Strona 11 z 11

: pt sie 27, 2010 11:01 pm
autor: Maron
ja uwielbiam siatkę, ale oglądać, wręcz w tym przypadku uznaję siatkówkę jako część moich zainteresowań. a jeśli grać, to zdecydowanie w piłkę nożną, albo tenisa [także w tego stołowego].

w liceum miałam zdecydowanie lepszy w-f, niż w gimnazjum. w LO modliłam się o szóstki, w gimnazjum ledwo trójki i dwójki miałam, ponieważ właśnie mnie w-fistka strasznie nie lubiła bo nie umiałam grać w siatkówkę w ogóle :/ tak naprawdę załapałam siatkę jak zaczęłam ją intensywnie oglądać [poza meczami reprezentacyjnymi - które oglądałam od czasów IO w 2004, czyli właściwie przed gimnazjum jeszcze - zaczęłam wtedy oglądać ligę męską], bo nie chciała mi nawet wytłumaczyć jak mam odbijać :? w liceum dopiero co mnie panowie od w-fu nauczyli, bo wiedzieli że mam możliwości nawet będąc niską z drobnymi rękami, ale źle odbijam i skaczę - kompletnie nie technicznie, ale co się dziwić skoro musiałam się tego wszystkiego nauczyć SAMA bo bym mogła mieć nawet niedostateczny z przedmiotu z powodu dużej ilości zaliczeń z siatkówki :?
ale w jednym to mnie już miażdżyła babka od w-fu - popieprzona baba do potęgi n-tej, która kazała nam serwować tak, żeby piłka uderzyła w wyznaczony na nią kwadrat na boisku [np. w mieszczący się na drugim końcu boiska, przy samej linii outowej kwadrat wielkości 1x1 - NO COMMENT], bo inaczej z oceną z serwowania się spadało poniżej trójki :/ ło jezu a jak się nie trafiło dobrze w piłkę i ta leciała w bok albo piłka nie przeleciała przez siatkę to pała na starcie...
a lepiej było... całe życie miałam przesrane w klasie, między innymi dlatego że nie umiałam grać w siatkówkę... dlaczego? bo zwykle mnie obwiniano o to że drużyna przegrała - a przegrana drużyna musiała trzaskać 500 przysiadów [!!!!!!!] po meczu. a jak nie równo to od nowa :roll: no popieprzona baba, sorry za określenie, ale inaczej ją nazwać nie umiem, chyba że jeszcze gorzej ją wyklinając.
ja generalnie do nauczycieli urazów nie mam, chociaż mniej lub bardziej się z niektórymi nie lubiłam. jakbym miała wyznaczyć kilku nauczycieli których nienawidziłam przez te 9 lat i dalej nienawidzę, ona byłaby z pewnością na czołowych miejscach.

aż się sobie trochę dziwię, że dalej uwielbiam [przynajmniej oglądać] siatkówkę. wiele osób miałoby uraz do końca życia, nie tylko do tego sportu, ale i do całego w-fu :roll:

: pt sie 27, 2010 11:26 pm
autor: Iluane
Ojej, czyli widze, ze nie tylko moja wuefistka miala hopla na punkcie siatkowki. O.o
Hm.. Wyszlam z podstawowki umiejac grac tylko w siatkowke, ledwo co w kosza...

Bylo tak: mialysmy wf z chlopakami, pani zazwyczaj kazala nam z nimi grac, a sama siadala sobie w sukience i szpileczkach na laweczke i rozmawiala z wuefista... :roll:
Mialysmy bardzo duzo zaliczen z roznych serwow (serwowan?), odbic itd.
W sumie tak mysle ze 3/4 wszystkich wf to byla siatkowka. : D
Na szczescie pani potrafila wyjasniac,chociaz to chyba zalezalo od jej humoru, bo jak ktos czasami nie rozumial to od razu w ryk!

I tak oto nie potrafie do dnia dzisiejszego grac w reczna XD

Aha, aha!
Mysle, ze dobrym sportem dla tancerza jest plywanie, podobno bardzo rzezbi sylwetke (chociaz nie wiem czy nie az za bardzo..)

: pt sie 27, 2010 11:33 pm
autor: Maron
co jak co ja ręczną poznałam dopiero w ogólniaku :roll:
w siatkę nie potrafiłam grać raczej z winy nauczycieli z podstawówki i gimnazjum do którego chodziłam w 1 klasie... no ale miałam wtedy cały czas z facetami, którzy mieli z kolei hopla na punkcie piłki nożnej, że nawet żeśmy mieli reprezentację żeńską i w takowej grałam...

niestety też przez piłkę nożną mam rozwaloną jedną kostkę która mi strzela za każdym razem przy skokach jakichkolwiek, gdzie obciąga się stopy.

: pn sie 30, 2010 7:15 pm
autor: nin(j)a
Moja siostra też miała babę zakręconą na punkcie siatki, na szczęscie moja grupa potrafi urobić sobie wuefistę i gramy różnorodnie, ale w zimę mamy ping- ponga 2 razy w tygododniu. Nienawidzę tej gry :!:


Jazda figurowa wg jest dla tancerzy dość dobrym sportem :)

: wt sie 31, 2010 11:34 pm
autor: Maron
teoretycznie tak - ale - bardzo obciążającym kostki, kolana i biodra [chociaż czy jest jakiś sport który nie obciąża stawów...?], niestety wiele łyżwiarzy się skarży na te stawy w wieku już nawet 20-kilku lat.
no i jest duże ryzyko kontuzji jednak.
ale... rozwalić sobie kostkę można nawet idąc ulicą :roll:

ja tenis stołowy, o tak, uwielbiaaam!! :D

: śr wrz 01, 2010 6:15 pm
autor: Father
[quoteed="nin(j)a"]Jazda figurowa wg jest dla tancerzy dość dobrym sportem [/quoteed]
Odwrotnie jest dobrze to znaczy taniec jest dobrym "sportem" dla łyżwiarzy figurowych :)

: śr wrz 01, 2010 6:33 pm
autor: nin(j)a
Niech Ci będzie,a le też wszelkiego rodzaju gimnastyki typu: pilates, joga i inne.

Ostatnio rozmawiałam ze znajomą mojej may i ta znajoma powiedziała [ibf]uwaga na sekty, bo znam takiego pana co to przez jogę został wciągnięty do sekty[/ibf]. Tak więc uważajcie, zwłaszcza w nowym roku szkolnym :wink:

: śr wrz 01, 2010 10:00 pm
autor: Maron
do sekt biorą ludzi słabych psychicznie. człowiek mający łeb na karku, po chwili by się zorientował że coś nie jest tak.

: czw wrz 02, 2010 5:56 am
autor: Father
Jasne! A tym bardziej facet zwany panem :)

: pt wrz 03, 2010 8:06 pm
autor: nin(j)a
No, potwierdzam, ale ten koleś mieszka w jednym z największych miast świata, a tam o złamanie psychiki nietrudno :lol: