuciłem/am palenie - mam gorsze wyniki, ale mnie nic nie boli?
[quote:9b6b7f8716]Suma sumarum jednak czuje roznice, jak nie pale - na lepsze oczywiscie. Mam lepsza kondycje, tzn. nie musze o nia tak walczyc, rzadziej mam zadyszke, i ogolnie ta kondycja 'sama' mi sie utrzymuje nawet jak czasem mniej cwicze (albo w ogole) - a jak palilam to wystarczyla chwila przerwy w cwiczeniach i kondycja siadala totalnie... :roll:
I ogolnie czuje, ze nie truje tak organizmu, bo to sie przeciez odbija tez na skorze (ma taki 'fajny' zolto-ziemisto-szary odcien, jak sie pali), wlosach, itd.
A Princess jesli nie wierzysz o szkodliwosci palenia to jesli bede miala czas rzuce pare fachowych, medycznych zrodel (aczkolwiek zaznaczam, ze szkodliwosc palenia jest tam wyjasniona w sposob dosc skomlikowany, bo fachowym jezykiem, nierzadko na poziomie komorkowym i takich tam - ale da sie przebrnac). I chcac nie chcac np. palenie wywowuje w oskrzelach zmiany (znieszczenia), ktore sa nieodwracalne.[/quote:9b6b7f8716]
kto tu powiedzial ze ja nie wierze w szkodliwosci palenia? na sam pomysł by zapalić robi mi się niedobrze, a co dopiero jeszcze palic nałogowo. zapaliłam raz-dwa, i uwierz mi - nie chcę. i wiem jak to wyniszcza człowieka, ponieważ i moi rodzice byli palący, i z mojego otoczenia wiele paliło, nadal pali. tyle że sportowca/tancerza wyniszcza inaczej, a zwykłego kowalskiego inaczej.
niczego takiego nie powiedziałam, że palenie poprawia kondycje, bo oczywisty jest przecież fakt że tak nie jest. tak samo z alkoholem i narkotykami - po prostu to jest takie oszukiwanie samego siebie i swojego ciała, działa jak doping - krótkodystansowo, byleby szybko i najdalej, tyle że w przypadku narkotyków i innych dopingowych cudeniek-jednorazówek, których nawet najlepszy wykrywacz nie wykryje, może zabijać na miejscu. wystarczy nie wykazująca przez sport, taniec wada serca.
a morał jest z tego taki że jak chcesz mieć lepsze wyniki, nie pal, nie pij i nie ćpaj - tylko trenuj, ćwicz. bo nikt na takie sposoby jeszcze naprawde nie wygrał.
wystarczy nam tylko czekać, co wyniknie ze sportowców alkoholików i sportowców palaczy.
Gonia, ja to doskonale wiem ;)
Tyle ze moim przypadku (w przypadku papierosow dodam :P ) to nie bylo od razu, tylko np. jakis miesiac po paleniu, gdzie niby wszystko wydawalo sie lepsze, nagle takie bole (naprawde silne) i dusznosc, i wlasnie osbabienie wydolnosci.
[size=9:e084843a27]A jesli chodzi o narkotyki to tez prawda, ale to tez nie jest tak ze kilka dni i juz, to moze byc np. bardziej rozlozone w czasie, albo tylko jeden dzien, jeszcze zalezy jakie dolegliwosci, za ktorym razem, itd., no ale to juz inny temat.[/size:e084843a27]
Ale z rozmow z innymi jakos nikt z moich znajomych nie przechodzil nigdy takich dolegliwosci przy rzucaniu, albo sie nie przyznaje ;)
Moze to kwestia, kiedy sie zaczyna - ja bylam bardzo mloda i z kolei wiekszosc moich znajomych co zaczynali w tym wieku co ja, i palilo nalogowo, codziennie, pali nadal.
Moze inni maja wtedy tylko slabsza wydolnosc i gorsze wyniki, ale nic ich nie boli? Pluca jakos musza reagowac na brak nikotyny, musza sie jakos odtruc jak sa cale zesmolone. Dlatego tez wiele osob zaczyna rzucac i szybko z tego rezygnuje - nie dosc, ze ich ciagnie, to jeszcze wcale nie widza duzej poprawy. Mnie sie wydaje, ze aby poczuc poprawe, to trzeba nie palic przynajmniej pol roku, nawet wiecej.
Tyle ze moim przypadku (w przypadku papierosow dodam :P ) to nie bylo od razu, tylko np. jakis miesiac po paleniu, gdzie niby wszystko wydawalo sie lepsze, nagle takie bole (naprawde silne) i dusznosc, i wlasnie osbabienie wydolnosci.
[size=9:e084843a27]A jesli chodzi o narkotyki to tez prawda, ale to tez nie jest tak ze kilka dni i juz, to moze byc np. bardziej rozlozone w czasie, albo tylko jeden dzien, jeszcze zalezy jakie dolegliwosci, za ktorym razem, itd., no ale to juz inny temat.[/size:e084843a27]
Ale z rozmow z innymi jakos nikt z moich znajomych nie przechodzil nigdy takich dolegliwosci przy rzucaniu, albo sie nie przyznaje ;)
Moze to kwestia, kiedy sie zaczyna - ja bylam bardzo mloda i z kolei wiekszosc moich znajomych co zaczynali w tym wieku co ja, i palilo nalogowo, codziennie, pali nadal.
