śmieszne sytuacje ze sceny
Ach, no to jeśli nie było tak źle, to dziękujemy! :mrgreen: chociaż i tak wy tańczycie sto razy lepiej ;) no a my miałyśmy ok.3 treningów by to ułożyć, zapamiętać i dopracować? no, może cztery..
wrocmy do tematu ;)
(swoja droga dwa lata temu jak tez tanczylysmy uklady z irlandzkiego, to przy jednym podwojnym baletka mi zleciala (mialysmy zaimprowizowane irlandzkie baletki... czarnymi gumkami porobilysmy krzyzyki na stopach ;) ) i ledwo się trzymała. do konca ukladu meczylam sie z nia, a w przerwie miedzy tym pierwszym a tym drugim poprawilam baletke tak, ze wszyscy widzieli, a i tak nie udalo mi sie jej zacisnac na grubej, bialej skarpecie) ;)
wrocmy do tematu ;)
(swoja droga dwa lata temu jak tez tanczylysmy uklady z irlandzkiego, to przy jednym podwojnym baletka mi zleciala (mialysmy zaimprowizowane irlandzkie baletki... czarnymi gumkami porobilysmy krzyzyki na stopach ;) ) i ledwo się trzymała. do konca ukladu meczylam sie z nia, a w przerwie miedzy tym pierwszym a tym drugim poprawilam baletke tak, ze wszyscy widzieli, a i tak nie udalo mi sie jej zacisnac na grubej, bialej skarpecie) ;)
Cudowne.
Kiedyś tańczyłyśmy taniec śnieżynek na koniec popisu. Dostałyśmy dodatkowe tiulowe spódnice, bo jedna warstwa prześwitywała. I kilku osobom ( w tym mnie) te dodatkowe spadły w czasie tańca.
Za to w "Wędce" miałyśmy sukienki zapinane tylko na szyi. Ja miałam sukienkę po koleżance, która była mniejsza ode mnie, więc na początku gumka na szyi mi puściła. Musiałam wrócić za kulisy, aby mama mnie zapięła.
Pamiętam też jak na konkursie w Niemczech pewnej małej Chince rozpięły się spodnie i miała takie słodkie majteczki z kotkiem... I przez cały czas tańczyła w tych spodniach.
W ogóle z "Wędką" była zabawa. W tańcu miałyśmy kijek od wędki, którym rzucałyśmy do dziewczyny, która stała za nami. Jakoś tak było, że prawie zawsze ktoś tej wędki nie łapał... 8)
Kiedyś tańczyłyśmy taniec śnieżynek na koniec popisu. Dostałyśmy dodatkowe tiulowe spódnice, bo jedna warstwa prześwitywała. I kilku osobom ( w tym mnie) te dodatkowe spadły w czasie tańca.
Za to w "Wędce" miałyśmy sukienki zapinane tylko na szyi. Ja miałam sukienkę po koleżance, która była mniejsza ode mnie, więc na początku gumka na szyi mi puściła. Musiałam wrócić za kulisy, aby mama mnie zapięła.
Pamiętam też jak na konkursie w Niemczech pewnej małej Chince rozpięły się spodnie i miała takie słodkie majteczki z kotkiem... I przez cały czas tańczyła w tych spodniach.
W ogóle z "Wędką" była zabawa. W tańcu miałyśmy kijek od wędki, którym rzucałyśmy do dziewczyny, która stała za nami. Jakoś tak było, że prawie zawsze ktoś tej wędki nie łapał... 8)
mi raz spodnie zleciały na scenie :P a ostatnio kiecka mi się odpięła i wyglądała jakby miała spaść :P na szczęscie w ogóle się tym nie przejęłam :PP
tu mam nawet filmik... to był taki występ dla rodziców...normalnie nie tancze takiego czegoś :oops: na prawdę niczym się tu nie popisałam :oops:
http://www.youtube.com/watch?v=mGKuLFYkVZQ
tu mam nawet filmik... to był taki występ dla rodziców...normalnie nie tancze takiego czegoś :oops: na prawdę niczym się tu nie popisałam :oops:
http://www.youtube.com/watch?v=mGKuLFYkVZQ