Moze inni maja wtedy tylko slabsza wydolnosc i gorsze wyniki, ale nic ich nie boli? Pluca jakos musza reagowac na brak nikotyny, musza sie jakos odtruc jak sa cale zesmolone. Dlatego tez wiele osob zaczyna rzucac i szybko z tego rezygnuje - nie dosc, ze ich ciagnie, to jeszcze wcale nie widza duzej poprawy. Mnie sie wydaje, ze aby poczuc poprawe, to trzeba nie palic przynajmniej pol roku, nawet wiecej.
cóż....
moja mama nie pali od nastu-lat (nie wiem dokładnie ile, ale z dwadzieścia conajmniej) i i tak od czasu do czasu wzdycha, ze ma chęć na papieroska (oczywiście nie zapali, tlkyo tak wspomina). Uzależnienie to chyba jest na całe życie, nawet po iluśtam latach będzie nagła chęć zapalenia czy naćpania się...
moja mama nie pali od nastu-lat (nie wiem dokładnie ile, ale z dwadzieścia conajmniej) i i tak od czasu do czasu wzdycha, ze ma chęć na papieroska (oczywiście nie zapali, tlkyo tak wspomina). Uzależnienie to chyba jest na całe życie, nawet po iluśtam latach będzie nagła chęć zapalenia czy naćpania się...
[quote:2b315ea635]Moze inni maja wtedy tylko slabsza wydolnosc i gorsze wyniki, ale nic ich nie boli? Pluca jakos musza reagowac na brak nikotyny, musza sie jakos odtruc jak sa cale zesmolone.[/quote:2b315ea635]
płuca młode, gdzieś 13 lat mieli jak zaczynali palić [teraz mają z 17]. niektórzy palili do teraz, niektóry przestali wcześniej, część pali nadal. po rzuceniu twierdzili że ich nie bolało [nie wiem ile w tym jest prawdy], ale wyniki były o wieele gorsze. mogli coś odczuwać, ale co - o to się mnie nie pytaj, ja niepaląca ;)
płuca młode, gdzieś 13 lat mieli jak zaczynali palić [teraz mają z 17]. niektórzy palili do teraz, niektóry przestali wcześniej, część pali nadal. po rzuceniu twierdzili że ich nie bolało [nie wiem ile w tym jest prawdy], ale wyniki były o wieele gorsze. mogli coś odczuwać, ale co - o to się mnie nie pytaj, ja niepaląca ;)
To niech popala jeszcze pare lat i dopiero potem rzuca, bo 17 to ja mialam juz kawalek czasu temu ;)
Poza tym, zwroc uwage ze w b. mlodym wieku ma sie zwykle b. dobra wydolnosc, i jesli sie ja pielegnuje, to nadal jest dobra. Ale jak ktos pali to oczywiscie, nie wzrasta jak powinna, zwlaszcza ze organizm sie truje jak sie jeszcze intensywnie rozwija. No i oczywiscie samo odstawienie tez nie jest dla organizmu latwe - wlasnie ta gorsza wydolnosc na poczatku (no, powiedzmy jakies kilka miesiecy).
Gonia - tak, to prawda, wlasciwie kazdy nalog to juz na caly zycie. Ja np. na razie nie pale, ale nie wiem jak dlugo mi sie uda, bo jednak nawet jesli teraz np. nie znosze zapachu i smaku papierosow, to mimo tego jednak cos nadal ciagnie.
Z narkotykami czy alkoholem zreszta jest podobnie, jesli ktos byl uzalezniony, wydaje mi sie ze z dragami to najgorzej, bo taki ktos jest juz naprawde spalony to konca zycia, najbardziej niszczy psychike, albo bedzie bral i sie szybko zniszczy, albo bedzie mu do konca zycia brakowalo i ciagnelo...
Poza tym, zwroc uwage ze w b. mlodym wieku ma sie zwykle b. dobra wydolnosc, i jesli sie ja pielegnuje, to nadal jest dobra. Ale jak ktos pali to oczywiscie, nie wzrasta jak powinna, zwlaszcza ze organizm sie truje jak sie jeszcze intensywnie rozwija. No i oczywiscie samo odstawienie tez nie jest dla organizmu latwe - wlasnie ta gorsza wydolnosc na poczatku (no, powiedzmy jakies kilka miesiecy).
Gonia - tak, to prawda, wlasciwie kazdy nalog to juz na caly zycie. Ja np. na razie nie pale, ale nie wiem jak dlugo mi sie uda, bo jednak nawet jesli teraz np. nie znosze zapachu i smaku papierosow, to mimo tego jednak cos nadal ciagnie.
Z narkotykami czy alkoholem zreszta jest podobnie, jesli ktos byl uzalezniony, wydaje mi sie ze z dragami to najgorzej, bo taki ktos jest juz naprawde spalony to konca zycia, najbardziej niszczy psychike, albo bedzie bral i sie szybko zniszczy, albo bedzie mu do konca zycia brakowalo i ciagnelo...
-
inscrutable.m
- Posty: 161
- Rejestracja: czw gru 28, 2006 12:11 am
mnie zawsze zastanawiało, czemu tancerze tak dużo palą? przeciez to bynajmniej nie wzmacnia organizmu...
W moim starym zespole prawie wszyscy palili (właściwie to czułam się jak wyjatek..).. do tego nie jedli.. po nocach imprezowali, pili.. i potem mdleli na trenigach..
a przeciez to głupota, tak siebie wyniszczac.. alkoholem.. tytoniem..
W moim starym zespole prawie wszyscy palili (właściwie to czułam się jak wyjatek..).. do tego nie jedli.. po nocach imprezowali, pili.. i potem mdleli na trenigach..
a przeciez to głupota, tak siebie wyniszczac.. alkoholem.. tytoniem..